Dzisiaj będzie orędzie.

Tym razem popieram Andrzeja Dudę, zwanego przez pomyłkę prezydentem, w sprawie konieczności głosowania. Zanim nastąpi cisza dziele się z wami moim orędziem, które znalazłem na Fb. Chyba w tym wypadku nie do końca to moje ale babcia ma rację.

Orędzie – nowa moda w polskiej polityce

W państwie polskim nastała nowa moda. Oto nasze elity w obawie aby o nich nie zapomnieć postanowiły wprowadzić cykliczne orędzia do narodu. Jeszcze nie tak dawno ich ulubionym słowem było referendum, teraz jednak to juz przeżytek bo mając władze absolutna kto potrzebuje referendum. Odkurzono zatem orędzie bo to ładnie będzie tak bezpośrednio do narodu umierającego z niewiedzy prawie jak z głodu, rzec słów parę by podnieść w rząd jego wiarę.

Orędzie (inaczej apel, odezwa) – uroczyste oznajmienie, przemówienie ważnej osoby w państwie (zwykle polityka) skierowanej do ogółu. Zwykle dotyczy bieżącej sytuacji politycznej w kraju.

Taką oto definicje tego zagadnienia znalazłem w Wikipedii. Najpierw z owym orędziem wystąpił sam pan prezydent zaniepokojony kontrowersją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zamieszanie związane z tą instytucją wykreował nie kto inny jak  właśnie pierwszy obywatel kraju. Mętne tłumaczenia, zwalenie winy na opozycje, oskarżanie poprzedniego rządu to główne wątki tego prezydenckiego orędzia. Osoba bez dwóch zdań była ważna, przemówienie dotyczyło bieżącej sytuacji, tylko czy było ono uroczyste aby nazwać je orędziem?
Nie minęły jeszcze echa prezydenckiego wystąpienia a do mikrofonu i kamery dorwała się pani premier ze swoim orędziem, a jakże do narodu. Jej wystąpienie dotyczyło tego samego tematu a zatem zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zmieniono parę słów, dołożono trochę nowych, bardziej dosadnych. Sedno sprawy pozostało jednak takie same. Ot ta przeklęta opozycja, my chcemy dobrze zgodnie z prawem a oni straszą i judzą pogubiony w ciemnościach naród. Znowu osoba oczywiście ważna, przemówienie na temat bieżącej sytuacji ale czysto miało związek z jakaś uroczystością.
Dwa orędzia brzmiące niemal identycznie w ciagu dwóch tygodni, tyle poprzedni rząd nie wygłosił w czasie całej kadencji bo i nie było po czemu. Owe wystąpienia hucznie nazwane orędziami nie były niczym innym niż próba obrony własnych błędów a raczej błędów popełnionych przez głównego ideologa partii. Aktualni rządzący skompromitowali się decyzjami dotyczącymi osady Trybunału Konstytucyjnego a korzystając z władzy wymyślili sobie orędzia pełne oskarżeń aby odwrocić uwagę od własnych win. Nie były to zatem orędzia a próby obrony swojej arogancji. No właśnie próby obrony bo tylko niewinni się nie bronią.