W odwiedzinach

W tym roku minęło dwadzieścia lat od momentu wpisania starego miasta Cuenki na listę dziedzictwa UNESCO. Z tego względu odbyło się i wciąż odbywa wiele imprez kulturalnych w mieście. Muszę niestety je odpuścić bo na ogół maja miejsce dość późno a nas ogranicza powrót do domu.

Stare miasto zmienia się z roku na rok. Odkąd swoje zainteresowanie zaczęli okazywać Amerykanie i emeryci z innych krajów świata pojawi się pieniądze a wraz z nim możliwości odnowy i renowacji budynków w centrum. Wszystkie takie zamierzenie muszą oczywiście być zaaprobowane przez konserwatora zabytków. Proces ten był i jest wciąż skomplikowany. Są jednak budowlańcy, którzy odrestaurowali wiele budynków i mają już ustaloną renomę. Ci dostają zezwolenia relatywnie szybciej.

Odwiedziliśmy właśnie znajomych w jednym z takich budynków. Dla konserwatora najważniejsza jest oczywiście fasada i ta musi współgrać z otoczeniem. Środek tez musi spełniać określone wymogi. Apartamenty jednak to już kwestia wyobraźni budowlańca i kieszeni nabywcy. We wszystkich budynkach odnawianych z myślą o sprzedaży dla inwestorów znajduje się tak zwana wspólna przestrzeń. Na ogół znajduje się ona na….dachu. Z niego widać bardzo dużo, jest się na zewnątrz w centrum miasta a jednocześnie ma się spora ilość prywatności.

Tak to mniej więcej wygląda.

Patio wejściowe

Wspólnota „dachowa”

Dachowe miejsce na ognisko

A w tle a jakże, kopuły nowej katedry.

Gdzieś na Dolnym Śląsku

Na świat przyszłem na Opolszczyźnie. Dość długo tam mieszkaliśmy. Stamtąd moja rodzicielka wybrała się za wielką wodę w „odwiedziny” do swojego brata. Trwały one nieco ponad rok.

Po powrocie, jakoś tak się złożyło, że ojczulek komuś cóż tam pożyczył. Z oddaniem jednak było gorzej. Ten ktoś miał jednak swój prywatny warsztat wytwarzający okleinę na Rzeszowszczyźnie. I tak, któregoś dnia wylądowaliśmy właśnie tutaj.

Nie o tym jednak chce pisać.

Ojca brat mieszkał wtedy pod Dzierżoniowem. Wielokrotnie odwiedzaliśmy go, bo w sumie odległości nie były zbyt duże. Pod rodzę przejeżdżaliśmy przez pewne miasto, na które, ze wzgórza, spoglądało zamczysko.

Wtedy było ono w dość opłakanym stanie. Po odzyskaniu wolności znaleźli się inwestorzy, którzy postanowili przywrócić ów zabytek do lat świetności.

W ubiegłym roku dość pobieżnie odwiedziłem to miejsce, korzystając z uprzejmości moich kuzynów. Prace wciąż trwają i jeszcze pewnie długo trwać będą. Powoli jednak ów zamek staje się coraz bardziej atrakcyjny.

Z Ojcowem trafili niemal wszyscy. Ciekaw jestem czy ktoś pozna to miejsce.

Dla ułatwienia oczywiście parę fotek.