Dokąd nas prowadzisz prezesie?

I stało się, podpadł prezydent Obama szeryfowi z nad Wisły. Jedno nazwisko w tą czy w tamtą na liście wrogów prezesa to nic szczególnego. Najważniejsza przecież jest „długa” lista przyjaciół a na niej tak znaczące nazwiska jak wszyscy członkowie PiS i premier Orban. Jest się czym pochwalić. Nie będę się rozpisywał na temat listy wrogów szefa partii rządzącej bo jak wszyscy wiemy ta lista to oczywiście wina Tuska. Tak czy inaczej miast świętować nasz cichociemny będzie musiał coś zrobić z tym przeklętym Trybunałem. Jak demokratyczny świat długi i szeroki wszyscy stoją po stronie wyroku tej instytucji. Sprawowanie władzy metodą faktów dokonanych doprowadziło do zachwiania i oziębienia naszych stosunków z naszym największym przyjacielem zza wielkiej wody. Nasz niezłomnie wierzący w demokrację w wydaniu PiS-u prezydent dostał kosza od Barracka, który nie zamierza się z nim spotkać podczas szczytu NATO. I słusznie bo już cały świat huczy, że nasz prezydent w praktyce jest chłopcem na posyłki prezesa. Nie ma zatem z kim i o czym rozmawiać. Rozśmieszył się dodatkowo wywiadem dla Washington Post, w którym oskarżył poprzedni rząd o naruszenie norm demokratycznych przy powoływaniu sędziów Trybunału. Prawdopodobnie nasz prezydent sam dokładnie nie wie jakie to konkretnie normy zostały naruszone. Tak jednak twierdzi partyjny guru a zatem normy naruszone być musiały. Nie wiem dokładnie co tam jeszcze wyciągnie ze swojego rękawa szanowny pan prezes, póki co jednak wciągnął w te swoje podchody jeszcze biednego ojca świetego. W swoim świątecznym przemówieniu nasz największy patriota nawołuje do zawieszenia broni do czasu wizyty papieża w Polsce. Co za genialny pomysł. Papież ma nas odwiedzić za cztery miesiące, może przez ten czas uda się ten smród zamieść pod dywan w kancelarii niejakiego Macierewicza, człowieka do zadań specjalnych. I znowu pan Jarosław szuka głupszych od siebie, i znowu będzie grzmiał, że opozycja odrzuciła wyciągniętą rękę, tyle że nie wiadomo dokładnie czyją i do kogo. Nie wiem jak się rozwinie sytuacja w naszym kraju bo w swoim prostackim uporze ekipa rządząca nie jest w stanie myśleć innymi kategoriami niż te, które doprowadziły nas do głębokiego podziału społecznego. Topnieje zatem lista naszych przyjaciół i sprzymierzeńców. Świat jednak nie kończy się na Europie czy Stanach jest przecież jeszcze…..Korea ta z północy oczywiście, oni też szukają przyjaciół.