Dokąd zmierzasz opozycjo?

Coraz bardziej komiczną rolę, a może nawet tragi-komiczną, na polskiej scenie politycznej odgrywa tak zwana opozycja. Nie mają praktycznie zbyt wiele do zaoferowania więc prześcigają się w krytyce rządu. Jej dwóch śmiesznych przywódców w żadnym wypadku nie nadaje się na lidera zjednoczonej opozycji. Oboje mają przerost ambicji nad treścią a jedyna rzecz, która ich interesuje to słupki poparcia. Jak już tylko jeden z nich prześcignie drugiego zaraz ogłasza się przyszłym premierem chociaż wciąż nie mogą nawiązać równorzędnej walki z partią prezesa. Żałosny brak porozumienia świadczy o ich megalomanii a próba zdyskredytowania siebie nawzajem każe sądzić, że król Wszechpolski nie ma się ani czego, ani kogo obawiać. Obaj przywódcy opozycji sami skazują siebie na porażkę swoimi idiotycznymi pomysłami, do których przede wszystkim zaliczam jakiekolwiek głosowania w Sejmie czy w Senacie przeciwko komukolwiek z partii rządzącej. Chcieli odwołania z urzędu marszałka Sejmu nijakiego Kuchcińskiego i polegli. Myśleli, że łatwiej będzie z konstruktywnym brakiem zaufania do Szoguna Macierewicza a tu kolejna klęska, niczym Szydłowej w Parlamencie Europejskim. Ostatnio ubzdurali sobie, że postawią głównego ideologa  rządzącej partii przed Trybunałem Stanu. To już w moim przekonaniu zakrawa na szczyt głupoty. Jeszcze przed złożeniem wniosku cała Polska wiedziała, mało tego cały wszechświat wiedział, jaki będzie rezultat głosownia nad nim.   Nie mam najmniejszych złudzeń, że gdyby powstał wniosek odwołania najgorszego posła z partii prezesa, którego on sam nawet może nie znać, i został poddany pod głosowanie to i w tym przypadku opozycja przegra, bo po przeciwnej stronie nikt i nigdy nie pozwoli sobie na głosowanie niezgodne z wolą Szacha. Może te bezsensowne wnioski panów opozycjonistów mają na celu coś przekazać ludowi, może. Ja widzę natomiast, że obaj panowie ponoszą porażkę za porażką. Z takim wizerunkiem chcieliby wygrać wybory? Mało prawdopodobne. Najlepiej byłoby gdyby wyzwali się na pojedynek i polegli w nim oboje, żaden z nich bowiem nie nadaje się na kogoś kto kojarzy się z przywódcą. Na marginesie słowo jeszcze o tzw gabinecie cieni. Panie Grzegorz, żyjemy w społeczeństwie zabobonnym a pan straszy lud jakimiś cieniami biegającym po urzędach władzy państwowej. Szydłowej tym nie przestraszysz, ma ona bowiem układy w kościele i w razie czego pogoni te cienie zwołując miejscowych egzorcystów. Co innego lud, któremu z cieniami kojarzą się złe moce. Jeśli liczysz pan na jego głosy to lepiej rozstać się z tymi cieniami i to im wcześniej tym lepiej. O paraliżu umysłowym opozycji świadczy rownież zamieszanie wokół pana Kamińskiego. Wszyscy wiemy, że nadużył władzy i że powinien za to odpowiedzieć. Pierwszy obywatel, podejrzewam oczywiście, że z własnej inicjatywy, uniewinnił nadgorliwego urzędasa, dzięki czemu stał się on znowu ministrem od służb specjalnych. Ów prezydencki dar łaski miał miejsce niemal dwa lata temu i dopiero teraz Sąd Najwyższy zdecydował, że owo niepolityczne zakończenie sprawy przez pana Dudę nie było zgodne z Konstytucją. Po pierwsze: Prezydent już dawno zrobił z ustawy zasadniczej stek bezużytecznych zapisów i mało go obchodzą wrzaski na ten temat. Po drugie: Było do przewidzenia, że taką uchwałę ktoś z władzy zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego, co jeszcze w ubiegłym roku mogłoby się nie zdarzyć gdyby Sąd nie przespał tego czasu. Zgodnie z przewidywaniami sprawą zajmie się Trybunał. Chciał się do niego odwołać minister od sprawiedliwości. Byłoby to jednak zbyt polityczne. Zrobił to zatem marszałek Sejmu. Nie bardzo rozumiem co on może mieć z tym wspólnego poza przypodobaniem się wiadomo komu. Mnie nie pozostało nic innego jak życzyć sędziom Sądu Najwyższego pogodnych snów. Podobnie jak bzdurne wnioski antyrządowe w Sejmie tak i wasze antykonstytucyjne wyroki będą traktowane z równą powagą przez oddział zamiejscowy rządzącej partii, który przypadkowo nazywa się Trybunałem Konstytucyjnym.