Płytka blondynka

Rozwój technologii i jej wpływ na nasze życie chyba nikogo już nie dziwi. Mało tego chyba niewielu z nas potrafiłoby żyć bez komputera, komórki, internetu, mediów społecznościowych, poczty elektronicznej żeby wspomnieć tylko najbardziej popularne „wypełniacze” wolnego czasu. Łatwe i wygodne metody nawiązywania kontaktów, możliwość dzielenia się z innymi naszymi osiągnięciami to zapewne ta pozytywna strona rozwoju technologii. Sam z tego korzystam. Czasami bywam jednak zaskoczony faktem z jaką łatwością operatorzy internetu determinują miejsce mojego pobytu. W Ekwadorze zasypywany jestem tamtejszymi reklamami, gdy się tylko znalazłem w Stanach, nagle amerykański kit opanował mój komputer. Teraz atakują mnie oczywiście polscy reklamodawcy. Czasami dowiem się czegoś fajnego ale w większości jest to bezsensowna papka, na którą generalnie szkoda czasu. I tak oto niespodziewanie dostałem żart na temat byłej kandydatki SLD na prezydenta naszego kraju. Wypowiada się ona w nim na temat byłego prezydenta Kwaśniewskiego, używając w stosunku do niego określenia „głęboka komuna”. Ktoś to skomentował „lepsza głęboka komuna niż płytka idiotka”. Nie wiem dokładnie czym kierował się Leszek Miller wystawiając Magdalenę Ogórek na kandydatkę na prezydenta z ramienia swojej partii, mogę jedynie podejrzewać. Ośmieszył siebie, swoje ugrupowanie i za to powinien być stracony w otchłań nicości. To, że ktokolwiek z nim jeszcze rozmawia na temat polityki dziwi mnie podobnie jak wiedza biskupa Hosnera na temat możliwości zajścia w ciąże gwałconej kobiety. Wypowiedzi ludzi na temat PRL-u, zwłaszcza tych, którzy go znają z opowiadań Kaczyńskich i Macierewiczów to dla mnie kompletnie nowa jakość, która cuchnie tanim populizmem. Co gorsza nikt nie zwraca uwagi, że to właśnie ci dwaj zaciekle walczący z pozostałościami poprzedniego ustroju, w swoim postępowaniu kierują się identyczna ideologią. Jeśli już obeznana z odległymi czasami naszej historii pani Magdalena chce użyć słowa głęboka to bardziej ono pasuje do jej nawiedzonego sponsora. Tak czy inaczej i ja wolę Kwaśniewskiego głęboką komunę niż jej płytki idiotyzm. A swoją drogą, dobrze by było, gdyby zechciała spojrzeć w swoje odbicie w lustrze, powinna w nim zobaczyć kwintesencję wszystkich kawałów na temat blondynek, z całym szacunkiem dla tych ostatnich.

Bo ludzie, którzy wiedzą wszystko nadają się na pastwisko

Patrząc na to co się dzieje dzisiaj na świecie przypominają mi się moje studia ekonomiczne. W zakresie samego meritum trudno porównywać ówczesny program z tym, który obowiązuje dzisiaj. W moich czasach mieliśmy przecież do czynienia z ekonomią socjalizmu i „parszywego” kapitalizmu. Niewiele juz pamietam z tamtych wykładów jedynie co niezmiennie przychodzi mi do głowy to przewaga socjalistycznej ekonomii nad tą kapitalistyczną, która wynikała z jej planowego charakteru. W kapitalizmie wszystko miało być żywiołowe bez żadnych prognoz czy oczekiwać. Z tego też powodu owa kapitalistyczna gospodarka miała, w przeciwieństwie do naszej, wzloty i upadki zwane kryzysami. Ale to tak na marginesie. Mój wykładowca prowadził oba przedmioty w związku z czym łatwo mu było porównywać oba systemy, przynajmniej teoretyczne. Uważał on siebie za specjalistę w dziedzinie ekonomii chociaż na ogół prowadząc zajęcia czytał najbezczelniej w świecie przedmiotowy podręcznik. Zagiąć go jednak na tematy ekonomii nie było takiej możliwości. Na drugim roku dołączył do nas chłopak, którego rodzice właśnie zjechali z placówki dyplomatycznej na tak zwanym zachodzie. Niezależnie od tego w tych właśnie latach najjaśniej świeciła gwiazda Mario Kempesa wspaniałego napastnika reprezentacji Argentyny. Podejrzewam jednak, że nasz wykładowca nie bardzo interesował się piłka nożną. Tak się złożyło, że na jednych z zajęć wdał się w polemikę z naszym „światowym” kolegą. Ów postanowił sprawdzić bieżącą wiedzę naszego doktora, pytając go czy czytał najnowszą publikację Mario Kempesa, która miała wnosić wiele nowego do zagadnienia, którego dotyczyła polemika. No cóż, nie chcąc sobie pozwolić na nieznajomość najnowszej przedmiotowej literatury wykładowca potwierdził przeczytanie owej pozycji ale żeby nie pozwolić na dalszą dyskusje uciął rozważania stwierdzając, że kompletnie nie zgadza się z tezami tam zawartymi. W ten oto sposób Mario Kempes stał się ekonomistą a nasz znawca zagadnień wszelkich kompletnym idiotą. Trzeba umieć przyznać się do nieznajomości czegoś czy niewiedzy o czymś. Piszę o tym bo to co nam oferuje partia rządząca przypomina mi jako żywo owego „naukowca”. Kompletny brak wiedzy na temat wielu zagadnień i jednocześnie ten głupi upór i chęć udowodnienia, że wszystko wiedzą najlepiej. Brak dialogu, oszukańcza wyciągnięta ręka, która oczekuje nie kompromisu ale akceptacji żałosnych pomysłów, odwoływanie się do naszych najniższych instynktów, skłócanie wszystkich to w skrócie program partyjnego guru. Właśnie przeczytałem na Onecie, że jest on uważany za jednego z „potężniejszych” ludzi Europy. Nie mam złudzeń, że i ten wielki człowiek czytał ekonomie Mario Kempesa, która jest zapewne lekarstwem na wszystkie bolączki naszego kraju tym bardziej, że socjalistyczny ekonomista się z nią nie zgadzał. Jestem rownież przekonany, że i nasz specjalista od obrony próbuje kierować się tezami z tej pozycji tyle, że w jego przypadku aby cokolwiek z tego zrozumieć potrzebuje on nastoletnich doradców. A zasada jest prosta, lepiej przyznać się do swojej niewiedzy niż zrobić z siebie kompletnego idiotę. Tyle, że nie o to chodzi w dobrej zmianie.