Śmiej się śmiej

Powodowany dzisiejszym zachowaniem prezesa prezesów w sejmie zdecydowałem się na powtórzenie mojej rymowanki sprzed nieco ponad trzech lat.

Śmiej się, śmiej bałwanie

Wkrótce przed trybunałem staniesz

I prezydent ci pomóc już nie da rady

Bo sam namówiłeś go do zdrady

Za którą przyjdzie zapłacić mu drogo

A i historia oceni go srogo

Choć przyrzekał być samodzielnym

To wybrał bycie kundlem twym wiernym

Robi wszystko co mu rozkażesz

I widzi tylko co mu pokażesz 

Żałośnie obaj się prezentujecie

Bo chcecie wszystko a nic nie wiecie

Czy można bardziej niż wy nienawidzieć?

Trzeba być ślepym i nic nie widzieć

Żeby narzucać wszystkim swe zdania

Miast zadać sobie ważne pytania

Jak skończyć te głupie waśnie?

Co zrobić by kraj nasz właśnie

Stał się przykładem dla innych nacji?

Jak wysłuchać wszystkich racji

By podjąć najlepszą decyzje

Rozsławiając przy tym naszą ojczyznę

Wy jednak kłócić wolicie

Z nikim i niczym się nie liczycie

Bo najważniejsze są wasze ambicje głupie

A innych zdanie macie dziś w dupie

Krótkie więc będą te wasze rządy

I wkrótce ścigać was będą sądy

Bo arogancję zacząć karać należy

Żeby każdy kto w prawo wierzy

Mógł zawsze zasypiać spokojnie

I śnić o pokoju a nie o wojnie.

 

Nienawiść i pogarda

W tegoroczne święta będziemy gośćmi. Nie znaczy to jednak, że nic nie przygotujemy na tą okazje w sensie jakiejś potrawy. Znaczy to jednak, że obejdzie mnie wiele obowiązków przedświątecznych. Na ten przykład choinka. Jej ubieranie nie należy do moich przyjemności. Zawsze te wredne światełka się zaplątują i odkręcenie tego draństwa, źle wpływa na mój stosunek do całego świata, który i tak działa mi nerwy. A potem jeszcze trzeba znaleźć tą jedną żarówkę, która się spaliła i przez nią dwadzieścia pięć innych się nie świeci. Koniec świata, jak mówił Pawlak.

W tym roku mnie to obejdzie. Dzięki czemu mogę żyć w świecie literatury wszelakiej. Wpadła mi w ręce ostatnio książka, wywiad Joanny Podsadeckiej z ks. Janem Kaczkowskim pt: „ Dasz Radę”.

Sporo słyszałem na jego temat. To jeden z tych księży, który swoim życiem zasłużył sobie na mój szacunek. Nie ze wszystkimi jego poglądami się zgadzam. Gdyby jednak kościół chociaż w przybliżeniu kierował się tym czy w swojej wierze kierował się ksiądz Kaczkowski to nasza ziemia byłaby napewno lepszym miejscem.

Jedno z pytań i odpowiedź na nie polecam wszystkim hierarchom kościoła ze szczególnym uwzględnieniem obłąkanego pseudo duchownego z Torunia.

Czy nie razi, Cię zawłaszczanie religii przez polityków?

Razi mnie, kompletnie się z tym nie zgadzam. Kościół nie jest ani lewicowy, ani prawicowy, powinien być Chrystusowy. Jest skandalem i obłudą granie na przykład wizerunkiem Chrystusa do swoich doraźnych, bardzo krótkowzrocznych celów. Im mocniejszy sojusz tronu z ołtarzem, tym gorzej dla ołtarza. Nie ma nic gorszego dla kościoła niż sytuacja, gdy staje uprzywilejowany. Kościół najlepiej się rozwija, kiedy jest minimalnie prześladowany. Gdy w czasach komuny spotykały go ze strony państwa różne nieprzyjemności, społeczeństwo stało za nim murem. Kiedy jednak społeczeństwo zobaczy, że duchowieństwo korzysta z przywilejów, które mu zostały niepotrzebnie przyznane, może się pojawić problem. Polacy są przekorni, pamietajmy.

Ten wywiad dotyka wielu zagadnień i jak już wspomniałem nie ze wszystkim się zgadzam. Uzasadnienia takiego a nie innego poglądu księdza na omawiany temat nie mają jednak charakteru, że tylko on ma racje, bardziej wynikają z jego wiary i przemyśleń.

W książce ks. Jan Kaczkowski zacytował wiersz, który wydaje mi się wart zastanowienia, bez względu na przekonania.

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy

Przed mocą Twoją się ukorzę

Ale chroń mnie, Panie, od pogardy

Przed nienawiścią strzeż mnie Boże

Wszak Tyś jest niezmierzone dobro

Którego nie wyrażą słowa

Więc mnie od nienawiści obroń

I od pogardy mnie zachowaj

Co postanowisz niech się ziści

Niech się wola Twoja stanie

Ale zbaw mnie od nienawiści

I ocal mnie od pogardy, Panie

Autorem wiersza jest Nataniel Tenenbaum. Niby takie oczywiście. A jednak.

U nas tak się tym przejęli, że aż stworzyli Instytut Pogardliwej Nienawiści.

Implant nienawiści

Wraca Krycha od lekarza

W swojej głowie wciąż przetwarza

Usłyszała bowiem od doktora,

Że poważnie ona chora

Z głowy całkiem rozum wyparował

I nie wiedzieć, gdzie się schował

Przelecieli wszystkie ciała zakamarki

Zaglądnęli też do szparki

Zginął, przepadł nie ma drania

Wyszedł z głowy bez pytania

W jego miejscu pozostała dziura

Wielka jak deszczowa chmura

Czymś wypełnić ją koniecznie

Bo się robi niebezpiecznie

„Może prezes na to coś poradzi

On napewno mnie nie zdradzi”.

Wyruszyła zatem w odwiedziny

Do faceta bez rodziny

Który kraj swój uratował

Gdy ten niemal bankrutował

Wszystkich on jest chorób znawcą

Niejednego trutnia zbawcą

Stąd w niej wiara nieodparta,

Że przegoni on z niej czarta

Tego, który spowodował,

Że z jej głowy rozum wywędrował

Rzucił prezes wszystkie prace

Aby pomóc nieboraczce

Jego próby rownież spełzły na panewce

Nie był w stanie pomóc dziewce

Zatem w jej od dawna pustej głowie

Wszczepił implant co się nienawiścią zowie.

Operacja się udała znamienicie

Chyba sami to widzicie.

Gwoli przypomnienia

Ponad dwa lata temu w styczniu 2016 przedrukowałem artykuł z Angory autorstwa Marka Borowskiego. Dotyczył on planów zmiany konstytucji przez obecnie rządzących. Przymierzali się oni do tego już podczas pierwszej tury swojego sprawowania władzy. Z różnych względów nie udało im się wprowadzić owych planów w życie. Pozostały jednak ślady ich zamierzeń, które niestety zaczynają się powoli realizować. Jeszcze dwa lata temu wydawało się to wszystko mało prawdopodobne i wręcz niemożliwe. Dziś już nie ma żadnych złudzeń dokąd to wszystko zmierza. Sposób sprawowania władzy oparty na tanich kłamstwach i przekupstwie uboższych, będących pod wpływem kleru, dał im wreszcie zwycięstwo umożliwiające przeprowadzenie zmian zmierzających do utrzymania kontroli nad państwem. I tak co wydawało się baśnią z kręgu tysiąca i jednej nocy powoli staje się coraz bardziej realne. Jeśli zatem ktokolwiek liczy na Trybunał Stanu dla obecnie rządzących to odsyłam tych wszystkich do artykułu Marka Borowskiego. Postanowiłem go zatem przypomnieć bo już wkrótce pawłowiczowe media narodowe w poczuciu głębokiego „patriotyzmu” wprowadzą cenzurę na ich zdaniem „antypolskie”, czytaj antypisowskie, publikacje.

PiS – owska konstytucja

Czy uda nam się zatrzymać tą rozpędzoną maszynę nienawiści i pogardy? Zaczynam mieć watpliwości.

Na tapczanie siedzi……

Na tapczanie siedzi Krycha

Nic nie robi tylko wzdycha

Nienawidzi wszystkich ludzi

Lecz to wcale jej nie smuci

Tylko w sobie widzi ideała

Cała reszta to jest chała

Gdzie nie spojrzy widzi zdradę

Więc obrzuca innych jadem,

Który w swym żołądku zgromadziła

Gdy gorliwie się modliła.

A ma mazi tej w nadmiarze

Jak partyjni jej włodarze

Z nimi może nawet się dogadać

Razem chodzą się spowiadać

Choć nie grzeszą aż tak wiele

Chodzą przecież na mszę co niedziele

Czasem nawet w dni powszednie

Przy nich, innych wiara blednie

Wspólnie teraz dobro czynić pragną

Więc piętnują tych co kradną

Pod warunkiem, że to nie ich ludzie

Ci za pracę w wielkim trudzie

Są tak marnie nagradzani,

Że aż trudno jest ich ganić

Walczą zatem tylko z tymi,

Którzy chcą mieć więcej, będąc leniwymi

Jak na przykład ci lekarze rezydenci

Miast pracować bardziej są zajęci

Jak tu więcej zgarnąć kasy

Co za chamstwo i brak klasy

Gdyby z rządu przykład wzięli

To od dawna by wiedzieli

Że istnieją takie miejsca pracy

Gdzie zamiast pieniędzy, ważniejsi rodacy

A nagrody od premiera to skromny dodatek

Bo to z innej kasy przecież jest wydatek.

Uświadamia zatem wszystkich Krycha,

Że lewactwo i ta jego pycha

Dobrej zmianie stoi na przeszkodzie

Propagując zło w narodzie

A choroba gender, obrzydliwa

W macierzyństwie jest szkodliwa

Krycha nasza wielka matka Polka

Nienawidzi rownież nijakiego Bolka

Sama nawet nie wie za co

Lecz jej właśnie za to płacą

WOŚP i Woodstock to zbrodniarze

Prześladować więc ich karze

Na tapczanie siedzi Krycha

Ledwie zipie, wciąż oddycha

Tak lewactwo ją zmęczyło

I to gender udręczyło,

Że już tylko jej nienawiść pozostała,

Z której zna ją Polska cała.

Myśliwi i zwierzyna.

Ilu jeszcze ludzi dotkną pomysły rządzącej partii? Skala i rozmach z jakim wciąż kogoś tam za coś tam rozliczają powodują, że sam już nie wiem czy w poprzednim systemie, poza oczywiście aktualnymi wybrańcami narodu, żyli jacyś godni zaufania ludzie. Kolaborantów, mam wrażenie, było więcej niż mieszkańców naszego kraju. Mnożą się w związku z tym ustawy, przepisy, zarządzenie i inne wytyczne mające na celu pozbawienia przywilejów, dochodów, emerytur i innych praw nabytych ludziom, którzy mieli cokolwiek wspólnego z minionymi czasami. Biorąc pod uwagę, że wówczas wszystko było znacjonalizowane to na dobrą sprawę każdy z nas w jakimś tam stopniu przyczynił się do współpracy z władzą robotniczo-chłopską. Podobnie jak wtedy tak i dzisiaj mamy rożnego rodzaju instytucje, których zadaniem jest wymuszanie przestrzegania prawa i inwigilacja ludzi stanowiących zagrożenie dla władzy czy porządku publicznego. Te minione były jednak niedobre i dlatego ich pracownicy, bez względu na funkcje jakie w nich sprawowali, za sam fakt bycia w nich zatrudnionymi muszą ponieść i ponoszą kary zgodzie z widzi mi się kogoś na górze. Jedna z dziedzin naszego życia, która wtedy przyniosła nam najwięcej emocji i radości był sport. Wtedy nie miał on jednak charakteru zawodowego i większość wyczynowych atletów była zatrudniona na etatach państwowych, w zależności od sponsora klubu. Legia podobnie jak Śląsk to były kluby wojskowe a Wisłą czy Gwardia to kluby milicyjne. Siłą rzeczy piłkarze czy sportowcy uprawiający cokolwiek byli pracownikami tych resortów. Ich wpływ na politykę był żaden, pewnie nawet nie wiedzieli na jakim stanowisku byli zatrudnieni. Wielu z nich objęła jednak ustawa dezubekizacyjana i pomniejszono im ich uposażenia emerytalne. Jest wsród nich kilku orłów Kazimierza Górskiego, dostało się zatem i im. Mądre głowy dzisiejszego etabliszmentu kontynuują plucie we wszystkie strony i na każdego, kto jest w zasięgu ich wzroku. Zaszczepieni jadem nienawiści swojego wodza, kultywują antagonizmy i podjudzają ludzi do wzajemnej niechęci. Niszczenie i przekręcanie historii, demonizacja znanych i respektowanych rodaków stały się obsesją rządzących. Podziały pogłębiają się coraz bardziej, i coraz trudniej zwaśnionym strony słuchać wzajemnych argumentów. To się kiedyś skończy, bo skończyć się musi, tylko czy pozostaną nam jeszcze jakieś autorytety? Wątpię.

Czerwone sukno.

Ubiegłoroczna „Angora” w kilku swoich numerach przedrukowywała fragmenty książki Roberta Krasowskiego pod tytułem „Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt. Historia polityczna III RP. Lata 2005-2010”. Autor, w moim przekonaniu, w miarę obiektywnie pokazuje sylwetki braci Kaczyński i Donalda Tuska, co widać szczególnie w kontekście obecnie trwającej wojny. Nie ulega watpliwości, że to co się stało w opisywanym czasie pomiędzy oboma politykami nigdy nie znajdzie pokojowego rozwiązania. Niestety w swoją prywatną, wzajemną niechęć uwikłali nie tylko swoje partie ale i całe społeczeństwo. Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu jest oczywiste, że rownież Donald Tusk nie jest bez winy za doprowadzenie do aktualnych wydarzeń. Zarówno on jak i jego przeciwnicy cierpieli i mam wrażenie, że cierpią dalej na przerost ambicji i dla zniszczenia siebie nawzajem gotowi są poświecić cały kraj. Z książki wynika, że w tamtych latach była szansa na współpracę obu partii, której nie chciał przed wszystkim obecny przewodniczący RE. Kulisy rozgrywek pomiędzy zwaśnionymi stronami wydają się być przedstawione dość rzetelnie. Kaczyńscy w końcowym efekcie ponieśli klęskę, której Tusk nie potrafił wykorzystać, zniechęcając swoją polityką do siebie tą cześć społeczeństwa , która dzisiaj stoi murem za Jarosławem. Chociaż nie musiał, bo bracia sami sobie rzucali kłody pod nogi, to jednak swoim zachowaniem ignorował ich obu poniżając na każdym kroku. Już wtedy było wiadome, że jakiekolwiek porozumienie nie było możliwe, a co gorsze jak pokazuje dzień dzisiejszy, taka opcja nawet nie wchodzi w aktualnie w grę. Smoleńsk oczywiście przepełnił czarę goryczy, która przerodziła się w ślepą nienawiść i chęć zemsty w umyśle Jarosława Kaczyńskiego. Dziś zatem kiedy on w kraju rozdaje karty, otoczony ślepą służbą, nie zamierza poprzestać na słowach. Mając poparcie dużej części wyborców, którzy w swojej nienawiści do Tuska są równie ślepi, będzie parł do jego zniszczenia za wszelką cenę. Śledzę to co się aktualnie dzieje z przerażeniem. Gdzieś, w tym całym systemie zwanym demokracją,  popełniono błąd zezwalając jednej opcji politycznej na bezceremonialne decydowanie o całym kraju. System wyborczy nie powinien zezwalać i umożliwiać konkretnej partii posiadania większości w parlamencie, zmuszając w ten sposób adwersarzy do współpracy i szukania kompromisów dla dobra, co oni tak dumnie nazywają, ojczyzny. Ktoś, kiedyś nie pomyślał, że władza może dostać się w ręce chorych egocentryków, bez skrupułów, wyzutych  z uczuć, dla których słowo kraj znaczy tyle samo co dla Bogusława Radziwiłła, czyli czerwone sukno. Oto jak nasze zalety opisał w Potopie Henryk Sienkiewicz, słowami powyższego szlachcica skierowanymi do Kmicica:

Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył. Ja i książę wojewoda wileński postanowiliśmy tę właśnie przysługę oddać Rzyczypospolitej. Ale że siła drapieżników czyha na spadek i wszystkiego zagarnąć nie zdołamy, przeto chcemy, aby choć część, i to nie lada jaka, dla nas przypadła. Jako krewni, mamy do tego prawo” i dalej „Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które każdy ciągnie”.

Nie inaczej jest dzisiaj. Ciągną więc każdy w swoją stronę ku uciesze tych, którzy nic z tego nie mają, ale samo patrzenie sprawia im przyjemność, nie widzieć dlaczego.

Politycznie poprawna historyczna prawda

Niedawno wpadł mi w ręce tekst na temat wydarzeń na Wołyniu. Po jego przeczytaniu obejrzałem krótki filmik z YouTube pokazujący miejsca tamtych wydarzeń. Głównym jednak jego tematem było odnalezienie grobów pomordowanych i próba zdeterminowania ile osób, w jakim wieku w nich leży. Pada wiele gorzkich słów pod adresem naszych władz za niechęć do bardziej zdecydowanej postawy aby upamiętnić ofiary mordu jaki niewątpliwie się dokonał na naszym narodzie. Poprawność polityczna zasłoniła oczy sprawującym władze. Niestety ta niemoc w dalszym ciągu trwa i nie wygląda aby cokolwiek się zmieniło w ich sposobie myślenia. Nasza historia to ciężki orzech do zgryzienia. Co gorsza na przestrzeni ostatnich siedemdziesięciu lat w zależności od tego kto rządzi, zmienia ją zgodnie z tym co jest poprawnie politycznie. O ile władze PRL-u musiały kłamać na temat Katynia o tyle w czasach aktualnych nabieranie wody w usta i chowanie się za tym o czym powinno się głośno mowić i tym czego nie należy wytykać naszemu sąsiadowi zdaje się być jeszcze gorszym przejawem braku szacunku dla własnej historii. Obejrzałem film Andrzeja Wajdy na temat zbrodni katyńskiej, obejrzałem rownież film Wojciecha Smarzewskiego na temat pogromu wołyńskiego. Rosjanie rozstrzelali niemal dwadzieścia dwa tysiące naszych rodaków. Nacjonaliści ukraińscy zamordowali niemal pięciokrotnie więcej obywateli naszego kraju w trakcie, jak to oni chcą twierdzić, tak zwanych czystek etnicznych. Rosja już dawno potępiła Stalina i jego metody sprawowania władzy, podczas gdy Bandera stał się bohaterem narodowym Ukrainy. Nam jednak bliżej do nich. Nie biorąc pod uwagę aktualnej sytuacji geopolitycznej, co powinno być podstawą rzetelnej i uczciwej historii, Katyń pod żadnym względem nie wytrzymuje porównań z tym co się działo na Wołyniu. Liczba ofiar, okrucieństwo z jakim się nad nimi znęcano, mordowanie kobiet i dzieci to są wszystko fakty. Nasze państwo jednak chętniej identyfikuje się z ofiarami zbrodni w Katyniu, jakby na Wołyniu zginął ten gorszy sort Polaków. Teraz dodatkowym łącznikiem do rosyjskiej nienawiści stał się Smolensk, którego ofiary to jakby logiczna konsekwencja tamtych wydarzeń. Nie pojęte jest dla mnie, że nawet zamordowani są traktowani inaczej w zależności od tego z czyich rąk zginęli. Cześć i chwała należy się tylko tym którzy zginęli z rąk Sowietów, jak to się teraz mówi, odrobina pamięci, tylko bez przesady, dla wymordowanych w trakcie czystek etnicznych na Ukrainie, wreszcie niech przeklęci na wieki pozostaną ci, którzy walczyli o wyzwolenie Polski spod okupacji hitlerowskiej, bo tak się złożyło, że walczyli u boku znienawidzonej armii sowieckiej. Naszym „obiektywnym” historykom chciałbym polecić następującą sentencję:

Nikt nie rodzi się z nienawiścią do drugiego człowieka, ze względu na jego kolor skóry, jego pochodzenie, czy jego religię. Ludzi uczy się nienawiści, a jeśli można ich tego nauczyć to równie dobrze można nauczyć ich miłości. To ona bowiem jest bardziej naturalnym uczuciem dla ludzkiego serca. – Nelson Mandela.
 
Jak długo jeszcze nienawiść będzie zżerać serca polityków? To akurat może nie być aż tak ważne, gorsze jest to, że i wielu z nas przesiąka tą ich nienawiścią często sami niewiedząc dlaczego i skąd się ona wzięła. Konsekwencje tego ślepego podążania za czyjąś prawdą jak zwykle zapłacą zwykli ludzi. Może nadszedł czas aby się otrząsnąć?

Królowie życia

Jeśli nie wiecie

Co dzieje się w świecie

Czytajcie proszę 
Co ja donoszę
Ze Stanów wieści
W głowie pomieścić
Nie sposób nijak
Więc je pomijam
Chcesz wiedzieć chłopie
Co w Europie?
Przeszkód nie widzę
Lecz na to liczę
Że jak tam mieszkasz
To oczy wytrzeszczasz
Bo nikt nie pojmuje 
Co Unia tam knuje
W Polsce podobnie
Równie żałobnie
O wierze kadzą
Gdzie nas prowadzą
Sami nie wiedzą
Więc bzdury bredzą
W Syrii wciąż walczą
A w Rosji warczą
Że rządu Asada
Bronić wypada
Chociaż on zbójem
Co ludzi morduje.
A w Ekwadorze 
Bitwa na noże
Wybory za pasem
Kto będzie asem?
Lepiej nie wiedzieć
I w domu siedzieć 
I gdzie by nie spojrzeć
Sam musisz dojrzeć
Że zło nas ogarnia
Jak wściekła psiarnia
Kierując się złością
Zamiast miłością
Miast się jednoczyć
Plujemy w oczy
Sobie nawzajem
Bo to nam daje
Poczucie bycia
Królami życia 
A co u mnie w domu?
Nie powiem nikomu.
 

Cytaty dla Kaczyńskich i Trumpów tego świata.

Z ciekawością przeczytałem wywiad redaktora Onetu Bartosza Rumieńczyka z Janine Di Giovanni na temat wojny domowej w Syrii zamieszczony na tym portalu 18 marca. Rozmówczyni to korespondentka wojenna, która widziała niejeden dramat spowodowany walkami o coś tam, czy w imię czegoś tam. Kiedyś jedna z naszych ulubionych zabaw podwórkowych była gra w wojnę. Karabinami z patyków strzelaliśmy do siebie starając się wygrać i unicestwić wroga. Na końcu tej zabawy wszyscy jednak żyli i nie było żadnych ofiar śmiertelnych, ba nie było nawet rannych. Ta prawdziwa wojna to jednak nie zabawa, tu giną często niewinni ludzie niewiedząc dokładnie dlaczego. Konflikt w Syrii zaczął się od pokojowych demonstracji i przerodził się w sześcioletnią już wojnę domową, która dotknęła i zniszczyła cały ten kraj. Co gorsze trwa ona w najlepsze bez możliwości jakiegokolwiek rozwiązania. Mało tego, ów konflikt staje się zaczątkiem nowej zimnej wojny. Polecam przeczytanie tego wywiadu wszystkim, szczególnie tym nierozumiejącym tragedii uchodźców. Wielu z nas nie dostrzega jak niewinnie rozpoczynają się konflikty, które mogą mieć nieobliczalne następstwa. Dlatego zgadzam się z tezą Janine Di Giovanni, która brzmi następująco:
 
To czego dziś doświadczają Syryjczycy może przydarzyć się także nam 
 
A oto niektóre z pytań redaktora Onetu i odpowiedzi jakich udzieliła Janine:
 

A jakie były nastroje społeczne przed Arabską Wiosną? Czy Syryjczycy marzyli o obaleniu Assada i o wolności?

W Arabskiej Wiośnie, moim zdaniem, nie chodziło tyle o wolność, ile o godność. Ludzie domagali się równych szans oraz politycznej reprezentacji, politycznego głosu. Chcemy godności – to było naczelnym hasłem Arabskiej Wiosny. Ludzie chcieli mieć takie same możliwości, jakie mieli tylko przedstawiciele elity. Bo tak to już jest w reżimach – czy to arabskich, czy komunistycznych, że pewne posady i stanowiska są zarezerwowane wyłącznie dla tzw. elity. Tak samo było w przypadku Syrii – ludzie widzieli, że aby mieć dobrą pracę trzeba należeć do elity, najlepiej być alawitą tak, jak Assad. Arabska Wiosna w Syrii była więc napędzana ekonomiczną frustracją. Co więcej, tuż przed rewolucją, Syrię dotknęła susza, a ja uważam, że rewolucja wybucha wtedy, kiedy ludzi po prostu nie stać na chleb.

Bardzo ważna definicja reżimu i jeśli ktoś nie dostrzega zapędów naszej aktualnej władzy tym kierunku to proponuje chwile zadumy.

A jak syryjska wojna wpłynęła na kształt świata?

Odcisnęła na nas ogromne piętno. Możemy myśleć, że Syria jest daleko – ale upadłe państwo w Lewancie, w tym gorącym regionie, jest czymś szalenie niebezpiecznym. Czym bowiem są upadłe państwa? Są matecznikiem terroryzmu, tak jak Somalia, Jemen, czy Pakistan, który co prawda nie jest państwem upadłym, ale również stał się siedliskiem terroryzmu. Z drugiej strony kryzys uchodźczy napędza elektorat prawicowym populistom, czy to w Polsce, czy w Holandii, czy we Francji. Sam widzisz co dzieje się w twoim kraju, jak wielka jest niechęć wobec uchodźców. Jak bardzo niebezpiecznym politykiem jest Kaczyński? Takim samym jak Wilders w Holandii, Le Pen we Francji, czy Trump w USA. Ruchy polityczne wracają falami. Nie powinniśmy zapominać, że faszyzm w Europie zrodził się nie tak dawno temu.Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale uważam, że żyjemy w bardzo niebezpiecznych czasach. Ataki terrorystyczne będą się powtarzać i będzie ich coraz więcej, tego jestem pewna. Ale daliśmy też głos populistycznym przywódcom politycznym. I oni mają olbrzymie poparcie wśród ludzi, którzy boją się „obcych”. A „obcym” jest każdy, kto nie jest taki jak my.

Bez komentarzy.

A co dalej z Syrią? Pokój to jedna rzecz, ale czy po latach wojny domowej uda się tam zbudować spójne społeczeństwo?

W Rwandzie to się udało. W Bośni akurat nie, ale tylko dlatego, że ta wojna nie zakończyła się – moim zdaniem – uczciwym traktatem pokojowym. Ale zawsze jest nadzieja na pojednanie. Czasem może to trwać całe pokolenia, ale popatrz na Rwandę. Ludobójstwo miało miejsce w 1994 roku, a Rwanda potrafiła się z nim zmierzyć i miała olbrzymie międzynarodowe wsparcie w budowie państwowych instytucji. Co więcej, Rwanda ma dziś najwięcej kobiet w parlamencie, co pokazuje, jak niesamowitą drogę przeszedł ten kraj. Podobnie jest w RPA. Nelson Mandela wierzył w przebaczenie, mimo wszystkiego tego, co doświadczył. Przebaczenie jest bardzo trudne. Ciężko jest przebaczyć tym, którzy wymordowali twoją rodzinę i podpalili twój kraj. Tylko że społeczeństwa, które wychodzą z takich konfliktów, tak naprawdę nie mają innego wyboru. W przeciwnym razie będą tkwić w nienawiści na zawsze.

Jestem przekonany, że bardzo mało wiemy o Nelsonie Mandeli a przydałoby się dowiedzieć więcej na jego temat. Nie widzę możliwości ruszenia do przodu bez wybaczenia. Czasu nie da się cofnąć. Sprawujący władze w kraju ostentacyjnie modlą się i chodzą do kościoła ale nie potrafią wybaczyć. Kiepska to wiara.

A ta nienawiść rodzi kolejne konflikty.

Tak jak w Bośni. Wiesz, cały czas martwię się o przyszłość Bałkanów. Tylko powiem ci tak: widziałam ponad 18 wojen, a mimo to jestem optymistką. I wierzę w ludzkość. Wierzę więc, że można zakończyć wojnę w Syrii. Wierzę też, że ludzie będą mogli żyć tam w pokoju, nie zapominając o tym, co się wydarzyło, ale wybaczając.

No właśnie wybaczyć to nie znaczy zapomnieć. Trzeba kultywować i mówić o przeszłości jednak bez nienawiści. Dzisiaj widać, że język naszych elit nie tylko nie potrafi wybaczać ale wręcz namawia do nienawiści. Czas zrozumieć, że jest to zły kierunek dlatego uważam, że rzeczywiście to co się dzieje w Syrii może się przytrafić wszędzie.