Handlarz duszami

Wyszedł Tadek przed kaplice

By odświeżyć mózgownice

Od myślenia łeb mu pęka

Wielka zżera go udręka

Bo mu kasy wciąż brakuje

Gdy wydatki swe sumuje

Zanim wkroczył na ulicę

Spojrzał jeszcze na tablice

Gdzie bezdomni się wpisują

Ile jutro mu darują

Lecz i tutaj brak jest datków

Wyssał wszystko z babć i dziadków

Już nie może na nich liczyć

Bo gotowi go rozliczyć

Wpadł na pomysł zatem przedni

Do pomocy wciągnie biednych

Ich jest w kraju wielka siła

Na nich partia się wybiła

Ta co teraz dzieli groszem

Więc pieniędzy pełne kosze

Niechaj ślą mu i to szybko

On ich przecież złotą rybką

Biedni to jest moc Tadkowa

Oni boją się tak jego słowa

Że głosować będą jak im każe

On im za to niebo podaruje w darze

Bo potrafi on handlować

Straszyć oraz szantażować

Jeśli szukasz dusz handlarza

Do Torunia cię zapraszam

Reklamy