Bardzo ważne zwycięstwo

Od falstartu w Kazachstanie zanotowaliśmy cztery kolejne zwycięstwa i zdecydowanie prowadzimy w naszej grupie eliminacyjnej. Trzeba jednak przyznać, że poza meczem z Rumunią każde spotkanie to jedna wielka nerwówka. Szczęście niewątpliwie nam sprzyja i oby nam w dalszym ciągu tak dopisywało. Napewno w każdym rozegranym do tej pory meczu mieliśmy przewagę, którą za każdym razem dokumentowaliśmy strzelonymi bramkami. Niestety po objęciu prowadzenia nigdy nie potrafiliśmy udokumentować tego kolejnymi golami, może poza spotkaniem z Danią. Jednak nawet w tym meczu pozwoliliśmy sobie na strzelenie dwóch goli powodując, że końcówka była bardzo nerwowa. W dzisiejszym meczu dominowaliśmy bezwzględnie. Kontrolowaliśmy przebieg spotkania nie dając wiele miejsca Czarnogórcom na rozgrywanie swoich akcji. Wspaniały gol Lewandowskiego z rzutu wolnego był w pierwszej połowie najniższym wymiarem kary. Spokojnie mogliśmy prowadzić różnicą dwóch bramek. Początek drugiej połowy też nie wskazywał na nerwową końcówkę. Mieliśmy kolejne zaprzepaszczone sytuacje pod bramka na zdobycie następnych bramek. I nagle ni stąd ni zowąd przypadkowa bramka Czarnogóry i mecz zdawał się nam wymykać spod kontroli. Przeciwnicy ruszyli bowiem do ataku i gdyby po rzucie rożnym zostawiony zapełnienie samemu sobie ich napastnik nie spudłował fatalnie to mogliśmy przegrywać. Szczęście nam jednak dopisało tak jak w spotkaniu z Armenią, w którym w ostatniej minucie powinniśmy przegrywać ale ich kontra i sam na sam z bramkarzem skończyła się fatalnym strzałem Armeńczyka a w chwilę potem rzut wolny wykonywany przez Błaszczykowskiego, Robert Lewandowski zamienił na zwycięską bramkę. Mój słowacki sąsiad ma powiedzenie, które bardzo mi się podoba; nie dasz, dostaniesz. Czarnogóra nie wykorzystała swojej szansy na objęcie prowadzenia i została ukarana. Łukasz Piszczek zachował się jak rasowy atakujący ze spokojem przerzucając piłkę nad wybiegającym bramkarzem nie mając na to ani aż tak wiele miejsca ani czasu. Po pierwszej rundzie spotkań prowadzimy zdecydowanie w tabeli z przewagą aż sześciu punktów. W rewanżach trzy mecze rozegramy na własnym boisku a dwa na wyjezdzie i zdawać by się mogło, że tylko jakieś nieszczęście może mam odebrać wygranie grupy. Osobiście nie widzę takiej możliwości, chociaż w sporcie wszystko jest możliwe. Cieszy bardzo ta wygrana w Czarnogórze. Zwycięzców się nie sądzi czego i ja nie zmierzam tego czynić. Chciałbym jednak oglądać więcej takich meczów jak z Rumunią, bez nerwów w końcówce. 

Orły minionego systemu

Mój sąsiad z prawej strony to wielki kibic piłki nożnej. Rzadko rozmawialiśmy na ten temat toteż nie wiedziałem jak wielkim jest miłośnikiem tego sportu. Ostatnie mecze z cyklu Ligi Mistrzów dały nam możliwość wymienienia paru słów na ten temat. I tak od słowa do słowa dowiedziałem się, że bardzo lubi tą dyscyplinę sportu. Mało tego odkąd pamięta oglądał mistrzostwa świata i doskonale pamięta te z Niemiec z 1974 roku. Nasza narodowa reprezentacja zajęła na tych mistrzostwach trzecie miejsce i prawdziwy kibic krajowy nie ma problemów z nazwiskami naszych zawodników z tych pamiętnych rozgrywek. Nie spodziewałem się jednak, że i mój sąsiad będzie pamiętał naszych piłkarzy. Chociaż przeinaczał trochę nazwiska i oczywiście nie wszystkich piłkarzy sobie kojarzył to jednak jego wiedza na temat naszej drużyny bardzo mnie zaskoczyła. Spytał mnie najpierw czy ja pamietam wszystkie nazwiska a gdy potwierdziłem poprosił o ich wymienienie. Pomyślałem sobie, że to dobry moment, nie tylko na sprawdzenie jego wiedzy ale rownież, na próbę wprowadzenia go w błąd. Rzeczywiście poznawał wszystkie nazwiska z naszej drużyny. Kiedy jednak powiedziałem mu, że stopera grał Duda, na chwile zmarszczył czoło i popadł w zadumę. „No conozco” co znaczy nie pamietam, rzekł do mnie po chwili. Ponieważ nie zamierzałem skończyć swojej zabawy, odpowiedziałem mu, że gościu nie grał we wszystkich meczach i wchodził z ławki rezerwowych. Ucieszyło to go nawet bardzo bo koniecznie chciał mi udowodnić, że pamięta naszych zawodników. Z obrony przeszliśmy do pomocy i tu jednym z „zawodników”, którego wkomponowałem w skład był sam mój rządowy ulubieniec pan Antoni z MON-u. Patrzyłem na twarz mojego rozmówcy jednocześnie gryząc się w język z całej siły. Coś tam poszukiwał w swojej pamięci męcząc się okrutnie by po chwili poddać się tym samym stwierdzeniem co wyżej „no conozco”. Z trudem panującym nad śmiechem potwierdziłem, że to tez rezerwowy gracz i w związku z tym nie powinien się przejmować faktem nie rozpoznania jego nazwiska. Bez problemów rozpoznał Late i Gadoche ale gdy środkowego napastnika przedstawiłem jako Kaczyński jego twarz znowu skrzywiła się w zadumie i rezygnacji, która tak mnie w tym momencie rozśmieszyła, że już dłużej nie mogłem udawać. Spojrzał na mnie trochę zdumiony a gdy mu opowiedziałem o swoim podstępie i kim są ludzie, których on nie mógł rozpoznać, sam zaczął się śmiać. Na koniec pogratulowałem mu jego wiedzy i zapewniałem go, że nieznajomość owych trzech nazwisk nie przynosi mu żadnej ujmy. Mało kto bowiem w piłkarskim świecie zna tych panów w przeciwieństwie do naszych orłów z minionego systemu. 

Polska, Biało-Czerwoni

Polska, biało-czerwoni

Ten tekst wciąż w uszach mych dzwoni

Od Warszawy, przez Łodź po Katowice

Tak skandowali nasi kibice

Zachęcając naszych siatkarzy

By osiągnęli to o czym każdy z nas marzył.

W gore serca Polska wygra mecz

To dla kibiców oczywista była rzecz.

I tak mecz za meczem wygrywali

Az do finału się nam dostali

Tam wielka Brazylia na nich czekała

Pozbawić marzeń nas wszystkich chciała

Cóż to było za widowisko

Zobaczyć w nim można było wszystko

Wspaniale ataki, piękne obrony

Raz górą nasi, raz górą oni

W końcówce nie było już na nas siły

Nasze marzenia się wiec spełniły

Znowu jesteśmy mistrzami świata

Warto było czekać 44 lata.

O naszych trybunach teraz slow parę

W Polskę przy nich odzyskałem wiarę

Ich doping i hymnu śpiewanie

Było tak dobre jak siatkarzy granie

Takich ludzi jak nasi kibice

Potrzeba nam więcej w naszej polityce

Jest prośba do pana z Polsatu

Wykup pan prawa do sesji senatu

Zastrzeż pan sobie sejmu obrady

Humoru tam tyle i głupiej swady

Ze oglądalność jest murowana

Proszę szanownego pana

Tam znajdziesz pan swoich kolesiów

Tych wszystkich Jarków, Leszków i Grzesiów

Bo gdy nasi wyciskali siódme poty

Dla pana ważniejsze było kilka złotych

I już całkiem na zakończenie

Oto moje największe marzenie

Hej panowie politycy

Ci z centrum, prawicy oraz lewicy

Polskie kolory to biało-czerwony

proszę nie mylić z kolorem zielonym.