Ważny głos na temat kościoła

Oto kolejny list do Angory, tym razem czytelniczki. Wypowiada się ona w podobnym tonie do autora przedruku z mojego ostatniego wpisu. Postanowiłem zamieszczać na swoim blogu te listy bo są dowodami, że jeszcze całkiem nasze społeczeństwo nie zwariowało. Autorka poniższej wypowiedzi dotyka rownież bardzo wrażliwego tematu dla naszego narodu – kościoła. No właśnie co się z nim stało? To przecież było miejsce, które nas jednoczyło w minionym systemie, a teraz i ono nas podzieliło. Co stało się z wiarą i jak to się dzieje, że i ją dzisiaj wielu z nas postrzega inaczej. Dla mnie to bardzo ważny głos i dlatego się tutaj znalazł. Artykuł ten pochodzi z października ubiegłego roku i ma zadziwiająco dużo wspólnego z ostatnią miesięcznicą. 
 

Dewotce służebnica czymsiś przewiniła  / Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła./ Odwróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny / Mówiąc właśnie te słowa: „….I odpuść nam winy jako i my odpuszczamy” / biła bez litości. / Uchowaj, Panie Boże takiej pobożności! Któż z Polaków nie zna tej bardzo pouczającej satyry Krasickiego? Przypomina mi się ona, ilekroć widzę nadętą minę i słyszę pełne jadu słowa wypowiadane przez mieniącego się prawdziwym Polakiem katolikiem prezesa PiS, pod adresem innych Polaków nieuznających jego jedynej racji, jego nieomylności. Przypominają mi się, kiedy widzę nadętego jak balon Błaszczaka, słysząc jego żenujące wypowiedzi na temat przeszłości, na zmieniającego co i rusz swoje poglądy Gowina, Czarneckiego i im podobnych. Zastanawiam się wtedy, jak pojmują naukę Kościoła. Czy jest to Kościół Powszechny, w który my, katolicy, wierzymy, czy Kościół Ojca Dyrektora zionący nienawiścią, ociekający jadem i chęcią zemsty. Zemsty za samo to, że ktoś myśli inaczej, że postępuje faktycznie zgodnie z nauką Kościoła. Jestem katoliczką wierzącą i praktykującą, ale po tych cyrkach urządzonych na Krakowskim Przedmieściu zaczęłam mieć poważne watpliwości, czy zasady wiary szerzone przez mój Kościół są przez jego kapłanów, tych najwyżej postawionych zwłaszcza, respektowane. Czy nie zostały przez nich właśnie wymyślone, żeby zdyscyplinować resztę i żyć w dostatku na ich koszt? Podobno ” prędzej się wielbłąd przez ucho igielne przeciśnie, niż bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego”. Jakoś nie widać, żeby o to królestwo zabiegali. A co z księżmi typu pana Międlara? Od kilku księży słyszałam, że są wsród nich osoby niewierzące. Traktują to jak zwykły zawód, dość wygodny. Pan Międlar uważający się za kapelana bandy chuliganów mieniących się patriotami spod znaku ONR, jest tego najlepszym przykładem. W końcu doszłam do wniosku, że to nie jest mój Kościół, ten, w którym zostałam ochrzczona i wychowana. Poważnie rozważam zatem nawet zmianę wyznania na takie, które uczy ludzi prawdziwej miłości bliźniego, uczciwości i szacunku dla innych. Wiarę w Kościół katolicki mi odebrano. Działający z inspiracji jedynej właściwej rozgłośni politycy zdają się mieć wyprane mózgi. Nie dziwie się, że ktoś tak właśnie określił PiS. Tu przypominają się słowa Tadeusza Kotarbińskiego: ” Mądrość sama sobie nie ufa, głupota sama sobie udziela kredytu”. Członkowie sekty pod nazwą PiS nigdy nie mają wątpliwości… Przyznam, że kiedy powstała ta partia, sama wiązałam z nią nadzieje na poszanowania prawa i na sprawiedliwość. Szybko te moje nadzieje rozwiano. Naczelny prokurator pan Ziobro ( czy on w ogóle miał cokolwiek wspólnego z prawem po skończeniu studiów? – podobno nie ) bezkarnie zniszczył komputery, własność ministerstwa, z którego musiał odejść. Co tam na dyskach było ukryte? Tego się już nie dowiemy. (…) Nakazują za to zwolnienie z aresztu pospolitych chuliganów. Na temat pana prezydenta wolę się już nie wypowiadać. Pan Kaczyński miał swego czasu pretensje do prezydenta Komorowskiego, że nie zrobił porządku na Krakowskim Przedmieściu z tymi,  co hańbili krzyż. I oto sam, w otoczeniu swojej świty, z pochodniami maszeruje tam jak ksiądz na procesji w Boże Ciało ( tylko baldachimu brakowało ). Ja też mam pretensje do prezydenta Komorowskiego, że za późno zaczął działać, nie rozpędził tej bandy rzekomych, pożal się Boże, ” obrońców krzyża” spod pałacu a jeszcze im za nasze pieniądze ochronę zafundował. Dla mnie takie wykorzystywanie krzyża jest właśnie jego poniżaniem. Jak zareagowali biskupi, kiedy jakaś nawiedzona fanatyczka różańcem waliła po plecach innych ludzi? Do tego służyć ma różaniec? (…) Płakałam kiedy dowiedziałam się o katastrofie pod Smoleńskiem, ale ci „talibowie” spod krzyża szybko mi ten żal ukoili. Ot nasi katolicy…”Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. I miłują, zgodnie z nauką Chrystusa, którego chcieliby zrobić królem Polski. Zwłaszcza miłość ta odczuwalna jest po wygraniu przez nich ( na skutek głupoty, a może tylko braku rozwagi naszego społeczeństwa?) ostatnich wyborów. Hucpy, zwane miesięcznicami, którymi Kaczyński usiłuje swoje poczucie winy zatrzeć, wręcz obrzydziły ludziom pamięć o tych, którzy zginęli w tej katastrofie. Niejeden człowiek w tragicznej katastrofie stracił bliską osobę, ale nikt pamięci zmarłych nie poniewiera, nie naraża na ośmieszenie, jak robią to organizatorzy tych żałosnych spektakli. Na trumiennych koronkach często widnieje napis: „Bóg tak chciał”. Dlaczego ci „wielcy katolicy” nie chcą przyjąć tego zrządzenia woli Bożej? Jeśli umieją się modlić ze zrozumieniem, to codziennie wypowiadają słowa:”Bądź wola Twoja”. Jak to pojmują? Przecież te wymyślane teorie spiskowe mogły się w chorych umysłach tylko zrodzić, chorych z nienawiści. I może nawet rozumiałabym rozpacz i utratę poczucia rzeczywistości przez Kaczyńskiego po tej wielkiej traumie, ale nie rozumiem ludzi z jego otoczenia. Zamiast go wspierać, starają się ośmieszać go, jak mogą, w oczach społeczeństwa. Kiedy się to obserwuje, nasuwa się podejrzenie, że robią to rozmyślnie, żeby przejąć schedę po nim jak najszybciej, kiedy w końcu sami stwierdzą, że ktoś taki nie jest w stanie sensownie prowadzić partii. Krótko mówiąc, w tym szaleństwie jest metoda. Zmiana dawnego I sekretarza KC PZPR, ( który też za nic nie odpowiadał, bo od tego był rząd ) na prezesa podobnej w swych działaniach partii – oto cała ” dobra zmiana”. Niegdysiejszy czołowy satyryk kraju, pan Pietrzak, rzygający inwektywami, Wolski (morda w kubeł) to dziś zwykle popłuczyny udające Niagarę. Żałosne postacie polskiej kultury. „Uchowaj, Panie Boże takiej pobożności!”. I Pan Bóg chyba już tej hipokryzji nie wytrzymuje, sypiąc na nas różne plagi. Jak niegdyś na Egipt. 

Eliza S. 
 
Kościół podobnie jak niemal każda sfera naszego życia cierpi na brak autorytetów. Twarzą jego stał się Ojciec Dyrektor, który nie dorósł do pięt wspaniałym synom kościoła i wielkim patriotom jakimi niewątpliwie byli Stefan Kardynał Wyszyński czy Karol Wojtyła. Działania władz dzisiejszego polskiego kościoła przynoszą mu więcej strat niż korzyści i pokazują jak wątła jest wiara jego hierarchów, jeśli to w ogóle można nazwać wiarą. 
 
Angora nr.40 (1372), 2 października 2016 roku, Ludzie listy piszą: „Odebrano mi wiarę”.

Z listów do „Angory”

Juz raz wykorzystałem „Angorę” do przedrukowania jednego z artykułów opublikowanych na jej szpaltach. Czasopismo to stara się pozostać bezstronne politycznie umieszczając artykuły reprezentujące poglądy prorządowe jak i opozycjne. Wyjeżdżając z Polski w ubiegłym roku odłożyłem sobie parę numerów „Angory” i sukcesywnie zapoznaje się z ich treścią. Są to oczywiście wydania ubiegłoroczne co czasami powoduje, że w kontekście tego co się w międzyczasie stało można się nieźle ubawić. Dwie strony swojego wydania gazeta poświęca czytelnikom. Mogą się zatem oni podzielić z redakcją swoimi spostrzeżeniami i opiniami na temat wszystkiego co im dokucza i co im doskwiera. Ponieważ zbliża się kolejna miesięcznica,  która w tym miesiącu będzie rownież rocznicą wypadku pod Smoleńskiem i zapowiada się, że być może wreszcie uda nam się dojść do jedynie słusznej prawdy miast zanudzać czytelników swoim punktem widzenia, postanowiłem przedrukować list 82-letniej pani, ktora podpisała się jako Łodzianka a jej list został opublikowany w Angorze z 5 września ubiegłego oku. Tytuł tekstu umieszczonego w rubryce „Ludzie listy piszą” brzmiał „Jeszce dwa miesiące”. Oto on:

Jestem wzruszona, kiedy każdego dziesiątego dnia miesiąca przez stolice Polski przechodzi pochód z Prezesem na czele. Ludzie ze wzniesionymi w błagalnym geście palcami ułożonymi w znak zwycięstwa proszą Boga, by „Ojczyznę wolną, raczył nam zwrócić”. Jako zniewolona Polka, przykładem prababek, przywdziałam czarną suknię, zawiesiłam na piersi czarny krzyżyk, manifestując w ten sposób swój patriotyzm i pogardę dla okupanta. Problem mój polega tylko na tym, że nie wiem pod czyją jestem okupacją? Pocieszam się, że to tylko jeszcze dwa miesiące i wyzwoliciel Prezes ze swą armią doprowadzi nas do wolnej Polski, pełnej szczęśliwości i wszelkiego dobra a okupant zmuszony będzie wyjść z ukrycia ( dlatego pewnie go nie dostrzegam ) i zostanie zdmuchnięty z terenu naszej udręczonej i zniewolonej Ojczyzny.
Pełna oczekiwań, 82-letnia ŁODZIANKA.
P.S. Boże! Co ja piszę?! Od takiego wyzwoliciela zachowaj mnie, Panie…
 
W Stanach popularne jest powiedzenie ” Be careful what you wish for” czyli uważaj na to czego sobie życzysz. Przykro mi droga Łodzianko, może i zdmuchnęli okupanta, jeśli go oczywiście znaleźli, ale udręczenia i zniewolenia Ojczyzny to dopiero początek.
 
Źródło: Angora # 36 (1316) 5 września 2015 rok.