Prezydenckie przygody na Manhattanie

Uśmiałem się z doniesień prasowych dotyczących wizyty naszego prezydenta w Stanach. Doprawdy szczerze sie uśmiałem. Nasz pierwszy obywatel mógł się przekonać, że Nowy Jork to nie jakaś wioseczka, w której najwięcej do powiedzenia ma miejscowy proboszcz. Nowy Jork to centrum amerykańskiej tzw demokracji i tu każdy mówi to co chce i do kogo chce. Być może dlatego po okolicach kręcił się rownież pierwszy policmajster RP nijaki pan Mariusz. Na niewiele się to jednak zdało. Polonusy dowiedziały się o planach prezydenta i urządziły mu całkiem niezłe przywitanie. Pan Mariusz będzie miał sporo materiału inwigilacyjnego. Oj dostało się panu prezydentowi, oj dostało. Mało mnie interesuje, ze grupa nie była liczna bo z drugiej strony nikogo nie było kto chciałby stanąć w obronie pary prezydenckiej. Zatem jakby na sprawę nie patrzyć wyszło na to, że nowojorskie polonusy szczególną miłością do prezydenta nie pałają. Szczerze mówiąc czuje się członkiem tej części Polonii amerykańskiej bo stan New Jersey to prawie jak Nowy Jork. Dodatkowo identyfikuje się z poglądami zaprezentowanymi przez manifestantów. Patrząc na krótkie video z tego incydentu zaprezentowane na Onecie i czytając doniesienia z wizyty prezydenta nie sposób nie kryć zażenowania. Video pokazuje samotną limuzynę bez żadnej obstawy. Ja rozumiem, że to nie jest wizyta oficjalna ale nieoficjalnie do Stanów przybył kiedyś King of Zamunda i został przyjęty z wszystkimi honorami. Wiem, wiem Zamunda  nie istnieje a Król to postać fikcyjna z filmu „Coming to America”. Tak czy śmak nasz prezydent nie cieszy się zbyt wielkim uznaniem w Białym Domu co było widać na video i co można wyczuć z doniesień prasowych. Nie będzie żadnego oficjalnego spotkania z prezydentem USA bo kto zawracałby sobie głowę spotkaniem z kimś kto w swoim kraju tak niewiele znaczy. Nawet premier Węgier nie traci czasu na spotkania z naszymi władzami tylko wali prosto do prezesa. Ot taka nowa specyfika naszego kraju. Właśnie dlatego nikt z liczących się polityków nie traktuje naszego prezydenta ani naszej premierowej poważnie bo czyż mozna?

Jeszcze trochę o Manhattanie

Stan New Jersey oddzelony jest od Manhattanu rzeką Hudson. Aby stąd dotrzeć bezpośrednio na Manhattan trzeba skorzystać z jednego z tunelow łączących oba miejsca. Bardziej popularny jest Lincoln Tunnel jako, że jego wylot w mieście w naturalny sposób wprowadzi nas na ulice czterdziestą drugą, która jest jedną z głównych tras Manhattanu. Druga opcja to Holland Tunnel. Jego wjazd po stronie New Jersey znajduje się w Jersey City a wylot wprowadzi nas na Canal Street, główną ulicę dzielnicy chińskiej. Wszystkie tunele i mosty prowadzące do Nowego Jorku ze stanu New Jersey są oczywiście płatne. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku opłata za przejazd wynosiła dwa dolary. Obecnie jesli się nie mylę jest to już dwanaście dolarów. Zwyżka ta doskonale obrazuje jak bardzo wzrosły koszty utrzymania w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. O ile wjazd jest płatny o tyle wyjazd już nie. Jazda samochodem na Manhattan kreuje problem związany z parkowaniem. Znaleźć miejsce do zaparkowania graniczy z cudem. Mozna jednak znaleźć wiele płatnych parkingów, które do tanich nie należą. Inną metodą przedostania się na Manhattan są promy. Negatywem promów jest jednak to, że ich przystań po stronie Manhattanu znajduje się w Battery Park, z którego jest blisko do centrum finansowego jednak aby przedostać się na Times Square trzeba się już zdrowo nagimnastykować. Dla nas, udających się na Broadway, samochód był zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem. Przede wszystkim powrót do domu odbywał sie dość późno a zatem komunikacja była sporo ograniczona z drugiej strony naogół jeździliśmy większą grupą co pozwalało rozłożyć wszystkie koszty i wtedy nie wychodziło to aż tak drogo. Manhattan to oczywiście niezliczone muzea, miejsca znane twórczości rożnych artystów, to piąta aleja, która swoim bogactwem aczkolwiek nie powala to jednak robi wrażenie. Ja nie należę do znawców sztuki toteż muzea nie prezentują dla mnie większych wartości poznawczych a z drugiej strony lubię szwędac się bez żadnego z góry określonego planu. W trakcie jednej z naszych wizyt odwiedziliśmy zatem park Centralny, po którym spacer napewno należy do obowiązkowego dla kogoś kto już się znalazł na Manhattanie. Znajduje sie on pomiędzy ósmą i piątą aleją oraz miedzy pięćdziesiątą dziewiątą a sto dziesiątą ulicą. Nie sposob go, zobaczyć w ciągu jednego dnia jako, że zajmuje ponad trzysta czterdzieści hektarów, na których ulokowane są niezliczone pamiątki historyczne. Wizyta w Parku Centralnym, ponad chęcią zobaczenia jego, sprowadzała się do dotarcia do strawberry field miejsca poświęconego Johnowi Lennonowi. Miejsce to chociaż bardzo skromne to jednak robi wrażenie. Płyta marmurowa będąca częścią trawnika a na niej gwiazda i napis Imagine każą wszystkim fanom Johna Lennona stanąć choć na chwile w bezruchu i zadumie. Siłę Imagine mogę porównać jedynie do Dziwny jest ten Świat. Ów cokół każdego dnia pełen jest świeżych kwiatów a i ludzi hołdujących przesłaniu Imagine nie brakuje. Ze strawberry fields to już tylko rzut kamieniem aby dotrzeć do budynku Dakota, w którym żył i został zastrzelony John Lennon. Do dziś mieszka to Yoko Ono, trochę zapomniana i napewno niezbyt lubiana przez fanów i Johna i Beatlesów. Brama wejściowa jest oczywiście zamknięta ale jak odmówić sobie chociaż rzutu oka na miejsce w którym zginął Lennon. Jest oczywiście mnóstwo miejsc na Manhattanie godnych zobaczenia ale to zależy od indywidualnych gustów i czasu jak rownież zasobności portfela. Mogę śmiało powiedzieć, że widziałem więcej, jednak to Park Centralny, Broadway i wieże bliźniacze widzę zawsze przed oczami gdy myśle o Nowym Jorku. Jednego z tych elementów już nigdy nikomu nie będzie dane zobaczyć.

Nowy Jork i Manhattan, miejsce które nigdy nie śpi

Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych we wrześniu 1989 osiedliłem się w stanie New Jersey. Zaczęło się od Dover przez Boonton a skończyło w Roxbury. Przez cały okres mojego pobytu mieszkaliśmy w chrabstwie Morris. Przez jego północną część przebiega droga numer 80, która jest najdłuższą drogą międzystanową w Stanach. Na wschodzie kończy sie ona przed samym wjazdem na most George’a Washingtona a na zachodzie dochodzi aż do San Francisco. Mieszkanie w pobliżu tej drogi umożliwiało nam odwiedzanie Nowego Jorku. Miasto Nowy Jork podzielone jest na dzielnice i chociaż Manhattan jest najbardziej utożsamiany z miastem, to jednak stanowi tylko jego część. To jednak on jest celem wycieczek turystów, mało kto interesuje się Brooklynem czy Queensem. Wielokrotnie odwiedzaliśmy Manhattan bo sami byliśmy go ciekawi. U zbiegu siódmej aleji i Broadwayu, pomiędzy zachodnimi ulicami czterdziestą drugą i czterdziestą siódmą ulokowany jest Time Sauare, serce Manhattanu. Ta część miasta nigdy nie śpi, życie toczy się tutaj 24/7. To właśnie w tych okolicach znajdują się niezliczone teatry, ściągające rzesze widzów każdego dnia. Większość przedstawień na Broadwayu to musicale ale można od czasu do czasu trafić rownież na przedstawienie teatralne. Na mnie największe wrażenie wywarł Phantom of the Opera. Wypad na Broadway to dość kosztowna propozycja ale raz na jakiś czas warto było to wszystko zobaczyć. Spektakle zaczynają się naogół o ósmej wieczorem i trwają około trzy godziny. Po wyjściu z teatru aktorzy chętnie spotykają się z widzami oraz pozują do zdjeć. Przedstawienie się kończy zatem w granicach jedenastej w nocy i wydawać by się mogło, że na zewnątrz miasto już powoli zasypia. Nic bardziej mylnego, ono wlasnie sie rozkręca. Time Square robi wlasnie o tej porze największe wrażenie. Światła, neony, reklamy a przede wszystkim masa ludzi jaka się wciąż przetacza przyprawia o zawrót głowy. Spektakl jaki się odbywa o tej porze to jedyne w swoim rodzaju widowisko, które nie sądzę aby można było porównać do czegokolwiek. To właśnie  tutaj idzie w górę bomba noworoczna, obwieszczająca nowy rok w tej części Stanów Zjednoczonych. To wlasnie stąd rozpoczynają się wycieczki po Manhattanie by potem przenieść się na Wall street czy do parku centralnego. Są ludzie, którzy kochają cały ten zgiełk i to życie, my jednak z przyjemnością wracaliśmy do naszej głuszy w New Jersey. Nie da się jednak ukryć, ze polubiliśmy nasze wypady na Broadway, chociaż zawsze chętnie wracaliśmy do domu to miło było mieć to miejsce w zasięgu ręki. Ale Manhattan to oczywiście nie tylko Time Square i Broadway, chociaż tędy przetacza się zgodnie z danymi miasta około trzysta trzydzmieści tysięcy ludzi dziennie, to równie sławne centrum finansowe z Wall Street, gdzie znajduje sie budynek giełdy nowojorskiej, na czele. Ta część Nowego Jorku jest najbradziej znana ze wszystkich pocztówek. To tu stały słynne bliźniacze wieże, które runęły w trakcie zamachów terrorystycznych jedenastego września. To wlasnie te wieże stanowiły o specyfice tak zwane Downtownu Manhattanu. Udało nam sie zaliczyć wyjazd windą na najwyższe dostępne piętro i trzeba przyznać, ze widok był nieprawdopodobny. Paradoksalnie ta część Manhattanu robi największe wrażenie od strony Brooklynu. Jadąc drogą numer dwieście siedemdziesiąt osiem czyli popularną BQE od Brooklyn Queens Expressway wzdłuż rzeki wschodniej, szczególnie nocą, oświetlony Downtown był najlepiej widoczny jako całość. Niestety wieże zniknęły z powierzchni i nie przypuszczam, że cokolwiek i kiedykolwiek będzie je w stanie zastąpić.