DuSzKa i MAJK-a atakują.

DuSzKa czyli silna trójka pod wezwaniem Duda, Szydło i Kaczyński ruszyła do frontalnego ataku bo przecież wybory już za dwa tygodnie i koniecznie trzeba ludziskom przypomnieć kto jest godny ich reprezentowania a kto na ową godność nie zasługuje. Pan prezydent Duda niby trzyma się na boku a jak już ma otrzymać jakieś dyrektywy to ukradkiem po nocach odwiedza partyjnego guru. Niby miał się kierować maksymą, że chce być prezydentem wszystkich Polaków jednak tak na wszelki wypadek z premier wszystkich Polaków nie udało mu się spotkać i pewnie już nie uda bo nie daj Boże to spotkanie mogłoby spowodować wzrost poparcia pani premier a przecież to ostatnia rzecz na liście prezesa, który złapał się wyciągniętej ręki prezydenta i podobno zatrzymał ją sobie do własnej dyspozycji na Żoliborzu. Pani Beata Szydło z woli prezesa namaszczona na przyszła premier przyszłego rządu po oczywistym zwycięstwie prawych i sprawiedliwych, wdała się w przedstawienie happeningowe pod tytułem Ewa&Przyjaciele, które ma przypomnieć wszystkim zainteresowany i niezainteresowanym o słynnej już aferze taśmowej, podobno w tym przedstawieniu pomaga im niejaki Stonoga. Pani Beacie nie przeszkadza, że aktualna premier czyli pani Ewa nie ma nic wspólnego z tymi nagraniami a po konsultacjach z Czerepachem doszła do wniosku, że zanim Ewka się z tego wytłumaczy to juz będzie po wyborach a zwyciezców się nie sądzi. Osobiście liczyłem na happening pod tytułem PiS i koalicja pokazujący kulisy przyjaznej współpracy tej partii z Giertychem i Śp. Lepperem, myślę że byłoby co oglądać. Mam nawet wrażenie, że takie humorystyczne przedstawienie miałoby większy efekt na wyborców niż udawane rzucanie legitymacją partyjną przez byłego członka partii, naszego aktualnego pierwszego obywatela. Tyle, że ostatni człon DuSzKa-i prezes we własnej osobie nie zna się na żartach zwłaszcza na swój temat. Ostatnia część tej układanki czyli szanowny pan prezes nie przypadkowo znajduje się na końcu tego skrótu. Z tylu łatwiej dyrygować a baty niech zbiera awangarda. On ma musi kierować nie tylko DuSzKą ale i MAJK-ą czyli grupą szybkiego reagowania złożoną z niego oraz niejakiego Antoniego M. Tenże Antoni pod pseudonimem Baltazara Gąbki udał się jako prywatny człowiek do wietrznego miasta zwanego rownież Chicago aby tam rozpoznać nastroje miejscowej Polonii. Oczywiście jego spotkanie i pogadanka z polonusami nie miała żadnego podtekstu wyborczego. Ot luźna rozmowa na temat powiązań agenturalnych przeciwników jedynie słusznej i dobrej opcji dla kraju ojczystego. Pismaki w kraju potraktowały to jednak jak zwykle złośliwie nie mając za grosz wyrozumienia, że to były tylko prywatne takiegoż sobie dywagacje. Pan Antoni zaraz po powrocie udał się na spotkanie wyborcze już jako kandydat na posła i na tymże spotkaniu dobitnie wyraził się o prywatnych pogaduchach pewnych polityków w pewnej knajpie oceniając ich wypowiedzi jako gorsze niż slang warszawskich żuli. Jego prywatne poglądy to jego sprawa. Prywatne poglądy przeciwników politycznych to też jego sprawa. A z tylu MAJK-i tak jak i DuSzKa-i siedzi prezes i albo wiśta wio albo prr. Bo front nie jest od myślenia ta funkcja jest już zarezerwowana.