Kult jednostki w wydaniu krajowym

Z niejakim zaskoczeniem i zdziwieniem przeczytałem niedawno wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego dotycząca opozycji w Polsce. Otóż pan Jarosław uważa, że jej działania przypominają jemu czasy stalinizmu. Pomyślałem sobie ” holy shit”, ile lat ma szanowny prezes, że pamięta czasy stalinizmu”. Łatwo to oczywiście sprawdzić, bo informacje dotyczące wielokrotnego człowieka roku rozsiane są po całym internecie. Dopadłem zatem mojego iPada i raz, dwa sprawdziłem informacje dotyczące szefa PiS. Otóż urodził się on w 1949 roku ale to tylko połowa zagadki. Wklepałem zatem hasło Józef Stalin i pokazały się informacje na temat legendarnego zbója. Marszałkowi zmarło sie w 1953 roku jakoś na początku marca. W tym czasie nasz aktualny zbawca kraju nie miał jeszcze czterech lat. Hm, jednak pamięta czasy stalinizmu. Widać nasz przywódca już od dziecka działał w opozycji i musiał się jakoś temu Stalinowi narazić skoro tak mocno utkwiły mu w pamięci czasy Józefa Stalina. Osobiście podejrzewam, że batiuszka Stalin umiał czytać w przyszłości i wyszło mu, że mały Jarek zamierza podprowadzić księżyc gdzieś tam za ileś tam lat. Na to oczywiście przywódca Związku Sowieckiego nie mógł pozwolić i pewnie wykorzystując swoje wpływy spowodował, że ojciec Jarosława sprał mu mocno dupę. Inne wtedy były czasy, rodzice mieli prawo dyscyplinować swoje dzieciaki i nikt nie uważał tego za znęcanie się nad nimi. Tata Kaczyński musiał zatem zdrowo wychłostać Jarka, wykrzykując przy tym imię wodza bratniego kraju. Taka trauma juz do końca życia będzie się kojarzyć ze złem najgorszego rodzaju, niekoniecznie jednak w kontekście tego kim naprawdę był Stalin. Żarty na bok. Ja urodziłem się już po śmierci pogromcy Hitlera i na jego temat powiedzieć nic nie mogę. Sądzę zatem, że wiedza Jarosława na temat marszałka pochodzi, podobnie jak moja, ze szkoły. A placówki te były w owym czasie na, rzekłbym, lepszym poziomie niż obecnie. Oto co ja zapamiętałem ze szkoły na temat Józefa Stalina: marszałek, przywódca partii bolszewickiej, pogromca Hitlera, obłąkany psychopata, wielokrotny morderca, twórca systemu, który nazwano pózniej kultem jednostki. Skazał miliony ludzi na smierć i jeszcze więcej ludzi na zesłanie do gułagów. Chory umysłowo człowiek, który podejrzewał wszystkich o próbę pozbawienia go władzy. Inwigilacja, donosicielstwo, preparowanie faktów nie popartych żadnymi dowodami to tylko niektóre jego i jego popleczników działania.

Jarosław Kaczyński oskarża polską opozycję o działania wzięte żywcem z czasów stalinizmu. Panie prezesie, opozycja w kraju może sobie tylko pomarzyć o możliwościach jakimi dysponował Stalin. Skąd panu przyszło do głowy tak absurdalne porównanie nie mam zielonego pojęcia. Korzystając jednak z okazji to co się dzieje w pańskiej partii jako żywo przypomina kult jednostki. Przesuwanie głosowań w sejmie bo szanowny prezes nie mógł być obecny, uchwalanie ustaw w takim tempie aby sprawić prezesowi prezent pod choinkę, odwiedziny premiera Węgier, który nie znalazł czasu poza spotkaniem z prezesem, na spotkanie ani z naszym premierem, ani prezydentem to tylko niektóre przykłady służalczego stosunku członków partii pana Jarosława w stosunku do jego osoby. Nie mam zamiaru porównywać pana Kaczyńskiego do Stalina bo to nie te czasy, skoro jednak o marszałku mowa to chyba bliżej prezesowi do niego niż krajowej opozycji.