Kulisy nominacji

I znowu Antoni

Jędrka pogonił

Pogroził mu palcem,

Że przy nim on malcem

Co tylko udaje,

Że jest buhajem

Choć nawet w oborze

Niewiele może

Wie o tym Tosiek

I ma go w nosie

Już raz go olał

I do przedszkola

Wysłał Jędrusia

By się wysiusiał

Wszyscy się śmiali

I duzi, i mali

Że miast być wodzem

Przy Antka nodze

Jak pies warował

I za nim się chował

Gdy się połapał,

Że wyszedł na capa

Zaczął coś szczekać,

Żeby nie zwlekać

Odwołać dziada

Bo wojsku zagłada

W oczy zagląda

Gdy on go dogląda.

Z zemstą w swym głosie

Odszedł więc Tosiek

Cierpliwie czekając

By powracając

Przeczołgać Jędrka

Niech jego ręka

Znów go wyniesie

Po życiu w lesie

I dopiął swego

Antek dlatego

Że ma układy

Nie od parady

Zna też prezesa

Co robi za biesa

Wlazł mu do ucha

I z Sejmu fucha

Się mu dostała

A z Jędrka wała

Obaj zrobili

Gdy targu dobili

Rzecz niepojęta

Miast prezydenta

Mamy partacza,

Który wyznacza

Dna coraz nowe

I czynem i słowem