PiS ci tego nie przepuści

Nie mam ostatnio weny. Gdzieś moje rymy poszły do wszystkich diabłów. Postanowiłem przypomnieć dzisiaj moją składankę sprzed dwóch lat. Niewiele się zmieniło poza odnośnikiem do Senatu i tym, źe Broszka jest w Brukseli a premierem jest Pinokio. Jadnak całość wciąż trzyma się kupy.

Kiedyś była taka sławna piosenka śpiewana przez Grześkowiaka. To na nie jest wzorowany mój pomysł. Nazywało się to „Chłop żywemu nie przepuści”

Za granicą powiadają 

W Polsce rządzą socjaliści 

Oni na tym sie nie znają

Bo my som nacjonaliści

 

Jaro tobie nie przepuści

Jaro tobie nie przepuści

Jak mu wleziesz w droge

To cie w przepaść zaraz spuści

 

Spróbuj władzy co powiedzieć, 

Ze jej prezes to niedojda

Zaraz pewnie pójdziesz siedzieć

Za to żeś zdradziecka morda

 

Jaro tobie nie zapomni

Jaro tobie nie zapomni

Jak mu ze łba co wyleci

Zaraz Mariusz mu przypomni

 

Reformują gospodarkę 

I obrone w całym państwie

Jeno Tosiek razem z Jarkiem

Potracili łby w pijaństwie

 

Jaro tobie nie wybaczy

Jaro tobie nie wybaczy

Jak żeś chłopa zdenerwował

Wnet ze Zbychem się zobaczysz

 

W parlamencie swój chłop rządzi

Jeśli chciałbyś rzeknąć cosik

Z podwyższenia zaś cie strąci

Boś ty marny jak ten grosik 

 

Jaro tobie nie przepuści

Jaro tobie nie przepuści

Jak mu wleziesz w droge

To cie w przepaść zaraz spuści

 

Swój chłop rządzi też Senatem

On oddany jest wojownik

Z innej partii każda szmatę

Zaraz bierze na celownik 

 

Jaro tobie nie zapomni

Jaro tobie nie zapomni

Jak mu ze łba co wyleci

Zaraz Mariusz mu przypomni

 

Premierowa też oddana

Pojechała do Brukseli

Chociaż była niewyspana

Zwyzywała tych twardzieli 

 

Ona dala im popalić

Ona dala im popalić

Ledwie wszystkie uszły z życiem

Cała władza tym się chwali 

 

W sejmie tez posłankę mamy

Co obżera się na sali

My jej na to pozwalamy 

Niech spróbuje ją kto zganić  

 

Jaro wtedy nie wybaczy

Jaro wtedy nie wybaczy

Jak żeś chłopa zdenerwował

Wnet ze Zbychem się zobaczysz

 

W puszczy kornik się rozgościł

I z ministra się naśmiewa

Wkrótce chamie będziesz pościł

Bo wytniemy wszystkie drzewa

 

Kornikowi nie darujem

Kornikowi nie darujem

Jak już wlazł nam w drogę 

To my puszczę zlikwidujem

 

To wam jeszcze tylko powiem

Polska do nas dziś należy

Przeciwnicy i wrogowie

Wnet zrzucani będą z wieży 

 

Nie darujem my nikomu 

Nie darujem my nikomu

Jak się tobie nie podoba

Szukaj poza krajem swego domu

 

Śni mi się władza a naród mnie zdradza

Ponoć nasz przywódca, pan Jarosław Wielki
Coraz cześciej dziś zagląda do butelki.
Krytykują jego partie dookoła
Jak panienkę, która goła
Swoje wdzięki na ulicy pokazuje
Chociaż ichnich właśnie jej brakuje
Jarka frakcja ma coś z tejże sytuacji
Ładnych słów używa w swej narracji
Tylko po to by wyborców zbałamucić
A po prawdzie, gwałtem rządzić oraz łupić
Prezes ślepy na krytykę pozostaje
I sprawy sobie nie zdaje
Że co dobre jest dla niego
Nie musi być wcale dla każdego
Nie ma się co oszukiwać
Prezes cały naród chce wykiwać
Bo on władzy do grobowej deski sobie życzy
I choć głośno o tym tak nie krzyczy
To te zmiany, które nam wprowadza
Każda jedna te intencje jego zdradza
On chce sekretarzem pierwszym zostać
By w ten sposób Stalinowi sprostać
Kult jednostki chce wprowadzić
A kto przeciw, do więzienia wsadzić
Wykonawców dobrze sobie dobrał
Bo te Dudy, Szydła oraz Ziobra,
Macierewicze tudzież Glińskie
I Błaszczaki, i Kuchcinskie
Wszyscy oni są bez twarzy,
Prezesowe dobro im się tylko marzy.
Ze snu budzi naród się powoli
Bo sprzeciwić trzeba się Jarkowej woli.
Prezes broni składać jednak nie zamierza 
Chodzi bowiem o grubego zwierza
Władzę absolutną dożywotnie.
I w tym celu rozpalane są pochodnie
Których głównym jest zadaniem
Wyborców uwagi skierowanie
Na tematy tak przyziemne
Jak Wałęsa czy wypadek pod Smoleńskiem.
Podczas gdy się naród o to kłóci
Prezes opozycję chce ukrócić
Za pomocą premierowej oraz prezydenta
Bo to przecież jego są cielęta.
Jak się skończy cała ta zabawa?
Dla mnie oczywista jest to sprawa,
Wszystko leży w naszych rękach.
Chyba żeśmy rownież jego są cielęta.