Czas samokrytyki

Od czasu do czasu zamieszczam żarty dotyczące płci czy jakiejś grupy zawodowej. Czas na odrobine samokrytyki. Dziś będzie o facetach.

Zdecydowana przesada 37,3, mogę się zgodzić.

Jeżeli juz to w nalewce.

Konkretne pytanie.

Bez wódki mogę sobie wyobrazić. Bez dziewczyn…nie.

W tym kontekście wnoszę o zniesienie celibatu, to po pierwsze. Po drugie singiel nie powinien rządzić krajem.

BAJ-u, BAJ-u będziesz w raju czyli jak Beata, Andrzej i Jarosław zrobili z każdego osła.

Poszedł Jarek

Na jarmarek

A że był to wtorek
Kupił sobie worek
A w tym worku same cuda
Najpierw wypadł z niego Duda
Padł przed Jarkiem na kolana
I tak sterczał aż do rana
Ulitował się Jarosław 
Zrobił z Dudy zatem posła
I tak rozpoczęła się kariera,
Która dzisiaj Polskę zżera
Bo pan Duda prezydentem został
A ponieważ funkcji nie mógł sprostać
To Jarkowi ją powierzył
Z czego narodowi się nie zwierzył
Wcześniej Jarek z worka wyjął
Szydło, które do swej partii przyjął
A że na kobiety była moda
Szydło chociaż już nie młoda
To za Jarka zgodą i namową
Miała zostać premierową
Wkrótce też nią i została
Gdy Jarkowa partia wybory wygrała
Jarek miał pozostać w cieniu
Ale ku wszystkich zdumieniu
Najpierw skonstruował rząd Beacie
Potem po cichutku w swojej chacie
Premierem siebie mianował
Bo Beaty już nie potrzebował
Nikt ludowi tego nie powiedział
Że Jarosław  na dwóch stołkach sobie siedział
Urósł w siłę taką pan Jarosław
Że już mało kto mu może sprostać
Trybunałem postanowił się więc zająć
Wszem i wobec ogłaszając
Że dla dobra robi to narodu
Bo tam gnój i kupa smrodu
Naród wyczuł jednak zdradę 
I Jarkowi wszedł w paradę
Jego jednak nic nie rusza
Nowych sędziów wyjął z kapelusza
Kazał Jędrusiowi ich powołać
I niech opozycja w dupę sobie schowa
Swe obiekcje i swe żale
On to robi ku ojczyzny chwale
Mało zatem go obchodzi
Ze w ojczyzny skład też wchodzi
Grupa ludzi inaczej myślących
Też dobra kraju i ludzi chcących
To nieszczęście rozpoczęło się na targowisku
Bo worek z cudami sprzedano panisku
Który nie zasłużył sobie na ludzi zaufanie
Dzisiaj jednak to po próżnicy gadanie.
W przyszłości pamietać jednak należy
Że jeśli kto już kiedyś nagrzeszył
I jesli nawet poprawę obiecuje
To cześciej kłamie niż słowa dotrzymuje

Lipcowi komedianci czyli miesięczne szczyty

Szczyt antypisizmu – Tomasz Lis, dotarło do pana Lisa, że wkrótce PiS przejmie władzę. Tak się tym przejął, a szczególnie ich programem, że pewnie jeszcze chwila i całkiem postrada zmysły. Panie Tomaszu, rok temu gdy wybuchła afera podsłuchowa z nielegalnymi taśmami i rząd z panem Tuskiem za pomocą abwery spacyfikował „Wprost”, pan i pana koledzy podnieśliście wrzask, że to zamach na wolność dziennikarzy, krytykując rządzących. Dziś już nie ma Donalda Tuska, zdegradowanego na wyższe stanowisko, Bronislaw Komorowski oddał prezydenturę prawie bez walki a PO na jesień straci władzę. Dopieliscie swego, zohydzona władza odchodzi, no więc o co ten wrzask, że co, że PiS podniesie podatki na pańskie skromne uposażenie? Nie bój żaby, jakoś pan sobie poradzi.
Szczyt bankructwa – Donald Trump, czterokrotny bankrut, zza wielkiej wody, zostawił sobie jakieś marne kieszonkowe i ma zamiar wykorzystać je w walce o prezydenturę. A jak wygra, co nie jest niemożliwe, pożyczy jakąś kasę od kogoś i znowu zbankrutuje tym razem na koszt państwa. A głupole niech płacą po to są stworzeni. Takie coś możliwe jest tylko w demokracji na wzór amerykański.
Szczyt co się z nim dzieje – Jerzy Janowicz, nasza gwiazda tenisowa wydaje się tracić blask z każdym turniejem coraz bardziej. Przejście pierwszej rundy to aktualnie sukces. Pan Jurek talent ma i pracy odmówić mu też nie można, tyle że zżera go zła energia i złe emocje, nad którymi nie potrafi zapanować. Szkoda, bo dobrze było oglądać ćwierćfinał Wimbledonu pomiędzy nim i Łukaszem Kubotem a w tym roku pierwsza runda i po Wimbledonie.
Szczyt detektywizmu – Roman Giertych, zapomniany kiedysiejszy wice premier i minister edukacji, postanowił przypomnieć o sobie. Oto odkrył, stosując najnowsze osiągnięcia kryminalistyki, że PiS to partia komunistyczna. Ani chybi złoży teraz zawiadomienie do prokuratury jako, ze działalność komunistyczna zabroniona jest na terenie naszego kraju. Udało sie panu, panie Romanie zaistniał pan o teraz proszę się już więcej nie wypowiadać.
Szczyt egoizmu – Antoni Macierewicz, poprostu nie jestem w stanie uwierzyć, że pan Antoni nie ma nic do powiedzenia. Cały naród czeka na jakieś rewelacje od pana a pan jak kamień w wodę się zapadł i kompletnie nic. To pewnie taka cisza przed burzą ale po wyborach pan Antoni sobie odbije.
Szczyt fantazji – Donald Tusk, podobno nakrzyczał na Angelę Merkelową i tego premiera Grecji Ciparisa czy Ciulakisa albo jakoś tak, kiedy byli gotowi zerwać obrady na temat długu Grecji. Oboje tak się Tuska naszego przestraszyli, że w chwilę potem osiągnięto porozumienie. Nikt nie zna szczegółów, tak na wszelki wypadek.
Szczyt głupoty – niejaki Paweł Ukielski, wiceprezes Instytitu Peerelowskiej Nienawiści. Pan ten urodzony w 1976 przyszedł na świat napiętnowany pamięcią o latach stalinizmu w Polsce. Zagiął zatem parol na Pałac Kultury i Nauki i domaga się jego zburzenia. Ja bym poszedł o krok dalej panie Pawle, całą Warszawę zburzyć, to znaczy tylko tą część którą wybudowali komuniści wreszcie mógłby pan nieboraku spać spokojnie.
Szczyt humoru – Wiesław Adamski, artysta rzeźbiarz został pobity przez konserwatora zabytków z tegoż miasta za rzeźbę, która przedstawiała urzędasa utrudniającego życie ludziom. Dziwnym trafem Paweł P. Rozpoznał siebie w rzeźbie i dał w mordę artyście. Uderz w stół a nożyce same się odezwą.
Szczyt ignorancji – Ewa Kopacz, uważa ona, że za kryzys grecki winę ponosi naród, który żył ponad stan. Czyli, że rząd nie dawał, banki nie dawały, ludzie sami wykorzystując prywatne mennice produkowali sobie mamonę i doprowadzili kraj na skraj bankructwa. Biedny rząd nic nie widział, nic nie wiedział, tak samo jak i banki. Pani Ewo z taką wiedzą to może lepiej żeby jednak pani nie była premierem.
Szczyt jebizmu – oto w skrócie, okrojony poczet prezydentów Stanów Zjednoczonych. Bush I Senior, Bush II Junior, Bush III Jebany. Takie jaja tylko w Ameryce.
Szczyt kaznodziejstwa – Jarosław Kaczyński, na zakończenie pielgrzymki do Częstochowy użył liturgii mszy świętej i w trakcie jej trwania z ambony wygłosił płomienne przemówienie do pielgrzymów. Przemówienie nie miało żadnego charakteru politycznej agitacji. Ot tak z głębi duszy pan prezes dzielił się swoją socjotechniką ze słuchaczami. Ale czego pewien dominikanin określił to jako skandal doprawdy nikt nie wie z hierarchami kościelnymi obecnymi podczas tego spektaklu na czele
Szczyt litości – zlitowała się wreszcie rosyjska federacja piłki nożnej i przepędziła na cztery wiatry niejakiego Fabio Capello, trenera drużyny narodowej. Fabio nie wyszedł na tym najgorzej. Za zerwanie kontraktu skasuje trzydzieści milionów eurosów i jakoś to przeżyje, ciężko będzie, nawet mi go trochę szkoda, ale kacapow już nie.
Szczyt łgarstwa – Michał Lisicki właściciel tygodnika „Wprost”. Chłopina żali się przez te wszystkie publikacje taśmowe a potem oszczerstwa na temat Kamila Durczoka stracił pieniądze. Coś tu kurwa nie gra jak to mówią w pewnej bajce, po co zatem pan żeś publikował te bzdury, przecież nie uwierzę, że nie dla zysku.
Szczyt miernoty – cała partia Republikanów, która wystawiła do wyścigu o fotel prezydenta w przyszłorocznych wyborach poczwórnego bankruta oraz brata najgłupszego prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych. Wybór powalający.
Szczyt normalności – Zbigniew Ziobro, pan Zbigniew ma czelność domagać się normalności w życiu codziennym naszego kraju od partii rządzącej. Mam wrażenie, że chodzi mu o normalność typu ala Zbigniew Ziobro Minister Sprawiedliwości. Panie Zbigniewie jak to się mówi, dziękuję ale postoję.
Szczyt oszczędności – Andrzej Duda, pan elekt jeszcze zaczął urzędować a już zaczął wydawać akonto na luksusowe wczasy we Włoszech. Podobno jednak po znajomosci dostał zniżkę i dodatkowo wybrał najtańszą opcje.
Szczyt przewidywania – Lech Wałęsa oświadczył, że wiedział iż pan Bronisław Komorowski przegra wybory. Wyglada na to, że on jeden nie dał się zwieźć sondażom i innym przewidywaczom dającym panu Komorowskiemu zwycięstwo z palcem w kieszeni oczywiście. Szkoda, że nie podzielił się pan Lech tymi przewidywaniami przed wyborami, wyglądałby dzisiaj jak nie przymierzając Nostradamus.
Szczyt równości – Robert Biedroń. Mam wrażenie, że władza panu Robertowi padła na głowę. Nie pozwolił na powieszenie obrazu papieża na budynku miejskim parę miesięcy temu. W lipcu nie wpuścił do Słupska cyrku bo jest przeciwnikiem znęcania się nad zwierzętami. Nie wiem czy tresura to znęcanie sądzę jednak, że te zwierzaki puszczone wolno nie były by w stanie przeżyć paru dni bez pomocy ludzi. To po pierwsze, po drugie natomiast pan Robert chce narzucić swoje poglądy innym ludziom nawet tym, którzy lubią ten rodzaj rozrywki. Panie Robercie miasto to nie pana dom. Domaga się pan równości dla homoseksualistów a ja dla tych, którzy lubią chodzić do cyrku a jeżeli pan tego nie lubi, musu nie ma można zawsze zostać w domu
Szczyt szybkości – Krzysztof Lipiec, pan poseł z nadmiaru radości po przeczytaniu sondaży dających PiS-owi przewagę w jesiennych wyborach, nie zwrócił uwagi, że mknie a raczej grzeje z prędkością prawie 50 kilometrów ponad limit. Nie zauważył rownież, że patrol policji próbuje go zatrzymać. Pan poseł w swojej dobrotliwości zatrzymał się wreszcie i przyznał się do winy, twierdzi jednak, że sam pościg za nim jak i zatrzymanie było niezgodne z procedurami i będzie składał skargę. Broń się pan, panie pośle, wiadoma sprawa jedynka na listach wyborczych to gra warta świeczki a pan Jarosław prezes zacny ostatnio nie toleruje takiej anty pisowskiej działalności.
Szczyt śmiechu – PKP InterCity, spółka zgubiła pociąg relacji Warszawa – Wiedeń gdzieś na trasie. Zachodziło nawet podejrzenie, że maszynista odbił gdzieś w kierunku trojkata Bermudzkiego. Nie znalazło to jednak potwierdzenia i po około godzinie poszukiwań zaginiony skład odnalazł sie w tak zwanej dziurze komórkowej, cokolwiek to oznacza a stanął w lesie z uwagi na gałęzie na torach. Odnalezieni i uratowani pasażerowie otrzymali zwrot kosztów za bilety. To się nazywa serwis.
Szczyt temperatury – Radosław Sikorski, tak się gorąco zrobiło wokół pana Radka, że nie wytrzymał temperatury i zrezygnował z walki o mandat poselski z Bydgoszczy. Coś miasto to nie jest zbyt szczęśliwe dla dygnitarzy z partii platformersów. Najpierw szanowany pan Vincentym przepadł w eurowyborach a teraz pan Radek umoczył. Tyle, że Vincentym kandydował z Bydgoszczu a Radek z Bydgoszczy a może to dwa rożne miasta chociaż tak podobne w pisowni.
Szczyt ukrainizmu – Bronisław Komorowski, nasz ustępujący prezydent założy wkrótce fundację na jakaś tam rzecz z Ukrainą w nazwie. Pan Bronisław chce podziękować w ten sposób wszystkim Polakom z Wołynia za poparcie w wyborach i w trakcie sprawowania przez niego władzy. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko mieć nadzieję, że pan Bronisław nie wyjdzie na tej współpracy jak Polacy z Wołynia.
Szczyt watpliwości – Jacek Kurski, pan Jacek przez jakiś czas nie miał watpliwości czy dobrze zrobił występując z PiS-u. Im bliżej jednak wyborów do parlamentu tym jego watpliwości przybierają coraz bardziej na sile. Gotów jest zgodzić się nawet na umieszczenie go na liście w Sri Lance byle załapać się na jakaś fuchę i udowodnić prezesowi swoje oddanie. Tak trzymać panie Jacku, prezes ma wielkie serce i kto wie, kto wie, może akurat.
Szczyt zacofania – Arcybiskup Stanisław Gądecki i jego podwładni są przeciwko in vitro. Zapewne uważają, ze skoro księża mogą żyć w celibacie czyli bez dzieci to i małżeństwa z problemami rozrodczymi też dzieci mieć nie muszą. Bo tak po prawdzie to te wszystkie małe gamonie doprowadzają prawych ludzi stanu wszelkiego do tego paskudnego pedofilstwa. Czyli im mniej dzieci tym mniej pedofilstwa a najlepiej gdyby wprowadzić powszechny obowiązek celibatu, nie ma dzieci nie ma pedofilstwa. A co na to Watykan? Jakie ma to znaczenie, kościół polski od śmierci Jana Pawła II żadnej władzy nie uznaje i słuchać nie zamierza.
Szczyt żenady – Atlantic Counsil, kompania konsultingowa, zamierzająca podobno zatrudnić pana Sikorskiego. Jedynym wymaganiem aby pracować w tej doradczej firmie to posiadanie szerokich znajomosci. Bez względu w jakiej dziedzinie te cwaniaki doradzają napewno nie jest to tanie. Ale jak się ma wejścia to wydusić można wszystko zwłaszcza jesli szef firmy, której owa banda doradza nie płaci swoimi pieniędzmi. Mam nadzieję, że wzięli pod uwagę koszty utrzymania pana Radka, bo te też do niskich nie należą.
Szczyt szczytów – Hilary Clinton. Kobitka będzie się starać o pozostanie następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Dziwi mnie ta chciwość władzy tych Bushów i Clintonów ale w przypadku pani Hilary szczególnie. Nigdy nie cieszyła się zbytnią sympatią ludzi. Uchodzi wręcz za typ karierowicza najgorszego gatunku. Ale cóż może i pewnie wygra, bo po czarnym czas na kobietę.juz widzę oczami wyobraźni jak Clintonowie wracają do Bialego Domu a Bill po prawie dwudziestu latach na miejsce swojego przestępstwa. Tyle, że tym razem to Hilary będzie decydować co zrobić z tym cygarem.

Może by tak zostać prezydentem

Tez mógłbym zostać prezydentem
Bo przecież pod każdym względem
Spełniam wszystkie wymagania
A wszystkich ludzi oczekiwania
Przyrzekam wziąć pod rozwagę
Nawet te które nie zasługują na uwagę.
Nic nie kosztuje przecież przyrzekanie
Bo to tylko takie tam sobie gadanie
Prezydent w Polsce może niezbyt wiele
Wiecie przecież o tym przyjaciele
Każdy nim zatem zostać może
Nikomu nie zaszkodzi, nikomu nie pomoże.
Pomyślałem sobie zatem
„Wrona”, która przecież była katem
Wszystkich „prawych” ludzi
Nie musiała sie zbyt trudzić
Żeby władze tę sprawować
I elektryk co zachować
Się kompletnie nie potrafił
Ale naród i tak sprawił
Ze te funkcję jemu powierzono
I tak w Belwederze razem z żona
No bo musiał, chociaż nie chciał
Na pałacach był zamieszkał.
Tak mu sie to spodobało
Ze choć się nie okrył żadna chwalą
Że chciał znowu być wybranym
Został jednak zszokowany
Chociaż bardzo chciał, a nie musiał
Naród zatem go osiusiał
W jego miejsce powołali Aleksandra
Choć mu przeszkadzała azjatycka chandra
Choć udawał ze ma magisterium
Bo napisał prace o imperium
Które nigdy nie istniało
To pospolstwo go lubialo
Dwie kadencje sie uchował
Przy okazji sobie przygotował
Swoją żonę na wypadek gdyby chciała
Ona jednak się nad nami zlitowała
Nastał zatem nowy władca
Rządził jednak nie on, lecz doradca,
Którym zrobił swego brata
Jarosława „Polska to jest moja chata”
Lubił bardzo podróżować
I na wschodzie chciał wojowac.
Jego władza źle się zakończyła
Bo maszyna, która leciał się rozbiła
Zginął on i wszyscy co lecieli
A wypadek, w którym zginął ciągle dzieli.
Pan marszałek sejmu przejął władze,
Żadnej tajemnicy tu nie zdradzę
Ze choć w swojej funkcji byle jaki
Na powtórny wybór ma ogromne smaki.
Choć mu przeciwników nie brakuje
Żaden dobrze nie rokuje.
Myśl mnie zatem opętała
(Po to ta historia cała)
Za pięć lat idę na emeryturę
A mam taka finansową dziurę
Że załatać mi ją trzeba
Żeby nie zabrakło potem chleba
Dajcie szanse zatem swemu chłopu
A ja nie żałować będę potu
Żeby wszystkim sie przysłużyć
Na szacunek wasz zasłużyć.
Popsuć przecież nic nie mogę
A rządowi wejdę w drogę
Żeby dobrze wyglądało
Ze to niby chciałem ale sie nie dało
Uroczyście tu przyrzekam
Łatam dziurę i się zrzekam
Staram się być z wami szczery
Bo do jasnej doprowadza mnie cholery
To ich zakłamanie, ta obłuda
Kiedy obiecują nam te wszystkie cuda
Ale to już taka polityczna klasa
Nie chce przyznać że im w głowach tylko kasa
Proponuje zatem rozwiązanie takie
Aby banda sie obeszła smakiem
Zagłosujcie na mnie albo nie głosujcie wcale
I to właśnie będzie ku ojczyzny chwale.