Znowu coś do śmiechu

Dawno już nie publikowałem żartów. Nadrabiam zatem zaległości.

Najbardziej szkodliwą pracę mają politycy. Nikt tak nie szkodzi jak oni.

Benek zaparkował samochód przed gmachem polskiego parlamentu. Od razu podchodzi do niego strażnik i mówi: – Nie możecie tutaj parkować. Tu wprost roi się od polityków

Na to Benek z uśmiechem: – Ja tym się nie przejmuje. Wykupiłem ubezpieczenie od kradzieży.

Szczoteczka do zębów pożaliła się w łazience: – Czasami odnoszę wrażenie, że mam najgorszą robotę na świecie.

Na to papier toaletowy parsknął śmiechem: – może się zamienimy.

Przyjaciółka rodziny wpada w odwiedziny: – Cześć, a gdzie twój mąż?

-Pokłóciliśmy się i teraz jest ogrodzie.

-Jakoś go nie zauważyłam, wchodząc

-Po prostu trzeba się do niego dokopać.

Od przyszłego roku zmienia się treść przysięgi ślubnej. Zgodnie z duchem czasu, zamiast „dopóki smierć nas nie rozłączy”, będzie się mówiło „dopóki rozwód, separacja lub zmiana płci…”

Do szanowanego profesora puka niezwykle atrakcyjna nowa sąsiadka:

Mam na imię Emilka, dopiero co się wprowadziłam do mieszkania obok i mam ochotę lepiej poznać miasto: potańczyć, poszaleć i wyładować w łóżku z kimś fascynującym. Czy ma pan wolny wieczór?

Zszokowany profesor niedowierzając własnemu szczęściu, przez chwile przyglądał się pięknej młodej kobiecie, pomęczyć jednym tchem wypalił:

-Oczywiście

-To będę mogła zostawić psa u pana?

Komisarz policji prowadzi wywiad z kandydatem starającym się o przyjęcie do służb porządkowych.

-Czy widział pan wykrywacz kłamstw.

-Ależ oczywiście, panie komisarzu! Z jednym z nich nawet się ożeniłem

Jarek pyta ochroniarza: – Czego ten kot tak w kuchni hałasuje

-A karmił go prezes?

-Nie

-To pewnie coś gotuje

Co następuje po biedzie? Nędza. A po nędzy? Minimum socjalne.

-Halo, przychodnia? Czy pan doktor dzisiaj przyjmuje?

-Jak zwykle.

-Chorych też?

Pacjentka ze skaleczonym palcem u lekarza.

-Bardzo dobrze, że przyszła pani właśnie dzisiaj

-Dlaczego?

-Bo jutro byłoby już za późno.

-Jak to? – pyta przerażona

-Bo rana by się zagoiła

Miłego tygodnia.

Z zaskoczenia

W lipcu 2016 roku napisałem na swoim blogu notkę pod tytułem Ku Klux Klan po polsku. Odnosiła się ona do trzech, moim zdaniem, najważniejszych osób w naszym kraju. Byli nimi i wciąż są trzej panowie K, czyli prezes i marszałkowie Senatu i Sejmu. Gdy pisałem ten artykuł premierem była wtedy pewna gospodyni z Brzeszczy. Nie zdała jednak egzaminu i jeden z panów K, ukrywający się pod ksywą „prezes” pokazał gdzie jest jej miejsce. Teraz się chowa gdzieś w Brukseli. I dobrze, tu ją nawet partyjni koledzy ignorowali.

Na jej miejsce przyszedł pan M. Pewnie dlatego, że chłop to sprawia wrażenie bardziej samodzielnego. To tylko pozory. On również może w każdej chwili zostać wysłanym w niebyt przez gościa o ksywie „prezes”.

Ktoś może powiedzieć, że mamy w kraju jeszcze prezydenta i Trybunał Konstytucyjny. Jeśli trzech panów K naruszy jakieś przepisy konstytucyjne, swoimi ustawowymi działaniami to przecież prezydent tego może nie podpisać albo odesłać do Trybunału. Tak to wygląda w teorii. W praktyce, coś tam kiedyś zdarzyło się, że prezydent nie podpisał ale już chwile potem podpisał ten sam bubel z drobnymi poprawkami.

Osobiście nie pamietam aby pani prezes TK, kwestionowała radosną twórczość trójcy spod znak 3K.

Pamiętacie grę w szubienice? Wymyślało się jakieś hasło i przeciwnik musiał je zgadnąć podając litery. Jeśli litera była poprawna to się ją wpisywało w haśle. Jeśli nie to rysowało się kolejne elementy szubienicy a potem, części ciała zgadującego. Jak zgadł to wymyślający hasło przegrywał. Jak nie zgadł to odszyfrowujący hasło ginął na szubienicy, wirtualnej oczywiście.

No to zabawny się w tą grę. Słowo jest na cztery litery. Pierwsza litera to inicjał nazwiska prezydenta. Trzecia litera to inicjał nazwiska prezesowej TK. Brakuje drugiej i czwartej litery. Dla ułatwienia podam, że hasło to miejsce, w którym prezes ma obu powyższych funkcjonariuszy publicznych.

Pomyślałem, że rozwiazanie może jednak sprawiać sporo kłopotu. Rzuca zatem wszystkim zwolennikom dobrej zabawy dwa koła ratunkowe. Otóż ostatnia litera hasła to inicjał imienia naszego prezydenta. Druga litera to nomen omen rownież druga imienia pani prezes TK. Przy okazji przypomnicie sobie dane personalne naszych bardzo ważnych osobistości czyli VIPów.

Ustaliliśmy zatem ponad wszelką wątpliwość, że tak naprawdę to panowie 3K o wszystkim decydują. Taki nasz swojski Ku Klux Klan, w dupie ma sprzeciwy, ignoruje projekty obywatelskie, decydują o godzinach posiedzeń obu izb parlamentu. Wolnoć Tomku w swoim domku.

Wyglada na to, że jeden z panów tej parlamentarnej trójcy, mocno wdepnął w zwierzęce odchody. A, źe było tego całe bagno to i może w nim utonąć, znaczy się stracić stanowisko. Sam z niego nie zrezygnuje, bo po pierwsze nie ma honoru, po drugie, nawet gdyby go miał to i tak o odwołaniu będzie decydować czarna eminencja o ksywie prezes. Specjalnie tęsknić za przemyskim lotnikiem nie będę. Przeraża mnie jednak fakt, że moja teoria spiskowa o polskim Ku Klux Klanie, może się zdezaktualizował. No i jak ja będę wyglądał? Co pomyślą sobie o mnie czytający moje słowa. Jest jeszcze szansa, że następca tez będzie na K. Przejrzałem szybko listę posłów z wiodącej siły narodu.

Pora na trochę śmiechu.

Dawno nie było dowcipów. Wynalazłem pare ze starych numerów Angory.

Dwaj przyjaciele dyskutują o różnych formach uprawiania seksu.

– Uwielbiam na rodeo – mówi pierwszy

– Na rodeo? – dziwi się drugi – jak to jest?

– Kochasz się ze swoją żoną, pieścisz, a potem szepczesz jej do ucha: pachniesz takimi samymi perfumami jak moja sekretarka.

– No!?

– No i utrzymaj się w siodle dłużej niż pięć sekund.

W szpitalu wstrząśnięta pielęgniarka woła do lekarza.

– Panie doktorze! Panie doktorze! Symulant z sali numer 2 zmarł

– No tym razem to już przesadził – ze spokojem odpowiedział lekarz

– Halo! Gdzie się dodzwoniłam? Z kim rozmawiam?

– Tu sklep obuwniczy.

– Oj przepraszam pomyliłem numer.

– Nic nie szkodzi. Proszę przyjść, wymienimy.

Jakich słów używa Sycylijczyk na widok pięknej kobiety?

– Cioa! Szybki numerek i pizza?

A gdy kobieta pokaże mu środkowy palec, szczerze się dziwi.

– Naprawdę nie lubisz pizzy?

Jeśli posłucha się kobiet, to wszystkie mają genialne dzieci, a ojcowie ich wszystkich to idioci.

Rozmawia dwóch emerytów.

– Wyobraź sobie, że ostatnio mam kłopoty z pamięcią

– To niedobrze. Może pożyczyłbyś mi 300 złotych?

Pracownik rano dzwoni do szefa i mówi:

– Źle się czuje, nie przyjdę dzisiaj do pracy

Na to szef odpowiada:

– Dla mnie najlepsze lekarstwo na złe samopoczucie to seks z moją żoną. Też radzę ci spróbować.

Po dwóch godzinach pracownik dzwoni ponownie:

– Szefie to działa. Czuje się znacznie lepiej. Aha, ma pan bardzo ładny dom.

W supermarkecie, dwóch facetów zderz się wózkami.

– Nie może pan uważać!? – mówi jeden z nich

– Przepraszam, ale szukam żony i się zagapiłem.

– Ja również – odpowiada drugi – a jak pańska żona wygląda?

– Jest wysoka, smukła brunetka o niebieskich oczach, niesłychanie zgrabnych nogach, z pięknym biustem. No cóż, może nieco za duży dekolt, do tego przezroczysta bluzka i nie nosi biustonosza. A pańska jak wygląda?

– Zapomnijmy o mojej. Poszukajmy pańskiej.

Źródła:

Angora nr 38. 17 września 2017. Świat się śmieje.

Angora nr 44. 29 października 2017. Świat się śmieje.

Na humoru poprawę

Z mojej emailowej księgarni, rzecz o bacy dzisiaj będzie.

Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi.
Widzi go przechodzący turysta i krzyczy:
– Baco spadniecie !
– Ni, nie spadnę !
– Spadniecie !
– Ni !
– No mówię wam że spadniecie !
– Eeee, ni spadne !
Nie przekonawszy bacy turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł.
Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł :
– Prorok jaki, cy co ?

Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:
– Co robicie baco?
– A tak sobie siedze i myśle.
– A to wy zawsze tak ?
– Nie, ino jak mam czas.
– A jak nie macie czasu ?
– To sobie tylko siedze.

Był wypadek w górach, rozbił się maluch o drzewo.
Zebrało się dużo widowni, wreszcie przyjechała policja.
Wypytują każdego z widzów czy widział jak to się stało.
Nikt nic nie widział, aż jeden z nich zaproponował że zapewne Baca coś widział.
Podchodzą więc policjanci do Bacy i pytają się:
– Baco, widzieliście ten wypadek?
– Ano widziołem.
– Powiecie nam jak to się stało.
– Ano widzicie panowie to drzewo.
– Widzimy
– A oni nie widzieli.

Idzie baca przez połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia.
Stanął i kiwa głową z podziwem i mówi:
– Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babe spod chłopa wywiało…?

Oddział terenowy Centralnego Biura Śledczego, Nowy Targ.
Dzwoni telefon:
– Centralne Biuro Śledcze, słucham…
– Kciołem podać, co Jontek Pipciuch Przepustnica chowie w stosie drzewa marychuanem.
– Dziękujemy za zgłoszenie, zajmiemy się tym.
Następnego dnia w obejściu Przepustnicy zjawia się grupa agentów CBŚ. Rozwalają stos drewna, każdy klocek precyzyjnie rozszczepiają siekierką, ale narkotyków ani śladu. Po kilku godzinach, wymamrotawszy niewyraźne przeprosiny, odjeżdżają.
Stary Przepustnica patrzy w zadumie to na drogę, którą odjechali, to na stos drewna. Nagle słyszy telefon. Wzrusza ramionami, wchodzi do chałupy, odbiera.
– Hej Jontek! Stasek mówi. Byli u ciebie z Cebeesiu?
– Ano byli. Tela co pojechali.
– Drzewa ci narąbali?
– A narąbali.
– Syćkiego nojlepsego we dniu urodzin, hej
!

Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki.
– Ej Maryś, pójdź do nas!
– Nie pójdę bo mnie zgwałcicie!
– Ej, nie zgwałcimy!
– To po co ja do was pójdę

Wesołego piątku.

Na dobry miesiąca początek.

Angora na swoich łamach ma rubrykę zwaną humor z zeszytów.

W numerze 42 z 21 października ubiegłego roku ten humor był wyjątkowo zabawny. Oto parę uczniowskich przejęzyczeń.

 

Przed ganek zajechała golaska, z której wysiedli podróżni.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Pegazowi zanikły skrzydła w drodze ewolucji i stad mamy konie.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Sierotka Marysia służyła do spełniania życzeń gospodarza, a na swoje potrzeby miała tylko psa.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Cezary zupełnie sam wraz z tłumem ruszył na Belweder.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

U pasa Gerwazego wisiał kaktus.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Po bitwie na Polu Grunwaldzkim, zostało więcej nieboszczyków niż przyszło.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Po meczu Górnika z Legią najlepiej grała orkiestra strażacka.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Cel uświęca sierotki.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Rycerze urządzali teleturnieje

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Matejko namalował „Kościuszkę po Grunwaldem”.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Chłopi zrozumieli, że wielką kupą mogą wystraszyć żandarmów.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Miłość jest cnotą, której ofiarą padają przeważnie młodzi ludzie.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Chłopi maja dostatek, bo zjadają swoje jajka.

 

Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

Kompozytor miał dużo pracy, ale dzieci mu przeszkadzały, więc je dalej dalej tworzył po nocach.

 

 

Humor z zeszytów. Angora nr. 42, 21 października 2018.

Na pokładzie samolotu cz.I

Światem rządzi moda. Co jeszcze dzisiaj było gorące jutro już zda się być przestarzałe i niegodne użytku. Potem sterta tych różności zalega szafy, pawlacze, garaże, piwnice i jeszcze inne komórki bo kto wie, moda jak kobieta jest kapryśna zmienia się i może wrócić w postaci retro. Tak jest ze wszystkim niemal może z wyjątkiem elektroniki bo w tej dziedzinie postępy wykluczają retro. Tak mi się wydaje.

W jednym z moich artykułów pisałem o grach komputerowych. Wyszły tamte z mody. Czas zatem przejrzeć rynek i wrócić do tematu. Ukazało się sporo nowych tytułów wartych polecenia. Oto one:

Nowy rząd 1.5 to kontynuacja gry pod tytułem Opozycja 1.4. Sporo w niej zabawnych momentów. W Nowym Rządzie 1.5 grający mają szanse sprawdzić co mówili będąc w opozycji i jak to się ma do tego gdy się rządzi. Efekt jest piorunujący bo kłamstwo goni kłamstwo. Twórca gry wykorzystał w niej efekt Pinokia, co daje zabawny obrazek długich nosów tych co zostali złapani na oszustwie. Sama gra byłaby nudna gdyby nie dodatkowe produkcje współpracujące z Rządem 1.5 na tej samej platformie. Proponuje zatem zakup Belfegor 1.8, Przybłęda 4.1, Trzy Beaty 7.3, Harnaś 4.4, Konie 2.2, Kornik 1.7, Polowanie 3.1, Antosiaki 8.0, Purpuraci 5.5, Ustawy 3.7, Długopis 2.5, Nagrody 3.9, Żarcie 3.5, Debata i Głosowanie 8.7. Miska Ryżu 3.4.

Po kolei zatem. Belfegor 1.8 to opowieść o cichociemnym, który rządząc chowa się za plecami innych. Gość jest generalnie tchórzowaty. Ma on zdolności hipnotyczne, toteż opętał całkiem niezła gromadę a ta wdarła się do Rządu 1.5 i stara się omamić resztę ludu. Kosmiczne sceny, niezłe dialogi, katastrofalny efekt końcowy. W Przybłęda 4.1 grający jest prawnikiem, który niewiele się na tym zna. Musi zatem kombinować jak tu się utrzymać na powierzchni. I tu jest właśnie moment gdzie gra nachodzi się z Rządem 1.5. Oto bowiem nasz prawnik łapie kontakt z szychą z tej gry, który notabene jest Harnasiem z produkcji Harnaś 4.4. Ów kontakt ma plecy u cichociemnego z Belfegora 1.8. Wszyscy się go boją, on bowiem wystraszył kiedyś cały Luwr. Akcja rozgrywa się na ul. Nowowiejskiej w stolicy. Obłędne dialogi, których nie będę zdradzał, pomiędzy Harnasiem i Belfegorem. Dochodzą jednak do porozumienia i prawnik Przybłęda staje się prezesem Trybunału. Opisałem to w skrócie jednak „momenty” w tej grze są całkiem niezłe.

W Trzy Beaty 7.3 jest sporo efektów humorystycznych. Akcja toczy się w Albatrosie. Tysiące Beat zjeżdża się do niego bo Belfegor ogłosił, że potrzebuje trzy kobitki do roboty. Płaca całkiem, całkiem, odpowiedzialność żadna. Trzeba tylko umieć mleć ozorem. I tu przychodzi z pomocą gra Antosiaki 8.0. W niej wyruszamy w kraj z pewnym Antonim. Ten zaś jako znany hipnotyzer wprowadza lud w pewien rodzaj narkotycznego transu. Dzięki temu poparcie ludu jest zapewnione co widać w kolejnych grach Konie 2.2, Kornik 1.7, Polowanie 3.1. W skrócie w tych produkcjach chodzi tu o danie swoim wyborcom odrobiny zabawy. I tak udostępnia się im konie do polowania na korniki i nie tylko. Jaja jak berety. Jeźdźcy niczym kawaleria tną wszystko co popadnie ku swojej uciesze a rząd zbiera kolejne punkty. Dzięki temu jedna z Beat może dymać lud ukazując rządowe sukcesy, za które należą się nagrody z Nagród 3.9, które ona opanowała. Druga z Beat zasadziła się w Ustawach 3.7 i te, które jej nie pasują sru do kosza. Niezła komedia. Trzecia z Beat ściemnia lud za pomocą mikrofonu, który jej dali w wieczyste posiadanie. Pomagają jej w tym gra Purpuraci 5.5, i Długopis 2.5. W pierwszej grupa popleczników rządu przebrana na purpurowo straszy lud, rzucając nań różne klątwy. To daje możliwość do szybkiego uchwalania przepisów zwanych ustawami w zabawie Ustawy 3.7, które dzięki prezydentowi z Długopis 2.5 zostają podpisane o północy gdy wszyscy śpią. Nad ranem nawet ów prezydent już nie wie co podpisał. Jego wyrzuty koją jednak Nagrody 3.9, które ponownie pojawiają się do dyspozycji tym razem gościa z długopisem. No tutaj wszyscy uczestniczy gier zostają docenieni za swoją ciężką prace skromnymi dodatkami do swoich żałosnych pensji. Ostatnie trzy gry czyli Żarcie 3.5, Debata i Głosowanie 8.7 oraz Miska ryżu 3.4 mają miejsce w parlamencie. Cała gama wystąpień ludzi rządu i opozycji. Niektórym debata umyka bo zajęci są konsumpcją. W sumie to bez znaczenia bo mając większość, rząd glosuje jak mu Belfegor każe. Ale ilość interpelacji opozycji, wystąpień partyjniaków niezależnych przyprawia o zawroty głowy. W tym obżarstwie w trakcie głosowania, rozbawiony lud nawet nie zauważył ustawy o misce ryżu na mieszkańca. Producenci podobno przygotowują kolejną grę pod tytułem Przebudzenie 7.7. Narazie nie przeszła cenzury.

Jak sami widzicie wszystko układa się w logiczną całość. Opisałem tu tylko parę możliwości spośród wielu oferowanych przez producenta. Prawdę mówiąc ilość nieprawdopodobnych połączeń jest nieobliczalna. Efekty humorystyczne dają poczucie świeżości dzięki czemu grający nie czują się zmęczeni.

Producent postanowił docenić tych graczy, którzy chcieliby być posiadaczami całego zastawu oferując zniżkę dochodzącą nawet do 75% oryginalnej ceny.

Nic tylko grać. Przyjemnej zabawy.

A dlaczego na pokładzie samolotu? Ano wpadło mi to do głowy podczas lotu.

W następnym odcinku opiszę zestaw Opozycja 6.3.

Listopadowe przepychanki czyli sukcesy i porażki

Listopad stał pod znakiem wyboru ministrów i całego rządu. Stąd większość moich bohaterów to przyszli polepszacze naszego życia. Z mojej perspektywy na niektóre nazwiska aż przykro jest patrzeć. A oto moja lista:

Szczyt arogancji – Zbigniew Ziobro, mianowanie tego pana na stanowisko ministra sprawiedliwości po raz kolejny to kompletny brak szacunku dla tej instytucji. Zbigniew Ziobro dał się poznać jako niekwestionowany lider w tworzeniu rzeczywistości. We wrześniu omal nie stanął przed Trybunalem Konstytucyjnym za przekroczenie i nadużycie władzy i tylko dzięki lekkomyślności ówczesnych rządzących wywinął się od odpowiedzialności a dzisiaj powierzono mu ponownie stanowisko, które już raz skompromitował. Pan minister już kombinuje jak tu dokopać Polańskiemu bo to na pewno go dowartościuje.

Szczyt bojkotu – Stefan Niesiołowski, pan Stefan namawiał do bojkotu wyborów na wicemarszałków Sejmu jako, że prawi i sprawiedliwie postanowili ukraść więcej niż jedno to stanowisko dla swoich niestrudzonych działaczy. Może i słusznie panie Stefanie, problem jednak w tym, że ludzie już są zmęczeni tym pańskim podżeganiem. Najwyższy czas przekazać pałeczkę komuś innemu bo nawet jeśli merytorycznie masz pan racje to wychodzi tak jak wychodzi czyli śmiesznie i to pan zaczynasz być bojkotowany.

Szczyt ciemnoty – Jean- Claude Juncker, pan przewodniczący jakiejś komisji europejskiej powiedział. Że Polska będzie musiała wywiązać się z założeń w sprawie przyjęcia uchodźców. Panie przewodniczący poprzedni rząd w Polsce może i wywiązałby się z tych założeń, problem w tym, że jego już nie ma. Nasz aktualny jedyny i prawdziwy patriota uważa, że Polska jest dla Polaków a nie jakichś tam terrorystów z bliskiego wschodu. Jeżeli pan tego nie rozumiesz toś pan całkiem ciemny.

Szczyt dochodzenia – kancelaria prezydenta, odkąd prezydent Duda przejął władze jego kancelaria robi audyt po prezydencie Komorowskim. Pierwsze takie dochodzenie przejmującego władze prezydenta po odchodzącym. Znaleźli tych wykroczeń, że aż się przewraca w głowie. Zmusili jednak Komorowskiego do obrony i przy okazji dostało sie śp. Lechowi Kaczyńskiemu. I po co to komu.

Szczyt entuzjazmu – Jarosław Kaczyński, pan prezes zabrał się do roboty z taką ilością entuzjazmu, że jak tak dalej pójdzie wszystkie założenia rządowe i obietnicy wyborcze spełni pewnie w ciągu jednego tygodnia. Prezydent i premierowa tak skaczą jak szanowny absolut zagra jeszcze tylko pozbyć się tych sędziów z Trybunału Konstytucyjnego i hulaj dusza piekła nie ma. Na następnym posiedzeniu sejmu postawi się wniosek o przywrócenie królestwa w Polsce z królem Jarosławem i po co jemu jakieś tam premierowanie. A co Rosja ma cara my nie gorsi.

Szczyt frustracji – posłowie i senatorowie opozycji. Goście starają się jak mogą aby utrudnić prawym i sprawiedliwym ale za każdym razem brakuje im głosów. Kombinują jak mogą ale matematyka jest bezlitosna. Z tej frustracji zaczęli już stosować metody prezesa z czasów kiedy to on był w opozycji wychodząc w trakcie głosowania z sali parlamentu.

Szczyt głupoty – Jarosław Gowin, w przypływie dobrego humoru nasz nowy minister od szkolnictwa wyższego wyznał, że uważa niejakiego Mariusza Kamińskiego za człowieka krystalicznie czystego. Pan Jarosław niespodziewanie stał się specjalistą od produkcji kryształów. Mam jednak wrażenie, że ta jego wiedza na ten temat ma się tak samo do siebie jak jego wiedza na temat szkolnictwa wyższego czyli jest żadna. W tym kontekście wychodzi mi na to, że w dziedzinie kształcenia studentów napewno poczynimy wreszcie krok do przodu.

Szczyt histerii – Ewa Kopacz, rozhisteryzowana pani była już premier w trakcie inauguracyjnego posiedzenia Sejmu nawygrażała się przejmującym władze prawym i sprawiedliwym na temat kontroli i rozliczania z przyrzeczeń, że omal sama nie do końca wiedziała o co jej chodzi. Pani Ewo trzeba umieć przegrywać. Swoim przemówieniem nie tylko zaszkodziła pani sobie ale i swojej partii. Otrzeźwienie przyszło zbyt późno i jak to zwykle bywa to ludzie będą teraz musieli za wasze pomyłki płacić. Po piętnastu latach w polityce chyba nadszedł czas aby przekazać władze komuś innemu.

Szczyt indolencji – Parlament Unii Europejskiej. Zwołują ostatnio te szczyty jakby to były jakieś Himalaje a nie Bruksela. Szczyt od tego, szczyt od owego, przeganiają się po całej Europie. Nasz biedny były premier sam już nie wie gdzie się jutro obudzi. I dobrze, że starają się trzymać rękę na tak zwanym pulsie, gorzej jednak, że niezbyt wiele z tego wynika. Gdyby więcej czasu spędzano na rzeczach ważnych a nie prostowaniu bananów być może ktoś by zauważył, że zmierzamy w złym kierunku i te codzienne szczyty nie byłyby dziś potrzebne. Tyle, że do tego potrzeba ludzi z wizją a nie karierowiczów.

Szczyt judzenia – Witold Waszczykowski, nasz nowy minister spraw zagranicznych domaga się rewizji układu Rosji z NATO. Ja już myślałem, że nic gorszego niż Anna Fotyga nie może się nam przytrafić, a jednak. Panu Witoldowi marzy się mieszkanie w Moskwie albo w innym Petersburgu i w porozumieniu z ministrem obrony zamierzają najechać na Rosję. Panie Witold na szczęście w tym NATO siedzą mądrzejsi od pana i jeśli pan myślisz, że coś zrobią z tym pańskim wnioskiem toś pan w błędzie. Putin natomiast podobno zesrał się tyle, że nie ze strachu a ze śmiechu.

Szczyt kompromitacji – Antoni Macierewicz. Wybór tego pana na stanowisko ministra obrony narodowej to kolejny przykład na kierowanie się przez prezesa kwalifikacjami a nie jakimiś bliżej nieokreślonymi zasługami. Żal mi naszej armii ale jeszcze bardziej żal mi pana ministra bo gdyby miał choć odrobinę honoru to wiedząc jakie budzi emocje w społeczeństwie nie pchałby się na pierwsze strony gazet. Pan Antoni ma jednak parcie na szkło i w tej swojej wierze w jedynie słuszną linie, jedynie słusznej partii zapomniał o wszystkim nie mówiąc już o honorze.

Szczyt lizusostwa – Paweł Kukiz. Panu posłowi kompletnie wszystko się już wymieszało. Z jego haseł szczególnie dotyczących nepotyzmu i kolesiostwa nic nie zostało. W rządzie zasiadają jedynie dobrzy znajomi prezesa a oni dobierają sobie swoich kumpli z kampanii wyborczej a pan Paweł boi się nawet gęby otworzyć na ten temat. Wazeliniarstwo jego partii w stosunku do partii Absoluta przekroczyło już dawno stopień lizusostwa PSL do platformersów w czasie ich sprawowania władzy.

Szczyt łaski – Mariusz Kamiński. Ot i niespodzianka spotkała pana Mariusza. Jeszcze jego apelacja nie została rozpatrzona, nawet data tejże nie została ustalona a tu pierwszy obywatel już go ułaskawił. Prezydent nie zamierzał się wtrącać w uprawnienia sądów ale żeby głupi naród nie podejrzewał politycznego aspektu jakiekolwiek wyroku to w sposób niepolityczny ułaskawił byłego szefa CBA. Wiele można osiągnąć współpracując z właściwymi ludźmi na właściwych miejscach, nieprawdaż panie Mariusz, tfu na psa urok panie ministrze koordynatorze d/s a jakżeby służb specjalnych.

Szczyt międzynarodowych wiadomości – Claro. Claro to jedna z najwiekszych kompanii telefonicznych w Ekwadorze. Właśnie z ich sieci korzystam. Jedną z usług oferowanych przez nich są sms – y dotyczące najważniejszych wydarzeń na świecie. Pod koniec listopada zawiadomi mnie, że Polska odmówiła wydania Romana Polańskiego amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Pomyślałem sobie: tyle się w Polsce dzieje a oni mi zawracają głowę Romanem Polańskim. Tyle, że Polański to uznana sława a prezesa tutaj nikt nie zna. I BARDZO DOBRZE.

Szczyt nie dotarło – Bronisław Komorowski. Wciąż nie dociera do byłego prezydenta przyczyna stracenia władzy przez niego i platformersów. Ostatnia teoria pana Bronisława to przesyt Polaków po tak długim sprawowaniu władzy przez Paltformę. Otóż nie panie były już prezydencie to nie żaden przesyt doprowadził was do utraty władzy to wasza pycha i arogancja, to brak kontaktu ze społeczeństwem. Już najwyższy czas walnąc się w piersi a nie szukać przyczyn tam gdzie ich nie ma.

Szczyt oburzenia – rząd Izraela. Oburzył się premier Izraela i jego świta na Unię Europejską za wtrącanie się w sprawy gdzie państwo izraelskie produkuje swoje towary. Premier Natanyahu nie uważa, że produkty, które zostały wyprodukowane na terenach Palestyny zajętych przez jego państwo bezprawnie powinny być oznakowane jako wyprodukowane w Palestynie a nie Izraelu. No i ma chłop rację. Przecież takie państwo jak Palestyna to ono już od dawna nie istnieje a te tumany z Brukseli wciąż tego nie przyjmują do wiadomości. No i jak tu ma być pokój na bliskim wschodzie?

Szczyt poprawnego nazewnictwa – Agnieszka Holland, nasza znana nie tylko w Polsce pani reżyser nazwała prezydenta Andrzeja Dudę „cynglem Kaczyńskiego”. Zaprawdę prawdę powiada pani Agnieszka, sprawujący urząd prezydenta pan Andrzej tak na dobrą sprawę jeszcze nie podjął żadnej decyzji samodzielnie a większość z nich budzi spore kontrowersje jak to zresztą bywa z większością decyzji prezesa. Można wyśmiewać poprzedniego prezydenta ale aż tak jak obecny to on nie siedział w kieszeni ani Donalda Tuska, ani tym bardziej Ewy Kopacz.

Szczyt rechotu – Edmund Janniger. Człowiek o tym tajemniczym nazwisku właśnie skończył dwadzieścia lat i już został doradcą ministra obrony do spraw nie wiadomo jakich. Paweł Kukiz omal nie oskarżył ministra o kolesiostwo ale po rozmowie z panem Edmundem jego wiedza na temat spraw byle jakich powaliła posła Kukiza na kolana. W sejmowych kuluarach głośno już się mówi na temat najnowszego przeboju pana Kukiza poświęconego doradcy ministra do spraw obrony też nie wiadomo dokładnie czego.

Szczyt sukcesu – Agnieszka Radwańska, po byle jakim sezonie nasza najlepsza tenisistka niespodziewanie wygrała kończący sezon turniej najlepszych zawodniczek tego sportu. Początkowo wyglądało na to, że odpadnie po pojedynkach grupowych bo przegrała dwa pierwsze mecze. Potem jednak nabrała wiatru w żagle i reszta to juz historia. Cieszy mnie ten sukces bo ostatnio nie wiodło się Agnieszce i prawdę mówiąc sam uważałem, że jej kariera dobiega końca. No cóż, nikt nie jest nieomylny.

Szczyt śmiechu (nocnego) – posłowie i senatorowie prawych i sprawiedliwych – znani z opuszczania sali w trakcie głosowań podwładni prezesa tak się przejęli rolą wiodącej siły w państwie, że nie sposób ich wypędzić do domu. Przy pracach nad mało istotnymi sprawami związanymi z Trybunałem Konstytucyjnym tak się goście zapracowali, że aż zastała ich północ. Dopięli swego przy okazji łamiąc parę demokratycznych zasad ale przecież zwyciezców się nie sądzi, nieprawdaż?

Szczyt trybunału – Elżbieta Witek i Adam Lipiński. Wymyśliło to duo, napewno samodzielnie, że postawią byłego już premiera Donalda z Tusków przed Trybunałem Stanu. Problem w tym, że owa instytucja zajęta jest przez „sługusów” platformersów. Wykombinowali zatem odwalanie pięciu sędziów, których przysięgi dziwnym trafem nie miał czasu przyjąć prezydent Duda. Ten wniosek zaskarżyła do Trybunału aktualna opozycja. I w ten sposób uchwała o Trybunale jest w Trybunale a Tusk czeka na postawienie go przed Trybunałem jeśli jeszcze coś z tego ciała zostanie. Ale to wie tylko prezes.

Szczyt uchodźctwa – Jacek Sasin. W walce o to kto ma rację na temat „nocnych” reform Trybunału Konstytucyjnego pan Jacek tak się zaperzył, że zaproponował opozycji uchodźstwo i stworzenie gdzieś tam w świecie swojego Trybunału Konstytucyjnego. W Polsce prawi i sprawiedliwy będą decydować o owego kształcie i składzie. Brawo panie Jacku na tym właśnie polega demokracja i niezawisłość wymiaru sprawiedliwości. Na liście zaufanych prezesa poszedł pan ani chybił do góry.

Szczyt walki – Donald Tusk, dobiega pierwszy rok sprawowania władzy w Brukseli przez pana Donalda a tu na jego oczach całą tą unie mało szlag nie trafi. Dwoi się zatem pan Tusk zwołując kolejne szczyty, strasząc rozpadem unii i jeszcze innymi rzeczami a tu jak na złość pożytek z tego marny. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeśli ta unia się rzeczywiście rozpadnie to prezes Kaczyński będzie mógł z dumą uświadomić całemu światu że to wszystko „wina Tuska”. I jak tu spać spokojnie.

Szczyt zawodu – Beata Szydło, powołania na stanowiska ministerialne, szczególnie te kluczowe to jeden wielki zawód. Sprane, skompromitowane nazwiska przygotowane jej przez prezesa i próba ich bronienia przez panią premier nie przynosi jej ani chluby ani szacunku. Podobnie jak prezydent pani Beata mówiła dużo o swojej niezależności od partyjnego guru, tymczasem nie zaproszono jej nawet na spotkanie ustalające skład rządu. Nie byłem zwolennikiem poprzedniej premier, ta jednak potrafiła przegonić skompromitowanych ludzi swojego poprzednika. Wszyscy wiemy, że z prezesem współpracowac jest trudno, przydałoby się jednak choć odrobinę własnego zdania.

Szczyt żenady – Piotr Gliński. Pan minister kultury i wicepremier jednocześnie wdał się na wizji w „kulturalną” przepychankę z dziennikarką telewizji publicznej. Poszło o Teatr Polski we Wrocławiu, który wystawiał sztukę noblistki Jelinek pt. „Śmierć i dziewczyna”. Na podstawie doniesienia organizacji o jakże znamiennej nazwie Krucjata Różańcowa pan minister zarządał od teatru wstrzymania premiery przedstawienia z uwagi na treści pornograficzne. Dostało się przy okazji dziennikarce za podchwytliwe pytania i telewizji publicznej za swoje istnienie. Rewelacyjny początek, doprawdy panie ministrze wreszcie wolność idzie w dobrym kierunku.

Szczyt szczytów – Andrzej Duda. Pierwszy obywatel narodu wciąż utrzymuje, że jest bezpartyjny. Może i jest on bez żadnej przynależności partyjnej, może. W swoim działaniu jednak zachowuje się jak zagorzały zwolennik swojej byłej formacji politycznej. Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego to mieszanie się w sprawy niezawisłych sądów. Bezkrytyczne podpisywanie wszystkiego co wymyśli prezes to brak respektu dla funkcji, którą pan Duda piastuje. Panie prezydencie w kolejce do ułaskawienia Andrzej P. Z SLD i Jan B. Z PSL. Jak ułaskawiać to ułaskawiać. Gwarantuję panu, że te ułaskawienia będą mniej polityczne niż to dla Mariusz Kamińskiego i jego wspołpracowników. Tylko czy prezes się na to zgodzi.

Pazdziernikowe szczyty w pigulce

Szczyt ale to już było – Olga Tokarczuk, przypomniała nam wszystkim o naszych niegodziwościach względem Żydów. Pani Olgo to już było. Polecam obejrzenie Pokłosia oraz Idy. Jeśli pani mało to jest jeszcze jeden taki nawiedzony jak pani o imieniu bodajże Gross, staram się o nim zapomnieć bo na pamięć nie zasługuje. A swoją drogą czy czytała pani coś na temat eksterminacji Polaków na Ukrainie napisanej  przez ukraińskiego pisarza? A może wpadła w pani ręce pozycja napisana przez twórcę izraelskiego na temat morderstw na Palestyńczykach? Podejrzewam jednak, że pani ogranicza się do literatury tfu na psa urok pana Grossa.
Szczyt bezstronności – ks. proboszcz Eugeniusz Szymański z parafii Miłosierdzia Bożego w Lublinie, zachęcał do głosowania na Prawo i Sprawiedliwość. Ja rozumię, że księża to też ludzie i mają prawo do własnych przekonań politycznych ale kościół to instytucja religijna i od polityki trzymać się winna z daleka. Nie rozumie tego zacny proboszcz Eugeniusz i traktuje swoich wiernych jak pracowników przedsiębiorstwa państwowego z okresu PRL, którzy dostawali wytyczne jak mają głosować i że niegłosowanie chociaż tajne będzie karane. Módlmy się zatem o miłosierdzie dla szanownego proboszcza bo o rozum już za późno
Szczyt chciejstwa – byli prezydenci RP, panowie ci żyją na koszt podatników, nic ich nie kosztuje utrzymanie, prąd i inne przyziemne opłaty, z którymi boryka sie przeciętny Kowalski. Dodatkowo otrzymują pobory i to wcale nie małe. Wypożyczanie na wieczne oddanie sprzętu z kancelarii prezydenta na prywatne potrzeby w tym kontekście graniczy ze szczytem chciwości. Przykład idzie z góry. Walczymy z chamstwem ale to walka beznadziejna jeżeli pierwszy obywatel nie potrafi ocenić co jest moralne a co tym nie jest.
Szczyt dumy – Robert Lewandowski, nasz rewelacyjnie spisujący się kapitan i napastnik drużyny narodowej pękał z dumy po wywalczeniu upragnionego awansu do finałów mistrzostw Europy. Muszę przyznać, że gdy pan Robert zdymisjonował Błaszczykowskiego z funkcji kapitana drużyny byłem tym faktem zdegustowany. Zwracam honor panie Robercie. Kuba Błaszczykowski aczkolwiek zasłużony i bardzo dobry zawodnik nie potrafił poderwać zawodników do gry tak jak to się panu udało. Żeby być kapitanem trzeba być też liderem a tego panu naprawdę nie brakuje.
Szczyt emocji – reprezentacja Polski w piłce nożnej. Mecze ze Szkocją oraz Irlandią przyprawiły mnie o palpitacje serca. Juz dawno nie oglądałem tak emocjonujących spotkań naszej reprezentacji w piłce nożnej. Znajomy Ekwadorczyk, z którego gościnności skorzystałem, jako że wszystkie mecze były tutaj transmitowane na żywo, przy okazji poznał sporo nowych słów w naszym rodzinnym języku. Muszę samokrytycznie przyznać, ze sporo z nich było niecenzuralnych. No cóż emocje trochę mnie poniosły.
Szczyt fantazji – policja, na podstawie jakiegoś doniesienia, prowadziła śledztwo w sprawie picia szampana przez Roberta Lewandowskiego na murawie stadionu narodowego po zwycięstwie nad Irlandią. Domyślam się, że chodzi o ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Szanowna policjo polecam parki oraz inne miejsca z ławkami gdzie normalni ludzie chodzą na spacer, który utrudniają im lokalni pijaczkowie. Wiem, że złapać Lewandowskiego na pijaństwie to w statystykach wyglada o wiele lepiej niż oczyszczenie parków z hołoty. Może jednak dla dobra ogółu lepiej wrócić do pracy u podstaw niż żyć w krainie fantazji z Lewandowskim jako przykładem walki z alkoholizmem.
Szczyt gadulstwa – Antoni Macierewicz, wyrwał się chłop z kraju nad Wisłą gdzie już niewiele osób, może poza prezesem, chce go słuchać i wpadł na małą pogawędkę w swoje ulubione środowisko na tak zwanym Jackowie w wietrznym mieście znanym także jako Chicago. A co tam naplótł tym skołowanym Polonusom to podobno nawet stwórca nasz w niebiesiech złapał się za głowę i nie mógł w to uwierzyć. Doszły mnie słuchy, że pan Antoni stara się o prace w komisji do spraw jedenastego września. Wreszcie ktoś musi udowodnić, że za tym zamachem stało WSI.
Szczyt herezji – Beata Szydło, pani Beata podczas debaty, na pytanie na temat rozdziału kościoła od państwa stwierdziła, że nie ma na co odpowiadać bo taki rozdział już od dawna istnieje. Jasne, że istnieje tyle, że tylko na papierze. Pytanie bardzo niewygodne dla członków partii, którzy nawet akcje wyborcze prowadzą w miejscowych parafiach a prezes wygłasza przemówienia podczas mszy na Jasnej Górze. Nie mam nic przeciwko prywatnym poglądom księży i ich preferencją partyjnym powinny one jednak pozostać prywatne a ambona nie powinna służyć do ich wygłaszania. Jak sądzę pani Beata nie widzi jednak w tym żadnego problemu.
Szczyt ignorancji – Donald Tusk, pan przewodniczący czegoś tam w Europie wystąpił w obronie naszej premier stwierdzając, że nie ma się ona czego wstydzić. Pewnie, że nie ma bo wstydzić to się powinien pan Donald. Gdyby nie jego ignorancja i kolesiostwo w rozprawianiu się z taśmowiczami to  pani Ewa nie musiałaby tracić na to bagno tyle czasu. Ale szanowny pan były premier myślał, że się rozejdzie po kościach tak jakby nie znał opozycji z prezesem na czele. Tak panie przewodniczący Pani Ewa traci przede wszystkim boś pan był ignorant.

Szczyt jakiegoś mnie stworzył – Joachim Brudziński, w demokratycznym państwie nie można skontrolować pojazdu, którym się porusza kandydat opozycji na premiera. Tak przynajmniej uważa pan Joachim. Policja zachowała się z pełną kulturą przy kontrolowaniu autobusu pani Szydło i zrobili to tylko i wyłącznie na skutek zawiadomienia telefonicznego. Pan Brudziński, po tak długiej współpracy z Antonim M., wie jednak doskonale, że za tym stały obce agentury powiązane z naszym rządem. Dobrze, że Bronisław Komorowski już nie jest prezydentem bo i on byłby w to wplątany  Andrzejowi Dudzie nie wypadało dowalić boć to swój człowiek. Boże miej nas w opiece.
Szczyt kompromitacji – Jerzy Zelnik, dał się podejść dziennikarzowi z Radia Rock, który dzwoniąc do niego przedstawił się jako pracownik kancelarii prezydenckiej. A że radość z telefonu odebrała mu rozum, bo przecież popiera urzędującego prezydenta, to dał upust swojej niechęci do kolegów po fachu niesprzyjającym panu Dudzie. No i dostało się Barcisiowi i Łukasiewiczowi. Gdy pan Jurek się dowiedział, że to była taka podpucha dziennikarska zaperzył się okrutnie i odciął się od tego unurzania go w tym radiowym szambie. Autorów natomiast nazwał postaciami agenturalnymi bo tylko tacy lubią konfliktować społeczeństwo. Hm, panie Jurku w zakresie konfliktowania specjalistą jest nie od dzisiaj niejaki pan Jarosław prezes ale on się mocno odcina od agenturostwa.  Może zapozna pan swojego guru z pańską definicją tego terminu.
Szczyt lewizny – Deutsche Bank, jego pracownik pomylił się przy przelewaniu pieniędzy i dołożył parę zer do transakcji, dzięki czemu jakiś fundusz w Stanach otrzymał 5,3 miliardów euro. Nie piszą jak się afera skończyła oraz nie podają danych pracownika w obawie przed chętnymi zawarcia bliższej znajomosci z gościem. Bank w przypływie dobrego humoru przyznał, że pomyłki przy wystukiwania kwot na klawiaturze zdarzają się. Jasne, że można się pomylić o jedno zero ale o kilka to już nie pomyłka tylko przekręt.
Szczyt łomotu – Paweł Kukiz, przewidywał szanowny muzyk łomot jaki platformersi otrzymają dwudziestego piątego tego miesiąca. Panie Paweł, ależ się pan zmienił. Ta polityka wyciąga z ludzi jednak wszystko co najgorsze. Patrz pan trochę na swoje podwórko bo mi wychodzi, że to ten pański ruch został bardziej złomotany niż jakakolwiek inna formacja. A wiązałem z panem sporo nadziei.
Szczyt matactwa – Janusz Korwin -Mikke, jak słucham jego wypowiedzi to już sam nie wiem o co tak naprawdę panu Januszowi chodzi. Rozumiem jego zauroczenie monarchią bo wreszcie nie każdy ma inicjały jak Jego Królewska Mość. Niestety zmienia on te swoje zamiłowania do systemów społecznych z taka częstotliwością, że obawiam się iż on sam tak do końca nie wie o co mu chodzi. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chce wszystkich powsadzać do więzienia ale nie chce powiedzieć kto miałby to więzienne bractwo utrzymywać.

Szczyt nadgorliwości – stewardessa American Airlines. W kiblu samolotu nadmienionych linii lotniczych pewna pani ściągała mleko z piersi za pomocą jakiejś pompki. Ponieważ proces się wydłużał a parcie do toalety po posiłku było spore to szanowna pani stewardessa zaczęła się dobijać do wychodka. Informacje jakie uzyskała bardzo jej nie przypadły do gustu. Domagała się zatem natychmiastowego opuszczenia przybytku, który nie powinien był służyć do tego typu praktyk.  Zaraz po wyładowaniu pasażerka poskarżyła się telewizji. Informacja trafiła na pierwsze strony gazet zgłodniałych taniej sensacji i sprawa, znając amerykański prawników, pewnie będzie miała finał w sądzie. Stewardessa tłumaczyła się troską o pasażerkę a tu taka niewdzięczność.
Szczyt opatrzności – Jarosław Kaczyński, już nie ma zamiaru ukrywać, ze jedyna nadzieja dla Polski to samodzielne rządy jego partii. Prezes nie wierzy w żadne koalicje bo jak sam to stwierdził nie zdają one egzaminu. Coś na temat koalicji z prezesem mogą powiedzieć członkowie Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Szanowny prezes zamiast dbać o dobro kraju bardziej był wyczulony na współpracę, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczenie, z koalicjantami aż doprowadził do upadku rządu. Ano niestety zobaczymy już wkrótce co nam tym razem ten zesłany przez opatrzność dobroczyńca zgotuje. Obawiam się, że nic dobrego, obym się mylił.
Szczyt pomieszania z poplątaniem – Trybunał konstytucyjny, uznał że lekarze kierujący się klauzulą sumienia nie muszą wskazać lekarza, który ma tą klauzulę w głębokim poważaniu i mógłby choremu pomóc w krytycznym przypadku. Wychodzi zatem na to, że w państwie, w którym istnieje rozdział kościoła od państwa nie istnieje rozdział religii od obowiązków zawodowych. Krótko mówiąc jeśli nie dasz panu doktorowi w łapę to nie tylko, że nam nie pomoże ale nawet nie wskaże lekarza, który pomóc pacjentowi może. Pogratulować Trybunałowi zaiste mądra diecezja.
Szczyt rusofobii – Jarosław Krajewski, szef stołecznego klubu radnych z formacji prawych i sprawiedliwych i kandydat do parlamentu w nadchodzących wyborach, domaga się usunięcia pomnika wdzięczności żołnierzom armii radzieckiej z jakiegoś parku gdzieś w Warszawie. Pomnik ów spać mu nie pozwala i powoduje nocne moczenie trzeba go zatem usunąć. Pan Ukielski z IPN ma ten sam problem z Pałacem Kultury i Nauki. Wyglada, że razem będą budować Warszawę od początku. Nie ma już pomników Stalina i bardzo słusznie, nie ma też Lenina i też bardzo słusznie. Czas na pomniki po armii radzieckiej. Mam tylko małe pytanko panie imiennik prezesa; jak już pan to wszystko usuniesz i przestaniesz się moczyć w nocy to co będziesz pan robił?
Szczyt skąd się biorą kibole – młodzieżówki prawych i sprawiedliwych, szturmowali oni bez wejściówek budynek telewizji gdzie miała się odbyć debata ósemki zainteresowanej władzą w Polsce. Nikt z innych partii nie sprawiał ochroniarzom problemów z wyjątkiem nawiedzonych zwolenników pani Beaty. Po debacie pani Beata nie omieszkała skrytykować rząd za brak respektu dla społeczeństwa. Jak juz walić to z grubej rury bo to nie jej kibole spowodowali zamieszanie tylko brak szacunku rzadu dla obywateli tego kraju. Po wyborach napewno będzie lepiej.
Szczyt śmiechu – Bartłomiej Morawski, ten kandydat na posła z ramienia prawych i sprawiedliwych oburzył się, że w trakcie festynu w Krapkowicach śpiewano rownież po niemiecku. Bo tu przecież Polska. Panie Bartłomiej to już sam teraz nie wiem pomagać tym prześladowanym Polakom na Litwie, Białorusi i jeszcze gdzie indziej na świecie czy może jednak nie. Zgodnie z mapą w moim atlasie tam nie jest Polska. No chyba, że pan masz inną mapę, a to co innego.
Szczyt tematów tabu – Ryszard Petru, pan prezes bankowej tfu Nowoczesnej Polski, domaga się aby przywileje pracownicze przestały być tematem tabu. I słusznie gada bo przeciętny Polak zagranicą nie choruje z taka częstotliwością jak w kraju rodzimym. Dobrze jednak by było panie Ryszardzie przyjrzeć się działalności instytucji finansowych bo to pan robi narazie z tego temat tabu. Przeglądał pan zarobki prezesów tych instytucji? Domyślam się, że wie pan doskonale jakim obciążeniem są owe uposażenia tych nierobów dla ich organizacji. Chce pan ograniczać przywileje pracownicze to zacznij pan od głowy bo tam cuchnie najbardziej.
Szczyt uznania – Lech Wałęsa, przyznał wreszcie, że jest pełen uznania dla Jarosława Kaczyńskiego. Pan Lech ma swoistą filozofię, której ja nawet nie staram się zrozumieć. Jeszcze parę dni wcześniej twierdził, źe pomysły prezesa są z piekła rodem by nagle okazało się, że jednak ma on dla pana Jarosława uznanie. Wychodzi mi ewidentne, że pan Lech chyba nie chciał ale musiał zabrać głos będąc jednocześnie za a nawet przeciw zabieraniu głosu. Media z pana Lecha robią na siłę analityka wydarzeń politycznych w kraju i na świecie co zresztą bardzo mu się podoba.
Szczyt wdzięczności – Stefan Niesiołowski, przeszedł samego siebie we wdzięczności do Antoniego Macierewicza. Pan Antoni znowu dal się poznać jako specjalista w zakresie znajomosci powiązań pomiędzy służbami specjalnymi byłych demoludów. Zgodnie z teorią naszego specjalisty wszyscy z jakimiś służbami współpracowali oprócz niego no i oczywiście prezesa. To właśnie spowodowało słowotok wdzięczności pana Niesiołowskiego do naszego zacnego śledczego. Panie Stefanie nie ma być panu Macierewiczowi za co wdzięcznym. Wszyscy znamy jego słabość do agentów wszelkiej maści. Wiem przynajmniej czego prezes trzyma go przy sobie. Pewnie i na niego Kluzo ma jakieś kwity.
Szczyt zdrady – organizatorzy wiecu wyborczego prezesa w Bielsku Białej. Kompletna paranoja. Ludzie odpowiedzialni za wiec wyborczy prezesa nie sprawdzili do piątego pokolenia preferencji partyjnych uczestników wiecu co spowodowało, że padły pytania, na które szanowny mówca nie miał najmniejszego zamiaru odpowiadać. Gdyby tak w Polsce była Syberia to los organizatorów byłby po wyborach przesądzony. Prezes napewno postara się im o pracę gdzieś na Suwalszczyźnie i bardzo słusznie.
Szczyt żalu – Ewa Kopacz, nie jest mi specjalnie żal pani Ewy, muszę jednak przyznać, że nie miała łatwego zadania. Jej poprzednik, najdłużej urzędujący premier w historii wolnej Polski pan Donald Tusk pozostawił po sobie takie ilości materiałów poślizgowych w rodzaju kupek główna, że cieżko było miedzy nimi manewrować. Sprzątanie owych kupek zajęło pani Ewie więcej czasu niż rządzenie. Pani Ewa ani jej partia nie zasłużyli sobie na kontynuowanie rządzeniem naszego kraju jednak główny winowajca tego stanu rzeczy o zgrozo kieruje teraz parlamentem europejskim.
Szczyt szczytów – Sepp Blatter i Michele Platini. Słów brakuje dla określenia chciwości i braku jakichkolwiek zasad dla obu panów. Mając do dyspozycji wszystko co dla normalnego człowieka pozostaje tylko w sferze marzeń nie potrafili tego docenić, wyciągając łapy po więcej. FIFA i UEFA jako instytucje ponad narodowe poza wszelką kontrolą jeszcze raz udowodniły, że to zgniły świat sprzedajnych i chciwych kurew. Przykro mi, że użyłem wulgaryzmu ale nie znalazłem łagodniejszego określenia.

Wrześniowi komedianci spis alfabetyczny

 Szczyt arogancji – Stefan Niesiołowski, pan Stefan pod względem braku kultury osobistej może i śmiało rywalizuje z samym prezesem opozycyjnej partii. Zarówno pan Kaczyński jak i pan Niesiołowski nie uznają i nie mają za grosz respektu dla opozycyjnych partii. Sposób w jaki pan Stefan wyraża się o Andrzeju Dudzie naszym aktualnym prezydencie jest w swoim chamstwie zbliżony do tonu pana Kaczyńskiego względem prezydenta Komorowskiego. A przecież można mieć cięty język i robić to w sposób kulturalny.
Szczyt bezmyślności – Ewa Kopacz, nasza pani premier już niemal brzytwy się chwyta żeby odwrocić sondażowy trend. Umieszczenie panów Napieralskiego i Dorna na listach wyborczych graniczy z kompletnym brakiem wyobraźni i napewno wpłynie bardziej niekorzystnie na notowania platformersów niż przyniesie jakiś pozytywny efekt. Sprane nazwiska kojarzące się z bylejakością, pani Ewo czas dać szanse młodym chcącym coś zrobić a nie starym wyjadaczom bez żadnych sukcesów. Do kompletu brakuje pani jeszcze Adama Hofmana i staniecie się kompletnym pośmiewiskiem.
Szczyt czerwieni – Beata Szydło, po kompromitacyjnej frekwencji w czasie referendum pani Beata z dumą ogłosiła, że platformersi dostali czerwoną kartkę od społeczeństwa. No i po co się w ogóle odzywać pani Beato, gdyby nie głupota senatu, który nie zezwolił wam na to wasze równie durne referendum to i wy byście dostali czerwona kartkę. Ciekawy tylko jestem co miałaby pani wtedy do powiedzenia i jaką kartkę by sobie przyznała. Nigdy się tego nie dowiemy bo senat zrobił dokładnie to czego oczekiwaliście.
Szczyt dwulicowości – Ludwik Dorn, nie nadaremno inicjały pana Ludwika to DL co w wolnym tłumaczeniu oznacza dwulicowość. Znany jako trzeci bliźniak i oddany sojusznik Kaczyńskich pan Ludwik odepchnięty przez swoich kolegów i prezesa, niemając szans na kandydowanie do sejmu przeflancowal się do platformersów. Jeszcze pare miesięcy temu pan Ludwik odgrażał się, że kończy karierę polityczną. Zreflektował się chłopisko jednak bo przecież jest jeszcze tyle do zrobienia dla ojczyzny to znaczy zarobienia na ojczyźnie a przy tym nie trzeba się narobić. No i jak tu odmówić. Pozostaje tylko zaufać wyborcom, że pokażą gdzie jest miejsce naszego oddanego pracy dla ojczyzny pana Ludwika.
Szczyt exodusu – Donald Tusk, pan przewodniczący parlamentu europejskiego czy jak go tam zwał przestraszył się napływem uchodźców do Europy i postanowił zwołać zebranie nadzwyczajne aby jakoś temu zaradzić. Istnieje bowiem obawa, że unia może tego najazdu nie wytrzymać i się rozpadnie. No i wtedy nastąpi exodus ten, którego najbardziej obawia się pan Tusk czyli urzędników z Brukseli a byłoby szkoda tych ciepłych posadek no i co wtedy nasz biedny przewodniczący zrobiłby z tą sorry Bieńkowską, która pracy poniżej sześciu patoli nie ma zamiaru się chwytać. Ot i ciężki orzech do zgryzienia.
Szczyt frustracji – proboszcz parafii Baszków dowiedziawszy się o odwołaniu z parafii i przenosinach postanowił sobie odbić i zabezpieczyć swoją niepewną przyszłość wyprzedając majątek baszkowskiej parafii w internecie. Sprzedawał bidula co się dało włącznie z parafialnymi gruntami. Chłopisko chciał doinwestować swoją emeryturę w drugim filarze, niestety parafianie nic z tego nie zrozumieli. Po tylu latach posługi taka niewdzięczność i jak tu teraz żyć.
Szczyt głupoty – senatorowie Platformy, z punktu widzenia oszczędności stanęli na wysokości zadania i skończyli głupotę pod nazwą jeszcze jedno referendum. Niestety społeczny odczyt zafundowany ludziom przez prawych i sprawiedliwych odbije im się czkawką. Referendum pana Dudy nie miało najmniejszego sensu bo to był jego program wyborczy, który zrobił z niego prezydenta. Prawi i sprawiedliwi wiedzieli, że Platforma w swojej niechęci do nich odrzuci projekt referendum dając im w ten sposób jeszcze jeden argument do ręki jak to Platforma nie słucha społeczeństwa. A zatem było dać im to referendum chociażby z ciekawości jaką kartkę przyzna sobie Szydłowa. Za późno jednak i tego się nigdy nie dowiemy, za to o antyspołecznej polityce Platformy będzie teraz co niemiara.
Szczyt hańby – Andrzej Duda, miałem nadzieje, ze pan Andrzej wzniesie się ponad podziałami i będzie robił wszystko aby reprezentować wszystkich Polaków. Nie mam już złudzeń w tym zakresie. Jego wystąpienie w Niemczech i żałosne oskarżanie polskiego rządu o niesprawiedliwy podział majątku oraz zniechęcanie młodych Polaków przebywających na emigracji do powrotu do kraju zakrawa na brak szacunku do własnego kraju a to już jest hańba. Prezydent to pierwszy obywatel kraju i powinien go godnie reprezentować na całym świecie. Sprawy wewnętrzne załatwia się w domu bo wyciąganie ich na zewnątrz minimalizuje nasze osiągnięcia i nie stawia naszego kraju w pozytywnym świetle, zwłaszcza gdy robi to pierwszy obywatel kraju.
Szczyt indolencji – piłkarze Gibraltaru, stworzyli sobie kilka stuprocentowych sytuacji do zdobycia gola, z których ci amatorzy wykorzystali tylko jedną. Pare razy kompletnie ośmieszyli naszą obronę co nie wystawi jej najlepszego świadectwa. Jeśli nasza obrona tak zagra ze Szkocją i Irlandią to strach będzie te mecze oglądać.
Szczyt jątrzenia – Kaja Godek, surowa pani przeciwniczka aborcji i in vitro porównała nasz system prawny w tym zakresie do gorszego niż za czasów hitleryzmu. Całą wiedzę na temat wojny i hitleryzmu pani nawiedzona orędowniczka życia poczętego zaczerpnęła z pełnego grozy i przesiąkniętego aborcją serialu pt „Czterej pancerni i pies” i to już wystarczyło aby dojść do konkretnych wniosków. I tu właśnie różnimy się w ocenie tego filmu bo ja widziałem, że Janek I Maruśka stosowali antykoncepcję. Może zatem by tak profilaktycznie rzec coś na ten temat a gwarantuję, że i aborcji wtedy będzie mniej.
Szczyt kastracji – Grzegorz Napieralski, były szef Sojuszu Lewicy wykastrował się ze swoich lewicowych poglądów tylko po to aby dalej móc służyć ojczyźnie i przeflancował się do partii platformersów gdzie zajmie poczesne miejsce w tak zwanym skrzydle odrzutów nigdzie nie chcianych i przygarniętych z litości. Podobnie jak pan Ludwik tak i pan Grzegorz robi to tylko i wyłącznie kierując się dobrem ojczyzny. Poświęcenie godne podziwu, wykastrować się dla dobra kraju. Mam nadzieję, że wyborcy to docenią.
Szczyt luksusu – Piotr Duda, szef związków zawodowych, które odwołują się do imienia Solidarności, po ciężkiej walce o prawa pracownicze lubi sobie godnie odpocząć. Nie przeszkadza mu rownież fakt, że w jego organizacji pracują ludzie na umowach śmieciowych. Wszystko to odkrył niezastąpiony Newsweek za co został zwyzywany od najgorszych a pan Duda zapowiedział pozwanie do sądu brukowca pana Lisa. Jakoś póki co się z tym ociąga bo przecież szlag wie co te cholerne pismaki mogą na niego jeszcze mieć. Typowe dla ludzi wyznających podwójne standardy.
Szczyt łajdactwa – Zbigniew Ziobro, nasz były specjalista od sprawiedliwości nie chce w Polsce uchodźców. Wytyka przy tym rządowi brak zainteresowania biedą rodaków. Wyjątkowe łajdactwo pana Ziobry polega na tym, że wygodnie zapomniał o czasach kiedy to on i jego partyjni kolesie byli przy władzy i miast walczyć z biedą ganiali z mikrofonami podsłuchując swoich koalicjantów. Gdzie pan byłeś panie Ziobro wtedy? Coś pan zrobił dla ludzi wyrzucanych na bruk za parę złotych długów? Spójrz pan wreszcie w lustro bo co tam pan powinien zobaczyć jest przerażajace.
Szczyt maskarady – nowojorska policja, niezmordowani policjanci z miasta Nowy Jork wykryli powalającą maskaradę i na oczach przechodniów obezwładnili i skuli w kajdanki poszukiwanego listem gończym przestępcę. W swoim świętym przekonaniu, że namierzyli bandytę nie przyszło im do głowy aby gościa najpierw wylegitymować. Jakież było ich zdziwienie kiedy okazało się, że ów bandyta to znany amerykański tenisista Jeff Blake. Żeby chociaż biedaczysko przebrał się za owego gangstera no to jeszcze można by się nie dziwić policjantom. No i w ten oto sposób okazało się, że wystarczy być podobnym do jakiegoś oprycha i zanim się zorientujesz już się człowiek zapoznaje z glebą. Policja na całym świecie taka sama.
Szczyt normalności – Jarosław Kaczyński, po przyznaniu mu nagrody człowieka roku pan prezes raczył był zauważyć, że to świadczy o tęsknocie ludzi za normalnością. Święta matko co to szanowny pan prezes ma na myśli? Czyżby w jego encyklopedii słowo normalność oznaczało rządy jego partii z nim na czele? Ktoś kto uważa, że to były normalne czasy musi rownież uważać, że niszczenie kolegów z koalicji to też normalne, wszechobecne podsłuchiwanie wszystkich niewygodnych to też normalne. Teraz dopiero widzę jak bardzo źle rozumiałem słowo normalny, normalne. Na naukę nigdy nie jest za późno. Cieszę się jednak, że w nadchodzących anormalnych czasach będę z dala od tej tak zwanej normalności w wykonaniu pana prezesa.
Szczyt obłędu – Forum Ekonomiczne, odbyło się oni w mieście Krynica i tam nawiedzeni ekonomiści w celu zwrócenia na siebie uwagi postanowili przyznać komuś nagrodę człowieka roku. Padło na prezesa Kaczyńskiego zasłużonego w uprawianiu socjotechnicznej ekonomii, cokolwiek to oznacza. Prezes zwykle nie przyjmuje takich wyróżnień bo skromny, nie tylko z postury, to człowiek. Ranga nagrody nie pozwalała jednak na to. Tylko pogratulować Forum Ekonomicznemu wyboru, liczą pewnie że jak partia prezesa wkrótce przejmie władze to będą doradzać komuś z partii prezesa w dziedzinie ekonomii. Trochę mi żal tych obłąkańców bo powinni wiedzieć, że głównym ekonomistą prawych i sprawiedliwych jest sam prezes a w jego zastępstwie niezwykle doświadczony ekonomista wszechczasów Antoni Macierewicz. Idzie ku lepszemu.
Szczyt plotkarstwa – Danuta Hojarska, zatęskniła była posłanka za ulicą Wiejską i będzie startować w tegorocznych wyborach z ramienia formacji pierwszego plotkarza kraju niejakiego Stonogi. Nasłuchali się oboje taśm z podsłuchów polskiej awangardy politycznej, tak że dostrzegli w tym szansę dla siebie. Bredzą teraz na lewo i prawo jakie też to mają wiadomości w zanadrzu dotyczące rządzących. Póki co pani Danuta nie chce się wychylać bo sama może się doigrać. Dwukrotnie skazana prawomocnym wyrokiem sądu unikła odpowiedzialności bo wyroki warunkowo zawieszono. Za trzecim razem może kobicinie zabraknąć szczęścia zwłaszcza, że Stonoga to rownież więzienny bywalec. Ale poplotkować nigdy nie zaszkodzi a może i ktoś dzięki temu odda na zasłużoną dla praworządności panią Hojarską jakiś ważny głos.
Szczyt rechotu – Beata Kempa, w trakcie debaty w sejmie nad losem uchodźców syryjskich, którzy kojarzą się pani posłance z terrorystami z Al Quaidy aby spotęgować efekt swojego bzdurnego wystąpienia zaproponowała minutę ciszy dla ofiar ataku na World Trade Center. Postawiło to wszystkich w sytuacji bez wyjścia niczym przeciwników Dona Corleone gdy dawał im ofertę nie do odrzucenia. No i ucichł nasz sejm na całą minutę a mnie ogarnął pusty rechot. Ta minuta ciszy była bowiem najciekawszą częścią obrad.
Szczyt strachu – Prawo i Sprawiedliwość a właściwie MAJK-a czyli Macierewicz Antoni i Jarosław Kaczyński, głowni ideolodzy tej formacji, tak nastraszyli społeczeństwo, że każdy uchodźca to terrorysta, że blady strach padł na cały kraj. Już wkrótce po objęciu władzy w planie następnej pięciolatki uwzględniona zostanie budowa muru chińskiego dookoła Polski tak na wszelki wypadek. Przy okazji zmniejszy to bezrobocie a prezydent nasz będzie mógł wreszcie zachęcić ludzi do powrotu do kraju jako, że może nawet zabraknąć rąk do pracy. Jedyny problem jak nazwać ten mur. Ja osobiście proponuje na ten temat referendum.
Szczyt śmiechu – Bronisław Komorowski, w sobie tylko charakterystyczny sposób oświadczył, że wybory przegrał przez niejakiego Kukiza, który to odebrał mu wyborców w pierwszej turze. Panie Bronisławie toż wszyscy już wiedzą, że gdybyś pan nie był tak zadufany w sobie i sondażach i ruszył w Polskę miast płaszczyć siedzenie w swoim pałacu to może i byłbyś pan prezydentem do dzisiaj. Lenistwo pańskie to główny powód porażki a nie jakieś tam osoby trzecie.
Szczyt tumiwisizmu – Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, pokazał polskiej Prokuraturze Generalnej gdzie ona mu wisi. Sami zatem musimy jako kraj tłumaczyć się z amerykańskich więzień dla terrorystów. Typowo amerykańska polityka czyli nabrudzić zabrać co swoje a resztą niech się martwią inni. Robią to od lat z konsekwencja godną podziwu. Wszyscy do już chyba widzą a jednak produkcja wazeliny dla mocarstwa z Ameryki Północnej ma się dobrze i to nie tylko w naszym kraju.
Szczyt uznania – Robert Lewandowski, strzelic pięć bramek w niespełna dziesięć minut i to w meczu o jakąś stawkę a nie towarzyskim zasługuje na uznanie. Nie jestem zwolennikiem sportowców bo uważam, że ich wynagrodzenia są niewspółmiernie wysokie w stosunku do ich wkładu w życie społeczeństwa ale zdaje się, że muszę się z tym pogodzić. Biorąc to pod uwagę mam nadzieje, że pan Robert zabłyśnie podobną skutecznością w zbliżających się meczach ze Szkocja i Irlandią.
Szczyt wyobraźni – Dariusz Joński, ogłosił, że z listy lewicy do polskiego parlamentu ma startować niejaki Riad Haidar. No i super mamy już Johna Godsona to i miejsce dla Riada Haidara się znajdzie. Oczekiwanie jednak, że cokolwiek lub ktokolwiek zmieni sposób myślenia prezesa na temat uchodźców graniczy ze szczytem fantastyki z krainy czarów i hektarów. Panie Darek nie tacy już próbowali zmienić prezesa najcześciej kończyli na wygnaniu z partii a potem popadli w zapomnienie. Proszę już na samym początku nie stawiać przed swoim kandydatem rzeczy niewykonalnych bo to żle wpływa na psychikę.
Szczyt zawodu – Paweł Kukiz, nie przypadł mi specjalnie do gustu ton wypowiedzi pana Pawła oskarżający Bronisława Komorowskiego o fiasko JOW referendum. Ludzie olali tą nagonkę bo generalnie żygać się już wszystkim chce na naszą politykę. Mnie jednak smuci to, że pan nie miał zastrzeżeń do pytań gdy te się pojawiły po raz pierwszy, jeśli się tak bardzo panu nie podobały trzeba było już wtedy zgłosić swoje z nimi problemy. Przydałoby się rownież trochę więcej zaangażowania to może i frekwencja byłaby lepsza a tak wyszło jak wyszło.
Szczyt żenady – Monika Olejnik, nie jest specjalnym zwolennikiem Andrzeja Dudy i nie będę ukrywał, że zawodzi on i moje oczekiwania zwłaszcza jeśli chodzi o bezstronność. Porównanie jednak prezydenta do norweskiego psychopaty to już gruba przesada. Wiem, że pani Olejnik usunęła to relatywnie szybko, niesmak jednak pozostał. Dziennikarze jak chyba żadna inna profesja korzystają z tak zwanej wolności słowa pełnymi garściami. Przydałoby się jednak trochę umiarkowania i samokrytyki.
Szczyt szczytów – Jan Tomasz Gross, kompletny imbecyl, który oskarża Polaków o większą ilość morderstw na Żydach niż mieliby tego dokonać hitlerowskie Niemcy. Trzeba być kompletnie niespełna rozumu aby stawiać takie tezy. Dziwi mnie, że znajdują się pisma publikujące takie badziewie. Pan Gross mówił coś na temat trzymania kupy, widocznie ma z tym poważny problem, co gorsza kupa zwana popularnie w Polsce gównem posiadła jego mózg.