Honor to nie towar. Vamos Argentina.

I stałem się kibicem Argentyny. Jej mecz z Nigerią, którego stawką był awans do kolejnej rundy mundialu miał w sobie wszystko o czym może marzyć przeciętny kibic sportu. Najpierw prowadzenie Argentyny dające im awans, potem wyrównanie Nigeryjczyków, premiujące ich wyjściem z grupy by wreszcie w końcówce meczu biało-niebiescy strzelili zwycięskiego gola premiującego ich dalszą grą w rosyjskich mistrzostwach. Presja związana ze stawką meczu jakoś nie związała nikomu nóg a wręcz odwrotnie, wyzwoliła we wszystkich zawodnikach pokłady energii o jakiej nasze orły mogą tylko pomarzyć. Obie drużyny pokazały nieprawdopodobny charakter i wole zwycięstwa. Argentyna wyszła z tego pojedynku na tarczy, chociaż mogło być odwrotnie, bo i Nigeria miała swoje szanse. Miałem możliwość zobaczyć wszystko to czego oczekiwałem od wybrańców Nawałki, walki do końca o każdą piłkę, o każdy metr boiska. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Świetny mecz, któremu pod względem dramaturgii mógł dorównać jedynie mecz Szwedów z Niemcami, chociaż spotkanie Iranu z Portugalią mogło zakończyć się wręcz sensacyjnie. Na tym tle nasza ekipa nie tylko wypadła blado lecz wręcz kompromitująco słabo. Dostają zatem, nasze gwiazdy, cięgi w mediach. Kto żyw nie zostawia suchej nitki na bezpłciowych zawodnikach znad Wisły. Zasłużyli sobie na tą krytykę zarówno oni jak i Nawałka, który pewnie po mistrzostwach będzie już tylko byłym trenerem. I słusznie bo to w końcu on był odpowiedzialny za przygotowanie drużyny i powołanie najlepszych zawodników. Preferowanie z uporem maniaka niegrających w swoich klubach gwiazd mogło przynieść rezultaty tylko na mistrzostwach podwórkowych. Wzięcie do Rosji kumpla naszego kapitana, który w swoim klubie z Gdańska rownież zawodzi świadczy tylko o tym jak wiele do powiedzenia w reprezentacji ma Robert Lewandowski. I powinien, tyle że nie w kwestii powołań. Na koniec jeszcze słowo o nim właśnie. Nie należę do jego najzagorzalszych kibiców o czym już pisałem na tych stronach. Jego brak samokrytyki to już nie ego ale super ego. Pretensje ma do całego świata, do klubu z Monachium, do agenta, do kolegów z reprezentacji i do Bóg wie jeszcze kogo. Rozumiem, że jak się zarabia takie pieniądze i jest się rozchwytywanym przez reklamodawców to ciężko jest być zmotywowanym do dawania z siebie wszystkiego w każdym meczu. Zawodnik z numerem dziewięć zawiódł na całej linii i pod każdym względem. Dziwi mnie zatem, że wciąż ktoś chce z nim rozmawiać o przyczynach naszych niepowodzeń znając z góry jego odpowiedź; ot poza nim nie ma w tej drużynie jakości. Mało to honorowe i dodatkowo degradujące pozostałych, w końcu kolegów, z drużyny.

Honor, w czwartek mają zagrać o niego nasze gwiazdy z reprezentacją Japonii. Honor to jednak nie towar, jak raz się go straciło to odzyskać go nie można. Żadne zwycięstwo i w żadnych rozmiarach nie zmieni faktu, że w naszej grupie zajmiemy ostatnie miejsce. Nie zmieni to również faktu, że odpadniemy w tej fazie rozgrywek jako jedyna rozstawiona drużyna…nawet jeśli z „honorem” wygramy.

Reklamy

Honor i odwaga

W ostatniej swojej blogowej notce pisałem na temat kamieni w butach prezesa. Staram się nie wracać do tematów raz już poruszanych chociaż nie zawsze mi się to udaje bo z pamięcią różnie bywa. Tym razem jednak muszę wrócić do tematu, o którym właśnie pisałem w swoim ostatnim artykule z uwagi na pewne wydarzenia, które miały miejsce po jego opublikowaniu. Muszę w tym miejscu zacząć od cierpiącej na paranoje rzeczniczki rządzącej partii Beaty „Zakalec” Mazurek. Z racji zajmowanego stanowiska oczywiście wie ona wszystko i na każde zagadnienie ma coś do powiedzenia. Podpadła nawet strażnikowi żyrandola, nie mylić z konstytucją, Andrzejowi Dudzie, który zaoferował jej powrót do szkoły. Rzadko zdarza mi się popierać pana prezydenta, tym razem jednak nie mam watpliwości, że miał racje. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że wywodzi się on z tego samego środowiska co pani Beata to z jego wypowiedzi musi wynikać, że zapewne wie o niej więcej niż przeciętny wyborca. Partyjna rzecznika w swojej wypowiedzi zarzuca Donaldowi Tuskowi i Ewie Kopacz, w związku z ich działaniami zaraz po katastrofie smoleńskiej, brak honoru i odwagi nazywając ich oszustami, którzy powinni siedzieć w kryminale. Jak to się mówi „poszła ostro po bandzie”. Smoleńsk już dawno podzielił ludzi i nie zanosi się na to aby ten podział uległ zatarciu. Dbają o to rządzący co wynika z wypowiedzi pani rzeczniczki, która sądzi, że obaj przez nią oskarżeni powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Pani Mazurek zdaje się być jedną z wielu poddanych prezesa, do której nie docierają kompromitujące wyniki komisji prowadzonej przez jej równie nawiedzonego kolegę pana Antoniego. Głosił on już, że kilka osób przeżyło wypadek, że sfabrykowano mgłę, że był wybuch na pokładzie i jeszcze pare innych zmyślnych teorii, na które nijak nie może znaleźć dowodów. Czepili się teraz ciał ofiar katastrofy, zarzucając ówczesnej władzy brak ostrożności i staranności przy ich identyfikacji. Może i nawet mają racje tylko, że to nie ma nic wspólnego z samym wypadkiem. Nie potrafią nic na jego temat udowodnić, coś jednak muszą sprzedać pogrubionym ludziom by ci pamiętali gdzie leży i chowa się zło. Honor i odwaga to pojęcia obce niemal wszystkim politykom. Wypowiadanie się na ten temat przez kogoś kto nic na ten temat nie rozumie to już nawet nie hipokryzja to prostackie chamstwo. Nie inaczej należy ocenić wypowiedź innej gwiazdy spod znaku PiS niejakiej pani Gosiewskiej. Określiła ona w swojej wypowiedzi protestujących w trakcie obchodów miesięcznicy smoleńskiej bydłem, swołoczą i zwyrodnialcami. Te swoje uczone przemyślenia wydukała podczas wywiadu w, a jakże, TV Republika. Temat agresji i nienawiści to zagadnienie, z którym mamy do czynienia każdego dnia. Ludzie stają się coraz mniej tolerancyjni bez respektu dla opinii tych, którzy myślą inaczej. Tak niestety dzieje się po obu stronach konfliktu politycznego naszych wybrańców. Ryba śmierdzi od głowy a szczególnie takich głów jak pani Gosiewska. To przez takie właśnie osoby i jej podobne wszyscy potracili zdrowy rozsądek. Bezkrytyczne chamstwo zdające się mieć poparcie najwyższych władz partii coraz bardziej zezwierzęca i tak już nienawidzących siebie chyba do grobowej deski przeciwników tego konfliktu. To ogląda młodzież i to staje się ich pożywką na postrzeganie świata. Nie pomogą żadne reformy jeśli ten bezkompromisowy język będzie dominującym wsród polityków. Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie. Żeby to zrozumieć trzeba mieć zapewne właśnie honor i odwagę aby zerknąć w lustro i choć na chwile zapomnieć o ideologii. Nie mam watpliwości, że to co w nimi zobaczycie będzie odrażające. Wspólnym mianownikiem tego i poprzedniego artykułu jest prokuratura. I tu stosuje się podwójne standardy. Z zapałem zabrali się do ścigania i nękania Tuska I Kopacz, nie widzą jednak powodów aby wszcząć postępowanie przeciwko posłance Gosiewskiej. Zabrakło im zapewne……

Kiedyś a dzisiaj

Po kompromitacyjnej porażce przyszło opamiętanie. Kandydat na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej wysunięty przez polski rząd, po snach o potędze, rozbudził się w szarzyźnie życia codziennego. Może nawet by się tym wszystkim aż tak nie przejął gdyby nie fakt, że jego miesięczny czek przez to całe fiasko rownież się skurczył. Zasiadający do tej pory w dwóch komisjach europejskich z ramienia swojej partii pan Wolski został z obu wykluczony i przeniesiony do innego ciała unijnego. Portretujący się na Rejtana obrońca polskich interesów twierdzi, że spodziewał się reperkusji swojego postępowania. Podobno nawet nie chciał ale musiał jakby to określił nasz były już prezydent. Oczywiście na jego decyzje nie miały wpływu rozgrywki wewnątrz jego poprzedniej partii lecz osobisty brak zgody na załatwianie spraw polskich poza granicami naszego kraju. Tak czy inaczej z komisji do spraw zagranicznych i komisji do spraw konstytucyjnych pozostały tylko wspomnienia. Teraz niedoszły przewodniczący znalazł się w komisji do spraw petycji. To takie ciało, w którym prostują banany i zastanawiają się czy pomidor to owoc czy warzywo. Jakby na sprawę nie patrzyć to w porównaniu z poprzednimi komórkami te przenosiny muszą oznaczać relegację. I tak właśnie to traktuje nowy zwolennik ideologii pisowskiej. Wyczytał jednak, źe pozbawienie go poprzednich stanowisk może być nielegalne zgodnie z jakimś tam artykułem regulaminu Parlamentu Europejskiego i będzie się odwoływał do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. I tak sobie myśle; jak to się czasy zmieniają: kiedyś porażka w stosunku 27:1 uznana byłaby za klęske, dzisiaj twierdzą, źe to zwycięstwo, sukces i bohaterstwo. Kiedyś tak ośmieszony „bohater” uniósłby się honorem i wycofał z życia publicznego, dzisiaj nie tylko tego nie zrobi a wręcz przeciwnie pójdzie do sądu w charakterze pokrzywdzonego a tych, którzy z niego szydzą oskarży o hipokryzję. W tym ostatnim punkcie trudno z panem Wolskim się nie zgodzić bo cała ta polityczna mafia to banda hipokrytów od Tuska zaczynajac na Kaczyńskim kończąc. 

Prośba do prezesa

Gdyby Jaro był Kmicicem

Albo biednym lecz szlachcicem
Płomień wstydu by go oblał
I zamieniłby się w bobra
Albo w jakiś odpad kaczy
Gdyby wiedział co to honor znaczy
Gdyby chociaż jego ludzie
Zamiast siedzieć jak psy w budzie
Prezesowi weto postawili
Dumni dzisiaj byśmy byli.
Polak znowu szefem Unii został
Lecz poparcia on nie dostał
Od szefowej rządu, właśnie z Polski
Bo ta głosowała na faceta o nazwisku Wolski,
Który chociaż szanse miał zerowe
Dla pozycji stracił głowę
I na głupka wyszedł kompletnego
Ośmieszając premierową i siebie samego
W kuluarach, śmiech na sali
I choć premierową Prezes chwali 
Że to niby taka bohaterska była
Bo się wszystkim sprzeciwiła
I wykończyć Jarosława wroga chciała
Bo on kiedyś zrobił z niego wała.
Wszyscy jednak wiedzą doskonale
Że on wcześniej był już wałem. 
Tuska więc wybrali delegaci
A za Jarosława mściwość Polska teraz płaci
Bo świat w sytuacji tej odbiorze
Powstrzymać ze śmiechu wcale się nie może.
Kiedyś, Andrzej Kmicic, bardzo dawno temu
Ośmieszany w walce, rzekł Wołodyjowskiemu
„Kończ waść, wstydu oszczędź” tak go prosił
Że ten się zlitował i go szablą skosił
Prośbę zatem taką do prezesa niosę
Kończ pan, wstydu oszczędź bardzo proszę.