Samounicestwiacze

Może mi ktoś pomoże i wytłumaczy sposób myślenia ludzi pchających się na eksponowane stanowiska. Czy ci ludzie mają choć odrobine samokrytyki, czy może im się wydaje, że z racji pełnionej funkcji nikt nie może się do nich doczepić.

Gdy się przy tym sami ośmieszają to jeszcze pal ich diabli, ale gdy przez swoją głupotę niszczą ważny ruch społeczny to to dla mnie jest niewybaczalne.

Do Grzegorza Schetyna wciąż nie dociera, źe z niego taki lider jak ze mnie kosmonauta. Ośmiesza już nie tylko siebie ale i partie, na której czele stoi. W dalszym ciągu chyba wierzy, że Jarosław albo ktoś z jego prominentnych kolesiów gdzieś się dadzą nagrać i to odwróci jego kartę. Żyjąc w jakimś urojonym świecie ciągnie to swoje ugrupowanie razem ze sobą w nieuchronną przepaść. Mi to nawet nie przeszkadza tyle, że z takim lidera szansę pogonienia Kaczyńskiego w skali od 1 do 10 określiłbym na minus 20, będąc przy tym bardzo zachowawczym.

Na szczęście Petru wziął się do robienia swetrów i przypadł gdzie gdzie już nikt nawet nie zagląda. To gdzieś to chyba ramiona pewnej posłanki. I w tym przypadku z chęcią bym wysłuchał opinii licencjonowanego psychiatry, który w sposób przystępny wypowiedziałby się na tamat motywów działania pana Ryszarda. Zniszczył samodzielnie ruch i partie, która przecież w pewnym momencie były drugą siłą polityczną w państwie.

Mateusz Kijowski przy powyższych osobnikach nie wyglada ani odrobine lepiej. Wiele ludzi poświęciło swój czas i uwierzyło w ruch pod szczytnym tytułem Komitet Obrony Demokracji. No bronili tą demokracje a przy okazji jej szef płacił ze składek swoje faktury. Ja nawet nie wiem czy ten komitet wciąż istnieje. Wiem natomiast, że przez głupotę i chciwość upadło coś co mogło znaczyć wiele. Nie zdażyło jednak bo dla kogoś ważniejsza była prywata niż sam ruch i jego cele. Mało mnie obchodzą tłumaczenia Kijowskiego. Ktoś kto zgodził się stać na czele czegoś takiego winien zdawać sobie sprawę, że ta władza będzie szukać na niego haków. Chyba, że ma się nierówno pod sufitem.

Gdy już myślałem, że szczyty zadufania w sobie zostały osiągnięte, gdy pojawił się nijaki Marek Lisiński. No temu odurzonemu chwilą popularności kompletnie się pomieszało w łepetynie. Wreszcie udało nam się wleźć z skórę skostniałym i znudzonym z nadmiaru przywilejów hierarchom kościelnym. Ich ukrywanie pedofilów w sukienkach udało się pokazać światu zewnętrznemu. Na fali coraz większej ilości skandali powstał ruch o wdzięcznej nazwie „Nie lękajcie się”, na którego czele staną rzeczony Lisiński, sam molestowany przez książęcego pedofila. Szczytne cele fundacji miały się jednak nijak do celów prywatnych jej prezesa. Jego niebywała chciwość i domaganie się pieniędzy od innych pokrzywdzonych wyszły na wierzch bo wyjść musiały i rozlały się po mediach niczym fala powodziowa po ostatnich opadach. Ucierpiał wizerunkowo na tym cały ruch dając oskarżonym pedofilom kościelnym odrobine wiatru w żagle.

Czy w tym kraju jest jeszcze jakiś porządny człowiek? Ktoś kto rozumie konsekwencje swojej głupoty i odpowiedzialność jaka spoczywa na jego barkach? Jedyny, który przychodzi mi na myśl to Jurek Owsiak. Raz krzyknął ze sceny Qurwa i oczywiście doniesiono na niego. Polowanie na niego trwa w najlepsze, widać jednak ani Kijowski, ani Lipiński tego nie dostrzegli. Sam już nie wiem czy przypadkiem nie podstawił ich prezes na te stanowiska, żeby zniszczyć jakiekolwiek oddolne inicjatywy.

Z takim ludźmi o podejrzanym morale nasze możliwości odsunięcia od władzy oligarchy z Żoliborza są znikome, rzekłbym żadne.

O kapocie i głupocie

Postanowiłem dać Wam chwile odpocząć od moich ekwadorskich opowieści i pomęczyć Was chwile moimi rymowankami.

Natenczas Jaro

Chwycił swą szarą

Zimową kapotę

Co jego biedotę

Podkreślać miała

Egzamin zdała

Owa kapota

Bo ludu głupota

Jest bezgraniczna

I równie cyniczna

Jak człek ów mały

Co dla swej chwały

Mędrca udaje

W rządzeniu krajem

Zbudź się ciemnoto

Pod tą kapotą

Oszust się kryje

Co dla nas szyje

Dług ponad miarę

Który za karę

Płacić będziemy

Gdy po nim na ziemi

Jak po Stalinie

Pamięć przeminie

Kto pod kim kopie.

Miska ryżu dla każdego

Rzekł przystojniak dnia pewnego

Do łba wpadło mu to o poranku

Kiedy był prezesem banku

Pragnął wtedy wejść do spółki

Z klientami z górnej półki

Czuł się z nimi wyśmienicie

Rano, wieczór i o świcie

Od soboty do niedzieli

Jedli, pili, w karty rżnęli

Lubił z nimi przebywanie

Ośmiorniczki i wczesne śniadanie

Na balangi i rozmowy

Umawiali się u pana Sowy

Tu oddając się próżności

Udawali ważnych gości

Szczerząc zęby do kelnera.

A ta szmata, ta cholera

Podłożyła nogę tej elicie

Nagrywając wszystko skrycie

Skandal zrobił się karczemny

I ucierpiał wizerunek ich mizerny

Przystojniaka jednak nie ruszyli

Był zbyt mały w tamtej chwili

Kumplom jednak mocno się dostało

I niewielu burzę tę przetrwało

Po nich przyszła nowa władza

Taka co na zdrajców się zasadza

Narzucając swoje normy

Od reformy do reformy

Ona dziś oblega górne półki

I przyjmuje swe laurki

Od tych wszystkich, którym nie przeszkadza

W to co wierzy owa władza

Nasz przystojniak biednych teraz broni

Chociaż jeszcze wczoraj ich do pracy gonił

Za co miskę ryżu obiecywał

Kiedy kelner go nagrywał

Hipokryzja zatem na jaw wyszła

Dziś na niego kolej przyszła

Choć jak może się tłumaczy

Trudno będzie mu wybaczyć

Bronią przystojniaka nowi kumple

Mimo tego, że był dla nich lumpem

I tak się historia odwróciła

Kiedyś kijowani, dziś dorwali się do kija

Zapamiętaj zatem sobie chłopie

Ze kto pod kim dołki kopie

Ten na ogół sam w nie wpada

Bo tak robić nie wypada

Komu przeszkadza pomnik?

W moim mieście nad Wisłokiem, klika ukrywająca się pod ksywą IPN zagięła parol na emblemat Rzeszowa czyli Pomnik Czynu Rewolucyjnego. Instytucja ta coraz bardziej przypomina mi peerelowskie UB. Na każdego mają tam teczkę, gmerają w tych aktach i ludzkich życiorysach niczym wścibska wiejska baba. Wpadła w ich łapy teczka z pomnikiem, a w niej cała masa informacji o jegoż złym pochodzeniu. Ów symbol miasta niestety sam się bronić nie może. Z pomocą jemu wystąpili zatem mieszkańcy z prezydentem miasta na czele, który oficjalnym listem zwrócił się do oświeconych poszukiwaczy prawdy historycznej.

Jako gospodarz miasta Rzeszowa, odpowiedzialny za jego przestrzeń publiczną oraz zachowany krajobraz historyczny i kulturowy, proszę o przedstawienie stanowiska Instytutu w sprawie pomnika Walk Rewolucyjnych. Pomnik będący dziełem Mariana Koniecznego, wieloletniego profesora oraz rektora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, egzystuje w przestrzeni miasta od ponad czterdziestu lat, stając się integralnym elementem jego krajobrazu. Pomnik to najbardziej rozpoznawalny symbol Rzeszowa. Jest obok budynku ratusza oraz zamku Lubomirskich obiektem najczęściej ukazującym się w publikacjach turystycznych o Rzeszowie, jak też najpopularniejszym motywem tzw. pamiątek naszego miasta” – pisze pan prezydent, podkreślając jednocześnie przywiązanie mieszkańców do pomnika i prosi o dopuszczenie do dyskusji ich woli i opinii, a także głosów środowisk artystycznych. Dalej czytamy w liście:”Krajobraz kulturowy, w którym żyjemy, jest przestrzenią historycznie ukształtowaną przez naszych poprzedników. Na nas spoczywa obowiązek dokonywania odpowiedniej waloryzacji tej przestrzeni tak, aby z najcenniejszych jej elementów mogli korzystać nasi następcy. Nie wolno nam pozbawiać ich możliwości czerpania z jej zasobów. Monument prof. Mariana Koniecznego jest wytworem artystycznym, dziełem sztuki pomnikowej poprzedniej epoki, której wartość pretenduje do bezwzględnego zachowania dla współczesnych i przyszłych pokoleń”. Tyle prezydent miasta.

W trakcie pobytu w Rzeszowie w 2015 roku profesora Mariana Koniecznego, autora pomnika, przemawiał profesor Aleksander Bobko, były rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego, a dziś senator PiS:– Okres, w którym powstawał nasz pomnik, był czasem przegranych szans. Jedynie w Rzeszowie historia toczyła się pod prąd. Skorzystał na tym, czy to się komuś podoba, czy nie i zaczął się niezwykle dynamicznie rozwijać. A co do pomnika… Bardziej cieszy oko niż wywołuje złe emocje –powiedział wówczas prof. Bobko.

Żaden z tych argumentów oczywiście nie przemawia do ipnowskiego betonu, który twierdzi, że ów monument narusza ustawę dekomunizacyjną, dostało się przy okazji mieszkańcom Rzeszowa. Oto co prześwietne grono zacnych badaczy jedynie słusznej prawdy miało na ich temat do powiedzenia: „nadal niewielka jest wśród mieszkańców miasta wiedza o tym, że upamiętniany przez ten pomnik »czyn rewolucyjny” obejmował także m.in. krwawe utrwalanie „władzy ludowej” po 1944 r. i związane z tym akty zbrodni i bezprawia”.

Co o tym myślą rzeszowianie? Oto parę cytatów z internetu:

-„IPN uważa mieszkańców Rzeszowa za matołów, którzy nie mają pojęcia o historii swojego miasta”

-„Dla mieszkańców jest to emblemat miasta, charakterystyczny punkt w przestrzeni, element miejskiej tkanki, który dawno stracił swoją polityczną konotację – jeśli kiedykolwiek, w świadomości zwykłego rzeszowianina, ją miał”.

-„Jak zwykle jakaś instytucja pro-rządowa robi z ludzi idiotów! Wiemy jakie znaczenie ma pomnik i pomimo to go akceptujemy! Dla nas ma przede wszystkim inne znaczenie – stop dla ciemnogrodu!!!”

-„Tak ciężko zaakceptować fakt że Polska była w bloku wschodnim i monumenty typu pomnik Czynu Rewolucyjnego to pozostałość po tych latach, które tak bardzo aktualne władze starają się wymazać”

-„Doskonale wiemy co to jest wiec niech nie bredzą”

„Z niewiedzy… cóż za ignorancja 🙂 rzeszowianie wiedzą, ale jeśli cała Polska kojarzy nas z tym pomnikiem i nie ze względu na to co upamiętnia to po co burzyć? Nie lepiej np. przekształcić pomnik? Np. zmiana nazwy za czym może też pójść pozbycie się rzeźb i zastąpienie ich np. dużym herbem Rzeszowa”.

-„Co się z tym krajem porobiło, że narzuca się nam narrację jak mamy myśleć, jak mamy oceniać historię, bo według obecnej narracji historia jest czarno-biała. Narzuca się obywatelom jakie mają być nazwy ulicy, jakie pomniki mają stać. Nie liczy się zdanie większości, tylko opinia historyków spod znaku IPN. Jeśli ktoś odważy się mieć inne zdanie, to się wmawia, że nie zna historii, jeśli ktoś próbuje polemizować, to jest nazywany lewakiem, komunistą, kacapskim trollem. Nie ważne, że ludzie chcą pomnika, ważne co sądzi IPN. (…) nie można zamazać tego czasu poprzez niszczenie, należy wyciągać wnioski, poprzez tłumaczenie, że był taki czas, niekoniecznie dobry czas, ale był i nie można tego wymazać poprzez niszczenie jak barbarzyńcy”.

Póki co bezmyślni Ignoranci Pamięć Niszczący, schowali się za plecami wojewody, do którego ma należeć ostateczne zdanie. Ten prawdopodobnie będzie musiał się porozumieć z proboszczem parafii, bo to na jego terenie ów pomnik stoi. Plac bowiem został zwrócony kościołowi na mocy ustawy reprywatyzacyjnej. Czy to byłoby możliwe w innym cywilizowanym kraju? Chyba nie. Niepojęty jest dla mnie również zakres odpowiedzialności władzy. W mieście najwiecej powinien mieć do powiedzenia jego prezydent, zwłaszcza, że został wybrany przez mieszkańców, a nie wojewoda z nadania partyjnego. 

Aż strach pomyśleć co jeszcze mogą wymyślić ci przejęci swoją rolą, nadęci twórcy naszej nowej historii. A co jak im wpadnie do łba zburzenie Politechniki, tez ma korzenie peerelowskie i jakby dobrze poszukał to i ona wykształciła paru  dygnitarzy, którzy dzisiaj są be. A co z Baranówką i Nowym Miastem? Szczególnie to ostatnie, toż to jeden wielki dziesięciopiętrowy pomnik komunizmu. A może panie wojewodo, budynek, w którym pan siedzisz? Co pan na to?

Płytka blondynka

Rozwój technologii i jej wpływ na nasze życie chyba nikogo już nie dziwi. Mało tego chyba niewielu z nas potrafiłoby żyć bez komputera, komórki, internetu, mediów społecznościowych, poczty elektronicznej żeby wspomnieć tylko najbardziej popularne „wypełniacze” wolnego czasu. Łatwe i wygodne metody nawiązywania kontaktów, możliwość dzielenia się z innymi naszymi osiągnięciami to zapewne ta pozytywna strona rozwoju technologii. Sam z tego korzystam. Czasami bywam jednak zaskoczony faktem z jaką łatwością operatorzy internetu determinują miejsce mojego pobytu. W Ekwadorze zasypywany jestem tamtejszymi reklamami, gdy się tylko znalazłem w Stanach, nagle amerykański kit opanował mój komputer. Teraz atakują mnie oczywiście polscy reklamodawcy. Czasami dowiem się czegoś fajnego ale w większości jest to bezsensowna papka, na którą generalnie szkoda czasu. I tak oto niespodziewanie dostałem żart na temat byłej kandydatki SLD na prezydenta naszego kraju. Wypowiada się ona w nim na temat byłego prezydenta Kwaśniewskiego, używając w stosunku do niego określenia „głęboka komuna”. Ktoś to skomentował „lepsza głęboka komuna niż płytka idiotka”. Nie wiem dokładnie czym kierował się Leszek Miller wystawiając Magdalenę Ogórek na kandydatkę na prezydenta z ramienia swojej partii, mogę jedynie podejrzewać. Ośmieszył siebie, swoje ugrupowanie i za to powinien być stracony w otchłań nicości. To, że ktokolwiek z nim jeszcze rozmawia na temat polityki dziwi mnie podobnie jak wiedza biskupa Hosnera na temat możliwości zajścia w ciąże gwałconej kobiety. Wypowiedzi ludzi na temat PRL-u, zwłaszcza tych, którzy go znają z opowiadań Kaczyńskich i Macierewiczów to dla mnie kompletnie nowa jakość, która cuchnie tanim populizmem. Co gorsza nikt nie zwraca uwagi, że to właśnie ci dwaj zaciekle walczący z pozostałościami poprzedniego ustroju, w swoim postępowaniu kierują się identyczna ideologią. Jeśli już obeznana z odległymi czasami naszej historii pani Magdalena chce użyć słowa głęboka to bardziej ono pasuje do jej nawiedzonego sponsora. Tak czy inaczej i ja wolę Kwaśniewskiego głęboką komunę niż jej płytki idiotyzm. A swoją drogą, dobrze by było, gdyby zechciała spojrzeć w swoje odbicie w lustrze, powinna w nim zobaczyć kwintesencję wszystkich kawałów na temat blondynek, z całym szacunkiem dla tych ostatnich.

Dokąd zmierzasz opozycjo?

Coraz bardziej komiczną rolę, a może nawet tragi-komiczną, na polskiej scenie politycznej odgrywa tak zwana opozycja. Nie mają praktycznie zbyt wiele do zaoferowania więc prześcigają się w krytyce rządu. Jej dwóch śmiesznych przywódców w żadnym wypadku nie nadaje się na lidera zjednoczonej opozycji. Oboje mają przerost ambicji nad treścią a jedyna rzecz, która ich interesuje to słupki poparcia. Jak już tylko jeden z nich prześcignie drugiego zaraz ogłasza się przyszłym premierem chociaż wciąż nie mogą nawiązać równorzędnej walki z partią prezesa. Żałosny brak porozumienia świadczy o ich megalomanii a próba zdyskredytowania siebie nawzajem każe sądzić, że król Wszechpolski nie ma się ani czego, ani kogo obawiać. Obaj przywódcy opozycji sami skazują siebie na porażkę swoimi idiotycznymi pomysłami, do których przede wszystkim zaliczam jakiekolwiek głosowania w Sejmie czy w Senacie przeciwko komukolwiek z partii rządzącej. Chcieli odwołania z urzędu marszałka Sejmu nijakiego Kuchcińskiego i polegli. Myśleli, że łatwiej będzie z konstruktywnym brakiem zaufania do Szoguna Macierewicza a tu kolejna klęska, niczym Szydłowej w Parlamencie Europejskim. Ostatnio ubzdurali sobie, że postawią głównego ideologa  rządzącej partii przed Trybunałem Stanu. To już w moim przekonaniu zakrawa na szczyt głupoty. Jeszcze przed złożeniem wniosku cała Polska wiedziała, mało tego cały wszechświat wiedział, jaki będzie rezultat głosownia nad nim.   Nie mam najmniejszych złudzeń, że gdyby powstał wniosek odwołania najgorszego posła z partii prezesa, którego on sam nawet może nie znać, i został poddany pod głosowanie to i w tym przypadku opozycja przegra, bo po przeciwnej stronie nikt i nigdy nie pozwoli sobie na głosowanie niezgodne z wolą Szacha. Może te bezsensowne wnioski panów opozycjonistów mają na celu coś przekazać ludowi, może. Ja widzę natomiast, że obaj panowie ponoszą porażkę za porażką. Z takim wizerunkiem chcieliby wygrać wybory? Mało prawdopodobne. Najlepiej byłoby gdyby wyzwali się na pojedynek i polegli w nim oboje, żaden z nich bowiem nie nadaje się na kogoś kto kojarzy się z przywódcą. Na marginesie słowo jeszcze o tzw gabinecie cieni. Panie Grzegorz, żyjemy w społeczeństwie zabobonnym a pan straszy lud jakimiś cieniami biegającym po urzędach władzy państwowej. Szydłowej tym nie przestraszysz, ma ona bowiem układy w kościele i w razie czego pogoni te cienie zwołując miejscowych egzorcystów. Co innego lud, któremu z cieniami kojarzą się złe moce. Jeśli liczysz pan na jego głosy to lepiej rozstać się z tymi cieniami i to im wcześniej tym lepiej. O paraliżu umysłowym opozycji świadczy rownież zamieszanie wokół pana Kamińskiego. Wszyscy wiemy, że nadużył władzy i że powinien za to odpowiedzieć. Pierwszy obywatel, podejrzewam oczywiście, że z własnej inicjatywy, uniewinnił nadgorliwego urzędasa, dzięki czemu stał się on znowu ministrem od służb specjalnych. Ów prezydencki dar łaski miał miejsce niemal dwa lata temu i dopiero teraz Sąd Najwyższy zdecydował, że owo niepolityczne zakończenie sprawy przez pana Dudę nie było zgodne z Konstytucją. Po pierwsze: Prezydent już dawno zrobił z ustawy zasadniczej stek bezużytecznych zapisów i mało go obchodzą wrzaski na ten temat. Po drugie: Było do przewidzenia, że taką uchwałę ktoś z władzy zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego, co jeszcze w ubiegłym roku mogłoby się nie zdarzyć gdyby Sąd nie przespał tego czasu. Zgodnie z przewidywaniami sprawą zajmie się Trybunał. Chciał się do niego odwołać minister od sprawiedliwości. Byłoby to jednak zbyt polityczne. Zrobił to zatem marszałek Sejmu. Nie bardzo rozumiem co on może mieć z tym wspólnego poza przypodobaniem się wiadomo komu. Mnie nie pozostało nic innego jak życzyć sędziom Sądu Najwyższego pogodnych snów. Podobnie jak bzdurne wnioski antyrządowe w Sejmie tak i wasze antykonstytucyjne wyroki będą traktowane z równą powagą przez oddział zamiejscowy rządzącej partii, który przypadkowo nazywa się Trybunałem Konstytucyjnym.

Pieniądze, podatki, urzędnicy.

Staliśmy się wszyscy niewolnikami pieniędzy. Niektórzy z nas z uwagi na swoje potrzeby, inni bo zadłużeni, jeszcze inni bo wierzą, że pieniądze przynoszą szczęście. Są wsród nas i tacy, którzy uważają, ze można za nie kupić wszystko toteż nie przebierając w środkach chcą ich mieć jak najwiecej. Niewolnikami pieniądza stały się rownież całe państwa, niektóre z nich zadłużone w międzynarodowych funduszach na całe pokolenia. Banki kontrolują już nie tylko nasze życie ale i gospodarki wielu narodów. Stały się one państwem w państwie, poza wszelka kontrolą dyktując rządom swoje warunki. Wszyscy zatem jesteśmy na łasce i nie łasce tych krwiożerczych instytucji. Podobno bankom też zdarza się bankrutować, co znam z amerykańskiej rzeczywiści tyle, że jeśli szanowny prezesunio wyciąga ze swojej instutucji milionowe wynagrodzenia to wcale mnie nie dziwił taki stan rzeczy. Nie inaczej ma się sytuacja w polityce. Pchają się do niej najgorsze kanalie, które nie wiele osiągnęły w życiu za to teraz mogą pokazać swoją wielkość. Gdyby tak wszystkie stanowiska państwowe były funkcjami społecznymi ilu z tych pseudo patriotów wciąż chciałoby by je piastować? Obawiam się, że jeśli jeden procent by się zdecydował to i tak byłbym bardzo zaskoczony. Pieniądze, wpływy i chore ambicje to główne powody, dla których ten najgorszy motłoch pcha się na świeczniki, użalając się potem nad sobą jak to oni ciężko pracują. Pieniądze niestety na drzewach nie rosną i trzeba je w jakiś sposób wygospodarować nie tylko na swoje potrzeby ale i na potrzeby ludu bo ten inaczej może o rządzących zapomnieć w następnych wyborach. Najlepsza metodą zdobywania kasy przez rządy są oczywiście podatki. Wszystko co tylko możliwe należy obłożyć nimi a jak pieniędzy wciąż brakuje to wymyślić co i kogo jeszcze ukarać za to, że żyje. Kiedyś widziałem listę podatków naliczanych w Stanach i tego było kilka stron. Ja rozumiem, że aby państwo funkcjonowało potrzebne są wpływy do budżetu tylko, że odpływy z niego nie zawsze mają swoje uzasadnienie. Koszt utrzymania rządu, prezydenta i dwóch izb parlamentu to w moim przekonaniu brak wyobraźni sprawujących władze. Czy jednak ktoś myśli, że oni zgodzą się na likwidacje jednej z tych bezsensownych instytucji? Mowy nie ma bo przecież gdzie by poupychani swoich bliższych i dalszych znajomych. I tu mam problem z podatkami,  i choć rozumiem ich potrzebę to tylko wtedy gdy pieniądze są wydawane w racjonalny sposób. Jeżeli jednak są trwonione na nierobów i zwykłych pyskaczy to i ja takich podatków nie chce płacić. Nie inaczej jest i w Ekwadorze . Mało te rzeczy mnie interesowały ostatnio jednak dotknęły i mnie. Nowa ustawa imigracyjna to nic innego jak tylko próba wyłudzenia pieniędzy od tych, którzy chcieliby się tutaj osiedlić. Bezsensowne procedury, kompletnie głupie wymagania papierkowe połączone z wciąż wyrastającymi opłatami każą mi sądzić, że w tym wszystkim chodzi bardziej o pieniądze niż o pomoc i ułatwianie procedur dla tych, którzy chcą się tutaj osiedlić. Niestety wiem z doświadczenia, że urzędy imigracyjne to droga przez mękę. Pracują tam najgłupsi z najgłupszych dla, których litera prawa znaczy więcej niż zdrowy rozsądek. Dano im władzę i zamierzają ją wykorzystać aby udowodnić, że są kimś będąc jednocześnie nikim. Rozumiem, że z obcokrajowca lepiej się wyciąga pieniądze i prawdę mówiąc nie w tym cały problem. Gdyby bowiem podwyższono opłaty i jednocześnie uproszczono procedury byłbym to w stanie zaakceptować. Niestety politycy lubią komplikować prawo i pewnie dlatego dziesięciu sędziów w określonej sprawie wyda dziesięć kompletnie rożnych opinii. W końcowym efekcie wszystko i tak sprowadza się do pieniędzy i jak ich wyciągnąć najwiecej. Tylko czy trzeba to robić za wszelka cenę?

Bo ludzie, którzy wiedzą wszystko nadają się na pastwisko

Patrząc na to co się dzieje dzisiaj na świecie przypominają mi się moje studia ekonomiczne. W zakresie samego meritum trudno porównywać ówczesny program z tym, który obowiązuje dzisiaj. W moich czasach mieliśmy przecież do czynienia z ekonomią socjalizmu i „parszywego” kapitalizmu. Niewiele juz pamietam z tamtych wykładów jedynie co niezmiennie przychodzi mi do głowy to przewaga socjalistycznej ekonomii nad tą kapitalistyczną, która wynikała z jej planowego charakteru. W kapitalizmie wszystko miało być żywiołowe bez żadnych prognoz czy oczekiwać. Z tego też powodu owa kapitalistyczna gospodarka miała, w przeciwieństwie do naszej, wzloty i upadki zwane kryzysami. Ale to tak na marginesie. Mój wykładowca prowadził oba przedmioty w związku z czym łatwo mu było porównywać oba systemy, przynajmniej teoretyczne. Uważał on siebie za specjalistę w dziedzinie ekonomii chociaż na ogół prowadząc zajęcia czytał najbezczelniej w świecie przedmiotowy podręcznik. Zagiąć go jednak na tematy ekonomii nie było takiej możliwości. Na drugim roku dołączył do nas chłopak, którego rodzice właśnie zjechali z placówki dyplomatycznej na tak zwanym zachodzie. Niezależnie od tego w tych właśnie latach najjaśniej świeciła gwiazda Mario Kempesa wspaniałego napastnika reprezentacji Argentyny. Podejrzewam jednak, że nasz wykładowca nie bardzo interesował się piłka nożną. Tak się złożyło, że na jednych z zajęć wdał się w polemikę z naszym „światowym” kolegą. Ów postanowił sprawdzić bieżącą wiedzę naszego doktora, pytając go czy czytał najnowszą publikację Mario Kempesa, która miała wnosić wiele nowego do zagadnienia, którego dotyczyła polemika. No cóż, nie chcąc sobie pozwolić na nieznajomość najnowszej przedmiotowej literatury wykładowca potwierdził przeczytanie owej pozycji ale żeby nie pozwolić na dalszą dyskusje uciął rozważania stwierdzając, że kompletnie nie zgadza się z tezami tam zawartymi. W ten oto sposób Mario Kempes stał się ekonomistą a nasz znawca zagadnień wszelkich kompletnym idiotą. Trzeba umieć przyznać się do nieznajomości czegoś czy niewiedzy o czymś. Piszę o tym bo to co nam oferuje partia rządząca przypomina mi jako żywo owego „naukowca”. Kompletny brak wiedzy na temat wielu zagadnień i jednocześnie ten głupi upór i chęć udowodnienia, że wszystko wiedzą najlepiej. Brak dialogu, oszukańcza wyciągnięta ręka, która oczekuje nie kompromisu ale akceptacji żałosnych pomysłów, odwoływanie się do naszych najniższych instynktów, skłócanie wszystkich to w skrócie program partyjnego guru. Właśnie przeczytałem na Onecie, że jest on uważany za jednego z „potężniejszych” ludzi Europy. Nie mam złudzeń, że i ten wielki człowiek czytał ekonomie Mario Kempesa, która jest zapewne lekarstwem na wszystkie bolączki naszego kraju tym bardziej, że socjalistyczny ekonomista się z nią nie zgadzał. Jestem rownież przekonany, że i nasz specjalista od obrony próbuje kierować się tezami z tej pozycji tyle, że w jego przypadku aby cokolwiek z tego zrozumieć potrzebuje on nastoletnich doradców. A zasada jest prosta, lepiej przyznać się do swojej niewiedzy niż zrobić z siebie kompletnego idiotę. Tyle, że nie o to chodzi w dobrej zmianie.

Piętowe przemyślenia 

Nadepnął Owsiak Pięcie na piętę

I stało się coś co niepojęte
Rząd nie będzie wspierać fundacji Jurka
Bo on nie z ichniego przecież podwórka
A na dodatek naród jednoczy
Co bardzo kłuje rządowe oczy
Pogroził zatem pan poseł Pięta
W te bożonarodzeniowe święta
Że WOŚP pomagać zabrania
Ci co pomagają to do wylania
Z roboty będą zaraz po światach
Bo tak sobie życzy pan poseł Pięta
Orkiestry Jurka przedstawiać nie trzeba
Kieruje nimi czysta potrzeba
Pomocy chorym oraz szpitalom
I wcale się tym aż tak nie chwalą.
Ludzie WOŚP pomagają z dobrej woli
Ale pan Pięta nie chce na to pozwolić
Przypisujemy głupotę osłom
A może trzeba niektórym posłom

Wiersz wcale nieśmieszny 

Śmiej się, śmiej bałwanie

Wkrótce przed trybunałem staniesz

I prezydent ci pomóc już nie da rady
Bo sam namówiłeś go do zdrady
Za którą przyjdzie zapłacić mu drogo
A i historia oceni go srogo
Choć przyrzekał być samodzielnym
To wybrał bycie kundlem twym wiernym
Robi wszystko co mu rozkażesz
I widzi tylko co mu pokażesz
 
Żałośnie obaj się prezentujecie
Bo chcecie wszystko a nic nie wiecie
Czy można bardziej niż wy nienawidzieć?
Trzeba być ślepym i nic nie widzieć
Żeby narzucać wszystkim swe zdania
Miast zadać sobie ważne pytania
Jak skończyć te głupie waśnie?
Co zrobić by kraj nasz właśnie
Stał się przykładem dla innych nacji?
Jak wysłuchać wszystkich racji
By podjąć najlepszą decyzje
Rozsławiając przy tym naszą ojczyznę
Wy jednak kłócić wolicie
Z nikim i niczym się nie liczycie
Bo najważniejsze są wasze ambicje głupie
A innych zdanie macie dziś w dupie
Krótkie więc będą te wasze rządy
I wkrótce ścigać was będą sądy
Bo arogancję zacząć karać należy
Żeby każdy kto w prawo wierzy
Mógł zawsze zasypiać spokojnie
I śnić o pokoju a nie o wojnie.