Kłótnie z opadami

Co mają ze sobą wspólnego deszcz w Ekwadorze z przegranym kandydatem na prezydenta tego kraju? Ano to, że oboje nie dają za wygraną. Po mniej więcej tygodniu bez opadów matka natura zreflektowała się, przypominając sobie, źe przecież mamy porę deszczowa i każdego dnia znowu sowicie obdarowuje nas kolejnym litrami anielich łez. Wynikałoby z tego, że i w niebie coś jest nie tak skoro zastępy skrzydlatych istot wylewają tyle łez. Jeśli nawet płaczą nad rządami w Polsce to niech ta woda tam się leje a nie tutaj. Może jednak płaczą nad tym co się dzieje tutaj bo mija trzeci tydzień od wyborów a wciąż kandydat, który uległ w dogrywce wymyśla rzeczy nie z tej ziemi aby jego zwolennicy nie uznali ich wyników. Liczą zatem te głosy gdzie według niego doszło do fałszerstw i nic nie szkodzi, że niczego jak do tej pory nie udało sie udowodnić. Ostatnie zarzuty są takie, że podmieniono prawidłowe głosy ze sfałszowanymi nad czym czuwa aktualny prezydent bo to przecie kandydat z jego partii nieoficjalnie został zwycięzcą. Trwają zatem przepychanki rownież na ulicach niemal jak w trakcie przyjazdu pewnego gościa z Brukseli do Warszawy. Cieżko przewidzieć jak się ten upór skończy i kto lub co wcześniej ustąpi Lasso czy deszcz. Kolejne opady spowodowały na mojej drodze do cywilizacji sporo osuwisk błotnych nie mówiąc o konkretnych zniszczeniach na niej samej. Do tej pory jednak wszystko było w granicach relatywnie szybkiej naprawy. Wczoraj jeszcze maszerowałem z Cuenki i chociaż nie brakowało na drodze wody i górskiego mułu, dało się przejść. W nocy jednak w niebiesiech musiało dojść do konkretnej awantury bo chlusnęło na nas bezlitośnie. W efekcie nasz sąsiad, który dojeżdża do pracy codziennie został uziemiony z powodu poważnego osuwiska, które zatorowało nasz highway nie tylko dla ruchu kołowego ale i dla pieszych rownież. Podobno trwa naprawa i jeśli w niebie doszli do porozumienia, na co wskazywałaby dzisiejsza piękna pogoda, to jest spora szansa, źe droga odzyska przejezdność. W normalnej sytuacji nie martwi nas taki stan rzeczy zbytnio. Niestety w naszych planach na przyszły tydzień znajduje się lot do kraju Trumpa zatem chcielibyśmy nasze bilety wykorzystać. Mądrzy ludzie wymyślili pewne powiedzenie którego ja się trzymam jak tonący brzytwy. Otóż wszystko co się wokół nas dzieje ma swoje przyczyny a z nimi najlepiej jest się zgadzać. To chyba takie wolne tłumaczenie powiedzenia, że niech się dzieje wola nieba z nią się  zawsze zgadzać trzeba. Amen.

Reklamy