Od ale jaja do żartu czyli grudniowe wydarzenia z przymrużeniem oka

Grudzień oczywiście stał pod znakiem walki opozycji z partią rządząca. Walka ta na niewiele się zadała jako, że w obu izbach rządzący maja przygniatająca przewagę i nie muszą koniecznie liczyć się z tym co ma opozycja do powiedzenia. Większość bohaterów grudnia to oczywiście członkowie rządzącej partii ale nie może być inaczej skoro pełno ich wszędzie.

Szczyt ale jaja – uczestniczka miesięcznicy smoleńskiej niestety nieznana. Starsza pani z koleżankami zaatakowały dziennikarza TVP zmuszając go do ucieczki. Bohaterki tego zajścia są pilnie poszukiwane przez organizatorów KSW Gala. Planują oni na najbliższym przedstawieniu z Pudzianowskim, przed jego walką dodać starcie seniorów, które polegałoby na okładaniu się torebkami. Panie proszone o pilny kontakt z organizatorami najbliższej gali KSW.

Szczyt błogosławieństwa – łono i piersi matki prezydenta. Pewna pani w pewnym mieście gdzieś w kraju naszym domaga się błogosławienia powyższych części ciała matki naszego pierwszego obywatela. Proponuje tej pani zgłoszenie się do jej parafii w celu zorganizowania wycieczki do Rzymu z napisem santo subito.
Szczyt codzienności – obrady sejmu. Jeszcze przed ich rozpoczęciem wiadomo jaki będzie ich przebieg. Najpierw koalicja rządząca wychodzi z inicjatywa ustawodawczą potem opozycja argumentuje obrzucając ową inicjatywę brzydkimi słowami. Marszałek drzemie w tym czasie a jeśli jest zbyt głośno to zbudzony ze snu i mocno wkurwiony nakłada na pierwszego lepszego z opozycji mandat. On nie musi słuchać tego cyrku bo wynik głosowania zna jeszcze zanim do niego dojdzie.
Szczyt donosicielstwa – Antoni Macierewicz. Miesiąc bez pana Antoniego to stracony miesiąc. Pan Antoni nie może się wyzwolić z czasów słusznie minionych kiedy donoszenie było modne. Szef MON tym razem najpierw spacyfikował w nocy jakaś jednostkę NATO, przegonił polskiego dowódcę a potem doniósł na niego do prokuratury, tak na wszelki wypadek żeby mieć czyste ręce.
Szczyt efektywności – posłowie koalicji. Tempo z jakim pracuje koalicja rządząca przy wprowadzaniu nowych ustaw jest oszałamiające i można je tylko porównać do sławnych czynów społecznych podczas, których osiągało się po dwieście procent normy jeśli nie więcej. Jak to się mówi co nagle to po diable i tak wtedy jak i teraz ten pośpiech kreował i kreuje buble tyle tylko, że te prawne ciężej naprawić. A swoją drogą ciekawe ilu z tych posłów wiem za czym głosuje.
Szczyt fałszu – Kornel Morawiecki. Pan marszałek senior raczył był stwierdzić, że czasami trzeba złamać prawo dla dobra ogółu. Zasłużony opozycjonista w walce z PRL-em zapomniał, że tą właśnie maksymą kierowała się władza socjalistyczna i wtedy to było „be”. Co innego dzisiaj kiedy syn jest wicepremierem to natychmiast zmienia się punkt widzenia. Tak trzymać panie Kornelu, święte słowa zaiste, prezes został usprawiedliwiony.
Szczyt gniewu – Tadeusz Rydzyk. Ojciec dyrektor rozgniewał się na kancelarie pana prezydenta i nikt nie wiedział dokładnie za co.  Podobno chodziło o brak miejsca w samolocie lecącym do Paryża na szczyt klimatyczny na czym telewizja Trwam zna się jak mało kto. Chodzą rownież słuchy, że ojcu dyrektorowi poszło o list jaki wysłał do niego pan prezydent. W tytule owego dokumentu użyto słów typu magnificencji, ojcze założycielu, eminencjo a pominięto ojcze święty a to juz traci brakiem szacunku.
Szczyt humoru – Lech Wałęsa. Pan Lech z sobie tylko specyficzna swadą dał do zrozumienia rządzącym, ż póki co jest cierpliwy i się przypatruje temu co oni wyprawiają. Jeśli jednak przekroczą granicę, dokładnie nie wiadomo jaką, to on jest gotów ponownie stanąć na czele, też dokładnie nie wiadomo czego. Mam nadzieje, że nasz były prezydent nie zamierza znowu przeskakiwać przez płot bo tym razem to się może złe skończyć, po prostu nie ta waga.
Szczyt ignorancji – Beata Kempa. Pani szefowa kancelarii premiera zdecydowała się wstrzymać publikacje wyroku Trybunału Konstytucyjnego żeby jak stwierdziła upewnić się, że wyrok ten nie narusza żadnego prawa. Wynika mi z tego, że pani Beata zna się lepiej na prawie niż jakiś tam sędzia konstytucyjny. I oto właśnie chodziło prezesowi. Nie będzie już zachodzić potrzeba zwracania się z czymkolwiek do trybunału wystarczy już tylko do pani Kempy a trybunał się rozwiąże i basta.
Szczyt jądra zdarzeń – Stanisław Karczewski. Strach przed prezesem pomieszał wszystkim członkom jego partii kompletnie w głowach. Marszałek senatu na wiadomość o zaatakowaniu dziennikarza przez dziarską uczestniczkę miesięcznicy smoleńskiej zamiast ja skrytykować to skrytykował reportera TVP i zarzucił mu brak odpowiedzialności mieszając się w jądro zdarzeń. Panie Stanisławie to była tylko mało istotna miesięcznica co ma pan do powiedzenia reporterom wojennym jeżeli wg pana ta wasza miesięcznica kreująca tyle nienawiści to jakieś „jądro zdarzeń”.
 Szczyt kim pani jest – Beata Szydło. Gdyby nie orędzie wygłoszone przez panią Beatę to pewnie nikt by nie wiedział kim owa pani jest. Kompletnie niewidoczna, odsunięta od władzy przez prezesa stara się udawać, że ma coś do powiedzenia. Dobrze, że opozycja robi ferment i można się na nich wyżyć bo jeśli chodzi o reformy, ustawy i inne zmiany w prawie to szefowa kancelarii też zresztą Beata wie więcej niż pani premier.
Szczyt lenistwa – Trybunał Konstytucyjny. Dostało się tym tłustym kotom z trybunału od ministra odpowiedzialnego za sprawiedliwość. Nic te gamonie w tym trybunale nie robią w porównaniu z takim na ten przykład niemieckim trybunałem z którego niemieccy sędziowie nie wychodzą do domu bo nie maja na to czasu. Prawie dziewiętnaście spraw dziennie czyli mniej więcej godzina i piętnaście minut na sprawę. Rekord świata. A nasze darmozjady nic tylko włóczą się po jakiś Chinach. Z drugiej strony Trybunał wydał decyzje na temat zaprzysiężenia sędziów a rząd i tak miał to w dupie zatem nie ma się z czym spieszyć.
Szczyt łgarstwa – Zbigniew Ziobro. Pan minister sprawiedliwości odezwał się i jak to w jego przypadku zwykle bywa zrobił z siebie idiotę. Chciał wmówić niemieckiemu trybunałowi jakaś nadprzyrodzoną wydajność a tymczasem jego orzecznictwo z wydajnością niewiele wspólnego miało. Ale wieść w kraj poszła, że niby w naszym trybunale to same lenie zasiadają. Póki co mamy jeszcze niezależne media i sprawa łgarstwa pana ministra wyszła na jaw. Ale i to wkrótce się skończy i kłamstwo stanie się prawdą.
Szczyt miłości – Stanisław Pięta. Pan poseł Pięta to prawdziwa stokrotka miesiąca. Z miłości do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pan poseł zaproponował wszystkim pracownikom administracji państwowej chcących pomóc tejże orkiestrze urlop z pracy. I może byłby to wyraz miłości gdyby nie fakt, ze ów proponowany urlop miał być dożywotni. Pan Pięta nie ma zbyt wiele do zaoferowania oprócz tradycyjnej miłości, której uczy wszystkich swoich poddanych prezes. Pięta to część nogi i zdaje się, że tam się przeniósł rozum pana posła.
Szczyt niedopuszczalności – Izabela Kloc. Oburzyła się pani posłanka na media, że obrzucają obelgami rząd co w demokratycznym państwie nie powinno być dopuszczalne. Pani Kloc nie chce pojąć, że media nie obrzucają obelgami rzadu tylko krytykują to co krytykuje coraz większa część Polaków a więc arogancję, nepotyzm brak szacunku dla myślących inaczej. Pani Izabelo proszę przestać się obawiać prezesa i spojrzeć w lustro i przy okazji wsłuchać się w głos tych co niekoniecznie podzielają pani poglądy.
Szczyt opamiętania – Paweł Kukiz. Przejrzał na oczy wreszcie lider swojego ugrupowania. Oliwił pan Paweł cztery litery prezesa aż dostrzegł, że prezes ma tę jego oliwę właśnie w czterech literach. Podkurwiło to z lekka pana Pawła i porównał ugrupowanie prezesowi do partii komunistycznej zarzucając mu wszystkie wady tych formacji. Panie Paweł cieszy mnie to bardzo żeś pan to dostrzegł co widzi nawet przeciętny obserwator sceny politycznej bo to juz najwyższy czas. Jak to mówią; lepiej późno niż wcale.
Szczyt prędkości – Edmund Janniger. Gwiazda doradcy ministra Macierewicza zgasła szybciej niż na dobre rozbłysła. Podobno pan Edmund nie wytrzymał fali negatywnej krytyki jaka się na niego zwaliła i wziął ja sobie do serca. Trzeba było panie doradco pogadać ze swoim mentorem, tyle krytyki i główna ile wylewają na jego łeb, można by się załamać ale pan Antoni ma to po prostu w dupie, nic sobie z tego nie robi a wręcz odwrotnie im bardziej go krytykują tym mądrzejsze rzeczy przychodzą mu do głowy. Jemu naprawdę przydał by się jakikolwiek doradca.
Szczyt rugowania – Krystyna Pawłowicz. Błyszczy gwiazda ugrupowania prezesa czystym i nieskazitelnym światłem. Jeszcze dobrze nie ucichły echa ustawy medialnej a pani Krystyna juz miała wytypowanych dziennikarzy to zwolnienia bo jak zdarzyła zauważyć pani Kloc w demokratycznym społeczeństwie nie jest dopuszczalne krytykowanie demokratycznie wybranego rządu. Pani Krystyna nigdy nie przepadała za pluralizmem ale jak to mówią ryba cuchnie od głowy czyli guru partyjnego.
Szczyt sortowania – Jarosław Kaczyński. Prezes wreszcie wziął się do jakieś pracy i postanowił otworzyć sortownie śmieci czytaj ludzi. Naród wkrótce będzie musiał przejść przez ową sortownie w celu zdiagnozowania genu zdrady. Ci którzy na swoje szczęście czy nieszczęście będą ów gen posiadać zostaną zakwalifikowania do niższej warstwy ludzi całkiem jak w apartheidzie. Najlepiej na tej idei prezesa wyszli ci, którym wpadł do głowy nadruk na koszulka T – shirt. Okazało się, że zapotrzebowanie na koszulki z napisem „jestem gorszym sportem” przekroczyło możliwości produkcyjne. Dużo pracy czeka pana Jarosława , oj dużo.
Szczyt ślepoty – Andrzej Duda. Nie do końca byłem przekonany gdzie umieścić pana prezydenta ale ponieważ w moim poczcie prezydentów dorobił się on przydomku Nietoperz więc ślepota wydała mi się najlepszą kategorią. Pan Duda nic kompletnie nie widzi za dnia. Wszystko co mu każą podpisuje późną nocą. Jego wzrok jest już tak kiepski, że nawet zaprzysiągł sędziów trybunału niemal nad ranem. Jak tak dalej pójdzie to będziemy musieli zmienić naszym biologiczny do rytmu pierwszego obywatela naszego kraju i spać w dzień a pracować w nocy, ale co się nie robi dla dobra kraju.
Szczyt tępoty – Waldemar Bonkowski. Pan senator z Pomorza tak się przejął znieważonymi wypowiedzią pani Tokarczuk mieszkańcami Nowej Rudy, że sam zaapelował do władz miasta o odebranie jej honorowego obywatelstwa tegoż grodu. Mnie rownież nie podobały się sformułowania pani Olgi. Żyjemy jednak w społeczeństwie wielokulturowym i najwyższy czas pogodzić się z faktem, że musimy się wzajemnie tolerować. Judzenie do karania kogoś tylko dlatego, że postrzega świat inaczej graniczy z tępotą. Swoją drogą co to dokładnie oznacza polityka historyczna? Panie Bonkowski może właśnie nadszedł czas żeby skończyć z tym upolitycznianiem wszystkiego.
Szczyt uznania – Wojciech Łuszczykiewicz. Członek grupy Video złajał panią posłankę Pawłowicz za jej poglądy na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i bardzo słusznie. Wpis pana Wojciecha na fejsie zrobił na wielu spore wrażenie i chciałoby się rzec, że trafił w samo sedno. Pani Krystyna tyle mówi na temat wiary i Boga, że mozna by sadzić, że mamy do czynienia z chodzącym dobrem. Nic bardziej mylnego. Ma rację pan Wojciech pani Krystyna o Bogu wie niewiele jeżeli w ogóle cokolwiek.
Szczyt wieczorową porą – senat. Senatorowie tak się przejęli pracą i tempem jaki narzucił sejm, że kompletnie zapomnieli o swoich domach. Jak tylko sejm coś uchwali i nieważne o której godzinie chwile potem już senat jest gotowy na wzięcie nowego prawa pod swoje obrady. Niestety schemat jego posiedzeń przypomina to co dzieje się w sejmie. Opozycja krytykuje, koalicja niby słucha, bo nie wypada  nie słuchać potem ma miejsce „demokratyczne” głosowanie i ustawa została przyjęta bez poprawek ku chwale prezesa.
Szczyt zawodu – wydział prawa UJ. Zarumienili się profesorowie najstarszej polskiej uczelni Uniwersytetu Jagiellońskiego i wezwali prezydenta aby zaprzestał łamać prawo. Prezydent bardzo się tym przejął i postanowił każdego dnia coś złamać. Jego już mało w tej chwili interesuje zdanie profesorów z jego uniwerku. Jego już mało interesuje czyjekolwiek zdanie z wyjątkiem jednej osoby i to wcale nie jest jego żona. Morda w kubeł panowie profesorowie, wkrótce was wysortują
Szczyt żartu – losowanie grup me w piłce nożnej. Polska reprezentacja w piłce nożnej awansowała do finałów mistrzostw Europy we Francji. W grupie musieliśmy stoczyć ciężkie mecze z Niemcami raz wygrywając, raz przegrywając. I kogo wylosowaliśmy w rozgrywkach grupowych na finałach we Francji? Znowu Niemców. Miejmy nadzieje, że nie powtórzy się  sytuacja z mistrzostw świata w piłce ręcznej, do których zakwalifikowaliśmy się eliminując Niemców. Ci jednak dostali dziką kartę i właśnie nich trafiliśmy w grach grupowych i tam niestety już szczęście nam nie dopisało. Ale jak to mówił nasz trener wszechczasów Kazimierz Górski piłka jest okrągła a bramki są dwie. Trzymam kciuki za naszych w czerwcu i oby dokopali Niemcom.
Szczyt szczytów – posłowie i senatorowie partii rządzącej. Ja rozumiem dyscyplinę partyjną i wiem kto wygrał wybory. Niestety nie bardzo rozumiem pośpiech z jakim zostają podejmowane wszystkie decyzje. Nawet w Stanach podczas ważnych głosowań często dochodzi do wyłamania pojedynczych polityków z linii całej partii. Czyżby w partii rządzącej naprawdę była taka jednomyślność czy to tylko zwykła bojaźń przed prezesem? Mam poważne obawy, że w tym całym cyrku jaki stworzyli nam rządzący niewielu z nich wie o co tak naprawdę chodzi. Wie tylko on jeden nieomylny.