Przeczytane w blogosferze

Właśnie przeczytałem na anglojęzycznym blogu bardzo śmieszny dowcip. Czemu nie, pomyślałem sobie i postanowiłem go wam przetłumaczyć.

Ksiądz i zakonnica przejeżdżali przez pustelnie na wielbłądzie. Trzeciego dnia zwierze bez żadnego ostrzeżenia zasłabło i zdechło.

Ksiądz z zakonnicą otrzepawszy się z pustynnego kurzu rozpoczęli zastanawiać się nad swoim położeniem. Po długiej ciszy ksiądz wreszcie przemówił

-Nie wyglada to dobrze siostro.

-Zgadzam się ojcze. Szczerze mówiąc myśle, że możemy przetrwać dzień góra dwa.

I ja tak sądzę – odpowiedział ksiądz. – w związku z tym, że prawdopodobnie nie przeżyjemy naszej sytuacji, czy mogłabyś mi sprawić jedną przyjemność siostro?

-Cokolwiek, ojcze- odpowiedziała zakonnica

-Nigdy nie widziałem kobiecych piersi. Czy mogłabyś mi je pokazać?

-Biorąc pod uwagę okoliczności ojcze, nie sądzę aby to kogokolwiek skrzywdziło.

Juz po chwili zakonnica rozpięła swój habit i ksiądz mógł podziwiać i delektować się widokiem jej piersi.

-Ojcze, czy teraz ja mogłabym cię o coś prosić?

-Oczywiście siostro – odpowiedział klecha

-Nigdy nie widziałem męskiego członka, czy mógłbyś mi go pokazać?

-Nie widzę w tym nic złego – odparł i natychmiast uniósł swoją sutannę. Jego podniecenie spowodowało natychmiastową erekcję.

-Czy wiesz siostro, że jeżeli mój penis znajdzie w prawidłowym miejscu to może dać życie?-zagadnął ksiądz.

-Czy to rzeczywiście prawda ojcze?-spytała zakonnica

-Najprawdziwsza – odparł klecha.

-To wspaniała wiadomość ojcze! Włóż go wielbłądowi i wynośmy się stąd czym prędzej.

Klient to nasz pan?

Nasza sytuacja rodzinna wymaga od nas sporo latania. Mieszkamy przecież w Ameryce Południowej, wciąż jednak mamy zobowiązania w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Dwa razy do roku musimy zatem pokonać trasę z Ekwadoru do Europy z postojem w USA. Obserwujemy zatem ceny biletów lotniczych z dużym zainteresowaniem aby nie przeoczyć jakiejś super okazji. Nasze podróże odbywają się w miesiącach, które trudno byłoby zaliczyć do wakacyjnych zatem zawsze jest nadzieja na zniżki czy specjalną wyprzedaż biletów. Właśnie zbliża się termin naszego powrotu do kraju co powoduje, że spędzamy więcej czasu na stronach firm oferujących bilety lotnicze. Technologia dzisiaj sprawia, że nie jesteśmy w stanie przed nikim i niczym się ukryć. No może przesadzam, bo co bardziej wprawieni w obsłudze i poruszaniu się po internecie wiedzą jak się chronić przed ekspansją narzucających się stron. Ja mam jednak średnie pojęcie na ten temat zatem muszę się liczyć z nadmierną ilością reklam jeśli tylko w jakiś sposób wykaże czymś moje zainteresowanie. Interesują mnie ostatnio ceny biletów lotniczych o czym dałem do zrozumienia na kilku stronach agencji je rozprowadzających. Każda z nich oczywiście oferuje ceny nie do pobicia ale jak przyjdzie co do czego wszystkie są porównywalne. To mi jednak nie przeszkadza. Po pierwszej próbie znalezienia biletów nie byłem zachwycony cenami zatem zdecydowałem się poczekać. No i atakują mnie te sępy z każdej strony. Mogę być na stronie zupełnie nie związanej z podróżowaniem ale gdzieś na boku pokazuje się reklama jednej lub kilku agencji oferujących mi jakieś specjalne ceny na lot w kierunku i w dniach mnie interesujących. Otworzenie tego zależy oczywiście ode mnie ale jak się chce skorzystać z jakiejś oferty to trzeba to badziewie otwierać licząc, że wreszcie trafi się coś poważnego. Jak do tej pory nic z tego. Zadziwia mnie jednak tępota i bezgraniczny brak szacunku do konsumenta. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego bilety na tej samej trasie tego samego przewoźnika potrafią tak dramatycznie różnic się w cenie. Oto bowiem lot z Ekwadoru do Newarku z przesiadką w Miami może kosztować od pięciuset do ośmiuset dolarów. Genialny przewoźnik American Airlines każe sobie osiem stów jeśli chcesz zmienić samolot w miarę szybko. Jeśli „uwielbiasz” lotniska i chcesz na jednym z nich spędzić ze dwadzieścia albo więcej godzin możesz liczyć na super okazje w granicach sześciu stówek. Gdybyś jednak uwielbiał i latanie i lotniska to proszę bardzo super ekstra okazja raz do roku właśnie i specjalnie dla ciebie ze trzy przesiadki na pięciu lotniskach a trasę, która powinna trwać siedem godzin pokonasz w około trzy dni. Jedyne pięć stówek, taki specjalny prezent od zatroskanych linii lotniczych. Wstyd mi trochę, że one tak dbają o mnie a ja chce jak najszybciej dotrzeć do celu podróży. Coś ze mną chyba nie tak? W moim przekonaniu dbałość o klienta powinna się przejawiać w umożliwianiu mu tego co on chce a nie jak utrudnić mu życie. Nie pojmuje dlaczego dłuższy lot z dużą ilością przesiadek ma być tańszy dla linii lotniczych niż jak najszybsze dostarczenie pasażera do celu jego podróży. To musi być jakaś dziwna i dla mnie niezrozumiała kreatywna księgowość. Klient był uważany kiedyś za największe dobro i wszystkim zależało na jego pozytywnej opinii na temat oferowanych serwisów. Mało to kogo dzisiaj obchodzi, złe opinie można usunąć bo w dobie elektronicznych książek skarg i zażaleń jest to możliwe. 

Mój blog prowadzę za pomocą Onetu. Ostatnio jednak moja strona samoczynnie dokonała zmian. Próbowałem zmienić szablon bym mógł mieć dostępne podstawowe atrybutu blogu jak menu, licznik odwiedzin czy komentarze. Niestety każda moja próba kończyła się niepowodzeniem stąd moja strona wyglada jakby była niedokończona. Prośba o pomoc skończyła się obojętnym mailem i ciszą. W moim tłumaczeniu znaczy to tyle co: jak mi się nie podoba to mogę nie pisać. Podobnie pewnie myślą linie lotnicze; jak ci się nie podoba to nie lataj w przeciwnym wypadku morda w kubeł.