Dlaczego psy szczekają?

Kto obecnie rządzącym najbardziej leży na żołądku, stoi w gardle, jest kamieniem w prezesa bucie? Idę o zakład, że po ostatnich wydarzeniach na stu zapytanych wszyscy zgodnie odpowiedzą – Jerzy Owsiak.

Nigdy głębiej się nie zastanawiałem nad powodem tej nagonki na prezesa WOŚP. Drażni ich, bo coś robi. Znaleźli więc Przystanek Woodstock jako powód tej ich niechęci. Nigdy tam nie byli, nic nie widzieli, jednak wiedzą wszystko. Raz jakiś nadgorliwy policjant usłyszał „kurwa” ze sceny wykrzyknięte przez Jurka i to wystarczyło żeby mu wytoczyć sprawę. Na przystanku często zatrzymują się księża, którzy nigdy nie powiedzieli nic złego o imprezie a wręcz odwrotnie, czuli wspaniałą atmosferę.

Dla cnotliwych i bogobojnych wyznawców Radia Maryja, impreza ocieka seksem. W narkotycznym uniesieniu każdy śpi z każdym, chodzą na golasa i jeden Pan Bóg wie do jakich jeszcze bezeceństw tam dochodzi. Najwięcej o tym wiedzą pewna posłanka, biegła w sprawach seksualnych i ojciec dyrektor specjalista od palenia, też dokładnie niewiadomo czego ale na narkotykach się zna jak nikt inny.

Zarzucili więc WOŚP jakieś powiązania finansowe z Przystankiem i uczepili się ich niczym łysy grzebienia. Nic nie szkodzi, że kontrole nic nie znalazły, skoro toruński pyszałek miał sen znaczy się prawda to jest.

Od momentu obalenia poprzedniego systemu jeszcze żaden rząd nie miał takich sukcesów na polu niszczenia autorytetów. Gnoją, plują, rzucają oszczerstwa bez względu na to czy mają, czy nie mają dowodów. Skompromitowali się pluciem na Donalda Tuska podczas jego ponownego wyboru. Plują na Wałęsę, choć już nawet nie zachodzi potrzeba bo każdy ma już na temat byłego prezydenta wyrobione zdanie. Żadne teczki i dodatkowe dokumenty prawdziwe czy nie, nic już nie zmienią. Tym poniżaniem Wałęsy odnieśli odwrotny skutek, bo jego popularność teraz wzrasta miast maleć. Sponiewierali Rzeplińskiego i wszystkich innych sędziów Trybunału. To samo zrobili z prezes Sądu Najwyższego. Oczernianie autorytetów wychodzi im równie dobrze jak Pietrzakowi ośmieszanie PZPR-owskiej nomenklatury. Szkoda, że pan Jan nie dostrzega żadnych paraleli miedzy tym z czego szydził a tym czego obecnie broni.

Na placu pozostał już tylko Owsiak. Próbują, szukają, knują, podkopują. Nie lubią gościa. Koniec, kropka.

Kiedyś przechodziłem koło ujadającej po drugiej stronie płotu małej suni. Szczekała w obronie swojego terytorium. Ponoć psy tak mają. Szczekają bardziej ze strachu w nadziei, że odgonią intruza.

Otóż to. To ujadanie władzy to zwykły strach. Owsiak to wciąż autorytet, który jak zechciałby „zaszczekać” mógłby pociągnąć całe rzesze ludzi. Narazie tylko się broni. Gdyby jednak zechciał przejść do ataku to swoją pozycją mógłby całkiem realnie zagrozić tym wszystkim przywiązanym do swoich stołków.

Jerzy Owsiak póki co nie jest zainteresowany polityką. Gdyby jednak wpadł mu taki pomysł do głowy to wtedy…..To ich przeraża, powoduje brak snu, doprowadza to całe kółko wzajemnej adoracji do trwogi. Nie mają innego planu. Odmawiają mu wszystkiego o co poprosi w nadziei, że go zajadą i zniechęcą. Omal im się to udało.

Jurek jednak odszczeknął i wyglada, że nie zamierza przestać.

Myśliwi i zwierzyna.

Ilu jeszcze ludzi dotkną pomysły rządzącej partii? Skala i rozmach z jakim wciąż kogoś tam za coś tam rozliczają powodują, że sam już nie wiem czy w poprzednim systemie, poza oczywiście aktualnymi wybrańcami narodu, żyli jacyś godni zaufania ludzie. Kolaborantów, mam wrażenie, było więcej niż mieszkańców naszego kraju. Mnożą się w związku z tym ustawy, przepisy, zarządzenie i inne wytyczne mające na celu pozbawienia przywilejów, dochodów, emerytur i innych praw nabytych ludziom, którzy mieli cokolwiek wspólnego z minionymi czasami. Biorąc pod uwagę, że wówczas wszystko było znacjonalizowane to na dobrą sprawę każdy z nas w jakimś tam stopniu przyczynił się do współpracy z władzą robotniczo-chłopską. Podobnie jak wtedy tak i dzisiaj mamy rożnego rodzaju instytucje, których zadaniem jest wymuszanie przestrzegania prawa i inwigilacja ludzi stanowiących zagrożenie dla władzy czy porządku publicznego. Te minione były jednak niedobre i dlatego ich pracownicy, bez względu na funkcje jakie w nich sprawowali, za sam fakt bycia w nich zatrudnionymi muszą ponieść i ponoszą kary zgodzie z widzi mi się kogoś na górze. Jedna z dziedzin naszego życia, która wtedy przyniosła nam najwięcej emocji i radości był sport. Wtedy nie miał on jednak charakteru zawodowego i większość wyczynowych atletów była zatrudniona na etatach państwowych, w zależności od sponsora klubu. Legia podobnie jak Śląsk to były kluby wojskowe a Wisłą czy Gwardia to kluby milicyjne. Siłą rzeczy piłkarze czy sportowcy uprawiający cokolwiek byli pracownikami tych resortów. Ich wpływ na politykę był żaden, pewnie nawet nie wiedzieli na jakim stanowisku byli zatrudnieni. Wielu z nich objęła jednak ustawa dezubekizacyjana i pomniejszono im ich uposażenia emerytalne. Jest wsród nich kilku orłów Kazimierza Górskiego, dostało się zatem i im. Mądre głowy dzisiejszego etabliszmentu kontynuują plucie we wszystkie strony i na każdego, kto jest w zasięgu ich wzroku. Zaszczepieni jadem nienawiści swojego wodza, kultywują antagonizmy i podjudzają ludzi do wzajemnej niechęci. Niszczenie i przekręcanie historii, demonizacja znanych i respektowanych rodaków stały się obsesją rządzących. Podziały pogłębiają się coraz bardziej, i coraz trudniej zwaśnionym strony słuchać wzajemnych argumentów. To się kiedyś skończy, bo skończyć się musi, tylko czy pozostaną nam jeszcze jakieś autorytety? Wątpię.