W maju jak w listopadzie.

Tym, którzy planują odwiedzenie Ekwadoru kiedyś tam w przyszłości, zdecydowanie odradzam na taki wypad maj i miesiące letnie. Maj to niestety pora deszczowa w tej szerokości geograficznej. Pada niemal codziennie i nie sposób przewidzieć czy będzie padało czy nie. Zachmurzony początek dnia o niczym nie świadczy. Może padać, może się jednak przejaśniać i dzień może być całkiem przyjemny. Podobnie sprawy się mają z pogodnym początkiem dnia. Często zatem bywa, że ranek nie wyglada zachwycająco jednak z biegiem dnia rozpogodzi się i będzie przyjemnie i podobnie rzecz się ma ze słonecznym rankiem, który po kilku godzinach może przeistoczyć się w pochmurny dzień. W obu jednak przypadkach niemal w dziewięćdziesięciu procentach każdego dnia coś tam nam spadnie mokrego na głowy. Nie tak dawno odkładałem swoją planowaną wizytę do Cuenki przez niemal dwie godziny obserwując niebo z ponurą miną. To mżyło, to znowu padało zniechęcając mnie do wystawienia nosa z domu. W końcu jednak przestało i nawet wydawało się, że się przejaśniło. Nie czekając zatem ani chwili zebrałem się tak szybko jak to możliwe i wyruszyłem na trasę. Miałem racje, pogoda chociaż nie była zachęcająca, to jednak przestało padać i dotarłem do miasta bez większych przygód pogodowych. Aura w maju jednak charakteryzuje się tym, że zmienia się bardzo szybko i to co jeszcze było pięć minut temu miłe, teraz jest mokre i uciążliwe. To samo przydarzyło się rownież i mnie. Już po dotarciu do miasta niebo dało mi do zrozumienia, że powrót do domu nie będzie już tak prosty. O ile w Cuence jeszcze mżawka była do zniesienia, o tyle już na mojej drodze do domu ktoś tam na górze otworzył niebo chcąc mi umilić drogę powrotną do maksimum. Nie pomogły kurtka przeciwdeszczowa i parasol, zmogłem do suchej nitki z majtkami włącznie. W takich momentach żal mi naszego ciepłego maja. Jak to mówią coś za coś ja tu nie mam zimy a maj to tylko,trzydzieści jeden dni, które prawie już mam za sobą. Co prawda czeka nas teraz czerwiec, lipiec i sierpień, które są najchłodniejszymi miesiącami w tej strefie, słońca jednak w ciągu dnia nie powinno zabraknąć a jedynie noce mogą być wyjątkowo chłodne. Mokry maj, chociaż niewątpliwe uciążliwy i depresyjny to jednak nawet jeśli się zmoknie tak jak ja, to temperatura na zewnątrz jest na tyle wysoka, że nie odczuwa się przemarznięcia tak jak to ma miejsce w naszym listopadzie, gdzie zmoknięcie przy paru stopniach powyżej zera może skończyć się mocnym przeziębieniem. Na nie polecam witaminę C. Ja po dotarciu do domu łyknąłem pięć tysięcy jednostek, tak zapobiegawczo. Nie wiem na ile to pomogło ale nazajutrz byłem w całkiem niezłej formie. Deszczu jednak nie polubiłem i czekam na koniec maja z niecierpliwoscią.

Reklamy