Naszych sześć grzechów głównych

Pisząc notkę na temat „Dumb Polacks”, podpierałem się po części własnymi doświadczeniami oraz odrobine artykułami z internetu. Jeden z nich szczególnie przypadł mi do gustu. Pisany jest przez Amerykanina. Ton jest dość zabawny. Mówi o swoim stosunku do nas przed i po wizycie w Polsce. Ten ostatni fakt spowodował, że zdając sobie sprawę ze stereotypów o nas, wziął nas jednak w obronę.

Bazując na tym artykule, który powstał dokładnie sześć lat temu we wrześniu 2013 roku, oto naszych sześć grzechow głównych.

1. Jesteśmy tępi czyli dumb. Na ten temat nie będę się rozwodził bo poświęciłem na niego cały wpis. Dodam jedynie, za artykułem, na którym się opieram, że szereg międzynarodowych instytucji przeprowadzało testy na inteligencję, zwane IQ tests. Zgodnie z nimi w wielu dyscyplinach nie odstajemy od USA, a w kilku nawet nasz wynik był lepszy.

Konkluzja autora: wymyślając te kawały o nas, to Ci którzy je wprowadzili w życie byli tępsi niż my. Brawo, pełna zgoda.

Na najwyższych szczeblach władzy widać to dokładnie. Kto jest głupszy, nasz czy ich prezydent? Ciężki orzech do zgryzienia.

2. Jesteśmy pijakami. Jesteśmy producentami jednych z najlepszych wódek na świecie. Dla przykładu autor przedstawia Żubrówkę, której nigdzie indziej na świecie spotkać nie można i należy ją spróbować tylko w wydaniu polskim. Pomimo tego w 2013 roku w klasyfikacji najbardziej pijanych narodów zajęliśmy dopiero dwudzieste miejsce. Laurkę pijanego Polaka wystawiają nam przede wszystkim ludzie o kiepskim dochodzie i to oni, jak zaznacza autor śrubują nasze rekordy. Wyścig o palmę pierwszeństwa przegrywamy z tak cywilizowanymi krajami jak Wielka Brytania, Dania czy Irlandia. Okazuje się, źe i Czesi, Węgrzy i Rosjanie pozostawiają nas w pokonanym polu. Hm, całkiem niezłe towarzystwo.

3. Jesteśmy fanatykami religijnymi. Muszę w tym miejscu przypomnieć, że artykuł powstał w 2013 roku. Od tego czasu władza się zmieniła i pewnie dzisiaj wyglądamy trochę jak pislamiści.

Autor przyznaje, źe dziewięćdziesiąt procent naszej populacji uważa się za wyznawców religii kościoła rzymsko-katolickiego. Istnieje radio i telewizja nadająca programy tylko zgodnie z tą wiarą. W Polsce wybudowano też największy na świecie posąg Jezusa Chrystusa. Gdy jednak przyjrzeć się innym statystyką to okazuje się, że tylko siedem procent populacji kieruje się wszystkim co narzuca religia. W wielu tematach takich jak choćby aborcja, społeczeństwo jest mocno podzielone. Mniej więcej tak samo jak w Stanach czy Irlandii.

4. Polacy nigdy się nie uśmiechają. Według autora ma to podłoże kulturowe. W krajach słowiańskich uśmiech nie jest forma pozdrowienia. Jeśli ktoś się śmieje, znaczy się śmieje się z Ciebie. Z drugiej strony, niby z czego w krajach pod parasolem ZSRR ludzie mieli się śmiać? Z Wielkiego Brata, braków żywności, biurokracji i innych wcale nie śmiesznych zjawisk? Tak było we wszystkich prorosyjskich krajach.

Przy bliższym poznaniu, jak twierdzi autor, pod tą zewnętrzna fasadą, większość obywateli wschodniego bloku to ludzie pełni chęci pomocy w każdej sytuacji i wcale nie tacy smętni.

5. Polacy to komuniści. Hm, trochę się zmieniło od powstania tego wpisu. Przewodnia siła narodu jest wyjątków komunizująca. Wróćmy jednak do spostrzeżeń z 2013 roku. System narzucony przez Stalina, trwał prawie pięćdziesiąt lat. To jednak Polska stała się awangardą w przemianach społeczno-politycznych we wschodnim bloku. Po tym przewrocie poparcie dla partii prokomunistycznej w Polsce wyniosło nieco ponad osiem procent. W tym samym czasie w Stanach ten wskaźnik osiągnął jedenaście procent. Kto jest bardziej komunistyczny?

Dwa lata po powstaniu tego artykułu do władzy doszli jednak prokomuniści, którzy chociaż nie lubią tego określenia, to w ich działaniu nie ma większej różnicy, poza tym, że oni podpierają się biblią.

6. Jesteśmy antysemitami. Oto jak autor odnosi się do tego zagadnienia. „Przez wiele lat wpajano mi, źe Polacy pomagali nazistą w eksterminacji Żydów. Czy jednak ktokolwiek słyszał o tym, że Polacy również pomagali Żydom i to bardziej niż jakikolwiek inny naród na świecie?” Koniec cytatu. Dalej autor mówi, że Polska była jedynym krajem, w którym za pomoc Żydom groziła kara śmierci nie pojedynczemu człowiekowi lecz całej rodzinie. Ponad 50,000 Polaków poniosło smierć właśnie za to. Kolejna cyfra to 450,000 osób tej narodowości uratowanych przez Polaków. Ale o tym się nie mówi.

Autor w tym kontekście ma więcej spostrzeżeń ale nie chcę przeginać. Dodam jedynie, że statystycznie pod względem bezczeszczenia cmentarzy żydowskich przegrywamy z wieloma państwami Europy.

Ot i sześć naszych grzechów głównych w 2013 roku. Pewnie pod rządami Jarosława, dzisiaj prezentujemy się jeszcze gorzej w oczach świata. To mnie akurat nie dziwi.

Źródło. https://snarkynomad.com/polish-stereotypes/

Reklamy

Pół miliona plus. Program dla (nie)każdego

W Angorze z 9 grudnia ubiegłego roku wyczytałem taką oto informacje:

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło sześć wniosków Narodowego Banku Polskiego o zabezpieczenie przed wszczęciem postępowania, w których NBP domaga się między innymi nakazania tymczasowego usunięcia artykułów prasowych w związku z aferą wokół KNF-poinformowała Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy do spraw cywilnych SO w Warszawie.

-Żądanie wniosku obejmuje zakazanie obowiązanym rozpowszechnienia bezpodstawnych wypowiedzi naruszających dobra osobiste NBP, sugerujących niezgodne z prawem działania organów Narodowego Banku Polskiego , przez insynuowanie, że prezes NBP uczestniczył w tak zwanej aferze KNF. Uprawniony żąda także nakazania tymczasowego usunięcia artykułów prasowych dotyczących tak zwanej afery KNF – dodała.

Rzecznik nie podała personaliów dziennikarzy, których dotyczą wnioski NBP, ani redakcji, w jakich pracują, a także tytułów tekstów, o których usunięcie wnioskuje NBP. Wnioski wpłynęły w ciągu ostatnich dni, nie wszystkie jeszcze zostały zarejestrowane i przedstawione do losowania, zatem na obecnym etapie nie można jeszcze mówić o podjęciu czynności przez sąd.

Biuro prasowe NBP, zapytane o komentarz, odpowiedziało, „ Narodowy Bank Polski wszczął procedury prawne mające na celu ochronę dóbr osobistych instytucji zaufania publicznego również na drodze sądowej. Konieczność ochrony dobrego mienia NBP wynika z jego ustrojowej pozycji i troski o szeroko rozumiane bezpieczeństwo ekonomiczne kraju”. 23 listopada pełnomocnik NBP, adwokat Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, poinformowała, ze zostały wszczęte procedury prawne „ w celu ochrony dobrego imienia Narodowego Banku Polskiego i przeciwdziałania wypowiedziom powodującym podważanie zaufania do konstytucyjnych organów państwa”. NBP nie udostępnił żadnych dodatkowych informacji o wszczętych procedurach prawnych”.

Nie wiem oczywiście jak dalej potoczył się to absurdalny wniosek. Mam natomiast pytanie do prezesa wszystkich prezesów, czy nie prościej byłoby wywalenie na zbity pysk Adama Glapińskiego z jego doradczyniami?

W 2017 roku NBP poniósł straty w wysokości ponad dwa i pół miliarda złotych. Ten niewątpliwy sukces prezesa Glapinskiego został doceniony przyznaniem mu w 2018 roku premii w wysokości pół miliona złotych.

To teraz beneficjencie 500 plus policzmy sobie. Pół miliona to tysiąc wypłat twoich pięciuset złotych. Teraz najlepsze, tysiąc wypłat to OSIEMDZIESIĄT TRZY LATA I CZTERY MIESIĄCE. Pewnie ze cztery pokolenia potrzeba, przy założeniu, że każdy będzie miał dzieciaka i wystarczy pieniędzy w budżecie aby wyrównać rachunki z prezesem NBP. I to wszystko z przyzwolenia dobrej zmiany.

Pani pełnomocnik NBP coś miele na temat dobrego imienia banku, które niby zostało naruszone przez jakieś publikacje. To chyba jeszcze jeden z żartów w pysk ludowi, który jest na tyle głupi, że nic z tego nie rozumie.

Powtórzę zatem do ludu. OSIEMDZIESIĄT TRZY LATA I CZTERY MIESIĄCE, tyle w jednej wypłacie dostał gość, którego instytucja straciła rok wcześnie ponad dwa i pół miliarda. I ten facet mówi, że dba o dobre imię i zaufanie do konstytucyjnej instytucji, którą reprezentuje. Tego nawet w PRL-u nie umieliby lepiej wymyślić.

Na koniec jeszcze cytat co myśli o tej premii inna tęga głowa rządzącej partii.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki pytany, czy ta kwota robi na nim wrażenie odparł: „Piękna suma”. Dodał jednocześnie, że w porównaniu z prezesami banków w innych bankach są to „skromne” zarobki.

Jeszcze pozwolę sobie zapytać lud pracujący miast i wsi, czy szanowny prezes coś wam o tym wspominał na tych rodzinnych piknikach? Jakoś wątpię.

Źródło: Angora nr 49 z 9 grudnia 2018 roku. „NBP walczy o dobre imię”

Jacy doradcy, takie wyniki

Jacy jesteśmy

Od czasu do czasu przedrukowuje u siebie artykuły z Angory. Ostatnia, którą wciąż czytam pochodzi z osiemnastego listopada ubiegłego roku a w niej doskonały felieton Antoniego Szpaka

W Przenajświętszej Rzeczypospolitej wszystko podporządkowane jest polityce. Ona determinuje nasze życie. Jest wszechobecna. Nie da się od niej uciec. Polityka irytuje, denerwuje i podminowuje ludzi. To wyjątkowo silna trucizna. Nie ma nią skutecznego lekarstwa, uodparniającej szczepionki. Brak antidotum na tę zarazę sprawia, iż jesteśmy w dużej mierze uzależnieni od polityki. Dzień w dzień media aplikują nam jej sporą dawkę. Ta machina propagandowa mąci nam w głowach i nieustannie nas urabia. Społeczeństwo obywatelskie, za które się uważamy, staje się bezwolnym narzędziem w rękach bezwzględnych, cynicznych, partyjnych graczy. Polacy wbrew temu, o głoszą wybrańcy narodu, się są w tej grze podmiotem a przedmiotem. Bo tu nie o dobrał państwa i pomyślność obywateli idzie, tylko o interes partii, synekury dla towarzyszy. Politycy robią wszystko, co w ich mocy, żeby sobie nas całkowicie podporządkować i swobodnie nami manipulować. Dzięki tej partyjnej swołoczy, zwanej klasą polityczną, jesteśmy jak nigdy dotąd skłóceni i podzieleni. Żremy się i skaczemy sobie do gardeł. Obecnie wszystko jest problemem i powodem do ostrego sporu. Praktycznie nie możemy porozumieć się w żadnej sprawie. Nawet symbole, które wydawały się rzeczą świętą, nie do ruszenia, są podważane, kontestowane. Wszystko można wywrócić do góry nogami. Legendarni, sztandarowi bojownicy „Solidarności”, którym zawdzięczamy obalenie znienawidzonego ustroju, są dziś oceniani i zohydzani. Na piedestał pchają się ci, którzy w czasach antykomunistycznego sprzeciwu stali w drugim, trzecim szeregu. Byli mało znanymi i niewiele znaczącymi działaczami. Teraz, mając władzę, odreagowują kompleksy. Dowartościowują siebie i swoich koleżków. Piszą historie od nowa. Z zazdrości i zawiści, że to nie od nich bije blask sławy, starają się za wszelką cenę zdyskredytować zasługi prawdziwych bohaterów. Tych, bez których nie byłoby dzisiejszej suwerennej Polski! Nienawiść i zacietrzewienie biorą górę nad rozsądkiem i rozumem. A przecież nie o taką Polskę walczyła dziesięciomilionowa „Solidarność”! Śledząc historię, dzieje naszej ojczyzny, łatwo zauważyć, że jesteśmy godni podziwu w dniach walki, a żałośni w czasach pokoju. Bóg jeden wie, dlaczego my, Polacy, nie potrafimy budować normalnych, zdrowych, nietoksycznych relacji międzyludzkich. Zawsze znajdą się wsród wybrańców narodu jakieś kanalie chorobliwie żądne władzy, które, nie bacząc na nic, prowadzą nas na manowce. Dla swojej idee fixe rozwalą, zniszczą wszystko, co inni z trudem zbudowali. Ostatnie lata pozwalają zrozumieć, dlaczego Polskę nazywano chorym człowiekiem Europy, a Polaków nie dazono szacunkiem i poważaniem. Dlaczego doszło do rozbiorów i przeszło stuletniej niewoli. Niepomni nauk z historii ciagle jak skończeni idioci robimy sobie wrogów z najbliższych sąsiadów, zaś przyjaciół szukamy daleko za oceanem. Teraz też tak czynimy. Dla naszego, oczywiście, bezpieczeństwa pragniemy za wszelką cenę stać się frontowym państwem Ameryki! Paranoja! Takie jest obecnie mniemanie naszych polityków. I nic z durniami nie wskórasz. Oni natarli się szaleju i chcą lecieć jak ćmy do ognia.

My naród jak zawsze staniemy z boku i będziemy śledzili ten lot!

To cała i smutna prawda o nas. Niestety.

Źródło. Angora nr. 46 z 18 listopada 2018 roku. „Jak Ćmy” Antoni Szpak.

Drugi kubeł zimnej wody.

Ten tekst zdecydowałem się napisać jako polemikę do notki Blogerki Caffe pod tytułem „A dzisiaj kubeł zimnej wody”, link poniżej.

W komentarzu do powyższej publikacji, poprosiłem autorkę o umożliwienie napisania mi odpowiedzi, bo nie chciałem zajmować zbyt wiele miejsca w tej przestrzeni. Dzięki Caffe za zgodę. Jeszcze raz zaznaczam, chciałbym żeby to była polemika czyli prezentacja poglądów i nic więcej.

A zatem do meritum.

Temat, który poruszamy to temat rzeka. W tym konkretnym przypadku osobiście wiedzę dwa aspekty, na które chce się wypowiedzieć. W swoim tekście autorka podaje kwotę jaką wydają na reklamę firmy produkujące medykamenty bez recepty i suplementy diety. Cyfra rzeczywiście powala. Żeby jednak wyrobić sobie do tej kwoty prawidłowy stosunek, ja osobiście chciałbym wiedzieć ile pieniędzy wydają firmy farmaceutyczne na wszelkiego rodzaju promocje swoich leków, dostępnych tylko na receptę. Ile kasy idzie na bonusy dla lekarzy, którzy często ponad lek lepszy dla pacjenta, przepisują coś na czym zarabiają więcej. Ile szmalu idzie na tych wszystkich sprzedawców kręcących się po klinikach i zachęcających ordynatorów do stosowania ich leków, oczywiście nie za darmo.

Medycyna i lecznictwo wywołują dzisiaj wiele kontrowersji. W dobie tak olbrzymiego postępu w tej dziedzinie, osobiście zwalają mnie z nóg kwoty niektórych zabiegów. Czy to jeszcze jest lecznictwo, czy już tylko opieka nad uprzywilejowanymi. Co ma zrobić pacjent, który musi czekać latami w kolejce na swój zabieg? Dlaczego wiele szpitali wybiera procedury, które bardziej im się opłacają z finansowego punktu widzenia? Czy to wciąż jest lecznica czy fabryka ukierunkowana na zysk? Co ma robić chory, gdy go się traktuje w ten sposób? Ano szukamy alternatyw. Suplementy w tym kontekście, to pierwsza rzecz, która przychodzi wielu do głowy. Stąd też pojawiają się wszelkiego rodzaju alternatywni lekarze stosujące naturalne, i nie tylko, medykamenty. Daleki jestem od dawania rad. Testuje wiele rzeczy na sobie . Jedne się sprawdzają inne nie. Nie będę reklamował tych, które mi pomogły i zniechęcał do tych, które mnie zawiodły. W moich podróżach po alternatywnych lekarzach widziałem pacjentów, którzy byli zachwyceni wynikami leczenia, które mi niewiele dały. I odwrotnie.

Odbiegłem jednak od tematu. Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem medycyny alternatywnej, dlatego bronię jej tutaj. Przede wszystkim jednak z powodu zbyt powierzchownego przytoczenia jej wydatków na reklamę. Ta kwota może się okazać śmieszna gdybyśmy mogli ją porównać z kosztami wszelkiego rodzaju promocji i lobbingu jakie ponoszą firmy farmaceutyczne.

Aspekt drugi notki Caffe to reklama. Ta dziedzina i mnie napawa obrzydzeniem. Niestety wyglada na to, że od tego już nie ma ucieczki. Firmy reklamujące wszelkiego rodzaju badziewie zarabiają na tym krocie. To oczywiście nie jest ich wina ale nas samych, którzy ulegają psychozie wszelkiego rodzaju nowinek, wyprzedaży czy innym specjalnym promocjom. I w tym kontekście chciałbym mieć możliwość porównania kosztów reklamy suplementów z na przykład z kosztami reklamy specyfików … upiększających. Kremy nawilżające, odmładzające, spulchniające, likwidujące, na pryszcze, na zmarszczki, pod oczy, na szyje. Albo szampony do włosów, suchych, tłustych, na łupież, żeby błyszczały, lśniły w słońcu, nie kleiły się po wymyciu. Perfumy, dezodoranty, kremy do golenia i po goleniu, pachnidła. Ile kasy idzie na reklamę wszelkiego rodzaju wódeczności i napojów alkoholowych, promocje mody z próżnymi celebrytami w roli głównej. Że nie wspomnę o samochodach i cudownych napojach, jak choćby Pepsi czy Coca Cola, których właściwości już znamy a oni i tak pakują fortuny w reklamę.

Te miliardy wydane przez firmy produkujące suplementy mogłyby wiele dobrego zrobić ale te tryliony wydawane przez światowych graczy w rożnych gałęziach i dziedzinach mogłyby zlikwidować jeśli nie wszystkie to napewno większość problemów całej ludzkości.

Świat niestety jest brutalny i ma w poważaniu głodujących. Mnie też to wkur…ia.

https://blogcaffe.wordpress.com/2019/02/15/a-dzisiaj-kubel-zimnej-wody-and-now-a-dash-of-cold-water/

Bałagan, przeklinanie i lenistwo.

Już wielokrotnie korzystałem z artykułów Angory na moim blogu. Dziś zrobię to ponownie bo choć niektóre rzeczy są już znane to na przykład przeklinanie i jego efekty zaskoczyły mnie. Po przeczytaniu trochę sobie poprzeklinałem. Chyba pomogło.

Jeśli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, to czego jest oznaką puste biurko? – pytał Albert Einstein. Badania naukowe potwierdzają, że najbardziej błyskotliwe i kreatywne umysły lepiej funkcjonują w twórczym chaosie, nie wahają się kląć jak szewc i często zarywają noce.

Dowody naukowe wskazują, że takie nietypowe zachowania mogą sprzyjać większej kreatywności, która jest niezbędna do tego, by rozwiązywać najbardziej wyrafinowane wyzwania umysłowe. Opublikowane na łamach Psycholgy Science wyniki badań specjalistów z Uniwersytetu Minnesoty potwierdzają, że pozorny chaos – wbrew pozorom – może stymulować twórcze myślenie i sprzyjać wypadaniu na nowe pomysły. Naukowcy udowodnili, ż przebywanie w schludnym i uporządkowanym otocznie powoduje, że ludzie zwykle robią to, czego się od nich oczekuje. Kiedy zaś mogą pozwolić sobie na więcej luzu, mają bałagan na biurku lub tysiące pootwieranych okien lub plików na komputerze – są w stanie wpaść na ciekawsze i mniej standardowe rozwiązania. Twórczy nieład sprzyja więc kreatywności, która najbardziej jest przydatna naukowcom łamiącym utarte schematy myślenia, osobom uprawiającym wolne artystyczne zawody, konstruktorom, wynalazkom i wszelkiej maści intelektualistom.

Ile brzydkich słów jesteś w stanie wymyślić w ciągu jednej minuty? Im więcej przekleństw wpadnie ci do głowy, tym większe masz szanse na to, że najwyższe wyniki w standardowych testach na inteligencję. Badania opublikowane przez Science Direct rozwiewają wszelkie mity na temat mało wyrafinowanego rzucania mięsem i używania wyrazów uznawanych za tabu w danej kulturze. Okazuje się, że osoby, które ogólnie nie klną wbrew pozorom ograniczają zasób swojego słownictwa. Używanie soczystych wulgaryzmów może być zaś oznaką sporych zdolności retorycznych, a nie próbą ukrycia werbalnych deficytów – jak możny sądzić. Nieprzyzwoity język ma też inną zaletę – działa…przeciwbólowo i pozwala nam lepiej radzić sobie z cierpieniem.

Badania wskazują również, że już od dzieciństwa najbardziej inteligentne osoby zaczynają wykazywać tendencje do tego, by kłaść się późno spać. W porównaniu z rówieśnikami z niższym IQ większość osób, których wskaźnik inteligencji przekracza 125, nie jest w stanie zasnąć przed północą. Najbardziej światłym umyślnym odpowiada zaś budzenie się około 7:52 w dni powszednie i około 11:07 w weekendy.

Ludzki mózg lubi leniwy i siedzący tryb życia i każe organizmowi unikać aktywności fizycznej. Gdy zaś człowiek postanawia na przykład regularnie trenować, mózg męczy się, gdyż musi wykonywać dodatkową pracę, żeby skłonić ciało do wytężonego wysiłku. A wszystko po to by oszczędzić zasoby energii. – Było to zawsze istotne dla przeżycia gatunku ludzkiego, ponieważ pozwalało na skuteczne poszukiwanie pożywienia i schronienia, partnera a także unikanie drapieżników – mówił prowadzący badania Matthieu Boisgontier z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancuver. Jego zdaniem lenistwo jest postawą naturalną, zapisaną w ludzkim DNA od zarania dziejów. – Właśnie dlatego tak trudno jest nam się zebrać do dobroczynnego dla zdrowia wysiłku, mimo najszczerszych chęci, postanowień i prowadzonej polityki społecznej – tłumaczy naukowiec. Uczony podkreśla jednak, że są to relacje automatyczne, a ich świadomość może być pierwszym krokiem do zmiany sytuacji.

Angora Nr. 40, 7 października 2018.