Nie rusz…..bo śmierdzi

Od ośmiu miesięcy próbujemy rozwiązać problem związany z różnicą w powierzchni naszej przydomowej działki. Dokonaliśmy już trzech pomiarów, z których dwa miały być zgodne papierami urzędowymi. Na próżno. Różnica o ileś milimetrów wciąż nie pozwala nam na zamknięcie tego procesu. W międzyczasie mój podstępny sąsiad z lewej strony usunął jeden ze słupów granicznych w nadziei, że powiększy swoją działkę. To też wpłynęło na zły pomiar. Tak czy inaczej niby prosty proces dla urzędasów z ratusza jest tak skomplikowany, że nijak nie mogą sobie z nim poradzić. Biurokraci potrafią doprowadzić człowieka do skrajnego wyczerpania nerwowego i chyba właśnie w tym celu zostali stworzeni.
Jakoś wedle czwartku nasza prawniczka zadzwoniła do nas z informacją z mafijnego ratusza. Mafia zgłosiła zapotrzebowanie na numery dowodów osobistych moich sąsiadów oraz adresy ich poczty elektronicznej. Tylko tego mi brakowało, skonstatowałem, oczekując problemów z mojej lewej strony. Zwaliłem zatem owe dochodzenie na naszą prawniczkę. Dałem jej numery telefonów moich sąsiadów, informując jednocześnie, że mogę nie być w stanie wytłumaczyć im potrzeby zdobycia owych danych. Po upływie mniej więcej godziny następny telefon. No i niespodzianka, lewostronny nawet się nie buntował i udostępnił swoje dane. On też widać ma mnie dość czyli uczucia są wzajemne. Prawostronni niestety nie podnosili telefonu. Trzeba było ruszyć cztery litery i pomaszerować na rozmowę w wiele oczów. Mary, była nawet w całkiem przyzwoitym nastroju. Wypytała naszą prawniczkę w czym rzecz, po czym udzieliła niezbędnych informacji. Pogadaliśmy chwile. Przy okazji mogłem przedstawić jej moją wersje konfliktu z lewostronnym. Z prawostronnymi zawsze mieliśmy poprawne stosunki. Oni są mniej więcej w naszym wieku to i na świat patrzą z podobnej perspektywy. Mary, czy to z powodu poprawności, czy też z innych powodów, bo w sumie widać ile kobyła lewostronnego robi nam szkód, niby zrozumiała w czym rzecz. Ona również ma małe kłopoty z lewostronnymi, którzy wiele by chcieli a niewiele im się chce przy tym robić. Po zerwaniu z nami kurzej spółki, lewostronny puszcza swój kurzyniec wolno. Problem w tym, że cwane kury wyczaiły prawostronnych ogródek i dożywiają się w nim. Oczywiście lewostronny ma to w poważaniu, bo przecież kurom nie wytłumaczy, to wina kur zatem. Mary ma oczywiście inny punkt widzenia jednak beton to beton. Niby lewostronny pilnuje teraz kury ale Mary musiała wyjechać z całą rodziną a po powrocie stwierdziła, że kury znowu urzędowały w ogródku. To właśnie mentalność lewostronnego. Gdy jesteśmy w domu, koń niby jest otoczony płotem elektrycznym. Jak tylko nas nie ma …. hulaj dusza piekła nie ma.
No cóż, ja odchodzę on zostaje. Mary zależy na poprawnych stosunkach. Zabezpieczy się przed kurami zatem we własnym zakresie zgodnie z naszym starym polskim powiedzeniem, „nie rusz gówna bo śmierdzi”.

Volcano trojański

34 myśli na temat “Nie rusz…..bo śmierdzi

Dodaj własny

  1. Coś mi się wydaje że lewostronny nie rozumie pojęcia wchodzenia w szkodę i należy współczuć nie tylko prawostronnym, którzy zostają, ale i temu ktosiowi który wprowadzi się na Wasze miejsce. Ten ktoś powinien mieć albo świętą cierpliwość, albo karabin 🙂 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Obawiam się, że to ciężki przypadek egoizmu. Mam go z głowy i trochę mnie martwi mój następca, mam nadzieje, że będzie go trzymał na dystans od początku. Cieszy mnie, że z prawostronnymi udało nam się porozumieć, bo już czułem się trochę nieswojo.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Fakt, sprawiałeś wrażenie zawiedzionego nimi… Ludzie tacy jak lewostronny wcześniej czy później każdemu zalezą za skórę. Ale w końcu ten pan nie będzie miał tam do kogo się odezwać i sam będzie musiał się wyprowadzić.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Bo to tak jest, że nieważne w sumie, czyja racja, ale jakie są układy. Wy wyjedziecie, oni zostaną i muszą z nim żyć.
    Życzę szybkiego pomiaru, choć jak znam życie „niewielkie” wsparcie finansowe instytucji pomiarowej znacznie przyśpieszyłoby sprawę 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Próbowaliśmy i wsparcia finansowego. Problem jednak w tym, że my nie znamy nikogo bezpośrednio albo kogoś kto byłby w stanie nam w tym pomóc.
      Nie mam żalu do prawostronnych, było mi trochę przykro jak zrobili świniobicie i na nie zaprosili lewostronnych a nas pominęli…No cóż jak rzekłaś, my odchodzimy…

      Polubione przez 1 osoba

  3. Czyli lewostronny jak dziecko- jak mama nie patrzy, to rżnie głupa i robi, co mu się podoba.
    A co do biurokracji- możeby zatrudnili tam jakiegoś inżyniera, zamiast samych humanistów. Od razu by policzył jak trzeba i uzupełnił kilka dokumentów, żeby szybko zamknąć sprawę. A tak to humaniści rozkładają tą waszą parcelę jak jakiś wiersz na części.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie, jak mały dzieciak, który tylko patrzy żeby spuścić z niego oko.
      Ja nie mam pojęcia kogo oni tam zatrudniają, ale jak mówi moja dziewczyna żeby nie moc zmierzyć prostej dzięki przez osiem miesięcy to trzeba być nie lada ograniczonym biurokratą

      Polubienie

  4. Konikowi dobrze patrzy z pyska :), ale co on winien, że ma szefa idiotę.
    Też mam skojarzenia z Kargulami i Pawlakami :), jak widać nie tylko Polacy potrafią toczyć wojny o miedzę. No to się nie dziwię, że chętnie się wyprowadzacie (niezależnie od tęsknoty za rodziną).
    U nas takie biurokratyczne sprawy też czasem ciągną się – nawet latami, z powodu jakiejś bzdury, wiem z doświadczenia. Co do propozycji Burgundowego Kangura, to niekoniecznie jest to dobre rozwiązanie, bo znam przypadek z mojego miasta, gdzie inżynier zaprojektował kanalizację miejską (grawitacyjną) przez pół dzielnicy pod górkę, bo coś sobie źle odczytał z mapy, a w teren nie chciało mu się ruszyć (rzut oka by wystarczył, bo ulica ma bardzo wyraźny spadek w odwrotną stronę, niż się inżynierowi uwidziało – dobrze że wykonawca był bardziej przytomny).
    Może lewostronny taki chętny do współpracy, bo ma nadzieję, że szybko się nikt nowy nie wprowadzi i będzie mógł nielegalnie użytkować cały teren…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jak bym na sprawę nie patrzył to to były piękne lata, piękna okolica z daleka od szumu i pandemicznego zamieszania. Lewostronny zniszczył nam końcówkę ale to miejsce i tak na zawsze pozostanie w moim sercu. Nie może być inaczej. Do konia nie mam pretensji, zwierzaki nic robią w złości a kierują się raczej swoimi impulsami.
      I tu jest właśnie problem z biurokratami. W urzędach na ogół siedzą ludzie, którzy dostali odrobine władzy i wydaje im się, że są nietykalni. Zwykle chowają się za przepisami, które chronią ich przed ruszeniem głową. Świat dziadzieje przez polityków i biurokratów.

      Polubienie

  5. Jeju pamiętam, jak dziadek miał takie problemy z wielkością działki. Kupę czasu był taki podział, a nie inny i nagle ktoś się doczepił i nic nie pasuje a poprawa tego to tylko jedno wielkie użeranie się z ludźmi. Współczuję.
    Ale konik śliczny ❤

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

%d blogerów lubi to: