Solidarność plemienna

Nie jestem pewien czy poza Kanadą, Australią i Stanami istnieją inne kraje o tak różnorodnym składzie społecznym. Co prawda każde z tych państw dorobiło się już własnych rodowitych obywateli, to jednak każdy z nich ma swoich potomków, którzy przybyli tutaj z różnych zakątków świata.
Gdziekolwiek indziej na świecie panuje podział na tubylców i napływowych. W jednych krajach jest widoczne bardziej w innych zapewne nie aż tak ostro.
Nie inaczej jest w Ekwadorze, o czym przekonałem się właśnie ostatnio. Nasz konflikt z lewostronnym na żadnej płaszczyźnie nie ma nic wspólnego z prawostronnymi. A jednak nasze stosunki definitywnie ochłodły.
Prawostronni są mniej więcej w naszym wieku. Razem z nimi mieszka ich syn i córka ze swoim dzieciakiem. Lucio jest emerytowanym kardiochirurgiem, Mary, z tego co nam wiadomo, nigdy nie pracowała zarobkowo zajmując się domem i trójką dzieciaków. To ona jednak decyduje o sprawach domowych bardziej niż Lucio.
On i dwójka dzieciaków znają angielski, Mary natomiast nigdy nie była zainteresowana nauką innego języka. Bariera językowa zawsze utrudnia bliższe poznanie.
Oboje lewostronni znają angielski, dlatego nasze kontakty z nimi były częstsze, dopóki nie pojawił się rżący Vulcano.
Nasza posesja składa się z trzech poziomów. Dwa górne zagospodarowaliśmy, natomiast ten najniższy służył jako pastwisko dla Pepe i jego krów. Zgodziliśmy się jednak na wprawdzie konia i eksmisję krów bo w końcu sąsiad to bliższa koszula ciału. O ile Pepe wiązał swoje krowy i doskonale wiedział z jakiej części dołu może korzystać, o tyle lewostronny wprowadził sobie swoje własne reguły. Koń chodząc wolno przedostawał się na wyższe poziomy powodując spore na nich zniszczenia. Zwróciliśmy mu uwagę. Obiecał poprawę. Za drugim razem gdy ponownie koń zaczął na wyrządzać szkody, na naszą uwagę lewostronny odpowiedział dość agresywnie broniąc konia i kompletnie nie rozumiejąc naszego punktu wodzenia.
Według nas swoją postawą lewostronny doprowadził do konfliktu. Rozmawialiśmy o problemie z prawostronnymi. My jednak językowo nie mamy takiej siły przebicia jak lewostronni. Być może ich argumenty były bardziej przekonywujące bo jak rzekłem odczuliśmy powiew chłodniejszego wiatru ze strony prawostronnych również. Niby nic nie zostało powiedziane ale czyny mówią same za siebie. Musimy zatem zrewaulować naszą sytuację, być może czas na nowe wyzwania, jako że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny.

Reklama

48 myśli na temat “Solidarność plemienna

Dodaj własny

  1. Kto wie co nagadał im lewostronny? Może to z Ciebie zrobił tego złego… Pytanie czy warto się przejmować? Prawda wcześniej czy później i tak się obroni a na to że po tym świecie człapią podli osobnicy niestety nie mamy wpływu.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ech! no i wyszedłeś na kłótliwego białasa! I pewnie nie ma co dyskutować i tłumaczyć, bo solidarność plemienna zawsze zwycięży.
    Chyba że… prawostronni mają inny powód, by się na Ciebie boczyć. Podpytaj Pepe.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Myślę, że głównym powodem są ogromne różnice w zwyczajach, tradycjach, wychowaniu, itp. zachowaniach ludzkich. Jedni śpią razem z kozami i owcami, inni kładą się na łóżku w butach, drudzy chodzą po domu na bosaka, itd., itp., … Koń „wchodził w szkodę”, ale może lepiej zamiast warzyw i róż warto by było założyć hodowlę pieczarek z dostępem do nawozu końskiego? 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kompromisowe ustąpienie plus dla Ciebie! Aczkolwiek życie uczy „daj palec to urwą Ci rękę przy samej….” A niestety ludzie uznający tylko swoją rację, czyli „lewostronny”, gdy zejdziesz im z drogi poczują się pewniej. Niestety to jest ten moment, gdy rozmowa z „lewostronnym” to pogorszenie sprawy, walka też. I tu niestety jedyne wyjście asertywność…

      Polubione przez 1 osoba

    2. Po części to napewno różnice kulturowe. Początkowo zapraszaliśmy wszystkich dookoła aby się przedstawić i przybliżyć im kraj naszego pochodzenia. Przestaliśmy to robić bo jakoś nie otrzymywaliśmy zaproszeń. Być może taka och kultura. Na zmiany produkcji w ogródku raczej się nie piszemy…w końcu ile razy można się naginać. 😂😂😂

      Polubienie

      1. Bo niestety nikogo nie obchodzi inna kultura tylko my Polacy jesteśmy nauczeni by zbliżać kultury. Inne kultury nie mają na to ochoty. Ale jest sporo punktów wspólnych między kulturami jedynie to można zastosować. To coś takiego jak powiedziałem kiedyś Ukraińcom, że mam gdzieś Banderę i naszych pieprz…. O Wołyniu liczy się dla mnie jacy są tu i teraz dla mnie jako sąsiedzi.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Nie wiem czy to tylko my Polacy…być może.
          Co do dnia dzisiejszego…moja teściowa przeżyła Wołyń. Trauma w niej pozostała do końca życia. Tego się nie da zapomnieć. Twoje podejście jest niby słuszne, bo w końcu obecne pokolenie nie ma z tamtymi wydarzeniami nic wspólnego. Tak to jednak nie działa…czego przykładem są choćby nasze relacje z Izraelem…

          Polubienie

        2. Wołyń, ale też cała działalność band UPA, to oczywiście coś czego nie da się ot tak puścić w niepamięć chociażby po to by to się nie powtórzyło. I nigdy nie twierdzę, że Polska powinna udawać, że nic się nie stało. Stąd może uścislę co nazwałem piep… o Wołyniu, a mianowicie to co nasi rządzący potrafią, czyli dowolny temat zakończyć wstawką o Wołyniu, ewentualnie o Smoleńsku, albo Katyń, albo LGBT.

          Czasami ich wypowiedzi są z sensem i na miejscu…

          A co do incydentu, o którym wspomniałem to ostatecznie gościa co chciał wywoływać konflikty, wziął inny Ukrainiec na bok pogadał z nim… I następnego dnia podburzacz do konfliktów przeprowadził się gdzieś indziej. Ogólnie wszędzie są ludzie i ludziska…

          Polubione przez 1 osoba

  4. Też myślę, ze może to różnice w zwyczajach, mentalności? (Chociaż mnie zwyczaje niektórych moich sąsiadów działają na nerwy, a dorastaliśmy na tym samym osiedlu :P) I na pewno lewostronni mają dużo większe możliwości prowadzenia wrogiej propagandy. W każdym razie szkoda, że ochłodzenie trochę psuje atmosferę tego waszego zakątka.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Trochę się z tym liczyliśmy. Zawsze wszystkim powtarzałem dookoła, że to ja jestem napływowy i ja muszę się dostosować…bo tak powinno być z mojego punktu widzenia…złe to jednak złe, jeśli ktoś tego nie widzi to, to mnie smuci.
      Na marginesie…w Stanach hispanojęzyczni uważają, że skoro jest ich tyle to wszyscy powinni mówić po hiszpańsku…ot fu…ing paradoks.

      Polubienie

  5. Przykra sprawa… Życie mnie nauczyło, że na obmowę nie ma rady, trzeba odpuścić i pójść w swoją stronę. Niestety, sytuację macie nieciekawą, bo tak między młotem a kowadłem…
    Ja wiele razy chciałam gdzieś się wyprowadzić, głównie tak dla samej zmiany i nowych wyzwań, ale przy rozmowach na ten temat mąż na koniec wytaczał ciężkie działa w postaci argumentu „ale tutaj mamy dobrych sąsiadów”. No i to prawda, zwykle ten właśnie argument przeważał, bo chociaż nie jesteśmy z sąsiadami w jakichś bardzo zażyłych i przyjacielskich stosunkach, to trzeba przyznać, że spokoju nam nie zakłócają, a i przydatni czasem bywają (i vice versa), a jak się nasłucham jak to u innych bywa, to zaczynam doceniać to co mam :).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Definitywnie nie jest to sytuacja przyjemna. Nie szukaliśmy konfliktów. To nie w naszej naturze. Zawsze z naszych wojaży przywoziliśmy prezenty, zawsze pytaliśmy czy nie chcą czegoś ze Stanów, gdy się tam wybieraliśmy. Twój mąż ma rację jeśli chodzi o sąsiadów. Z drugiej strony ludzie to tylko ludzi, nigdy nie wiesz kiedy komuś nadepniesz na piętę…jedni odbiorą to jako żart, inni będą to pamiętać do końca życia…myśle, że popełniliśmy błąd zgadzając się na wypas konia. Prawostronni odmówili i widać wychodzi im to na zdrowie

      Polubienie

  6. „Końskie szkody” nie da się załatwić tym czy innym językiem, koń tego i tak nie zrozumie. Skoro ta „dolna część” jest Twoja, to jaki problem z pozbyciem się konia.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Miewalam klopoty z sasiadami, ktorzy nigdy z nami nie rozmawiali, bo bylismy obcokrajowcy, ignorowali nasze uwagi na granie glosnej muzyki, jedna sasiadka zawsze na schodach za mna plula, az do dnia kiedy oboje stracilismy nerwy. Nie ma sie czym chwalic, ale po dosyc agresywnym starciu pomoglo, muzyka ucichla I plucie sie skonczylo. W Stanach dla odmiany mamy cywilizowanych, jedni mowia hello inni nie, ale nie ma konfliktow.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dlatego mamy bardzo wiele szacunku w tym kontekście do Stanów. Być może to ich I’m sorty i wieczny uśmiech na twarzy w tym momencie trącą odrobiną fałszu, generalnie jednak, ze względu na olbrzymią mieszankę kulturową, ludzie są wyjątkowo tolerancyjni, bez żadnych oczekiwań w stosunku do innych. Tego nam tutaj brakuje.

      Polubienie

  8. Wielokulturowym krajem jest też Rosja. Z tym, że oni umieją wewnątrz utrzymać pokój. Czego nie da się napisać choćby o Chinatown w NY.

    Wiesz mało wiem m.in. o Ekwadorze (tyle co z głupiej szkoły, co z pewnością nie ma nic wspólnego z rzeczywistością), mógłbyś mi przybliżyć ten kraj prawnie oraz pod względem „dzieci Ziemii” czyli jadowitych stworzeń? Byłbym wdzięczny, bo szukam czegoś dla siebie, a UE i terytorium NATO nie są dla mnie. Afryka i Azja rządzą węże …

    Polubione przez 1 osoba

    1. Różnica polega na tym w w Rosji tą wielokulturowość chciano zrusyfikować. Wk rajach, o których mówię tego nie było….chociaż z drugiej strony w każdym z tych krajów tępiono tubylców w sposób wyjątkowo niehumanitarny i bezwzględny.
      Mało kto wie coś o Ekwadorze. Nas przyciągnął tutaj fakt, że to kraj leżący na uboczu dzisiejszych niepokojów społecznych. Jego walutą jest dolar amerykański, zatem nie płacimy żadnych kosztów wymiany. Życie jest bardzo tanie i nieskomplikowane.
      Pisałem wielokrotnie o Ekwadorze na swoim blogu. Nie chce się powtarzać dlatego zachęcam do poszperacie w moim blogowym archiwum. Z chęcią odpowiem, w miarę swoich możliwości, na konkretne pytania.

      Polubienie

  9. Myli mi się, które z was było na hacjendowej górce pierwsze, ale jeśli wprowadziliście się ostatni, to to może tym z lewej i prawej wydaje się, że macie najmniej do gadania? Albo po prostu wspólny język robi swoje i z czystej złośliwości trzymają sztamę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Prawostronni mieszkali przed nami…lewostronni stawiali swój dom w tym samym czasie co my. Początkowo oni raczej byli na uboczu, z uwagi na fakt, że tylko oni pracują, reszta to seniorzy. Język niewątpliwie by pomógł .. wierzę w przeznaczenie, widać tak miało być.🙂🙂🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą 💋

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

%d blogerów lubi to: