Rozmowy różne

Zwykle gdy przyjdzie mi znaleźć się wśród nieznajomych i ktoś się mnie pyta skąd jestem zawsze odpowiadam, że z Polski. Budzi to oczywiście zdziwienie. Dopiero gdy wyjaśnię, że ostatnie dwadzieścia lat z hakiem przemieszkałem w USA zdziwienie ustępuje zrozumieniu. W końcu przyjechać do Ekwadoru ze Stanów a nie z odległej na końcu świata Polski to ma jakiś sens.
Nie inaczej zatem było w trakcie mojego zabiegu. Wymagana była do niego anestezja. W związku ze związkiem musiał być przy nim, oprócz mojego chirurga, również specjalista w tym zakresie.
Podłączyli mnie do kroplówki ale dla spokojności obaj lekarze wdali się ze mną w niezobowiązującą rozmowę. Skąd jestem to był jej początek. Gdy powiedziałem, że z Polski anestezjolog chciał błysnąć przede mną znajomością tematu i natychmiast wybałakał z siebie nazwisko naszego kapitana w kopanej, czyli Lewandowskiego, dla mniej wtajemniczonych.
Dawno temu gdy w Stanach mówiłem o kraju mojego pochodzenia natychmiast padały dwa nazwiska Wałęsa i Wojtyła. Irytował mnie szczególnie ten pierwszy, bo według mnie zdradził Solidarność na korzyść kariery politycznej do czego kompletnie się nie nadawał. To było kiedyś. Piłka nożna to oczywiście w Ameryce Południowej niemal jak religia. Stąd specjalnie nie dziwi mnie popularność pana Roberta. On sam mnie jednak ostatnio dość mocno irytuje, podobnie jak kojarzenie z nim naszego kraju. Mój chirurg nieco starszy wiekiem od anestezjologa przyszedł mi z pomocą. Okazało się, że pamięta również Latę, Szarmacha i bodaj Deynę. Pamiętał nasze osiągnięcia z Niemiec i Argentyny. To są moi piłkarze. Przy okazji poduczyłem pana od usypiania odnośnie naszych innych znanych z ostatnich lat ludzi. Na pierwszy ogień poszedł … Wałęsa. I tu mój chirurg mnie zaskoczył bo wiedział, że Lech stał na czele Solidarności. Na drugi ogień strzeliłem Wojtyłą. Samo nazwisko niewiele mówiło, ale Jan Paweł II natychmiast wywołał odpowiednie skojarzenia. Miałem w planie jeszcze parę nazwisk…ale odjechałem do krainy nieważkości, choć nie całkiem bo niby widziałem co ze mną robią ale czucia w tym nie było. To wróciło po kilkunastu godzinach i wcale do przyjemnych nie należało.

39 myśli na temat “Rozmowy różne

Dodaj własny

  1. Prawdę powiedziawszy na nazwisko Lewandowski dostaję kurwicy. Nie ma dnia żeby na portalach na które zaglądam by poczytać co tam w świecie słychać nie pojawiły się artykuły o tym panu i już dostaję obrzydzenia o wieściach na temat jego transferu do Barcelony! Jakby kuźwa nie było ważniejszych spraw niż to czy się hrabia z Niemiec do Hiszpanii przeprowadzi! Fakt, wyrobił sobie markę, ale traktowanie go jak jakiegoś bożka to przesada. Z dwojga złego już wolę Wałęsę niż Lewandowskiego, bo żona tego pierwszego nie proponuje mi co drugi dzień diety w mojej skrzynce mailowej! 🙂

    Polubienie

    1. I ja już nie mogę nawet patrzeć na nagłówki co to dzisiaj robi jaśnie wielmożny Robert. Szanuje to co osiągnął i niech się wspina jeszcze wyżej byle zachował przy tym choć odrobinę pokory….niestety ostatnio zachowuje się jak marny celebryta.

      Polubienie

    1. Zaglądam do Ciebie regularnie i czytam wszystkie artykuły … nie zawsze komentuje, ale jestem i tak stałym czytelnikiem.
      Strajki się skończyły już ponad tydzień temu. Działo się jednak i było sporo niepewności.

      Polubienie

  2. Mnie najbardziej zaskoczył medelliński raper, którego pierwsze skojarzenie z Polską to był Popek. 😀 Patrząc na jego stopień wytatuowania można było dostrzec inspirację. 🙂
    A w Gruzji z kolei można było usłyszeć takie nazwiska, jak Wałęsa, Wojtyła i – uwaga – Kaczyński. 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Widać, ze określone środowiska maja swoich celebrytów … nie przepadam za rapem to i Popek jest mi obcy. Sztuka to kwestia gustu.
      O gruzińskiej miłości do Kaczyńskiego słyszałem…oni ponoć tez mają słabość do Stalina. Co kraj to inny bohater.

      Polubienie

      1. Ta miłość to do Lecha oczywiście. 😉
        Magnesy ze Stalinem sama widziałam! (Chociaż teraz to już nie jestem pewna, czy to nie projekcja, dlatego wolę robić zdjęcia wszystkich osobliwości.) Jakby nie było, to chyba najbardziej znany Gruzin… Muzeum w mieście rodzinnym też można odwiedzić. Ale tak poza tym kraj piękny, a ludzie mili. 😀

        Polubione przez 1 osoba

        1. No i motyw Escobara też łatwo znaleźć. 😀
          Ale ja paru Kolumbijczyków z pamięci wymienię – z takich, co wszyscy znają, to choćby Garcia Marquez i Shakira (zresztą znaczna część hiszpańskojęzycznej muzyki, która leci w popularnych radiach, to Kolumbijczycy). 🙂 A Gruzinów bym musiała szukać. 😅

          Polubione przez 1 osoba

        2. Hahaha…z literatury oblałem…ale owszem, owszem…Shakira to inna para kaloszy….nawet wiedziałem, że ona Kolumbijka choć nie do końca czystej krwi bo chyba jeden z rodziców pochodził z Libanu.

          Polubienie

  3. No i zrobiłeś mi dzień :)))) Masz poważny problem z tym naszym Lewandowskim 🙂 Jak nic samcza zazdrość i rywalizacja 😉 Tymczasem to zdolny, pracowity człowiek, a jego jedyną winą jest to, że mu się udało. Mogę się tylko domyślać, jak wiele poświęceń go to kosztowało. A co poza tym ? Nic. Żadnych skandali, chamstwa, histerii. Nudno. Ja sobie taką nudę cenię. Jedyną sensacją dla dziennikarzy jest to, że chce przejść do innego klubu 🙂 Dlatego kochamy Roberta. Znaczy, my kibice.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiedziałem, że mnie postawisz do pionu. 😀😀😀Nigdy nie odmawiałem mu zaangażowania i ciężkiej pracy w tym do czego doszedł. Szanuje jego osiągnięcia i mam do nich wiele respektu. Piłka nożna to sport zespołowy, sam Lewandowski bez tych innych dziesięciu współpracowników na boisku niewiele by zdziałał. Jemu się jednak wydaje, że wart jest więcej niż reszta drużyny. Mnie to trąci samolubstwa i brakiem szacunku dla reszty zespołu.
      Czytałem kiedyś wywiad z Gorgoniem. Powiedział on, że jest pod wrażeniem osiągnięć Roberta, jednak według niego najlepszym piłkarzem w naszej historii był, według niego, Lubański…jestem w pełnej zgodzie z tą wypowiedzią.

      Polubienie

      1. Jorguś Gorgoń mieszkał niedaleko mnie. Był naprawdę dobrym stoperem i zgadzam się z nim co do Lubańskiego. Widziałam ten mecz, kiedy został brutalnie sfaulowany, ciągle mam to przed oczyma 😦 Chyba McFarland nazywał się faulujący, ale głowy nie dam. Po tej kontuzji nigdy się już nie pozbierał.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Ja tez pamietam ten mecz. To był czerwiec 1973 na Śląskim w Chorzowie. Lubański strzeli gola odbierając piłkę Bobby Moore’owi a potem ten nieszczęsny faul Mc Farlanda.
          Przynajmniej co do Lubańskiego się zgadzamy.

          Polubione przez 1 osoba

  4. Jeszcze nikt nigdy nie nawiązał do żadnej postaci o polskich korzeniach, kiedy mówię ludziom w Australii, że jestem z Polski. Oni nawet nie kojarzą, że australijska góra Kościuszki jest nazwana na cześć Polaka, i że odkrył ją Polak. Oni myślą, że to góra Kozkozko.
    Raz tylko ktoś skojarzył Wałęsę z Polską- w Egipcie, kiedy marzyła im się rewolucja, kilkanaście już lat temu, i wymawiali to jako Walencja, a nie Wałęsa, więc ciężko było się dogadać.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Odległość robi zapewne swoje. W Stanach na początku lat dziewięćdziesiątych Wałęsa i Wojtyła to byli prawie jak bogowie. Nic tylko we dwójkę załatwili cały Układ Warszawski. Mieli niewątpliwy wkład ale bez pomocy świata wiele we dwójkę by nie zdziałali. Tak czy inaczej musiałem ogolić wąsy bi męczyło mnie to kojarzenie mnie z Wałęsą.

      Polubienie

  5. No toście sobie pogadali! Opis wydarzenia przypomina bardziej towarzyska pogawędkę niż przygotowanie do zabiegu medycznego:) Chyba, że psychoterapia była wliczona w cenę zabiegu:)

    Polubione przez 1 osoba

  6. Anestezjolog zwykle rozmawia z pacjentem, żeby się zorientować w jakim momencie delikwent na dobre „odpływa” (maszyny bywają w tym zwodnicze). Czasem tylko pyta „jak pan się nazywa” lub każe odliczać od 10 do 1 czy coś w tym rodzaju. Zawsze to przyjemniej dla pacjenta, jak odbywa się to w formie towarzyskiej rozmowy, bo przy okazji zmniejsza stres. Więc brawo dla przyjaznego doktora :). A może po prostu trafił Ci się taki rozmowny lekarz :).

    Na Lewandowskich też już nie mogę patrzeć (i słuchać), strach otworzyć lodówkę, bo któreś wyskoczy, reklamują już wszystko. No i poza tym cóż, kasa każdego zmienia, jak widać.
    Mam w rodzinie Lewandowskich nie spokrewnionych z naszym kopaczem, ale widziałam reakcję recepcjonisty w zagranicznym hotelu, jak zobaczył w dokumentach to nazwisko. Zażartowaliśmy, że to nasz kuzyn, to gość z emocji nie dał sobie potem wytłumaczyć, że to żart, bo już przestało cokolwiek do niego docierać, rozpłynął się w zachwycie nad tym najsłynniejszym L. i nie przestawał na ten temat nadawać. Nawet po wyjaśnieniu, do końca pobytu witał nas i traktował niezwykle serdecznie :).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Już kiedyś mnie usypiano do zabiegu i było raczej bardzo konkretnie bez żadnych pogadanek. To mi się nawet podobało bo trochę jednak odsunęło moją uwagę od tego co przede mną. Nawet nie zauważyłem kiedy mnie „powaliło”.
      Co do Lewandowskich to mam podobne zdanie, kasa i zero pokory. Mam dla niego wiele szacunku za to co osiągnął. Wydaje mi się jednak, że ostatnio mocno mu się poprzewracało pod sufitem.
      Piłka nożna w obecnej formie to już nie ta sama dyscyplina sportu jaką ja pamiętam. Niestety pieniądze generalnie zniszczyły sport. Choć pozostał on ciagle swego rodzaju odskocznią od rzeczywistości…co widać po tym recepcjoniście.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Pisane Kobiecą Duszą

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

%d blogerów lubi to: