Trochę historii

International Living, to jedna z bardziej znanych stron internetowych oferujących zachodnim emerytom interesujące miejsca na ziemi, które nadają się do zamieszkania po przejściu w stan spoczynku. Portfel emeryta nie należy do zasobnych zatem owe miasta gdzieś tam w świecie muszą spełniać wiele kryteriów aby załapać się na listę ciekawych i polecanych miejsc.
Jakoś wedle 2011 roku trafiła tam Cuenca. Wiele jej cech spełniało założenia International Living. No i zaczęło się. W ciągu następnych dwóch, trzech lat nastąpił najazd zachodnich emerytów na miasto. Nasz pierwszy apartament, który kupiliśmy w 2010 roku, trzy lata później już kosztował dwa razy tyle. Popyt na nie zaczął przewyższać podaż, nie dziwota zatem, że ceny rosły w zawrotnym tempie. Dodatkową zachętą była łatwość zakupu i bardzo proste wymagania w celu uzyskania stałego pobytu.
Początkowo radość była obustronna bo w końcu kupowano od Ekwadorczyków. Gdy jednak ceny atrakcyjnych lokalizacji zaczęły przekraczać możliwość lokalnego kupca, wielu przestało się to podobać. Koło jednak toczyło się dalej. Zaczęły też pojawiać się nowe problemy z napływowymi mieszkańcami. Większość z nich to przecież emeryci. Ta grupa zwykle choruje i trzeba jej zapewnić odpowiednie świadczenia. Pojawiła się opcja wykupu polisy zdrowotnej bezpośrednio od państwowego ubezpieczyciela. Cena dla napływowych była bardzo atrakcyjna. Problem jednak w tym, że aby ta cena była na tym poziomie całe rzesze zatrudnionych mieszkańców Ekwadoru płaci ową składkę w trakcie całego swojego zatrudnienia. Nie było to zatem w porządku aby zachodni emeryt ponosił te same koszty za ubezpieczenie skoro nigdy tutaj nie pracował. Prawdą jest, że wielu z nich nie wykorzystywało systemu państwowego lecz leczyło się prywatnie bo i te koszty były relatywnie niskie. Kilka procent przybyszów wykorzystało jednak publiczną ofertę, co oczywiście nie mogło spotkać się z zadowoleniem Ekwadorczyków. Państwo próbowało wymusić wykupywanie prywatnych ubezpieczeń. To jednak była tylko podkładka bo w rzeczywistości nikt tego ubezpieczenia nie respektował.
Zaskoczeni ilością napływających emerytów oficjele zaczęli zmieniać przepisy imigracyjne komplikując procedury i cały proces. Z jednej strony pieniądze były chętnie widziane z drugiej trzeba było pokazać lokalnym, że istnieje jakaś kontrola. Trwa to do dzisiaj i praktycznie nikt nie wie co jest aktualne a co nie.
Nam się jeszcze udało skorzystać z relatywnie prostych procedur, choć już były one bardziej skomplikowane od tych oryginalnych. Nigdy nie korzystaliśmy z publicznej ochrony zdrowia bo ta prywatna jest łatwiej dostępna. Poza tym częściej odwiedzamy naszą ajurwedyjkę niż tradycyjnych lekarzy.
Z perspektywy czasu wiem, że Ekwador pozwolił nam żyć w miarę spokojnie i komfortowo. Jak wszędzie i tu są plusy ujemne, z których najważniejszym są ludzie. Ale z tym gdzie by nie uciekł zawsze będzie tak samo.

Przepisy kieruje się pod urzędników i tak komplikuje, że nikt z nich nic nie rozumie.
Reklama

47 myśli na temat “Trochę historii

Dodaj własny

  1. Typowa sytuacja, gdy napływ emigrantów odchorowują tubylcy, ale jak zawsze winni są rządzący, którzy co jest normą okazali się mało przywidujący, a teraz ratują sytuację gmatwając ją jeszcze bardziej. Naiwnie będę powtarzał że dla rządzących najważniejsi powinni być właśni obywatele…Choć jak wiadomo nigdy nie są…

    Polubione przez 1 osoba

        1. Wyborcy PiSu żyją w alternatywnym świecie, jaki tworzy kurwizja. Tam Polska jest rajem, wszyscy żyją w dobrobycie i cały świat patrzy na nas z podziwem 🙂 🙂 Gdyby wyłączyli telewizory to mogli by doznać szoku.

          Polubione przez 1 osoba

  2. W Polsce wiele miejsc mogloby skorzystac na naplywie takich imigrantow. Zreszta wiele osob juz tam jest. A przed pandemia wsrod tak zwanych cyfrowych nomadow, Polska uwazana byla za najbardziej niedoceniony kraj na swiecie. Niestety, wojna to wszystko skomplikowala.
    Z kolei Rumunia staje sie ostatnio wrecz modna wsrod Anglikow.To samo Portugalia, ale raczej wsrod Amerykanow.
    …….
    A co do meritum.
    Zauwazylem ze i w USA i w Kanadzie miasteczka juz reklamuja sie jako destynacje dla emerytow – ceny domow, koszty zycia, wskaznik przestepczosci, jakosc opieki zdrowotnej. Klopot zaczyna sie gdy wszyscy jada w to samo miejsce. Wtedy zaczynaja sie problemy ktore opisales. Ale przeciez tych miejsc jest multum.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Polska według mnie w aktualnej sytuacji politycznej bardziej zniechęca niż zachęca. Dużą rolę odgrywają też warunki atmosferyczne, emeryt szuka ciepła, pod tym względem Rumunia wydaje się doskonałym miejscem.
      Nie znam realiów Kanady. Stany wykończyły mnie podatkami gruntowymi. Wiem, że nie w każdym stanie są one tak nienormalne jak w New Jersey, tak czy inaczej koszty utrzymania w Stanach dla emeryta są raczej zbyt wysokie.

      Polubione przez 1 osoba

  3. @ jotka

    Ja mieszkam w kraju imigracyjnym i w imigracyjnym miescie. Wiec pewna liczba imigrantow odmladza spoleczenstwo. Kobiety teraz maja malo dzieci, albo wcale.
    Trzeba to kims uzupelnic. Inaczej spoleczenstwo starzeje sie mentalnie.

    Polubione przez 1 osoba

      1. @ WzE
        Pier*ol, pier”ol, jak mawiali starozytni rzymianie. Teraz kazde miejsce stara sie jakos „sprzedac”. Tu jest niedrogo, tam mozna nawiazac kontakty, jeszcze gdzie indziej mozna przyjemnie spedzic czas.. I tak dalej. Dla kazdego cos milego.
        No wiec w tym NJ jakis „seaside resort” zgodzil sie na festiwal punkowy, tylko zeby ktos, ktokolwiek, przyjechal. A to byl kiedys luksusowy osrodek wypoczynkowy dla mieszkancow Nowego Jorku . Tyle ze potem zostal zapomniany. Moj kolega tam byl na tym festiwalu, pozwiedzal sobie miasto. To bylo w lecie 2002, albo w 2003 o ile dobrze pamietam.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Może to byli rzeczywiście Rzymianie…powiedzenie znam. Przemieszkałem w NJ prawie dwadzieścia pięć lat. W 2002 to był jeszcze całkiem przyzwoity stan. Nie zrozum mnie źle to bardzo ładne miejsce i ma wiele do zaoferowania. To też jeden z najdroższych stanów w USA. Znam ludzi, którzy płacili podatek gruntowy ponad 20k rocznie…może stać na to kogoś o milionowych dochodach, ale napewno nie emeryta. Znam sytuację takiego kogoś, kto płacił podatek 10k rocznie i zżerało to całą jego emeryturę…musiał dorabiać sobie w Walmarcie…to nie moja bajka. Wolę być tu gdzie jestem, chociaż do NJ mam wiele sentymentu.

          Polubione przez 1 osoba

  4. Mieszkańcy Cuenci muszą się zdecydować, czy chcą mieszkać w otwartym i tolerancyjnym mieście, czy w znajomym zaścianku. Zawsze jest coś za coś, medal ma dwie strony, a kij dwa końce 🙂

    Jak się wymawia Cuenca?

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ludzie jako że leniwi ludzie, z którymi nic nie da się załatwić? Bo podejrzewam, że z drugiej strony ludzie są tam mili, uśmiechniętci i pozytywni. Pamiętam, że mój kuzyn trzy lata spędził na studiach w Hiszpanii, ale nie chcieli tam z żoną zostać, bo wieczna siesta i niesłowność Hiszpanów sprawiła, że częściej mieli napady wściekłości o zepsute gniazdko w domu, czy niedostarczoną przesyłkę niż słońce i plaża były wrate : )

    Polubione przez 1 osoba

    1. Początkowo byłem i ja zachwycony ich stylem życia i takim specyficznym podejściem na zasadzie „mañana”. Im bliżej jednak ich poznaję, tym bardziej zaczynam w nich dostrzegać sporo wad. Najbardziej mnie denerwuje to ich myślenie, że ja siedzę na pieniądzach…brrr, zaraz mnie szlag trafi…co gorsze im bogatszy Ekwadorczyk tym bardziej stara się mnie wydymać…tak ich natura.

      Polubienie

      1. Bogaty Ekwadorczyk pewnie tak doszedł do bogactwa- sami w Polsce mówimy, że pierwszy milion trzeba ukraść. A potem to nastawienie, że aby mieć, yrzeba zabrać innemu, zostaje w naszej głowie na zawsze. Podejrzewam, że pół Azji i Afryki też miałoby takie podejście, że jak Europejczyk/Amerykanin, to napewno bogaty, więc niech płaci za nas wszystkich.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Pewnie tak właśnie jest, ze obywatele bogatego zachodu, co do jednego są postrzegani w trzecim świecie jak krezusi..tutaj ukuło się powiedzenie, że musimy płacić tak zwany gringo tax…nie mam z tym problemu, jednak wszystko ma swoje granice, znam relacje cenowe, jest różnica między podatkiem a naciąganiem.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą 💋

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

%d blogerów lubi to: