Podzial majątku

Nasze drogi z lewostronnym definitywnie się rozeszły. Dość dawno temu wracając do domu z prawostronną jej samochodem, z jakiegoś powodu, którego nie pamietam, zacytowała nam przysłowie, które dotyczyło mieszkańców Cuenki i brzmiało mniej więcej tak: mieszkańca Cuenki poznaje się przy wyjściu, nie przy wejściu. Znaczyło to, że na początku są oni mili a potem im głębiej w znajomość tym bardziej pokazują swoje prawdziwe oblicze. Mam jakieś podskórne wrażenie, że można to zastosować w znacznie większej ilości przypadków.
Tak czy inaczej lewostronny potwierdził to co do joty. Dodatkowo jest wyjątkowo bez honoru. Zadeklarował się, że nie chce być od nas zależny w jakimkolwiek przypadku. Stąd rozstaliśmy się w prowadzeniu kurnika. On ma swój, my mamy swój. Co ciekawe, nie zrezygnował jednak z wypasu konia na naszej posesji. Czy można być bardziej bezczelnym? Nie mścimy się na koniu i z litości dla niego nie robimy z tego problemu. O dziwo lewostronny nauczył się teraz wiązać konia tak aby nie hasał sobie po całym naszym majątku.
Z kurzym majątkiem tez podzielić się łatwo nie było. Uważaliśmy z Luśką, że ponieważ to on wycofujcie się ze wspólnoty, to koszty budowy kurnika na naszej posesji nie podlegają podziałowi. Skończyło się zatem na tym, że zabrał wszystkie nieruchomości z kurami włącznie a my zostaliśmy z dwoma kurami i pustym kurnikiem.
Zabierał wszystko na raty, ale wreszcie wyniósł się i póki co mamy kurzy spokój.
Zostawił nam natomiast obornik, który kwalifikował się już do wymiany. Właśnie z tym zmagaliśmy się niemal cały piątek. Czyszczenie kurnika okazało się bardziej pracochłonne niż się spodziewałem. Już robiliśmy to kiedyś wspólnie z lewostronnym i było to dość niesympatyczne wspomnienie. Kurz w środku wymuszał noszenie maseczki co z kolei utrudniało oddychanie. Dla nas dwojga, czyli mnie i Luśki, to trochę za dużo. Od czego mamy Pepe? On z tych, że jak może zarobić to nigdy nie odmawia. Oczywiście trzeba było mu pomóc ale gros pracy wykonał sam.
Przy okazji skrytykował lewostronnego, być może przemawiała przez niego życzliwość, być może wiedział co chcieliśmy usłyszeć. Tak czy inaczej powiedział, że najlepiej mu się pracuje dla nas. Byłbym zdziwiony gdyby było inaczej. U nas dostaje kawę z czymś do przegryzienia, nikt go nie pilnuje i w sumie raczej rzadko pracuje wymagane osiem godzin.
Kurnik wysprzątany, będzie spokój na kilka miesięcy. Muszę przyznać przy okazji, że coraz bardziej mi po drodze z ludźmi pokroju Pepe niż tymi z górnej półki. Z Pepe raczej nie ma słownej gry pozorów. Próbuje mnie naciągnąć z czasem pracy, ale przy jego zarobkach już mi to nawet nie przeszkadza. Gość ma ponad siedemdziesiąt lat, to że wciąż mu się chce pracować wymaga szacunku i podziwu. Oby mu tylko zdrowie dopisywało, bo bez niego będzie raczej ciężko ze znalezieniem pomocy.

38 myśli na temat “Podzial majątku

Dodaj własny

  1. Szkoda że tak się stało, ale cóż… Mój dziadek powtarzał że z rodziną i najbliższymi sąsiadami spółek sie nie zakłada, bo to proszenie się o wrogów w najbliższym otoczeniu i coś w tym kuźwa jest… Tak jak w tym że często ci biedniejsi reprezentują wyższy poziom niż ci bogaci.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Wiem , że popełniliśmy błąd z tą spółką…to nie pierwszy i nie ostatni raz. Staram się ufać ludziom i często wychodzę na tym jak Zabłocki na mydle..może kiedyś się wreszcie nauczę tego o czym mówił Twój dziadek.
      No cóż wszędzie są ludzie i ludziska.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Nieciekawa sytuacja i potwierdza się przysłowie – mówiły jaskółki, że najgorsze są spółki.
    To także i moja refleksja, że często lepiej dogadasz się z prostym człowiekiem, niż z „inteligentem”…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Myślę, że zacytowane przez Ciebie przysłowie jest bardzo uniwersalne. Wielu z mieszczuchów, którzy sprowadzili się na polską wieś przekonani, jakie to są czułe, ludzkie relacje, zobaczyło po jakimś czasie pewne sprawy w innym świetle. Jeśli chodzi o górne i dolne półki, ludzie się na nich nie różnią, ale jeśli czujemy podskórnie nad kimś przewagę, pewnie psychicznie jest nam lżej. Pozdrawiam, bywam, czytam. Happy new year w zasadzie 😊

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zasadniczo nie dziele ludzi na inteligentych i robotników. Najważniejsze jest doświadczenie życiowe. Żeby mieć szacunek dla robotnika trzeba fizycznie popracować, jak się nigdy ktoś nie ubrudził to i do niczego na ogół nie ma szacunku. Moi sąsiedzi to trochę taki typ ludzi. Sam nie jestem bez wad zatem na tym poprzestanę.
      Cieszę się, że zaglądasz. Masz ochotę komentujesz, jeśli nie, to na tym polega szeroko pojętą wolność.
      Wszystkiego najlepszego również i dla Ciebie i Twoich najbliższych w tym Nowym Roku.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Zdecydowanie praca w różnych zawodach poszerza horyzonty, pozwala doceniać to, co się ma i złapać orient, jak trudne są różne prace. Natomiast porównujemy się zawsze, to odruch naturalny, wbudowany w nasz mózg. I w zasadzie zawsze, gdy dochodzi do zerwania współpracy, na wsi czy w mieście, w zależności od tego którą stronę zapytać, otrzymujesz informację, że to ta druga strona nadużywała dobroci i nie wywiązywała się z umów. To też taka cecha życia społecznego, choć chcielibyśmy móc bardziej ufać. Bardzo się ostatnio rozpraszam na różne sprawy, stąd nawet niewielka moja aktywność u mnie na blogu. Codziennie piszę tutaj. Wszystkiego dobrego 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        1. Bezdyskusyjnie masz racje, mamy tendencje do usprawiedliwiania siebie. Nie mam wątpliwości, że robię to samo. Zdaje sobie sprawę, że nie jestem idealny, takich chyba nie ma, z drugiej strony na swoje postępowanie jednak zawsze znajduje wytłumaczenie. Dobrze, że to odruch naturalny, inaczej bym stracił cały szacunek do siebie.
          Ja chociaż pisze tylko tutaj, to też preferuje krótkie relacje…dłużyzna mnie męczy…mam nadzieje, że to tez odruch naturalny.
          Wszelkiej pomyślności.

          Polubione przez 1 osoba

        2. Żeby napisać dłużyznę … trzeba mieć czas 😄 post na Galaktycznej zazwyczaj dłubię kilka dni. Teraz średnio mi to pasuje do grafiku dnia, chociaż wcale nie jestem taka zarobiona. Po prostu, zamiast pisać wole doświadczać. Też dobrze. Nawzajem 😃

          Polubione przez 1 osoba

  4. Co za wojna podjazdowa z tym sąsiadem…
    Myślałam, że ta ptrawda życiowa, że z ludzi wyłażą ich prawdziwe charaktery dopiero po jakimś czasie jest bardziej trafna w stosunku do Europejczyków i Azjatów, którzy bardziej ukrywają swoje emocje i myśli, a Latynosi, ze względu na tendencję do wolnej ekspresji emocji i mówienia tego, co mają ochote teraz powiedzieć, będą łatwi do weryfikacji od samego początku znajomości. Jestem zdziwiona. Chyba, że ten lewostronny sąsiad to nie miejscowy, a też przyjezdny?

    Polubione przez 1 osoba

    1. To miejscowy, rodowity Ekwadorczyk. Mam wiele ciepłych wspomnień ze spotkań z Ekwadorczykami. Odnoszę wrażenie, że prawdziwe emocje jednak dość dobrze ukrywają. Gringos nie są specjalnie lubiani na tym kontynencie. Tutaj każdy nie Latynos to gringo, zatem i ja podpadam pod tą klasyfikację. Panowanie Amerykanów nad tym kontynentem odbija się niekorzystnie na ich odbiorze przybyszów z bogatych krajów. Widzą w nas przede wszystkim pieniądze a dopiero potem ludzi. Kulturowo różnimy się. Nie narzucam tu nikomu swoich poglądów, bo jednak to ja jestem przybyszem i, przynajmniej ja tak uważam, to ja muszę się dostosować a nie oni. Czasami jednak trzeba się postawić. Mam wrażenie, że mój sąsiad po raz pierwszy usłyszał ode mnie „nie” i to wyzwoliło w nim całą niechęć do gringos, bo tutaj on jest u siebie.

      Polubienie

      1. To dobre podejście, że jako przybysze skądś to my musimy się dostosować. W końcu przyszliśmy ,,w gości”. Oczywiście są pewne granice- przecież gospodarz też nie może nam wleźć na głowę.
        Nie myślałam, że Latynosi mogą nadal chować urazę do ludzi z bogatszych krajów. Jakby nei było, oni sami są mieszankąEuropejczyków z ludnością miejscową do tego stopnia, że wszelkie wpływy kulturowe się w tej mieszance rozpuściły.
        Ja osobiście znam tylko ludzi z Peru i Kolumbii- najbardziej uśmiechnięci ludzie świata (może zaraz po Filipińczykach), którzy walą prosto z mostu o wszytko i rzadko gniewają się o coś dłużej niż 5 minut. Ale nie są u siebie, i jest to też pokolenie 20-30 lat, więc nie jest to reprezentatywna grupa.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Na temat Latynosów opowiem Ci historie słowa Gringo. Amerykanie podczas budowy Kanału Panamskiego zwykle nosili stroje khaki czyli zielone. Tubylcy wyjątkowo nie lubili przybyszów, nauczyli się zatem jednego sformułowania Zielony wynoś się czyli Green Go. Słowo to przekształciło się w Gringo ale w dalszym ciągu ma podtekst negatywny…my tutaj dla nich jesteśmy gringos i mogą tylko udawać, że nas lubią tak naprawdę kochają nasze pieniądze. Znane tutaj jest też powiedzenie gringo tax, czyli biali płacą więcej.
          Na wyjeździe każdy naród sprawia inne wrażenie, naprawdę poznajesz go w domu. Być może do Hiszpanów mają tutaj słabość bo to ten sam język i związki z najazdu konkwistadorów. W skrócie tak to wyglada.

          Polubione przez 1 osoba

        2. Ciekawe, zawsze wydawało mi się, że gringo jest od słowa szary jako gris i myślałam, że dla nich jesteśmy po prostu tacy bezbarwni 😀
          Zawsze biedniejsze kraje kochają pieniądze bogatszych- na kasie cały świat stoi. Smutne to.

          Polubione przez 1 osoba

    1. Częstujemy go zawsze naszymi specjałami. On bardzo jest ciekawy Polski i często nas o nią wypytuje.
      Ostatni kogut, jakiego nabył lewostronny to był pospolity bandyta. Teraz użerają się z nim kury sąsiada, nasze wydają się być bardzo szczęśliwe, w końcu standard im się poprawił, cały kurnik dla dwóch kur.

      Polubienie

    1. Spodziewając się ataku lewostronnego na nasz wspólny dobytek, zaopatrzyliśmy się w dwutygodniówki z wyprzedzeniem. Teraz to już one maja prawie dwa miesiące…po puchu ani śladu…ale zdjęciami chętnie służę. 😀😀

      Polubienie

  5. stare przysłowie „mówiły jaskółki, że niedobre są spółki” cięgle się sprawdza, kiedyś pisałam o spółce męża z najlepszym kumplem w rezultacie prawie przestali ze sobą rozmawiać. A że charakter człowieka wychodzi w tedy jak kończysz a nie zaczynasz to też szczera prawda

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

TAKI JEST ŚWIAT

życie to nie bajka

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

%d blogerów lubi to: