Się mi przypomniało…

…bez specjalnych powodów.

To było dawano, dawno temu. Prawdę mówiąc w tym roku obchodziliśmy pięciolecie tego zdarzenia. Mieszkaliśmy już w Ekwadorze. Staraliśmy się o stały pobyt. Niestety Luśka musiała spędzać sporo czasu w Polsce z powodu sparaliżowanej teściowej. Wymagania podania o stały pobyt nie pozwalały na opuszczenie Ekwadoru na więcej niż trzy miesiące w okresie roku, przez dwa lata. Wymóg, do którego nie mogła się zastosować moja dziewczyna z powodu opieki nad mamą. Ostałem się zatem sam na nowej ziemi i w nowym otoczeniu. Już wtedy mieszkaliśmy w naszej oazie spokoju. Tak się złożyło, że Słowak również zatęsknił za swoimi kumplami i jego też nie było. Żeby całość spotęgować jeszcze bardziej, moi lewostronni i prawostronni wybrali się na tygodniowy pobyt u jednego z alternatywnych medyków, jakieś trzysta kilometrów od Cuenki. Byłem panem na włościach.
Zwykle przed podróżą do krainy snu oglądałem coś na dvd. Nie pamiętam oczywiście co to było. Napewno nie horror bo tych raczej nie lubię. W pewnym momencie czuje jak fotel, na którym siedzę jakby się ruszał. Pomyślałem sobie, że być może siedzę na krawędzi i dlatego fotel jakby się uniósł i trzymał się podłogi tylko dwoma nogami. Trwało to kilka sekund. Fotel opadł i już się więcej nie ruszył.
Minę miałem rzadką. W Polsce teściowa w bardzo poważnym stanie. Różne różności zaczęły mi się kłębić w głowie. Starałam się skoncentrować na filmie i odpędzić wybujałą wyobraźnie.
Chyba mi się to udało, bo po skończeniu filmu nawet udało mi się zasnąć i nie przypominam sobie abym się specjalne budził z zimnym potem na czole.
Następnego dnia znajoma z Cuenki dzwoni do mnie. W trakcie rozmowy pyta mnie czy czułem wczorajsze …. trzęsienie ziemi. Tak do mnie mów. Oczywiście, że czułem. Było ono ponad siedmiostopniowe i narobiło mnóstwo szkód na wybrzeży z ofiarami włączanie. Nasi znajomi którzy w tym okresie mieszkali w Bahii stracili dom. Im się nic nie stało ale uszkodzenia były tak duże, że trzeba było go zburzyć.
Kilkakrotnie potem czułem jak mi się chata rusza. Zwykle jednak to były tylko fale z trzęsień odległych o kilkaset kilometrów.
Generalnie Cuenca nie leży w strefie ruchów tektonicznych, jednak wybrzeże Ekwadoru w ciągu roku trzęsie się wielokrotnie. Trzęsienia ziemi do pięciu stopni zwykle nie powodują olbrzymich strat. Te powyżej siedmiu to już lekki kataklizm. Bahia de Caraquez wciąż się odbudowuje.

Jeszcze dwa lata po trzęsieniu tak wyglądały wieżowce w Bahii

30 myśli na temat “Się mi przypomniało…

Dodaj własny

  1. Można się przerazić… gdyby to był horror, to pewnie byś zapamiętał, bo wrażenia byłyby spotęgowane.
    Kiedyś dowiedziałam się, że miałabym jechać do Meksyku, powiedziałam, że z mojej strony w porządku i akurat tego samego dnia było trzęsienie ziemi, i to poważne – wtedy postanowiłam sobie poczytać, co należy robić w takich wypadkach. Koledzy z pracy byli wtedy na miejscu, ale w fabryce dalej od epicentrum, więc odczuli to jak wstrząsy górnicze, pewien Meksykanin opowiadał potem, że na początku to było nawet zabawne uczucie, ale potem zrobiło się straszniej.
    Andaluzyjska przewodniczka twierdziła, że i u nich ziemia się trzęsie bardzo często, tylko na tyle słabo, że nie jest to odczuwalne. Polska pod tym względem leży w bardzo dogodnym miejscu. Na Śląsku się czasem odczuwalnie zatrzęsie, raz w pracy to aż było słychać, jak się ekspres przesuwa. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Przeżyłam coś podobnego goszcząc na terytorium zachodnich Niemiec w latach 2000-nych. Wczesnym rankiem, jeszcze w łóżkowych pieleszach poczułam jakby przez posłanie przelała się jakaś sucha fala. Kilka sekund to trwało, żadnych szkód w pobliżu nie spowodowało. Epicentrum trzęsienia ziemi było oddalone jakieś 200-300 km i tam trochę się potłukło i zburzyło.

    Polubione przez 1 osoba

  3. E tam, ale mi coś! Na Śląsku, kiedy jeszcze działały kopalnie, co rusz były tąpnięcia i tylko czekaliśmy, kiedy wpadniemy do środka. Czytałam gdzieś (chyba w „Kajś” właśnie), że w niektórych rejonach fedrowano tak płytko, że jak się leżało na ziemi, to można było usłyszeć pokrzykujących górników 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

%d blogerów lubi to: