Robotnicza mentalność

Po siedmiu latach mieszkania, czas na drobne poprawki. Gdzieś coś zaciekło i zostawiło ślad. Tu i ówdzie pojawiły się drobne plamy. Trzeba zrobić malowanko. Ostatnia nasza absencja tylko spotęgowała konieczność odświeżenia ścian i gdzieniegdzie sufitów.
W wyszukiwaniu fachowców pomaga nam Javierito, nasz taksista. Kiedyś mieszkał dłuższy czas w USA. Trochę zarobił i wrócił do ojczyzny. Zna bardzo dobrze język angielski. Dzięki temu niemała kolonia amerykańska stanęła przed nim otworem. Znajomość języka i tutejszego rynku pracy to argumenty bardzo przydatne. Korzystamy zatem z jego pomocy bardzo często. Tak jest i tym razem. Przy okazji negocjuje też dla nas ceny.
Zlecił malowanie komuś ze swojej rodziny. Zawsze przed pracą ustalamy cenę bo potem często okazuje się, że czegoś tam nie wzięliśmy pod uwagę. Paul, malarz polecony przez Javiera, dał nam dwie opcje, od metra albo dniówka. Tych metrów jest sporo. Nikomu nie chciało się mierzyć. Poszliśmy na dniówkę. Malowanie jest dość uciążliwe bo w suficie mamy belki i trzeba być ostrożnym aby ich nie zapaćkać. W tej swojej ostrożności Paul zrobił się nagle tak wolny, że udaje mu się wymalować jedynie jedno pomieszczenie dziennie. Nie przeszkadzałoby to nam specjalnie, gdyby nie fakt, że farba wydaje niezbyt miły zapach i chcielibyśmy skończyć z tym smrodem jak najszybciej. Wyjście się znalazło, praca po godzinach za podwójna dniówkę.
Kiedyś już Paul malował u nas zewnętrzne mury. Wtedy wyliczyliśmy metry. Zwijał się jak w ukropie. Ot mentalność chłopa, pójdziesz mu na rękę to bez większych skrupułów wyciśnie z człowieka ile wlezie.
Całe szczęście, że to raz na siedem lat.

23 myśli na temat “Robotnicza mentalność

Dodaj własny

  1. Fachowcy wszedzie tacy sami, ale pewnie I tak taniej jak w stanach. Pierwszym razem z 10 lat temu do malowania malego, ale wysokigo na dwa pietra przedpokoju zamowilismy malarza, od razu z cena 2000 dol. Od tamtej pory malujemy sami wykazujac niesamowita innowacje co do urzadzen I akrobatyke.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Znam i programistę, Niemca, czy raczej Bawarczyka, po którym bardzo było widać, że ma płacone od godziny i niech projekt trwa jak najdłużej. 😉 Często więcej się nagadał (nie na temat) niż zrobił…
    A moi fachowcy od remontu wycenili mi jakoś na oko, sama nie wiem, jak. 😀 Ale że już byli mi znani, a sama bym tego w życiu nie ogarnęła, to wzięłam ich bez wahania.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Zrobiłeś kiepski interes. Akord jest lepszy od dniówki, ale najlepiej wychodzi się na tzw. pracy o dzieło. Negocjujesz cenę za całość.
    Taka mądra jestem, bo też mnie tak kiedyś fachowcy urządzili. A ja nie mogłam się nadziwić jacy solidni i tak wcześnie przychodzą do pracy 🙂 Cena powaliła mnie z nóg.

    Polubione przez 3 ludzi

  4. Ja mam super fachowca. Zawsze pomoże o każdej porze roku co sobie wymyślę, wszystko umie, rzetelnie energicznie pracuje, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych do zrobienia. To mój przyjaciel, nasz dawny komentator Ciasteczkowy Potwór. Właśnie kończy u Konci i teraz do mnie idzie, bo niespodziewanie zachciało mi się zmian w pokoju. Polecam Ale mieszka tu koło mnie w Brzeźnie nad samym morzem.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

%d blogerów lubi to: