Dziadkowanie…

…to ciężki kawałek chleba. Spadło na mnie dość niespodziewanie nieco ponad trzy lata temu. Wtedy na świat przyszła Cecylia, nasza pierwsza wnuczka i pierwsze dziecko starszego. Emocje były wielgachne. Zjawiliśmy się niemal w same urodziny, aby powitać naszego „pierwszaka”. Jak bardzo czasy się zmieniły, dotarło do nas już pierwszego dnia po powrocie noworodka z mamą do domu. Wszystkich szczegółów już nie pamietam, jednak utkwiło mi w pamięci oczytanie synowej w temacie obchodzenia się z maleństwem. Pełna sterylizacja przed dotknięciem dzieciaka. Samo mycie rąk nie wystarczało. Trzeb było dodatkowo polewać je płynem odkażającym. Jeszcze chwila i musielibyśmy się podmywać przed każdym kontaktem z maleństwem. Synowa postawiła bardzo twarde warunki. Totalne szaleństwo.
Nie pamietam czy my również dostaliśmy podobnego obłędu, gdy urodziła nam się nasza córcia. Pamietam jednak, że babcie miały takie same prawa jak mama i nikt im rąk nie sprawdzał.
To był ciężki okres dla nas, bo chcieliśmy pomóc ale dziwactwa matki doprowadzały nas do skrajnej rozpaczy. Jakoś jednak udało nam się to przeżyć. Nasz czas wychowywania się skończył. Też robiliśmy wszystko po swojemu, chociaż słuchaliśmy rad naszych rodziców…No może nie zawsze. Pamiętając o tym, nie wtrącaliśmy się w proces wychowywania Cecylii. Mieszkamy poza tym zbyt daleko.
Dwa miesiące temu Cecylia doczekała się siostry. Moja dziewczyna ponownie zjawiła się chwile przed urodzeniem, bo komu powinno się pomóc jak nie własnym dzieciom w pierwszej kolejności. Ivy, zanim przybyła do domu musiała spędzić trochę czasu w szpitalu. O okolicznościach jej urodzenia w samochodzie pisałem już częściej.
Cecylia jest teraz w takim wieku, że wszędzie jej pełno. Trzeba mieć oczy naokoło głowy. Procedury z Ivy zatem się trochę zmieniły, bo trzeba również znaleźć czas dla pierworodnej. Wciąż należało zachować higienę rąk ale już bez takiego szaleństwa jak za pierwszym razem. Doświadczenie z pierwszego porodu chyba zaprocentowało. Nie zmieniła się jednak wiara w książki wychowawcze, poszukiwania internetowe, a dziadki jako źródło informacji to taki skład staroci, którego niewarto nawet słuchać. My trójkę naszych dzieciaków wychowaliśmy w jednym wózku i tym samym beciku. Dzisiaj becik oczywiście nie istnieje, każdy dzieciak musi mieć nowe i tylko swoje. Dodatkowo idea bezstresowego wychowania wymaga odpowiedniego zachowania się wobec dzieciaka. Nie jestem zwolennikiem kar cielesnych, chociaż według mnie w klapsie w konkretnej sytuacji nie widzę nic złego. Świat nie jest bajkowy. Stres nikogo nie omija i nie ominie, bezstresowe wychowanie to dla mnie jakoś niezrozumiała fantazja. Widać nie nadaje się na dziadka.

36 myśli na temat “Dziadkowanie…

Dodaj własny

  1. Rady dziadków zawsze są cenne! 🙂 Nas nikt bezstresowo nie wychowywał, a nie wyrośliśmy na seryjnych morderców, więc nie jest źle. Rady z netu i książek nie zawsze się sprawdzają, bo nie wszystkie dzieci sa takie same. Masz cudowne wnuki i tylko się cieszyć. Żeby jeszcze dorastały w normalnym świecie…Ale na to już wpływu nie mamy…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Masz rację Marku, że jakoś to teraz inaczej wygląda jak jakieś totalne szaleństwo. Kiedyś jako dzieci babralismy się w błocie, piachu i żyjemy. Taka nadmierna higiena tylko szkodzi dziecku, bo nie uodparnia na bakterie.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jak ja Cię rozumiem, podobne doświadczenia miałam z pierwszym wnukiem i moją synową.
    Zbytnio się wtedy babciowaniem nie nacieszyłam.
    Ale kiedy córka urodziła wnuczkę a potem wnuczka było zupełnie inaczej.
    Też było szukanie porad w Internecie, ale przede wszystkim były pytania do mnie.
    I ustaliliśmy, ze rodzice wychowują dzieci po swojemu, my się nie wtrącamy, ale dziadkowie rozpieszczają (nie rozwydrzają!) wnuczęta po swojemu a rodzice się nie wtrącają.
    Doskonale to funkcjonuje, ale niestety, taki układ z pierwszym wnukiem nie zadziałał;(.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Widać potwierdza się to co słyszeliśmy, że jednak matka z córką szybciej dojdą do porozumienia niż z synową. U nas dodatkowo wchodzą różnice kulturowe bo synowa to amerykanka z krwi i kości ze wszystkimi plusami i minusami. Wnuczkami jednak cieszymy się okrutniaście. Dorosną to poznamy się lepiej.

      Polubienie

  4. Mimo tego, że jestem młodą mamą, przyznaję Ci rację. Niektóre kobiety, a nawet większość, rzeczywiście mocno przesadzają. Moje starsze dziecko teraz poszło do przedszkola i aż mnie szlag trafia, gdy pomyślę, że muszę mieć do czynienia z innymi rodzicami. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Sama mam teściową, która dużo się wtraca i bardzo mnie tym denerwuje, ale znam też rodziców, którzy niepotrzebnie czepiają się wszystkich i widzą problemy tam, gdzie ich nie ma. Porównują, robią wszystko książkowo i tego wymagają od innych. Założyłam, że Twoja synowa należy do tej kategorii. Ale.. Może drugie dziecko ją zmieni? 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        1. Staram się nie porównywać czasów gdy myśmy wychowywali nasze dzieciaki do dzisiaj…to droga donikąd. Uważam jednak, że pewne wartości są ponadczasowe i w tym zakresie widzę spore różnice między nami. Fakt pozostaje faktem..to my jesteśmy u nich i musimy się dostosować, a nie odwrotnie…choć nie jest to łatwe.

          Polubione przez 1 osoba

    1. Póki co wszystko idzie w dobrym kierunku. Synowa jak synowa, doceniamy jej troskę i zaangażowanie. Gdyby jednak dała nam więcej wolnej ręki to byłoby to z korzyścią dla każdego. Jest jak jest, my z nią nie żyjemy a syn jest zadowolony. Niech zatem będzie jak jest lepiej nie psuć.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Myślałam, że mój brat jest restrykcyjny higienicznie, ale on tylko bezwzględnie wymaga mycia rąk. 😉
    Jeśli chodzi o wtrącanie się i rady, to faktycznie lepiej nie, mnie działa na nerwy, jak rodzice (szczególnie tata, normalnie ekspert w opiece nad dziećmi.. ) próbują wiedzieć lepiej, a to nawet nie dotyczy moich dzieci. No i ja myślę, że to dobrze, że obecnie ludzie troszczą się o emocje dziecka, starają się zrozumieć, dlaczego się w jakiś sposób zachowuje, pozwalają podejmować więcej decyzji itd. – sama byłam bardzo wrażliwa, moja bratanica też taka jest i uważam, że takie dzieci wymagają delikatnego i rozważnego podejścia, żeby mogły zbudować pewność siebie i czuły oparcie w najbliższych.
    Chociaż jeśli chodzi o rzeczy, jestem zwolenniczką używanych, bo po co takiemu maluchowi wszystko nowe – i tu akurat młodsze pokolenie w rodzinie podziela moje zdanie, a dziadkowie przeciwnie…

    Polubione przez 1 osoba

    1. A, i jeszcze trzeba dodać, że przy pierwszym dziecku można było pilnować higieny (chociaż w piachu i błocie się oczywiścue bawi, dotyka kota itd. – a potem wymaga odrobaczania…), dbać o dobre warunki podczas snu i tak dalej, a przy drugim starsze rodzeństwo już to uniemożliwia. 😉

      Polubione przez 1 osoba

    2. Myśle, że i my bardzo przestrzegamy higieny. Czasy są jakie są i lepiej dmuchać na zimne. Nie narzucamy się z naszymi radami. Najśmieszniejsze i bardzo denerwujące jest to, że wszystko to co ona wymyśla sama może łamać, innym absolutnie nie wolno. Nie jestem z tych dziadków, który wciubia swój nos we wszystko. W tym kontekście moja mama miała racje mówiąc, że nie pamięta wół jak cielęciem był. Dlatego mam wiele dystansu bo przecież to nie moje dziecko i nie moja odpowiedzialność. Mam zastrzeżenia do bezstresowego wychowania i zezwalania dzieciakowi na wszystko, ale jak rzekłem nie obnoszę się z tym bo jestem tu tak naprawdę tylko chwilkę. Myśle, że generalnie z synową mamy różnice poglądów na wiele tematów stąd pewnie różnice na temat dzieci są tylko jeszcze jednym wybojem na drodze.

      Polubienie

  6. Jesteś bardzo mądrym człowiekiem… Czasami pewnych rzeczy nie przeskoczysz.
    Poczekaj, niech no tylko małe trochę podrosną, może wtedy uda Wam się nawiązać kontakt, zaprzyjaźnić…
    Kiedyś… przy następnej „chwilce” spędzanej razem…
    Dzieci są bystrymi obserwatorami i na pewno odkryją w Tobie super-dziadka!
    Jeśli tylko uda Ci się „przełknąć” i przemilczeć fanaberie synowej, bo inaczej rozeźlona na Ciebie – wpoi w dziewczynki niechęć do Grandpa.
    Cierpliwości 🤔

    Polubienie

  7. Ja zawsze słuchałam rad dziadków a nawet pradziadków, wychowali nas nie robiąc nam krzywdy więc i my słuchając rad starszych nie zrobimy krzywdy naszym. Moim zdaniem ta wszystkie poradniki dotyczące ciąży, opieki nad noworodkiem itd. ogłupiają i im więcej czytasz tym człowiek głupszy. Można poczytać nie twierdzę, ale bez przesady.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

%d blogerów lubi to: