Gadaj…

Jednym z największych problemów przy przeprowadzce z jednego państwa do innego to konieczność legalizacji swego pobytu. Każdy kraj ma swoje urzędu imigracyjne. Zwykle pracują tam ludzie wyjątkowo ciężcy do pomocy. Częściej ich działania mają charakter zniechęcający niż wiążący się z jakąkolwiek pomocą.
W Ekwadorze legalizacja dokumentów spoza tego państwa wymaga potwierdzenia ich autentyczności za pomocą dokumentu o nazwie apostille. Cokolwiek urzędowego z innego kraju zanosi się do miejscowych biurokratów musi apostille być dołączony do tego. Podobno można sfałszować dokument ale nie można sfałszować apostille…jakoś to do mnie nie trafia. Urzędnik jednak nie jest od myślenia ale od wykonywania i przestrzegania przepisów.
Muszę dostarczyć jeden z amerykańskich dokumentów urzędowych do Ekwadoru bo tak sobie tam wymyślili. Dyskusje są daremne. Dokument wydany przez władze stanowe musiałem wysłać do tychże w celu potwierdzenia jego autentyczności. Niby formalność. Żeby otrzymać ów dokument z upragnionym apostille musiałem załączyć zwrotną kopertę, bo stan nie stać na darmowy serwis. Nie daj Boże pomylę się w podatkach a już po chwili wysyłają agentów bo na te cele pieniądze zawsze mają. Wysłałem zatem ów dokument do urzędu, który go wydał z załączoną kopertą aby uzyskać potrzebny apostille. Znając urzedasów zapłaciłem za ich ekspresową usługę. Dzięki temu sprawa miała być załatwiona w ciągu czterdziestu ośmiu godzin. Mamy jednak Covid, urzędasy mogą to wykorzystać na swoje potrzeby. Czterdzieści osiem godzin przerodziło się w dziesięć dni. Niech im będzie, że załatwili mnie ekspresowo. Gdy dostaliśmy kopertę uradowaliśmy się szczerze, bo czekanie i brak wiedzy co się dzieje był lekko denerwujący. A tu niespodzianka. Nasza prośba o apostille została rozpatrzona negatywnie. Przyczyna prosta…choć urząd, do którego wysłaliśmy nasz dokument był jego wydawcą to i tak kazali nam własnoręcznym podpisem potwierdzić, że certyfikat jest autentyczny i prawdziwy. Mało tego podpis musiał potwierdzić notariusz. Dzwonię do tych oszołomów i pytam, jak to się dzieje, że ja mam potwierdzać autentyczność czegoś co oni wydali. Miast jakiegokolwiek wytłumaczenia dostałem zjebkę, że niby co w tym dziwnego i chyba jakiś ciemny jestem.
Usługi urzędów państwowych lecą na pysk. Zatrudniają w nich na stanowiskach obsługi klientów zwykle małych partaczy, którzy potrzebują się samorealizować bo inaczej przeszliby przez życie niezauważeni. Nie wiem co w tym złego, osobiście wole być niezauważany, pewnie dlatego się do takiej pracy nie nadaje.
Poszła następna koperta ze zwrotną, bo przecież to nie ich pieniądze a to że mają u siebie oryginalne dokumenty to też jest bez znaczenia.

Skąd tytuł tej notki? Ano „gadaj dupa do słupa a słup stoi jak dupa

Reklama

29 myśli na temat “Gadaj…

Dodaj własny

  1. Nienawidzę załatwiać czegoś w urzędach. Jak się czasem okazuje, że poszło sprawnie i z życzliwą obsługą, to nie mogę uwierzyć swemu szczęściu. Choć Bogiem, a prawdą częściej tak się właśnie dzieje.

    Polubienie

  2. A narzekałam ostatnio, że to u nas w kraju wszystko musi być trudne (akurat miałam na myśli pociągi czy parkomaty), a niestety przecież nie tylko u nas… Na marginesie ostatnio czytałam coś w rodzaju książki podróżniczej z Wenezueli i chłopak miał niezłe przeboje z ponownym wjazdem, bo zabraniano mu go na podstawie przepisu, z którego w żaden sposób coś takiego nie wynikało. 😉
    W niektórych miastach w Polsce w urzędach płaci się niewiele, więc w kandydatach nie mogą przebierać i niektórzy w życiu do przepisów nie zajrzeli, tylko proszą się innych pracowników o rady… Ale często same przepisy są, jakie są.

    Polubienie

    1. To jest właśnie najgorsze, jeśli istnieje jakiś przepis, który został stworzony pod konkretną sytuacje a potem nagle robi się tak obszerny, że na dobrą wszystko pod niego można podciągnąć…tylko dlatego aby utrudnić drugiemu życie.

      Polubienie

  3. Każdy kraj ma swoje dziwactwa, do których trzeba się przyzwyczaić ale biurokracja bardziej lub mniej, ale jednak zawsze denerwująca i marnująca czas i nerwy, jest wspólna dla wszystkich krajów świata…. Wprawdzie jeszcze we wszystkich nie byliśmy, ale czytuję sporo blogów i wynika z nich jasno, że to jedno niestety jeszcze nadal nas wszystkich łączy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na własnej skórze pokosztował smaku biurokratów w USA, Polsce i Ekwadorze. Smak mniej więcej ten sam, wyjątkowo ponure typy. Jeśli zdarza się jakiś wyjątek to tylko,potwierdza regułę. Jeszcze trochę świata zostało do sprawdzenia, chociaż nie sądzę aby gdzieś indziej w tym temacie było lepiej.

      Polubienie

  4. Poniekąd sami sobie jesteśmy winni bowiem jak sam zauważyłeś :” Dokument można sfałszować…” Może urzędy w ten sposób zabezpieczają się przed oszustami, których być może jest więcej niż się nam wydaje?
    W każdym razie wygląda na to, że nie ma raju nigdzie na ziemi.

    Polubienie

    1. Trudno się z tym nie zgodzić. Jak rzekłem, najbardziej w mojej sytuacji zdenerwowało mnie, że oni ode mnie żądali potwierdzenia autentyczności czegoś co sami wydali.
      A swoją drogą jak kiedyś ludzie żyli bez tych wszystkich papierzysków.

      Polubienie

  5. U nas na każde zaświadczenie czeka się 2 tygodnie, urzędy zawarte, ochrona na wejściu.
    załatwiałam ostatnio kilka takowych dokumentów dla notariusza, tylko opłat covid się nie ima, płacimy coraz więcej…

    Polubienie

  6. Mieszkałam w kilku krajach na różnych kontynentach i nigdy nie miałam problemów z biurokratami i ich poletkiem do gnębienia obywateli i jeszcze-nie-obywateli. Wszędzie było łatwo i przyjemnie, poza ojczystym krajem. Dziękuję rządom Kanady, Francji i Wielkiej Brytanii za potraktowanie mnie jak fajnej petentki, której warto pomóc. Ale i tak ci współczuję. Czytałam Kafkę…
    Przytulasy jesienne.

    Polubienie

    1. No to miałaś szczęście…przyznam jednak, że nie byłem w żadnym z przytaczanych przez Ciebie krajów…chociaż w trakcie mojego pobytu w Austrii miałem sprawę do załatwienia w ambasadzie kanadyjskiej…nie poszło dobrze.😂😂
      Ściskam wrześniowo.

      Polubione przez 1 osoba

  7. Jako turysta na przełomie lat 1977/78 przypadkowo pomogłem greckim marynarzom naprawić elektronikę jednego z radarów na amerykańskim wycieczkowcu. Trochę w żartach, ale więcej na serio zaproponowano mi „posadę” technicznego III oficera gdybym formalnie zgodził się zatrudnić przy obsłudze w … kuchni. Odmówiłem sugerując, że byłbym zainteresowany tylko oficjalnym zatrudnieniem. I wtedy wyjaśniono mi, że jako nielegalny pasażer mógłbym od razu zatrudnić się na fizycznym stanowisku, a po przybyciu do USA i nostryfikacji dyplomu uzyskać zgodę na stały pobyt. Gdybym jednak chciał formalnie zatrudnić się jako inżynier to prawdopodobnie procedury urzędowe by trwały miesiącami bez nadziei na pozytywne załatwienie. Wybrałem to drugie i mój wniosek został przekazany telegraficznie do amerykańskiego armatora. Jednak wycieczka skończyła się, wróciłem do Polski, i dopiero po kilku miesiącach otrzymałem … pouczenie w jaki sposób mogę starać się o wizę do USA … Teraz trochę żałuję, trzeba było wskoczyć na statek i jak mi proponowano udawać pasażera na gapę.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Miałeś sporo ciekawych przygód w życiu. Do nich jednak potrzebna była wiedza i edukacja…nie ta ze szkoły medialnej toruńskiego oszusta.
      Pamietam jak ja przechodziłem pierwsze interview o prace w Stanach. W zawodzie raczej szans nie było bo różnice między Polską a Stanami były przepastne. Musiałem zatem zdegradować się bo inaczej nawet do najprostszej pracy miałem zbyt duże wykształcenie.

      Polubienie

  8. Mój syn mieszka w Danii i pierwsze co go mile zaskoczyło, to opiekuńcze traktowanie we wszelakich biurach. A u nas, cóż.. nasza nacja ma skłonność do podejrzewania że chcemy zrobić przekręt, więc nie pomagają tylko depczą po piętach..

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą 💋

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

%d blogerów lubi to: