Mentalny złodziej

A mogło być tak pięknie. Niestety tak nie było.
Owszem obsługa była wspaniała, bardzo przestronnie, czułem się, jak to powiedział kiedyś Pawlak, jak sołtys, wysoko i doceniony…albo jakoś tak.
Po kolei jednak.
Po kupnie biletu na lot do Stanów, nasz narodowy przewoźnik zaoferował mi przenosiny do klasy biznesowej. Miałem podać cenę za jaką gotów byłem to zrobić a oni ją rozpatrzyć i się do onej w odpowiedzenia sposób ustosunkować. Tak i zrobiłem. Termin lotu zbliżał się szybko a tu żadnych wieści. Straciłem zatem nadzieje i pogodziłem się z klasą ekonomiczną. Aż tu nagle w miniony piątek, trzy dni przed moim odlotem, dostaję informacje, że oferta przyjęta i polecę jak panisko jakieś. Bardzo mi to pasowało, bo jak zwykle bagażu miałem więcej niż się spodziewałem. Jako ekonomiczny mogłem zabrać jedyne dwadzieścia trzy kilo w jednej walizce. Jako biznesowy trzy walizki po, uwaga…trzydzieści dwa kilo…prawie sto kilo. Chwalić Boga pomyślałem sobie. W sobotę dokupiłem jeszcze jeden czemadan, jak mówią Rosjanie czyli walizkę i dawaj się pakować. Moje przewidywania okazały się słuszne. I owszem zmieściłem się do dwóch trzydziestodwukilowych walizek czyli jako ekonomiczny miałem ni mniej ni więcej jak ponad czterdzieści kilo nadwagi. Chwalić Boga pomyślałem raz jeszcze wyjątkowo ukontentowanym będąc.
Kamień przy okazji spadł mi z pompy bo odpowiednie naciski w stosunku co mam zabrać powodowały, że musiałbym pewnie zostawić swoje majtki na zmianę…a tak i wilk syty i owca cała.
Pewny swego, zajeżdżam na lotnisko i walę prosto tam gdzie biznesowe ludzie stoją czyli gdzie zwykle nie ma kolejki. Przede mną była jednak jedna osoba w porównaniu do całego tego ogonka dla ekonomicznych … znowu napadł mnie przypływ wielkości.
Podchodzę wreszcie do stanowiska, się grzecznie przedstawiam za pomocą paszportu. Wszystko idzie jak z płatka. Klata mi rośnie, aż sam się zdziwiłem ile to próżności w tym luksusie. Pierwsza walizka pojechała. Stawiam drugą. Pani coś tam sprawdza i sprowadza mnie na matkę ziemię. Moja oferta, aczkolwiek przyjęta, to jednak tylko z jedną walizką. Za tę drugą trzeba mi dopłacić. Tłumacze pani, że przecież w klasie biznes trzy walizki a ja tylko dwie. Nie muszę tłumaczyć ona wie, tylko że małpy w rezerwacji, które przyjęły moją ofertę postanowiły, że moja klasa biznesowa to będzie z jedną walizką i koniec.
Żal mi tych ludzi, którzy twarzami świecą za anonimowych idiotów, chowających się za ich plecami. Dostało się pani kilka przykrych słów ode mnie ale to w sumie nie jej wina. Mentalność złodzieja, ot co myślę o ludziach z dyrekcji LOT-u. Wymusili na mnie pięćset złotych dopłaty za drugi bagaż.
A mogło być naprawdę pięknie bo wszystko poza oszustami z centrali było nawet lepsze niż się spodziewałem…Promocji LOTowskich będę jednak omijał szerokim łukiem bo wymyślają je pospolici przestępcy o mentalności złodzieja.

28 myśli na temat “Mentalny złodziej

Dodaj własny

  1. Gdyby ci ludzie nie mieli mentalności złodziei to by sie nigdy nie dorobili!! 🙂 Szkoda że musieli na Tobie, ale podejrzewam że nie jesteś jedyna osobą którą spotkały podobne „przyjemności”…Powinni poinformować od razu, ale gdyby to zrobili to ominęło by ich Twoje pięć stów a tak… Mimo wszystko spokojnej i bezpiecznej podróży życzę.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Miałem podobny przypadek wiele lat temu. Po znajomości dostałem zaproszenie na konferencję w Singapurze, gdzie całkowite koszty opłacali organizatorzy. Na kilka dni przed wyjazdem dostałem teletext (taki wcześniejszy sms), że są kłopoty z zakwaterowaniem w pok. 1 do 2 osób. Więc mogę dostać t.zw. „tramwaj”, albo dopłacić do apartamentu z „all inclusive”. Przyjąłem ofertę, bo all inclusive w tym 5* hotelu (nazwy nie podaję, gdyż zachowanie dyskrecji było warunkiem otrzymania odszkodowania) oznaczało luksusowe wówczas usługi. Na miejscu dostałem „klucz magnetyczny” do apartamentu, który jednak nie otwierał drzwi do all inclusive. Trzeba więc było płacić oddzielnie za wyżerkę, masaż, bioodnowę, saunę, sztuczną plażę z falami, oraz korzystanie z miejskich środków komunikacji. Po złożonym proteście otrzymałem odszkodowanie z jednoczesnym wyjaśnieniem, abym na przyszłość dokładnie zapoznawał się z warunkami umowy hotel/gość, które oczywiście nie uwzględniały lepszych warunków umowy organizatorów konferencji. Ale kto by się wtedy tym zajmował, ot durny Polak przyjechał i „za friko” chciał mieć wszystko …

    Polubienie

  3. Powinni jasno poinformować, jak to będzie z tymi walizkami, ale wtedy jeszcze mógłbyś się nie zdecydować…
    Ale w klasie biznes wygodniej, mnie nigdy ten luksus nie spotkał – a w tych dalekobieżnych samolotach wydaje mi się ciaśniej niż w tych mniejszych… Chyba że porównać z WizzAir, bo oni pod kątem ciasnoty wygrywają. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dałem się namówić właśnie ze względu na walizki i długość lotu…dziewic godzin w ekonomicznej klasie gdzie miejsce na nogi jest na suficie…to trochę ciężka podróż. No cóż już raz LOT mnie nabrał to jest drugi raz…chyba już LOTem latał nie będę

      Polubione przez 1 osoba

  4. Tak to jest z tymi promocjami słodzą, namawiają jak przyjdzie co do czego to człowieka kantują. Nie tylko LOT wprowadza takie „promocje” można lecieć w dowolne miejsce na świecie za śmieszne pieniądze ale z bagaż to się słono płaci i tak wyjdą na swoje.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

sudeckie klimaty

hipsters and cowboys

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

transcendentphoto.com

professional photography - going beyond ordinary limits

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

%d blogerów lubi to: