Czas na podróż

Mój pobyt w kraju powoli dobiega końca. Praktycznie pozostał weekend a zaraz po nim znowu w drogę.
To była inna wizyta niż wszystkie poprzednie. Nagromadziło się sporo spraw rodzinnych do wyjaśnienia i załatwienia. Żadna z nich nie była prosta, wręcz odwrotnie, każda wywoływała mnóstwo emocji. Chociaż Polska to już nie ten kraj, który dawno temu opuściłem, gdzieniegdzie wciąż pokutuje przeświadczenie, że na zachodzie kasa leży na ulicy i jeśli jej nie masz to jesteś jakiś ku..wa nieudacznik. Biedy nie klepię, ale koszty utrzymania i ceny w kraju i mnie powalają. Przeciętny Kowalski nie ma pojęcia o kosztach utrzymania w kraju Joe Bidena. Pewnie to się już nie zmieni. Sam tak myślałem dopóki nie skosztowałem na własnej skórze. Mimo wszystko dziwi mnie ten sposób myślenia, bo przy otwartych granicach można łatwo sprawdzić, że tzw. „dobrobyt”, z braku lepszego słowa, to jednak ciężki kawałek chleba.
Szczerze jednak mówiąc, mojej decyzji o wyjeździe bym nie zmienił, przede wszystkim z powodu możliwości poznania sposobów życia i myślenia gdzie indziej. Podróże kształcą, jak mówi nasze powiedzenie. To jednak nie do końca prawda. Sądzę, że trzeba chwile pożyć w innym środowisku żeby je poznać i zrozumieć. Krótkie wypady wakacyjne tego nie dają.
Ostatni raz byłem w kraju dwa lata temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Po części to wina pandemii, po części to wina polityki, która w wyjątkowo brutalny sposób wtargnęła w życie w kraju.
Zycie w Ekwadorze bez specjalnego narażania się na telewizyjną propagandę, bez względu na opcję polityczną, utrwaliło moją niechęć do tak zwanej publicystyki, którą w kraju nad Wisłą żyją całe rzesze moich pobratymców. Nie wdawałem się zatem w żadne dyskusje, z tej prostej przyczyny, że stopień mojej wiedzy na wszystkie bieżące zagadnienia był i jest relatywnie niski.
Pochłonęły mnie w całości sprawy rodzinne, które niestety zaskakiwały mnie różnorodnością opinii i to nawet wtedy, gdy wydawało mi się, że osiągnęliśmy jakieś porozumienie.
Wyjeżdżam zatem z mieszanymi uczuciami. Wiem, że muszę tu wrócić w przyszłym roku. Nie jestem jednak pewien czy chcę.

24 myśli na temat “Czas na podróż

Dodaj własny

  1. Marku, chyba umiem sobie dopowiedzieć wiele wnioskując z tonacji Twoich notek. Złapałam się na tym, że tęsknię za Twoimi relacjami z kurnika i opowieściami o pracowitym Pepe 🙂 Bezpiecznej podróży życzę i tego, żebyś za rok zastał już zupełnie inną Polskę z przyjazną, uśmiechniętą twarzą.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Póki co jeszcze trochę na relacje z kurnika trzeba będzie poczekać…najpierw lecę do najmłodszego członka naszej rodziny, samochodowej wnusi, chwile nam tam zejdzie. Tęsknie coraz bardziej za swoją hacjendą…nawet w najlepszych warunkach wszędzie tutaj jednak jestem tylko gościem.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Prawda jest taka, że dziś lekko mają tylko ksiądz,złodziej i polityk a reszta orze jak może. Wciąż u nas pokutuje myślenie, że jak ktoś siedzi za granicą to sra pieniędzmi, ale to przez naszą narodową zawiść i zazdrość a nie racjonalne myślenie.

    Polubione przez 3 ludzi

      1. W Ekwadorze też zapewne tubylcy patrzą na Ciebie jak na milionera. U nas to niestety taka mentalność jest i tego nie idzie wyplenić. Polacy przede wszystkim nie potrafią sie cieszyć tym co mają, ale zazdrościć potrafią wszystkiego.

        Polubione przez 3 ludzi

  3. Uciekaj Marku z Polski gdzie Twoje kury znoszą świeże jaja i wracaj tutaj za 5 lat, bo wówczas tu nastanie może normalność i przywracanie praworządności, a winni będą siedzieli w kiciu!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Prawie rok temu byłam w okolicach Przemyśla,we wsi,która na wieś nie wyglądała,
    Dowiedziałam się,że tak 80% mieszkańców ma powiązania z USA.Domy duże,ogrodzenia kute ręcznie,samochody wielkie, nikt w tych domach nie pracuje.Dwa pokolenia utrzymują się z $.I nawet ich to jakoś nie dziwi.Raczej moje zdziwienie było nienormalne.Stoją tam wielkie domy,gotowe na powrót z za oceanu,rodzina bierze ogromne pieniądze za ochronę.Naprawdę taki tekst usłyszałam.
    Ja człowiek Mazowsza,jedni przodkowie-Mazowsze,drudzy Lwów.Z naszej naprawdę wielkiej rodziny w latach 80 wyjechała jedna osoba.I to jako zona do Polaka tam urodzonego.Tu wszyscy pracowali,uczyli się.
    I kiedy przyjeżdżają z Californii to są zaskoczeni na plus.Że tak ludzie tu dużo mają,domy,mieszkania/pewnie,że na kredyt ale u nich kredyt to nie wstyd tylko radość,że bank uznał,że dasz radę.
    Poodwiedzali kolegów,rodzinę i wszyscy raczej się chwalili tym co mają,nie narzekali,czyli jakoś nie po polsku.
    Zadziwili się,że tylu młodych ludzi dużo osiągnęło,pozwiedzali świat,świetnie mówią w obcych językach.Oni wyjeżdżali zachwyceni.
    Oczywiście,ze widzieli,ze są od nas technologicznie w przodzie,ze nasze samochody są produkowane na Europę ale TESLA też jeździ itp.
    Widzą nasze szpitale ale też wiedzą,że na dobrą opiekę medyczna W USA nie każdego stać.
    Ale są tez piękne szpitale,za darmo /polecam zobaczyć Warszawę ul.Zelazna- Dom Narodzin.Tak urodziły się ostatnio dzieci rodzinne.Za darmo,bez układów./
    Nie wrócą do Polski bo dla pana to nawet nie dzieciństwo a i tam dzieci i wnuki.
    I tak czytam Twój wpis i jakże odmienne wrażenia.
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.Myślę tez,że sprawa z rodzicami tez cień na pobyt położył,
    Gosia

    Polubienie

    1. Daleki jestem od negowania zmian na lepsze w kraju. Widać je na każdym kroku. Mówię tu oczywiście o zmianach materialnych. Pisząc ten artykulik bardziej miałem na wymyśli zmiany mentalne, które nie nadążają za lepszym życiem. To jest oczywiście moja opinia i wynika przede wszystkim z odczuć i spotkań w gronie znajomych i rodziny, która jak każda inna jest zróżnicowana poglądowo i stopą życia. Być może jest lepiej niż ja to widzę, być może trzeba pomieszkać tutaj dłużej aby lepiej się wszystkiemu przyjrzeć. Póki co stęskniłem się za domem

      Polubione przez 1 osoba

  5. Jeśli o sprawiedliwość pytasz, to w Polsce mało znana, a scheda dzielona wg widzimisię, a nie po równo między dzieci. Mentalność ludzka została w tyle, choć postęp dookoła.
    Serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  6. Wielu Polaków myśli, że jak mieszkasz za granicą albo tam pracujesz i przywozisz pieniądze do Polski to one Ci z nieba spadają, wiem sama tego doświadczyłam i to w bliskiej rodzinie męża, nie liczą tego że rozłąka z rodziną, że to co zarobię musi wystarczyć nie czas gdy pracuje i jestem w domu itp. a Ci co mieszkają na stałe też nie zawsze mają tak kolorowo na pewno nie opływają w luksusy, może nie którzy tak ale większość żyje podobnie jak w Polsce

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

sudeckie klimaty

hipsters and cowboys

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

transcendentphoto.com

professional photography - going beyond ordinary limits

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

%d blogerów lubi to: