Bacia

Bacia czyli zdrobniale od babci, tak odnosimy się do mojej mamy. Spędzamy z nią ostatnio sporo czasu, starając się odwrocić jej uwagę od braku ojca i innych dziennych problemów, które ona wyszukuje z prędkością karabinu maszynowego. Większość z nich siedzi w głowie baci i trudno się z nimi walczy, bo to problemy z gatunku jak sobie sam nie pomożesz to nikt ci nie pomoże.
Jedną z metod odwróceni baci uwagi są krzyżówki. Zawsze lubiła je rozwiązywać. W przeciwieństwie do ojca, który więcej czasu spędzał przed telewizorem lub w poszukiwaniu systemu wygrania w totka.
Krzyżujemy rozwiązówki jak ja to nazywam, co pomaga również i zmusza głowę do pracy intelektualnej.
Rodzicielka w sumie jest w niezłej kondycji. Jedynym i największym problemem jest lęk, który nasila się się do granic paniki w momencie gdy chcemy wyjść wspólnie i zostawić ja samą. Nie wiem od czego to zależy ale są momenty, w których możemy oboje wyjść, chociaż zdarza się to bardzo rzadko. Próbuje znaleźć genezę tych leków, póki co jednak bez większego szczęścia.
Rozmawiamy jednak dużo na ten temat. Pytam baci zatem czego się tak boi. Sama do końca nie wie. Chociaż nie chce się do tego przyznać, to wynika, że boi się tego co jest nieuchronne czyli przejścia do innego wymiaru. Paradoksem jest, że bycia w tym wymiarze ma już dość. A jednak boi się tego momentu.
To pewnie zrozumiałe. Każdy ma jakieś tam obawy, co tam po tej drugiej stronie go czeka. Namawiamy ją zatem aby o tym myślała jak najmniej.
Bacia jest osobą bardzo wierzącą.
Kiedyś pisałem o sile modlitwy jako formy medytacji. Modlitwa polegająca na klepaniu ustalonych tekstów bez koncentracji nad ich znaczeniem to nie jest to czym ona powinna być. Tak więc namawiam bacię aby w największych chwilach lęku sięgnęła właśnie po to co pozwala jej oderwać się i zapomnieć czyli modlitwę ale nie tą wyuczoną lecz taką prywatną rozmowę ze stwórcą. Poczuć jego oddech, zobaczyć jego twarz, skoncentrować się na niej i zapomnieć o wszystkim innym.
Nie jestem zbyt dobry w przekonywaniu, mama jednak zrozumiała do czego zmierzam …. Będzie próbować…to już pewien sukces.

25 myśli na temat “Bacia

Dodaj własny

  1. Kiedy człowiek robi się słaby i nieporadny, to wzrasta jego lęk. To całkiem normalne. Także to, że boi się samego momentu przejścia do innego świata. Mama pytała mnie, co wtedy powinna zrobić i żałowała, że nie ma jej siostry, bo „ona by wiedziała” (zmarła wcześniej). Odpowiadałam jej, że teraz już nic nie musi robić, że dość się już natropiła (zamartwiała) i że teraz już wszystko my zrobimy. To nie do końca było prawdą i nie bardzo pomagało, ale co miałam powiedzieć?

    Czy na dziadka mówisz Baćko? Słyszałam kiedyś takie określenie.

    Pogrzebałam już swoich rodziców, ze wszystkimi okolicznościami poprzedzającymi ich odejście. To trudne. Trzymaj się Marku.

    Polubienie

    1. Moi rodzice dawali sobie relatywnie dobrze radę. No cóż, ojciec sam sporo wpłynął na swój stan zdrowia faszerują się tabletkami bez pamięci. Ciężko się dzisiaj z tym pogodzić, że straciliśmy z nim kontakt, chociaż jeszcze trzy miesiące temu rozmawialiśmy telefonicznie. Trudno tez dojść do przyczyn tak nagłego załamania bo sytuacja epidemiologiczna uniemożliwiła nam jego odwiedzanie. Czytając historie ze wszystkich miejsc, w których przebywał włosy na głowie stają dęba…ciężko to pojąć…Do ojca odnoszę się „tatku”.
      Z bacią jest znacznie lepiej…jedynie te lęki….trochę się jednak otwiera i słucha.
      Dzięki za ciepłe słowa.

      Polubienie

  2. Ludzie w podeszłym wieku stają się jak dzieci, które także najczęściej boją się zostawać same. Dziecięce lęki przyjmujemy jako normalne, a podobne zachowania osób starszych zastanawiają. Niestety, proces starzenia nie jest łatwy ani przyjemny i wielu z nas się z tym zmierzyć.

    Polubienie

  3. Śmierć być może jest najfajniejszym co może nas spotkać tu na ziemi. Wiem jak to brzmi!!! Ale jestem osobą głęboko wierzącą z poukładanymi w głowie pewnymi sprawami, więc łatwo mi tak mówić 🙂 Podejrzewam że ten lęk to bardziej z powodu ojca, bo starsi ludzie rzadko boją się swojej śmierci, prędzej czują niepewność, ale to nie lęk… Podobnie jest z osobami śmiertelnie chorymi… Naczytałem sie sporo o tym, m.in. w książkach Kaczkowskiego. Starsi ludzie najbardziej potrzebują bliskości. My wszyscy jej potrzebujemy, ale oni najbardziej…

    Polubienie

    1. Wiem, że jesteś oczytany w tym zagadnieniu bo sporo publikujesz w temacie. Masz jednak rację z tą bliskością…tylko, że żyjemy w czasach, w których nikt nie ma na to czasu….albo nie chce mieć czasu. Tak czy inaczej ci ludzie często zostają sami. Domy seniora są rozwiązaniem…tylko dość kosztownym.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Domy seniora nie są dość kosztownym rozwiązaniem, a wręcz bardzo drogim. Do tego osoby starsze często nie chcą mieszkać w otoczeniu innych starszych, którzy jednak co chwilę odchodzą. Maruda ma rację- ludzie (nie tylko starsi) potrzebują bliskości. Twoja mama być może chce jej „na zapas” bo czuje, że zostanie całkiem sama. Jeśli zaś chodzi o lęki, to pojawiają się zanim się ktoś zorientuje, że je ma, a jak się ukorzenią, trudno się ich pozbyć, bo czasem ich źródło leży nie tam, gdzie myślimy, że jest.
        Nie lubię rozwiązań ” podaruj jej kota lub psa”, bo to często rodzi jeszcze większe problemy, ale czasem pomaga.
        Z tego, co obserwuję, niektórzy też czują się dobrze należąc do jakiejś grupy: kółko różańcowe, pomoc w caritasie, uniwersytet trzeciego wieku czy stowarzyszenie emerytów i rencistów. Niektórzy mają to szczęście, że podpasuje im towarzystwo, a wtedy zapominają o samotności.
        Ale wiesz…zbyt mało w tym temacie wiem, by móc udzielać rad. Wszystko jeszcze przede mną…

        Polubione przez 1 osoba

        1. Sam się uczę,to dla mnie wszystko jest nowością. Żyjemy w kulturze, w której dom seniora kojarzy się z pozbycie się problemu. Tak nie powinno być, choćby z uwagi na koszty, które są bardzo konkretne. Rozmawiam dużo z rodzicielką tak aby spojrzała na wszystko trochę z innej nóż jej własna perspektywy. Niezależnie od tego szukam i sprawdzam wszystkie możliwe rozwiązania…idzie jak po grudzie ale widać światełko w tunelu.

          Polubione przez 1 osoba

      2. Może gdybyś na stałe mieszkał w Polsce to było by łatwiej, a tak… Są domy seniora które zajmują się tymi osobami w zamian za emeryturę, ale do tych porządnych rzeczywiście trzeba sporo dopłacić 😦 Polska to chory kraj. Ludzie całe życie zapierdzielają po to by na starość państwo ich olało…

        Polubione przez 1 osoba

        1. W Polsce się nie wyobrażam…bacia siebie z kolei poza krajem. I tu jest pies pogrzebany…masz racje z choroba naszego kraju. Nie pojmuje, że po przepracowaniu całego życia nie stać człowieka na porządną opiekę.

          Polubione przez 1 osoba

  4. Lęki maja to do siebie, że sami nie wiemy czego się boimy.
    Ktoś przyzwyczajony do ciągłej obecności drugiej osoby, boi się zostać sam…
    Może ta osobista rozmowa z Bogiem faktycznie Jej pomoże?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

transcendentphoto.com

professional photography - going beyond ordinary limits

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

%d blogerów lubi to: