Szaro

Ciężko mi idzie ostatnio pisanie.Kraj mojego dochodzenia stał się dla mnie miejscem dość nieznanym. Miasto, w którym się zakotwiczyłem, aczkolwiek budzi we mnie wiele różnorakich wspomnień, też stało się mi obce. Co gorsza dom i najbliższe mi otoczenie też wydają mi się nie z mojego świata.
Ostatnio byłem w kraju dwa lata temu. To niezbyt dawno. Te dwa lata jednak poczyniły wiele zmian przede wszystkim spowodowanych pandemią. U siebie, z dala od ludzi jej nie czuliśmy tak dotkliwie jak to ma miejsce tutaj. Dwa lata temu wszystko wydawało się relatywnie nieskomplikowane. Dzisiaj jest wręcz odwrotnie. Większość z członków mojej rodziny miała taką czy inną styczność z pandemią. Najgorzej oberwało się ojcu, który wciąż przebywa w szpitalu i póki co nie można go odwiedzić. To wszystko kreuje spore napięcia, które trzeba jakoś rozładować. Uff…ciężki kawałek chleba, zwłaszcza gdy każdy ma swoje racje i nikt niczyich nie przyjmuje do wiadomości.
Pozostały spacery. Pogoda dopisuje. Rzeszów niewiele się zmienił od czasów naszej ostatniej wizyty. Choć miasto powiększa się z roku na rok rozbudowując się szybko, jakoś cieplej je wspominam sprzed lat. Stare rynkowe kamienice w większości odnowione prezentują się bardzo okazale. Na ulicach jednak jakby mniej ludzi. Gdzieś zaginął duch, którego jeszcze dwa lata temu czułem. Gdzieś stłamszona została codzienna radość taka po prostu. Jedni chodzą w maskach inni bez i to też przekłada się na swego rodzaju smutną sytuacje gdy jedni drugich omijają przechodząc na drugą stronę.
Udało nam się odwiedzić naszych najbliższych znajomych. Ci na szczęście wciąż mówią naszym językiem, chociaż mamy różne opinie na temat wydarzeń związanych z pandemią. To właśnie te dwa spotkania pozwoliły mi się trochę oderwać od rzeczywistości i zrelaksować.
Ponoć mają wznowić odwiedziny w szpitalach. Będzie, być może, szansa zobaczenia się z ojcem. Trochę mam obawy…

Rynek
Główna ulica starego miasta

40 myśli na temat “Szaro

Dodaj własny

  1. Ładny ten Rzeszów. Oczywiście wykostkowany, ale drzewka też jakieś widzę.
    Może dlatego, że mieszkam w tym samym miejscu, ale obecnie już od dłuższego czasu nie widzę wpływu pandemii na życie codzienne. Podobno czasami jakaś starsza pani w autobusie się oburzy, że ktoś za blisko niej stanął, w sklepach nosi się te maski, ciągle są jakieś ograniczenia, ale poza tym ludzie już od dawna chodzą po ulicach jak zawsze, w ciepłe dni wylegają do parków i nad jeziora, stoją jeden na drugim w kolejce po lody, siedzą w knajpach… no zwyczajnie. Tylko doszedł ten jeden powód więcej, żeby się pokłócić.
    U Ciebie te problemy ze zdrowiem bliskich nie sprzyjają optymizmowi.

    Polubienie

  2. Na wstępie szybkiego powrotu do zdrowia dla Twojego ojca życzę. Teraz Twój dom jest w Ekwadorze, widzę nie od dziś w Twoich tekstach że tam Ci jest najlepiej, więc nie ma co się dziwić że masz takie odczucia będąc w przecież nie obcym Ci Rzeszowie. Co do ludzi? Czasy są ciężkie, ten cholerny wirus powywracał wiele i wiele zdrowia nas wszystkich kosztował, więc trudno sie spodziewać by ktokolwiek tryskał optymizmem…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Dzięki. Czekamy na możliwość odwiedzin…może w tym tygodniu.
      Dopiero teraz poczułem i poznałem co narobił wirus i polityka władzy, na własnej skórze. Jak rzekłem…w Ekwadorze nie czułem tej psychozy i strachu. Tutaj niby każdy odważny ale tylko na pokaz.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Psychozę spowodowały media i nieodpowiedzialne działania rządu. Jedni przez rok, dzień w dzień straszyli, a drudzy wprowadzali i znosili restrykcje robiąc to kompletnie bez rozumu i mamy co mamy… Ja mieszkając na zadupiu tak tego nie odczuwam, ale w większych miastach jest gorzej.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Pewnie w tej chwili bardziej rozumiesz krajowych blogerów 🙂

    Jeśli o ojca idzie, to nie on dla Ciebie stanowi zagrożenie, ale Ty dla niego. Rozumiem, że to masz na myśli pisząc, „mam obawy”?

    Syn opowiadał o Rzeszowie w samych ochach i achach: piękne, radosne bezpieczne. I pewnie znowu takie będzie, trzeba ludziom dać czas na dojście do siebie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Definitywnie zderzyłem si z rzeczywistością, której się nie spodziewałem…dobra lekcja, jeśli jest w niej cokolwiek dobrego.
      Ojciec trochę się zapominał przed szpitalem…nie wiem jaki jest jego stan…stąd moje obawy.
      Rzeszów pokraśniał niewątpliwie…choć dla dzikiego jak ja zaczyna tu być ciasno.

      Polubienie

  4. No jak to? Toż Rzeszów zapowiada się na polskie Eldorado i już wkrótce będzie tam Wszystko! Aż zazdroszczę rzeszowianom.
    Więcej wiary:))
    Powodzenia w kontaktach z bliskimi szczerze życzę.

    Polubienie

        1. Świat otwiera. Czasem myślę, że nie byłabym tak otwarta na ludzi , na pokonywanie trudności, na nowe, inne, gdybym została … Mam nadzieję, że się mylę 🤣

          Polubienie

  5. Wszyscy staliśmy się inni w czasie pandemii i wszędzie ludzie czują smutek i strach wciąż! Mam nadzieję Marku, że znajdziesz tu tez powody do radości.
    My Polacy dostajemy w kość od polityków, bo permanentnie nas oszukują, a to też wpływa na to, że jesteśmy smutasami.

    Polubienie

  6. Klik dobry:)
    Zdrowia dla Twojego taty.
    W trosce o chorych leżących w szpitalu nie ma, niestety, odwiedzin. Może w drodze wyjątku, dla syna przybyłego z tak daleka, można zorganizować spotkanie przez szklane drzwi albo po zrobieniu testu? Podpowiedz taką opcję ordynatorowi oddziału i zapytaj, czy jest to możliwe?
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  7. Tęsknię za Rzeszowem. Minęło mi tam nad Wisłokiem w dzielnicy Staromieście wiele pięknych wakacyjnych miesiący. I nadal tam mieszka rodzina ze strony mojej mamy.
    życzę wszystkiego dobrego Tobie i Twoim Najbliższym Marku

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

%d blogerów lubi to: