Koniec drogi.

Postanowiłem dać dzień odpoczyneku od wspinaczki. Mam nadzieje, że każdy nabrał oddechu i jest gotowy na dalszą wspinaczkę.
Skończyliśmy na mleczarni. To mniej więcej jeszcze dwa kilometry do naszej hacjendy. Na tym ostatnim odcinku wiele się nie dzieje. Droga wije się między pastwiskami. Jedyną ciekawostką jest dom Diego i Marizandry. Kiedyś już o nich pisałem. Diego studiował w Stanach, włada zatem biegle angielskim. Byliśmy dość blisko z nimi, ale jak to często w życiu bywa trochę nam się drogi rozeszły.
Ich dom jest ostatnim przed skupiskiem domów w naszej okolicy. Diego jest Ekwadorczykom, Marizandra – Wenezuelką. Oboje, jak większość naszych sąsiadów sadzili, że zbliża się koniec świata, w jakiejś tam formie. Budując swój dom, zdecydowali się pod nim wybudować kompletne mieszkanie, które może funkcjonować samodzielnie i ma osobne wejście. To nie jest byle jakie mieszkanie. Chociaż sprawia takie wrażenie, to jednak jest to coś w rodzaju schronu. Całość znajduje się pod ziemią a ściany mają konkretną grubość betonową. Wewnątrz są filtry czyszczące powietrze, pompy je tłoczące, nie mówiąc o małym magazynie wypełnionym żarciem długoterminowym. Kiedy znajomi mi to opowiadali, myślałem, że to kpina. Wreszcie zostaliśmy zaproszeni do środka. Trzeba przyznać, że gdyby rzeczywiście nadszedł koniec świata oboje mieszkańcy tego domu przygotowali się do niego doskonale.
Ich dom w porównaniu z mleczarnią doskonale obrazuje ekwadorskie dysproporcje. Tak chyba jest nie tylko tutaj.
Kontynuujmy jednak wspinaczkę. Jeszcze trzy zakręty i osiągamy szczyt naszej wędrówki. Potem dwa małe zejścia i dobijamy do Milanskiego. Stąd już rzut kamieniem. Lekkie podejście, prywatna brama dla nas i naszych lewostronnych i już jesteśmy na miejscu. Naprawdę po tych pięciu kilometrach dobrze jest otworzyć drzwi, wejść ma patio i spocząć w jednym z foteli.

Przydrożne widoczki
Chata ze schronem
Droga widziana z wyższego punktu
Jeszcze jeden zakręt
I znowu zakręcik
Dotarliśmy na szczyt
Tam w dole widać do..ale to po drugiej stronie rzeki
Kamienny schowek na opony
Ostatnia krzywa
Brama
Witam u siebie

20 myśli na temat “Koniec drogi.

Dodaj własny

  1. Klik dobry:)
    Ach, co za ulga, że już jestem na Twoich włościach. Pokój temu Domowi!
    Rozsiadam się na patio i odpoczywam. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

    PS, A jest jakaś droga na skróty? Jak dla mnie, wystarczyłyby 2-3 kilometry. 😉

    Polubienie

  2. Bawią mnie ludzie szykujący sie na koniec świata 🙂 Owszem, w czasie konfliktu takie miejsca były by czymś mega przydatnym, ale gdyby ów koniec świata miał nadejść, to żadne schrony nas przed nim nie obronią 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Sami naszą cywilizację wykończymy. Albo trzecią wojną światową, albo wyeksploatujemy i zatrujemy planetę do tego stopnia, że przestanie nas żywić. Człowiek wciąż na siebie kręci bat i to musi się źle skończyć.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Uffff… Przydałby się Wam latający dywan miękko lądujący na patio:))
    Schowek na opony wskazuje, że śmieciowa cywilizacja dotarła i tam. Aaaa… Tak, a propos: jak radzicie sobie ze śmieciami?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

transcendentphoto.com

professional photography - going beyond ordinary limits

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

%d blogerów lubi to: