Powrót do doliny

Skoro już przedstawiłem wszystkich nasze lalki, to z rozpędu wrócę do naszej peruwiańskiej wyprawy jeszcze jednym wspomnieniowym wpisem sprzed czterech. Wtedy nieudalo mi się zamieścić fotek. Czas naprawić to zaniedbanie. Najpierw jednak tekst.

W drugim dniu naszej peruwiańskiej wyprawy zaplanowano dla nas odwiedziny Świętej Doliny Inków. Wyprawa do niej jest częścią każdej wycieczki, która ma w tytule Machu Picchu. Sama osada, chociaż stanowi największą atrakcje turystyczną, jest tylko częścią kultury i spadku po Inkach. Święta Dolina to spora ilość małych miasteczek wzdłuż rzeki Urubamby, w których zachowały się pozostałości po kulturze byłych mieszkańców tych okolic. W Peru, w trakcie naszego pobytu panowała pora deszczowa, która negatywnie odbija się na sezonie turystycznym. Sądziliśmy, że dzięki temu będziemy mieli więcej czasu czasu i będzie mniej tłoczno. Niestety w krainie Inków trwały wakacje szkolne co pozwoliło mieszkańcom Peru na odwiedzanie właśnie takich miejsc jak Machu Picchu czy Święta Dolina. Byliśmy bardzo zaskoczeni ilością zwiedzających gdziekolwiek byśmy nie dotarli. Wszędzie były tłumy ludzi, wszędzie tłoczno i głośno. Podobno w sezonie turystycznym jest jeszcze gorzej. Nasza wycieczka do doliny rozpoczęła się o 9 rano razem z dziewięcioma innymi osobami i przewodnikiem, który towarzyszył nam na całej trasie. Po drodze mijaliśmy wiele małych peruwiańskich osiedli albo wiosek, które kultywowały stare inkaskiego metody rolnicze. Były to zamknięte enklawy rodzinne, w których wszyscy nawzajem ze sobą współpracowali. Nasz przewodnik był starszym człowiekiem ze zdecydowanym sentymentem dla tego typu życia co czuć było w jego głosie. Większość atrakcji inkańskich na tej trasie jest położona wzdłuż Urubamby, która jest dopływem Amazonki. Rzeka ta do pewnego stopnia przypomina Dunajec bo wijąc się między andyjskimi szczytami, trudno zdeterminować z perspektywy, który jest, po której stronie. Dolina wykreowana przez nią stała się miejscem, które Inkowie uważali za święte. Dlaczego? Głównie z powodu wody i klimatu. Oba te czynniki pozwalały Indianom na zbieranie plonów do trzech razy w roku. Stosując odpowiednią agrokulturę opanowali oni do perfekcji metody uprawy wielu podstawowych roślin. Charakterystyczne tarasy mogliśmy zobaczyć w każdym miejscu, które odwiedziliśmy. Rozmach odwiedzanych wykopalisk i wiedza z jaką spotkaliśmy się przekroczyła moje oczekiwania. Na naszej trasie zajrzeliśmy do Pisac, Urubamby i Ollantaytambo. Wszędzie tłumy ludzi i wszędzie ta niezwykła atmosfera spowodowana tym co mogliśmy zobaczyć. Pozostałości poinkańskie zdecydowanie różnią się od tego co widzieliśmy w ruinach Majów. Nie ma tu tak charakterystycznych piramid a wszystko było jest bardziej podporządkowane rolniczemu charakterowi życia tych Indian. Inkowie niewątpliwie kojarzą się przede wszystkim z Machu Picchu a tymczasem nie jest ono największym wykopaliskiem archeologicznym. Pisac jest większy ale nie ma takiego mitu jak Machu. Właśnie tam rozpoczynają się trasy dla wytrwałych piechurów, którzy chcą przeżyć coś niezapomnianego. Z Pisac można wyruszyć na jedną z wielu kilkudniowych tras śladami Inków. Trwają one od pięciu dni w zależności od potrzeb zainteresowanych. Trasy te wiodą poprzez zapomniane miejsca kultury indiańskiej i kończą się na ogół właśnie w Machu Picchu. Z opowiadań naszego przewodnika, dla którego kultura Inków jest czymś niemal świętym, wynikało, ze owe trasy to jedyne w swoim rodzaju duchowe przeżycie. Definitywnie brzmiało to bardzo interesująco jak i jego wszystkie opowieści. Być może następnym razem.

36 myśli na temat “Powrót do doliny

Dodaj własny

  1. Zazdroszczę, że mogłeś to zobaczyć na własne oczy. Całość wygląda naprawdę imponująco. Nie dziwę się, że niektórzy w tego typu budowlach węszą rękę kosmitów, bo naprawdę trudno uwierzyć, że ówcześni ludzie byli w stanie tworzyć takie budowle. 🙂

    Polubienie

  2. Zastanawiam się, Europejczyk może tak dogłębnie przeżyć spotkanie z kulturą Inków. Czy wędrówka ich śladami daje efekt o którym wspomina Wasz Przewodnik?
    Zdjęcia wspaniałe.

    Polubienie

  3. Cudowne. 🙂 Dobrze też zwiedzać takie miejsca z zaangażowanym przewodnikiem.
    Tak po cichu sobie planuję, że jak będzie można, to sobie zorganizuję wyjazd… albo raczej, co mniej wymagające, znajdę jakiś zorganizowany… Tylko najlepiej chyba wiosną albo jesienią. Tłumy turystów co prawda zniechęcają, ale Peru wydaje mi się najbardziej atrakcyjnym turystycznie krajem w regionie.
    Z ruin może nie pomajańskich, ale poazteckich oprócz piramid kojarzę też takie całe miasteczko, tylko tam jednak również trochę piramid naustawiali. 😉 O tu: http://visit.puebla.gob.mx/ubicacion/zona-arqueologica-de-cantona/

    Polubienie

      1. Aby dojechać do ostatniej miejscowości skąd organizują wyprawy na Machu trzeba dostać się na pociąg, innej trasy nie ma. Ten pociąg porusza się właśnie wzdłuż Urubamby. Konieczna jednak jest wcześniejsza rezerwacja.

        Polubienie

    1. Chociaż poza Peru nigdzie nie byłem, to jednak Machu Picchu powoduje, że ten kraj i mnie wydaje się najbardziej interesujący w tej okolicy. Jeśli kiedyś Ci się uda to jednak polecam coś zorganizowanego. Powód relatywnie prosty, większość atrakcji jak Machu Piscchu i Huayna Picchu można oglądać tylko z wcześniejszą rezerwacją. Co prawda wiele można sobie załatwić po dotarciu do Cuzco, jednak może się to wiązać z koniecznością dłuższego pobytu. Szczerze mówiąc, chcemy wróci do Peru bo jak się okazuje widzieliśmy tylko wycinek, bardzo skromny, z tego co ten kraj ma do zaoferowania.

      Polubienie

      1. Zawsze można wykupić taką wycieczkę nawet przez internet jeszcze z domu, a resztę pobytu zorganizować samodzielnie… Ale jadąc na zorganizowaną mogę jechać w pojedynkę i kosztuje to więcej pieniędzy, ale mniej pracy. No i z sensownym przewodnikiem więcej się z tego wyniesie.
        Ty masz fajnie, możesz tam wracać częściej. 😉

        Polubione przez 1 osoba

        1. Wybór oczywiście należy do Ciebie. Napewno zorganizowana jest droższa, ale przy okazji pewniejsza. Jak powiedziałem, ma wiele atrakcji trzeba mieć rezerwację.
          To jest jeden z największych plusów Ekwadoru, odległość do Peru i innych krajów. Ode mnie do graniczy Peru tylko trzy godziny. Jeśli ktoś lubi autobusy…można za pół ceny zobaczyć cała Amerykę Południową.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

%d blogerów lubi to: