Nieskazitelni, kryształowi, wyjątkowi.

Pamiętacie nieskazitelnego Marka Kuchcińskiego, onegdaj marszałka Sejmu? Chłop dwoił się i troił na swoim stanowisku aby zadowolić prezesa. Był w tym rzeczywiście dobry. Pewnie do dziś kontynuowałby marszałkowanie Sejmem, gdyby gorszy sort nie dowiedział się o niezbyt nieskazitelnych słabościach tego wielmoży. Gość najlepiej czuł się w powietrzu, uwielbiał wręcz latać, oczywiście nie swoim samolotem i oczywiście nie za swoje pieniądze. Zrobił zatem z rządowego wehikułu powietrznego prywatną taksówkę na swoje potrzeby i szanownej rodziny. A, że kasa na te wybryki nie pochodziła z prezesowej kieszeni, to podniebny szeryf długo pozostawał bezkarny. Aż go namacał ten parszywy dziennikarski gorszy sort. I rozlało się szambo wokół nieskazitelności pana marszałka, zwłaszcza, że wyszło, że nie tylko lubił to latanie ale przyjemność też mu sprawiało przelecenie dziewuszek z Ukrainy w trakcie lotu. Ot taka chłopska słabość. Rzucili się jednak szubrawcy na Ikara jak zgłodniałe psy i narobiły smrodu.

Wtedy jednak prezes dbał jeszcze o wizerunek swojej partii, zbliżały się różne wybory, które koniecznie trzeba było wygrać, bo przecież jeszcze tyle zostało do skradzenia…tfu na psa urok, zrobienia.

Podał się więc marszałek Kuchciński do dymisji, ale tak naprawdę poza tym żadna inna krzywda mu się nie stała. Ponoć dalej lata bo przecież jemu się należy.

Na chwilę wizerunek się poprawił. W tym gronie jednak to tylko kwestia czasu aby go ktoś znowu zaorał. No i tak się stało za sprawą kryształu tą razą. Nijaki kryształowy Marian Banaś szef NIK-u nabył w podejrzany sposób kamienice w Krakowie a potem wynajął ją na burdel. Awantura zrobiła się nieludzka i to znowu za sprawą podłego gorszego sortu dziennikarzy. Znowu wizerunek prawych i sprawiedliwych zaczął tonąć. Banaś to jednak nie Kuchciński. Początkowo chciał zrezygnować ze stanowiska jednak dla dobra Polski nie mógł. No i nie odszedł. Przepychali, szkalowali gościa a ten nic tylko w zaparte, że dobro kraju mu nie pozwala. No i nie dał się wybzykać ze swojej posady choć prezes stawał na głowie. Na szczęście pismaki w takich sytuacjach mają zawsze pakiet tematów zastępczych, którymi można odwrocić uwagę ciemnego luda. No i wymyślili, że przecież Banaś ma swoje stanowisko dzięki opozycji i to opozycja blokuje jego odwołanie. Jak to rzekł ideolog telewizyjny tej bandy „ ciemna luda wszystko kupi”…no i kupiła. Banasia potępili ale wszyscy już wiedzą, że dostał się tam gdzie jest dzięki gorszemu sortowi. Wizerunek został lekko nadszarpnięty jednak nie na tyle, żeby się tym specjalnie przejmować. Na podorędziu mają przecież Dudusia, który w trakcie wyborów opluł wszystko i wszystkich, kogo się dało, tak aby ponownie odwrocić uwagę wyborców. Masy lubią plucie, przecież to taki deszcz ale ten na dodatek wiele obiecywał.

Wygrana oszołoma ugruntowała przekonanie, że wizerunkowo prezes i spółka mają się dobrze. Można zatem zacząć robić swoje, teraz już przy otwartej kurtynie.

No i wyruszyli na wyścigi, kto wydrze z tego kraju więcej. Jak się okazało tym kimś stał się ktoś, jak to powiedział prezes, kto jest kimś wyjątkowym a tą swoją wyjątkowość mógł otrzymać tylko od Boga. Oto bowiem małomiasteczkowy wójt poczuł wiatr w plecy. Dmuchała mu w nie sama szefowa koła gospodyń wiejskich z Brzeszcz, zasłużona dla Polski i Europy, była premier naszego kraju Beata nie z Albatrosu Szydło. Daniel Obajtek, bo o nim mowa, zrobił w krótkim czasie jeszcze większą karierę niż pani Broszka. Robiąc ją dymał kogo się dało, na ile się dało i jak się dało. Aż sam się dziwił, że szło mu tak łatwo…no ale z tą boską wyjątkowością musowo dostał card blanche do dymania. Tak się w tej funkcji zacietrzewił, aż totalnie stracił poczucie bezpieczeństwa. Już raz wywinął się prawu dzięki niejakiemu Ziobrze, który teraz ma całą sprawiedliwość w swoich rękach, zatem hulaj dusza piekła nie ma. Przehulał trochę nieswojej kasy na swoje posiadłości.

Znowu ten podły dziennikarski gorszy sort wpieprzył się tam gdzie go nikt nie zapraszał. Bosko wyjątkowy Obajtek okazał zwykłym oprychem z nieboskimi inklinacjami do wszelkiego rodzaju szwindli. No i znowu rykoszetem po twarzy dostał prezesunio tej całej szemranej spółki. Łapy ma jednak trochę związane bo afera jest rozwojowa a jak podają niektóre źródła, jedna trzecia Polski już jest własnością zapobiegliwego wójta z Pcimia. Chyba w tej dymanej gonitwie, wydymał przy okazji prezesa. Zachodzą zatem „spin doktory” jak tu odwrocić uwagę ciemnoty od Dona Orleone. Antek będzie wykopywał komunistów z Powązek. Szydłowa drze się wniebogłosy, że napadli jej na rodzinę, bo synalek wyrzucony z kapłaństwa załapał się na fuchę do Obajtka. Premier Mateuszek mało się nie zwalił w portki z oburzenia na atak na rodzinę pani Broszki. Znowu dorwali się do odpowiedzialności Tuska za Smoleńsk. Na wytyczne czekają wciąż Terlecki, może coś wywącha, Witek, może coś znajdzie w przedwojennych książkach, Sasin z Suskim no i oczywiście Anżej, który jak trzeba będzie to podpisze, że Obajtek kupował to wszystko powodowany walką z wirusem, ma zatem zastosowanie Dobry Samarytanin….nawet brzmi bosko.

Czy wybronią Obajtka? Póki co zamknęli cały kraj. Jak go znowu otworzą może ludziska zapomną.

Nieskazitelny, kryształowy, wyjątkowy…taka prezesowa trójca…niezbyt jednak przenajświętsza.

Był kiedyś taki film „Odrażający, Brudni, Źli”, co w tłumaczeniu na język PiS brzmi „Nieskazitelni, Kryształowi, Wyjątkowi”…

20 myśli na temat “Nieskazitelni, kryształowi, wyjątkowi.

Dodaj własny

  1. Tak, a propos … Nowak nie wyłożył się na zegarku za gówniane 15 tys. zł., ale za sprzeniewierzenie ponad 20 miliardów Euro, które zamiast w inwestycje drogowe i komunikacyjne trafiły do prywatnych kieszeni inwestorów. Zegarek był tylko pretekstem, aby Nowaka wrzucić do aresztu wydobywczego. Kasa, nawet ta ukradziona, jednak robi cuda. 😉 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. No i znowu wyszedł brak wiedzy z pierwszej ręki. Częściej mówiło się o Nowaku w kontekście jego zegarka niż tych marnych 20 miliardów. Nigdy nie byłem specjalnym zwolenników platformersów…było jednak bardziej normalnie, chociaż jak i oni mieli klej na rękach.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

%d blogerów lubi to: