Droga nad rzekę.

Dawno, dawno temu zejście do rzeki wytyczył nam Milansky. Ciągle właśnie z tej ścieżki korzystamy chociaż przez lata mocno podupadła na „zdrowiu”. Jakoś nie traktujemy jej jako pierwszoplanowego zadania. Wystarcza nam to co zostało już zrobione.

Żeby jednak skorzystać z owej przecinki, po tych opadach deszczu, zwykłe buty już nie wystarczają. Ubrałem zatem swoje wyjściowe gumiaki i pomaszerowałem na spotkanie z panią rzeką, która ostatnio zachowuje się wyjątkowo głośnie.

W ostatnim poście pokazałem pare zdjęć. Dzisiaj spróbuje załączyć krótkie video. Nie było możliwości zejścia na sam brzeg, bo ten wchłonęła rzeczna woda. Mogłem zatem zrobić zdjęcia jedynie z przecinki wzdłuż rzecznego brzegu.

Dojście do niej nie było skomplikowane, tylko jakoś tak ślisko i błotniście. Dla chcącego nie ma nic trudnego. Przy okazji zauważyłem, że i las przez który musiałem się przebić też mocno zdziczał co chyba będzie widać na fotkach.

Dróżka do rzeki

Schodzimy dalej

Zła pani rzeka

Trochę spieniona ze złości

A tam wyjście

Prawie na szczycie

I co bym się tak pieklił.

30 myśli na temat “Droga nad rzekę.

Dodaj własny

  1. Na wstępie zapytam, żeby się upewnić: to Tobie wysłałem wczoraj zaproszenie na Facebooka? 🙂 Ścieżka zarośnięta gorzej niż nie jedna Bułgarka… 🙂 🙂 Wypadało by posłać tam Pepe z kosą i maczetą 🙂 A sobie jakieś buty z kolcami zafunduj na takie wędrówki 🙂 Rzeczka wyjątkowo rozzłoszczona, ale i powodów jej nie brak…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak mnie zaprosiłeś…już miałeś nadzieje, że jakiś poważniejszy widzianezekwadoru się zaplątał na Fb…nic z tych rzeczy.
      To taka nasza mała dżungla. Myśleliśmy o Pepe tylko, że jak go tam wpuścimy to on nam zrobię z tą swoją maczetą aleje..a my nie chcemy aż tak bardzo ingerować w przyrodę. Dwa dni już nie pada…ciagle wrzeszczy z dołu ale jakby z mniejsza ilością złości, o rzeczce mowa.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nie,ale wolałem się upewnić 🙂 Wiadomo że jak człowiek zbytnio ingeruje to jedynie przyroda cierpi. Jeżeli nie chadzacie tam zbyt często to i nie ma sensu robić rewolucji, tym bardziej że taka dróżka w gęstwinie też ma swój urok 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Klik dobry:)
    Podczas oglądania filmiku bałam się, że porwie mnie ta rzeka, tak realistyczne jest nagranie.
    A w ogóle, czy to jest sprawiedliwe, że jeden ma takie cuda w zasięgu kaloszy, a drugi musi organizować specjalną wyprawę za duże pieniądze? 😉 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Starałem się stworzyć atmosferę zagrożenie…😃😃😃, widzę, że mi się udało.
      Tak to jest z tymi atrakcjami. To co mamy pod ręka powszednieje. Tyle chciałbym zobaczyć…tylko, że daleko i drogo.
      Pozdrowienia zasyłam.

      Polubienie

    1. Przez te ostatnie opady i wilgotność ten mech wszechobecny i mnie zaskoczył. Myślałem o youtubie ale ten blog tak mnie absorbuje i te na nim dziewczyny, że już na YouTube nie mam czasu.😂😂😂
      Z tego co czytam, jednak innym udaje się ten filmik otworzyć.

      Polubione przez 1 osoba

        1. Zaparłem się o drzewa..bez nich mogło być różnie. Szczerze mówiąc rzeka jako rodzaj żeński skojarzyła mi się z polskimi dziewczynami…one tez ostatnio mocno wzburzone, żeby nie powiedzieć dosadniej. 😃😃😃

          Polubienie

  3. Moim zdaniem rzeka nie jest zła – ona szaleje z radości, że wreszcie może hałasować i płynąć pełną parą:)))
    Dojście do rzeki mnie nie zachwyca – uroda wody ginie w buszu. Może ta rzeka swoim zachowaniem domaga się wyeksponowania i podziwu?

    Polubione przez 1 osoba

  4. Dobrze, że przestało padać. Jak już Ci pisałam woda jest bardzo podstępnym żywiołem. Zalać Was nie zaleje, bo mieszkacie wysoko, ale podmyć może.

    Nad tak wyjącą rzeką mieszkałam (od domu gdzieś 5-10m), gdy ewakuował mnie syn. Spakowałam się w 20 minut 🙂 Do auta już szliśmy po kostki w wodzie. Masakra. A ten domek wynajęłam, bo właścicielka zachwalała, że jest nad uroczym strumyczkiem. Początkowo, faktycznie, był 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Po takim przeżyciu to i do strumyczka ciężko mieć zaufanie. Zdajemy sobie sprawę, że woda to żywioł jak każdy inny naturalny gniew przyrody. Póki co najbardziej dokuczyły nam osuwiska zamykając wyjazd z naszej górki. Coś nas tu jednak przygnało, jakieś przeznaczenie … pożyjemy zobaczymy. 😃😃

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein Blog über Optik und Photographie - A blog about optics and photography

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

<span>%d</span> blogerów lubi to: