Syndrom Winnetou

Zawarliśmy z Milanskym ugodę. Odkąd przyjechał, prawie trzy miesiące temu, terroryzował mnie prośbami o pożyczanie mu filmów na długie samotne wieczory. Nie to, że nie chciałem mu udostępnić mojej filmoteki. Czarna rozpacz mnie ogarniała gdy zwracał mi film bez oglądania, bo fabuła go nie interesuje. Teoretycznie mogłem go wpuścić do biblioteki i niechby sobie sam... Czytaj dalej →

Spacerkiem po Cuence

Cuenkę na ogół odwiedzamy raz na dwa tygodnie. To wystarcza w zupełności biorąc pod uwagę nasze potrzeby żywnościowe. Zdarzają się jednak sytuacje, które wymuszają częstsze wizyty. Jestem w trakcie naprawiania swojego uzębienia. Trachnął na części mój mostek i nowy okazał się koniecznością. Ot taka niespodzianka budżetowa. Moje dentystyczne wizyty nie wymagają wspólnych wypadów. Zbieram się... Czytaj dalej →

Rynek z kwiatami.

Stojąc twarzą do głównego wejścia do bazyliki, najbardziej rozpoznawalnego punktu miasta, po jej prawej stronie na Calle Mariscal Sucre, znajduje się mały ryneczek kwiatowy. Można na nim kupić niemal wszystko, od kwiatów ciętych, przez bukiety po kwiaty doniczkowe. Pan Covid spowodował, że również i ten ryneczek opustoszał i bardzo długo wyglądał smutnie. Cuenca, pomimo istniejących... Czytaj dalej →

Otoczenie

Nasz dom znajduje się mniej więcej pięć kilometrów od głównej drogi. Pisałem o tym już wielokrotnie więc nie będę się powtarzał. Różnica poziomów wynosi około pięćset metrów. Zatem z miejsca gdzie wysiadamy z autobusu po przejściu owych kilometrów wspinamy się prawie pięćset metrów wyżej. Droga jest dość urozmaicona i wije się zboczem górskim. Często po... Czytaj dalej →

Lorena

Dawno nie było wpisu poświęconego jakiemuś filmowi, który ostatnio obejrzałem. Nie wszystkie pozycje zapewne zasługują na notkę, ale ten, o którym chce dzisiaj napisać wydaje mi się jest jej wart. Gdy zobaczyłem tytuł filmu „Nazywam się Lorena Bobbitt”, początkowo nie skojarzyłem jej sprawy. Dopiero po chwili przypomniałem sobie kim była tytułowa Lorena. Preferowane przez mnie... Czytaj dalej →

Rozbawiła…

Rozbawiła mnie Ultra z bezpukania.eu, swoim wpisem i dowcipami na temat Radia Erewań https://bezpukania.wordpress.com/. Jego absurd jako żywo można, według mnie, porównać do wiadomości z TVP. Nasza stacja, choć w przeciwieństwie do rzeczonego radia, istnieje, to zdaje się nadawać z San Escobar, o czym nie omieszkałem zauważyć w swoim komentarzu. W odpowiedzi Ultra skłoniła się... Czytaj dalej →

Widoki z dachu.

Czas na paterę fotek z Cuenki. Dawno nie było ich tutaj. Osiedlający się w Cuence przybysze z zachodu często wykorzystują dach jako miejsce widokowe. Taki pomysł oczywiście wyszedł ze strony ekwadorskich budowlańców. Dzięki temu, w pogodny dzień, na dachu można odpocząć choć od zgiełku ulicznego uciec się do końca nie da. Widziałem kilka takich miejsc.... Czytaj dalej →

Gość na patio

W ciepłe dni bardzo często otwieramy nasze drzwi prowadzące z patio na zewnątrz na oścież aby trochę schłodzić gorąc jaki panuje pod szklanym dachem. Takich dni jest dość sporo, chociaż nie zawsze i nie wszystkie jednakowo gorące. Otwarte drzwi od czasu do czasu przynoszą niespodziewaną ptasią wizytę. Wlecieć ptaszkom jest dość łatwo, wylecieć to już... Czytaj dalej →

Przyda się…

...zachować dla potomnych, zanim to zniknie i przepadnie ocenzurowane. Niemiaszki od dawna grają Jarkowi na nerwach. Ambasador Przybłęda będzie musiał coś z tym zrobi, inaczej Julka wróci do kuchni.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Pisane Kobiecą Duszą

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.