Nazywam się Bond, James Bond

Co to się porobiło z tą Ameryką. Jeszcze paręnaście lat temu kraj marzeń wielu mieszkańców Ziemi, dziś sprawia wrażenie kolosa na glinianych nogach.

Odszedł Trump, przez wielu nielubiany i niechciany, jednak nie widać na horyzoncie jakiejkolwiek poprawy. Nie mówię tu o polepszeniu ekonomicznym, bo rozumiem, że na to trzeba chwile poczekać. Mam na myśli uspokojenie napięcia jakie panowało podczas kampanii, samych wyborów i w okresie przejściowym.

Dzieje się wręcz przeciwnie. W swoim przemówieniu inauguracyjnym Joe Biden mówił o zjednoczeniu i wspólnocie. Od dziesięciu dni jednak demokraci ze swoim prezydentem polują na czarownice spod znaku Donald Trump. Wciąż ich działania bardziej nastawione są na zadanie ostatecznego ciosu zwolennikom poprzedniego prezydenta niż na szukanie kompromisu i patrzenie w przyszłość. Żeby nie było, Trump sam w sobie budzi i we mnie negatywne emocje. Tu jednak nie chodzi o stosunek do niego ale o deptanie tego wszystkiego z czego Ameryka tak była dumna czyli przede wszystkim wolności.

Większość Polaków ma żal do Trumpa za jego flirtowanie z pisowskim establishmentem. Wcale mnie to nie dziwi. Obecny prezydent skrytykował już to co się dzieje w Polsce. Wielu się to spodobało. I słusznie. Mam tylko jedno zastrzeżenie, jeśli Joe Biden tak bardo jest zniesmaczony poczynaniami naszej pseudo władzy to jak to się ma do jego działań w zakresie ruchów protrumpowskich. Nie można coś potępiać a potem w ten sam sposób postępować. Z tej perspektywy, o ironio, demokratom bliżej do PiSdzielców niż Trumpistom.

Działania obecnej administracji to kopia PiS po przejęciu władzy. Zwolnienia niewygodnych ludzi i zastępowanie ich plasteliną ma miejsce na porządku dziennym. Póki co sądy są niezależne i mogą oprzeć się nadużywaniu władzy. Stany to nie Polska, tak mi się przynajmniej wydaje. Sędziowie są bardzo wrażliwi na swoją niezależność i jej odebrać sobie nie pozwolą. Nawet prezydent jest na to zbyt słaby, że nie wspomnę o ministrze sprawiedliwości.

Joe Biden w pierwszych dniach swojej prezydentury skoncentrował się przede wszystkim na odwracaniu wszystkiego co zrobił Trump, bez większego zastanawiania się. Wycofał się z budowy rurociagu pomiędzy Stanami i Kanadą czym zniechęcił do siebie północnego sąsiada. Co gorsza, wielu przedsiębiorców po obu stronach granicy dokonało sporo inwestycji finansowych w oczekiwaniu na rozpoczęcie prac. A tu taka niespodzianka. Nie oczekuję od obecnej administracji miłości do Donka, sam go nigdy nie kochałem. Oczekuje natomiast zdrowego rozsądku.

Niszczenie wszystkiego tylko dlatego, że pod tym jest podpis byłego prezydenta to zły pomysł i niczym dobrym się nie skończy. Dodatkowo uprzykrzanie życia Donkowi tylko przyciąga do niego więcej ludzi i sprawia wrażenie, że gdzieś tam w sercach demokratów zakotwiczyła panika. Jeśli tak to odbierają wyborcy, to Bidena czekają ciężkie dni, miesiące a może nawet lata. Póki co Bidena widzę jak Bonda, którego sposób przedstawiania się każdy zapewne zna. Nazywam się Bond, James Bond…ale jaja te same inicjały. Nazywam się Biden, Joe Biden.

Niestety tylko inicjały są takie same, nic poza tym.

28 myśli na temat “Nazywam się Bond, James Bond

Dodaj własny

  1. Wiem że dużo lepiej jesteś obeznany w Amerykańskich realiach,polityce i broń Boże nigdy tego kwestionować nie będę, ale mimo wszystko zaapeluję: DAJMY CHŁOPU SZANSĘ I TROCHĘ CZASU! 🙂 Ja nie ukrywam że cieszę się, że Biden nie ma zamiaru sprzyjać PiSiorom, bo jeżeli stracą takiego sprzymierzeńca jak prezydent USA, to i łbów tak wysoko zadzierać nie będą.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Absolutnie się z Tobą nie zgodzę. To, co nazywasz uprzykrzaniem życia Donkowi, to nic innego, jak pozbawianie go możliwości ponownego kandydowania bądź objęcia jakichś innych funkcji państwowych. To bardzo dobry i rozsądny ruch. Gdyby po wygranej PO rozliczyła (a było za co) swoich poprzedników, teraz nie bylibyśmy w czarnej D. Ktoś w końcu, i tam i tu, musi powiedzieć dość szaleństwu. Zresztą czy Ty chciałbyś mieć w swoim rządzie ludzi, którym nie ufasz?

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Pisząc ten artykuł wiedziałem, że wkładam kij w mrowisko. Trochę o to chodzi aby poruszać również i takie tematy gdzie prawdopodobnie będziemy się różnic. Masz definitywnie rację jeśli chodzi o brak działania PO po objęciu władzy. Tu jednak jest trochę inna sytuacja. Degrengoladę USA nie zaczął Trump. Nie mam zamiaru go bronić i podobnie jak Ty wolałbym go nie widzieć u sterów władzy, mam jednak dość spranych nazwisk, które kręcą się wokół polityki i z niej żyją nic nie robiąc dziesiątki lat. Nie będę ukrywał, że nie lubię demokratów, bo to amerykańscy populiści. Żyją z ludzi pracy a po skończeniu swoich kadencji stają się krezusami. Niech mu nawet zabronią sprawowania jakiegokolwiek stanowiska, tylko czy do tego potrzeba prześladowania jego zwolenników, co już ma miejsce. Nie mam oczywiście odpowiedzi jak powinni postępować. Droga, na którą wkroczyli do mnie nie przemawia.

      Polubienie

        1. Trump nie dorósł do funkcji prezydenta i z tym nie będę polemizował. Nie spadł on jednak z nieba, bardziej zaistniał z oderwania się polityków od realiów. Ten wpis to nie żadna obrona Trumpa. Martwi mnie rozwój sytuacji bo w końcu mam tam dzieciaki. Może i trzeba po chamsku tylko w spolaryzowanym społeczeństwie to może doprowadzić do trudno przewidywalnych konsekwencji i to mnie martwi. Co do nazwy to skoro w Polsce o wyznawcach PiS u mówimy kaczysci to w USA nazwałbym wyznawców Donka trumpistami. Ideologicznie pewnie jest sporo podobieństw. Trumpisci to jednak nie fundamentaliści religijni.

          Polubienie

    1. I ja to czytałem. Tylko czy nie myślisz, że bardziej właściwe byłoby przekonać do siebie jego zwolenników dobrym sprawowaniem władzy, wsłuchać się w to co mają do powiedzenia i szukać kompromisu? Póki co konflikt się zaostrza i to mnie przeraża.

      Polubienie

  3. Marzy mi się taki układ polityczny w którym partie polityczne po wyborach zawieszają na kołkach swoje uniformy z legitymacjami politycznymi i zabierają się wspólnie do roboty dla dobra kraju, międzynarodowych paktów, i Świata. Ta mrzonka realizowała się na krótko prawie we wszystkich państwach, które wychodziły z jakichś dramatów narodowych (wojna, kryzys). Także u nas w sejmie kontraktowym wszyscy pracowali razem dla szybkiego przekształcenia Polski w niezależne państwo. Potem górę wzięły interesy partyjne i osobiste.
    Podobnie jest w USA. Jeżeli Biden karczuje tych trumpowatych, którzy „myśleli/myślą tylko o tym co państwo im da, a nie o tym co oni dadzą państwu”, to Bóg z Bidenem.
    Nie znam się natomiast na ekonomicznych oczekiwaniach USA w obszarze gospodarki, czy ekonomii, dlatego na razie wolę obserwować.

    Polubione przez 1 osoba

    1. I mi się marzy taki układ. Podobno dawno temu w Stanach po wyborach prezydenckich przegrany zostawał wiceprezydentem…ale to było dawno, dawno temu. Trump w moich wspomnieniach nie zapisze się dobrze. Przyznam jednak, że nie lubię demokratów z bardzo wielu względów. Nie mam problemów z usuwanie trumpistów, bo w końcu każdy ma swoich ludzi. Natomiast bezkrytyczne usuwanie wszystkiego co ustanowił prawem Trump wydaje mi się nieprzemyślanym aktem, który jeszcze bardziej zaogni podział wewnętrzny. Wielka Ameryka, marzenie trumpistów, już nie wróci. Potrzebny jest jednak spokój, linczowanie to zachęta do dalszych konfliktów.

      Polubienie

  4. Lepiej już było…
    Te same procesy toczą się wszędzie i wszędzie w wyborach wybiera się mniejsze zło z tendencją do gwałtownego upadku wszelkich wartości, o których można sobie już tylko w książkach poczytać.
    Ogólne zadłużenie państw postępuje w zatrważającym tempie. Nikt nie wie jak to się skończy.
    Na wszelki wypadek uczmy się chińskiego

    Polubione przez 1 osoba

  5. A może,zastosują metodę Putina, tylko, że Putin pozbywa się swoich konkurentów przed wyborami,on stosuje profilaktykę wypróbowaną jeszcze przez carów Rosji i do tej pory skuteczną.Nie jestem ani za jednym ani za drugim, ale to polowanie na czarownice, chyba Ameryce i pośrednio całemu światu, dobrze nie wróży :))

    Polubione przez 1 osoba

  6. Kocham Demokratów przede wszystkim za ich stosunek do postępu i osobistej wolności. Moi ulubieni prezydenci, Obama i Clinton, przez chwilę nadali USA właściwy kierunek. Każdy jest lepszy niż Trump, choćby za jego stosunek do kobiet. Przepraszam, miałam nie komentować tego wpisu, ale wredność zwyciężyła, hihihi.

    Polubienie

    1. Tak jest z tym z bliska i daleka, każdy widzi inaczej. Demokraci lubią podatkować, czego ja wyjątkowo nie lubię.
      Jeśli tylko masz czas i ochotę, komentuj. Nie musimy się zgadzać. Nie widzę w tym nic z wredności. Dzięki, że zaglądasz

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Balladeer's Blog

Singing the praises of things that slip through the cultural cracks

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein Blog über Optik und Photographie - A blog about optics and photography

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

<span>%d</span> blogerów lubi to: