W namiocie

Znamy Jose Luis od lat. On i jego siostra Anita znają angielski dlatego z nimi najłatwiej jest nam się porozumieć. On jednak w przeciwieństwie do reszty rodziny od kilku lat żyje w drodze. Zajmuje się przede wszystkim budową tradycyjnych konstrukcji inkaskich i organizuje rytuały typu Mazcal wszędzie tam gdzie jest potrzeba.

W trakcie celebracji dowiedzieliśmy się, że ten Mazcal zrobił na cześć swojego ojca, który obchodził właśnie siedemdziesiąte drugie urodziny.

Wracam jednak do obrzędu. Nie byłem w stanie do końca skoncentrować się na tym wszystkim co się wokół mnie działo. Powtarzałem regułki ale generalnie zżerała mnie ciekawość.

Po wejściu do namiotu, rozsiedliśmy się wokół dziury na kamienie. Nawet w tym momencie chciałem być jak najbliżej niej niesłusznie sądząc, że im bliżej niej tym ciekawiej. W namiocie panowała totalna ciemność i tylko głos Jose Luis zdawał się dominować i kontrolować nad wszystkim.

To niebyły żadne formułki lecz to co składa się na sedno tej uroczystości czyli podziękowania za wszystko co mamy i prośba o dobrą przyszłość.

Po tym wstępie teraz każdy z nas na głos wypowiada swoje podziękowania które kończy słowem ahoy a reszta je powtarza zgodnym chórem. W tym samym czasie Jose Luis polewa rozgrzane kamienie wodą i w namiocie zaczyna robić się coraz cieplej i cieplej aż wreszcie naprawdę gorąco.

Te podziękowania świadczą o tym, że na codzień widzimy i poddajemy się częściej negatywnemu otoczeniu. Tym czasem jeśli rozejrzeć się dookoła to jest za co dziękować, za zdrowe dzieci, za kolejny dzień, za bogate plony, za zdrowie, za ojca, za matkę, nawet za sąsiadów dziękowała matka Jose Luis, czyli nasza prawostronna pani domu.

Byłem bodaj szósty w kolejce w mózgownicy zacząłem układać swoje podziękowanie … po hiszpańsku. Luśka już dawno zdecydowała, że ja będę robił za tłumacza więc nie miała najmniejszego zamiaru gimnastykować się w tutejszym języku. Guru jej pozwolił na użycie polskiego bo jak powiedział „nie ważny język, ważne intencje”. Czyż to nie przemawia do każdego?

Po ostatnim personalnym podziękowaniu Jose Luis znowu zabrał głos. Tym razem były to opowieści odnoszące się do naszych przodków. Głos jego zmieniał barwę i czuć było coraz większe emocje. Jednocześnie po wypowiedzeniu określonych słów dolewał wody na kamienie, które wcale nie stygły lecz wytwarzały coraz więcej pary. Gorąc robił się coraz większy.

Już myślałem, że to będzie ostatni wpis ceremonialny. Wciąż jednak dopadają mnie nowe szczegóły….

39 myśli na temat “W namiocie

Dodaj własny

  1. Klik dobry:)
    Spodobała mi się ceremonia ze względu na podziękowania. W codziennym biegu nie zauważamy, jak wiele dobrego otrzymujemy i nie zastanawiamy się, komu lub czemu to zawdzięczamy.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pisałem kiedyś o moich sąsiadach. Pani domu w swoim podziękowaniu odniosła się do nas jako dobrych sąsiadów…czyż mogłem ją pominąć w swoim podziękowaniu. Reszta to standard….zdrowie, spokój, rodzina, dzieciaki.
      Na Twoje życzenie, ten facet w dresach z naszyjnikiem to Twój „ulubiony” bloger. 😂😃😂😂😃

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Sprytnie, bo z daleka zrobione i bocznym profilem, żebyśmy za wiele nie zobaczyli 🙂 🙂 Ale wybrnąłeś 🙂 I tak dobrze że w końcu całe Twe oblicze możemy zobaczyć a nie pojedyncze części ciała, jak stopa czy dłoń 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Tak sobie myślę, że wdzięczności trzeba się nauczyć. Wdzięczność to też pokora wobec tego, co daje nam los… Nie wiem jak jest w Hiszpanii, ale u nas w Polsce, z tym ciężko.

    A mnie udało się wrócić na bloga, choć go skasowałam, udało się odzyskać go w części. 🙂 Będę zaglądać 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pełna zgoda. Nie umiemy dziękować. Niby rytuał był prosty w swoich założeniach. Jednak to nie jest proste otworzyć się i być w tym szczerym. To był dla mnie pierwszy raz. Więcej w tym było ciekawości niż prawdziwiej potrzeby. Następny raz będzie już bardziej właśnie z potrzeby.
      Byłem już u Ciebie i cieszę się, że wróciłaś.

      Polubienie

  3. Aż mi się gorąco zrobiło i wstyd, że tak mało dziękuję a za dużo narzekam. Oczekuję, że na zakończenie będzie rytualne palenie skrętów z tytoniu? Naszyjniki zostają na znak pomyślności do następnego roku?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

TAKI JEST ŚWIAT

życie to nie bajka

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

%d blogerów lubi to: