Pepe i piernik

Postanowiliśmy dać Pepe jeszcze jedną szansę i zatrudnić go również w roli mlecznego zaopatrzeniowca. Zadecydowały o tym względy ekonomiczne. Nasze kokoszki zaczynaja się spisywać coraz lepiej. Jesteśmy zatem jajecznie samowystarczalni. Płaciliśmy naszemu poprzedniemu dostawcy ekstra dwa dolce za podrzucenie towaru pod drzwi. Kiedyś dostarczał nam jajka i mleko, teraz byłoby to tylko mleko. Pepe jednak wypasuje swoje krowy w naszej okolicy i również na naszej posiadłości. Płacimy mu zatem tylko za mleko dostawa jest darmowa. Póki co działa zgodnie z umową.

Dostawa ma miejsce raz w tygodniu. Mniej więcej sześć litrów udaje mu się wydusić ze swoich podopiecznych i tyle kupujemy. Czwartki to nasz dzień. Tak się złożyło, że ostatni czwartek przypadł na wigilie. Poczęstowaliśmy go więc naszym tradycyjnym piernikiem. Gdy zwracałem mu kankę wraz z pieniędzmi za mleko, po pierniku nawet zapach nie pozostał. Zaraz też padły pytania, czy to wyrób domowy, czy może gdzieś kupiliśmy. Gdy już się zwiedział, że to rękami Luśki zmajstrowany placek, wpadł mu do głowy pomysł aby zaproponować mojej dziewczynie przygotowanie piernika dla niego. Tłumaczymy mu zatem, ze to pracochłonne, bo ciasto na prawdziwy pienik potrzebuje czasu. Czas to on akurat ma. Przeszliśmy zatem do składników. Miód, powidło, jajka, mąka i jeszcze innych parę. Spisałem mu listę a Luśka zobligowała się zrobić placek darmowo, pod warunkiem dostarczenia półproduktów. Miał wypytać w domu czy rodzina się złoży na zakup owych składników. Miał dać dzisiaj znać…ciagle czekamy, choć już był w okolicy doglądać swoje krówki.

Przypomniała mi się historia ze Słowakiem. Milan kiedy kupił kozią rodzine, mama i dwie małe gnidy. Zawsze jakoś koźlaki uciekały a matka związana beczała wniebogłosy na cała okolicę. Wreszcie z tych nerwów wlazła w krzaki poharatała sobie wymiona a weterynarz przedawkował środek znieczulający i koźlęta zostały sierotami. Milan zaoferował koźlaki Pepe za polowe ceny, po jakiej on je kupił. Zanim zobaczył pieniądze objechał dwa razy Słowację. Bo dla Pepina Słowacja, Polska czy Stany to jeden diabeł…wszyscy spod znaku bankomatu.

W naszym ogródku, zawsze coś jest do zrobienia. I wtedy Pepe jest niezastąpiony.

28 myśli na temat “Pepe i piernik

Dodaj własny

  1. A może Pepe nieświadomie podpowiedział Wam pomysł na całkiem niezły biznes? Skoro pierniki takie smaczne, to zacznijcie wyrabiać je na większą skalę! Pepe się zajmie dystrybucją, a Wy liczeniem kasy 🙂 Swoją drogą, tytuł kazał mi się zastanawiać, czy Pepe pierników Wam nie skosił, tak jak ostatnio było z poziomkami 🙂 Ale dobrze że mu dałeś drugą szansę, bo dostarcza Ci tematów na bloga 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Szczerze mówiąc masz racje, Pepe to prawdziwa kopalnia tematów na bloga. Mam z nim najwiecej kontaktów z racji jego ochoty by zarobić pare groszy. Niezastąpiony z maczetą. Tak czy inaczej jeszcze się u mnie nie raz pojawi.
      Biznes to ja już dziękuje. Wole skromniej i spokojniej, 😃😃😃

      Polubione przez 1 osoba

    1. Mamy wiele szacunku dla ludzi, którzy pracują ciężko i fizycznie. Pepe to siedemdziesieciolatek, dlatego na wiele rzeczy przymykamy oczy a on, jak to cwany człowiek patrzy jak daleko może się posunąć . Ostatnio mieliśmy na ten temat rozmowę. Zobaczymy jakie przyniesie efekty.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

%d blogerów lubi to: