Sąsiedzi

Odkąd mieszkamy w Ekwadorze staramy się poznać naszych sąsiadów, a im przedstawić siebie, naszą kulturę i wszystko co mogłoby ich zainteresować. Często przywozimy im prezenty z naszych wyjazdów bądź służymy im za firmę przewozową jeśli potrzebują coś kupić, zwłaszcza w USA. Muszę niestety stwierdzić, że ten proces wciąż nie idzie po naszej myśli. Mieliśmy kilka spotkań u nas w domu z różnych okazji. Atmosfera była bardzo sympatyczna. W końcowym jednak efekcie wciąż kojarzeni jesteśmy z bankomatami.

Niewątpliwie wiąże się to z faktem, że Ekwador do bogatych państw nie należy a Stany przeciętnemu mieszkańcowi tego kraju kojarzą się z potęgą i bogactwem. Tego sposobu myślenia chyba nie uda nam się zmienić.

Każdego roku na święta przygotowujemy naszym sąsiadom drobne upominki natury kulinarnej, które wynikają z naszej tradycji. W ubiegłym roku pomaszerowaliśmy z takim prezentem do naszych prawostronnych. Bardzo się ucieszyli, a przy okazji naszej wizyty poprosili o pomoc finansową w naprawie płotu. Idealny moment.

W tym roku nie bardzo miałem ochotę na życzenia świąteczne. Mamy poprawne układy z obiema stronami i chyba głębszych raczej nie będzie. Moja dziewczyna jednak nie daje za wygraną. Przygotowała dla obu stron ręcznie robione różności czekoladowe. Udaliśmy się zatem w obie strony z tymi drobiazgami i życzeniami świątecznymi. Naszych sąsiadów bardzo ucieszyły nasze upominki. Następnego dnia lewostronny obdarował nas rybami ze swojego stawu. Kilka dni potem prawostronni wysłali swego syna z delicjami własnej roboty.

Mam nadzieje, że udało nam się wreszcie przebić przez ich kołnierz ochronny, ale to się dopiero okaże. Żeby nie wyglądało to jako narzekanie, to dodam tylko, że i w relacjach między lewostronnym i prawostronnymi tez nie widać zbyt wielkiej zażyłości. Być może to jest ich sposób życia. Wciąż się ich uczymy.

Mieszanka polonijna z półproduktów ekwadorskich

Gotowa do „odjazdu”.

32 myśli na temat “Sąsiedzi

Dodaj własny

  1. Klik dobry:)
    Myślę, że na gorące stosunki przyjacielskie na „śmierć i życie” nie ma co liczyć. Takie buduje się od kolebki i przez pokolenia nawet w tym samym kręgu kulturowym. Kontakty sąsiedzkie poprawne i nie wrogie – to już sukces.
    Pozdrawiam świątecznie.

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Nie wiem, skąd w niektórych narodach bierze się takie podejście do cudzoziemców. Kiedy jeździłam na wakacje do Afryki, to także byłam traktowana, jak bogaczka. Wszyscy tylko ręce po pieniądze wyciągali, uważając, że skoro Europejczyk przyjechał – to jest bogaty. A ja tam jeździłam raczej z biedy, bo było taniej, niż nad polskim morzem, a słońce zapewnione. Na takie wczasy ciułałam po grosiku cały rok, odmawiając sobie bardzo wiele, czego nikt nie rozumiał.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Nie mógłbym lepiej wyrazić tego w słowach. Okrutnie mnie złości, że niektórym wydaje się, że ja znalazłem pieniądze na ulicy. Przecież podobnie jak oni pracowałem na to, często dość ciężko. Nikt mi niczego nie dał, nie wygrałem w totolotka. Do wszystkiego doszliśmy pracując. Chętnie pomagamy innym ale nie zgadzam się być darmowym bankomatem.

          Polubienie

  2. Jeżeli ci ludzie ślinią się na Wasze portfele, to raczej szczerej przyjaźni z ich strony bym się nie spodziewał. Niestety tacy ludzie są wszędzie. Czasem mam kuźwa wrażenie, że ludzie już nic nie robią bezinteresownie… Mam nadzieję, że w końcu docenią Wasze serca…

    Polubione przez 1 osoba

      1. Może i oni byli by inni, gdyby im wiecznie na coś nie brakowało… Daleko mi do oceniania Twoich sąsiadów, ale żyję już wystarczająco długo, by znać ludzi z tej złej strony. Chwalić Boga bogaty nie jestem i obym nigdy nie był, bo pieniądze nigdy przyjaciół nie przyciągają.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Co ciekawe, my tu przyjechaliśmy nie tylko wyszukiwaniu słońca ale również dlatego, że koszty utrzymania w Stanach w ostatnich latach poszły okrutnie do góry. To nie jest dobry kraj dla emerytów. Zatem bogaci tez nie jesteśmy tylko niektórym ciężko zrozumieć, że realia życia w krajach takich jak USA da zupełnie inne i wcale nie takie piękne jak na filmach.

          Polubione przez 1 osoba

  3. Mój Kraciasty odkąd z 10 lat temu sprowadził się do okolicy, zawsze miał życzliwe zainteresowanie dwóch domów po sąsiedzku, gdy ja się sprowadziłam integrujemy się z trzema domami (w tym roku było nawet jedno garden party, pomimo covidowej sytuacji). W święta dajemy prezenty, latem zaczepiamy się na osiedlu. Mamy poczucie bezpieczeństwa, bo dwie panie uważnie obserwują. nasza chatkę gdy wyjeżdżamy. To sąsiedztwo to jeden z argumentów, żeby się nie przenosić. Irlandczycy są zawsze życzliwi (taka kultura, tu obcy macha do nas, gdy pracujemy w ogródku), ale trafić można, tak jak wszędzie, na różne kwiatki.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Chyba ma z tym coś wspólnego stopień zasobności. Europa po zburzeniu muru to mniej więcej ten sam styl życia i posiadania. Tutaj wciąż jednak dysproporcje w statusie są dość duże. Akurat moi sąsiedzi to ludzie z klasy powyżej średniej. Z obu stron mam lekarzy, z tym, że prawostronny to już emerytowany. Maja jednak Hollywoodowe wyobrażenie o Stanach i dość ciężko idzie zmiana tego obrazka. Muszę jednak przyznać, że jak nas nie ma to obie strony pilnują nam domu. A teraz po tym jak nas lokalni okradli jeszcze bardziej są wyczuleni.

      Polubienie

      1. Być może choć, gdy teraz trochę czytam historię Irlandii, to sobie uświadamiam jak biedny to był naród 50 lat temu. Nasi sąsiedzi w dużej części to osoby 70+, drobni, pokrzywieni, wychowani na oszczędnych obiadach. Ciekawa jestem Ameryki Płd., chciałabym tam kiedyś pojechać 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        1. Nie znam oczywiście historii Irlandii. Mogę jednak powiedzieć, że i w naszym kraju pięćdziesiąt lat temu tez się nie przelewało. Nie życzę nikomu życia w biedzie. Czasami jednak warto jej zakosztować aby mieć jakiś odnośnik. Ale to inny temat. Trudno mi się tez wypowiadać jednoznacznie na temat całego kontynentu. Byłem w Peru, poznałem Ekwador. Krótki pobyt w Peru uświadomił mi, że to nieco inny kraj niż Ekwador. Planujemy lepiej poznać kontynent ale póki co mamy inne priorytety..jak to w życiu.

          Polubienie

  4. Nikt nie nauczył ich bycia sąsiadami, więc wymaga to czasu i cierpliwości, ale w końcu zaowocuje. Prezenty powinny być symboliczne, aby nie przyzwyczajać do brania i bezgotówkowego bankomatu.
    Serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cierpliwości nam nie brakuje. Rozumiemy tez, że to my przyjechaliśmy do ich kraju. Z prezentami też nie przesadzamy i głównie są to drobne rzeczy dla dzieciaków. Etykietkę, „bogatych” będzie jednak trudno usunąć.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  5. Rozumiałabym, gdyby byli jacyś biedni. Ale domyślam się, że nie są, tylko sobie coś umyślili, że jak ktoś ze Stanów przyjechał, to mu się kasa mnoży pod łóżkiem. 😉 U nas też chyba ciągle wielu ludzi ma oczekiwania wobec tych, co to zarabiają miliony za granicą, tylko to raczej rodzina, nie sąsiedzi.
    W tym roku to jednak wygląda poprawnie, wymiana drobnych upominków.
    Ale jak relacje poprawne, to już coś. Obecnie takie bliższe są rzadko spotykane. Pamiętam, jak u babci na osiedlu nie wszyscy się lubili, ale wszyscy się znali, siedzieli razem na ławkach (pamiętam, że były dwie żeńskie i jedna męska :D), u drugiej babci na wsi też wszyscy się znali i odwiedzali. Moja najbliższa relacja z sąsiadami z klatki była, jak kiedyś zrobiliśmy aferę, że spółdzielnia z zaskoczenia zmienia lokalizację śmietnika. 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pamietam i ja swoje podwórko. Na klatce wszyscy się znali. Ludzie generalnie chyba mieli więcej czasu na pielęgnowanie relacji sąsiedzkich. Dzisiaj wyścig szczurów mocno ograniczył te możliwości.
      Ja tutaj już wielokrotnie miałem rozmowy na temat mojego posiadania. Nie twierdze, że jestem biedny, nie jestem jednak napewno tym za kogo mnie uważają i każdy grosz dla mnie też się liczy. Ciężko jednak przebić się przez betonowy sposób myślenia.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

TAKI JEST ŚWIAT

życie to nie bajka

Bursztynka

Cała ja:)

Spisane na kolanie

We and nature

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

%d blogerów lubi to: