Nierealny świat

Wyprawa do Machu Picchu była spełnieniem naszych marzeń. Widzieliśmy wcześnie sporo ruin pozostałych po Majach, które tez zrobiły na nas spore wrażenie. Machu Picchu, już samo imię pobudza wyobraźnie, to zapewne marzenie wielu mieszkańców naszej planety.

Ekwador też ma swoje korzenie osadzone w tej samej kulturze. W Peru czuć jednak Inków na każdym kroku. To właśnie tutaj pamiątek i ruin kultury inkaskiej jest najwięcej.

Myślałem, że nic bardziej zawierającego dech w piersiach od Machu Picchu nie da się zobaczyć. Aż trafiłem na zdjęcia z Choquequirao co w języku Quechua ma oznaczać Złota Kołyska.

Położone na wysokości ponad trzech tysięcy metrów poinkaskie ruiny znajdują się w odległości od dwu do siedmiodniowej wspinaczki od Cusco. Miejsce to jest trzykrotnie większe od sławnej Starej Góry. Jest mniej rozpoznawalne z uwagi na braki dojazdu i konieczność wspinaczki. Po dojściu do celu, co widać na zdjęciach, chwile pozostaną na zawsze w każdego podróżniczej pamięci.

To tak blisko ode mnie….niech no tylko ten wirus się skończy.

33 myśli na temat “Nierealny świat

Dodaj własny

  1. Widok rzeczywiście robi wrażenie, a Tobie żadna wspinaczka nie straszna więc niebawem na pewno doczekamy sie relacji z tej wycieczki!! Gdybym ja się tego podjął to już w połowie drogi potrzebny byłby respirator 🙂 Ale nie taki jakie zakupił Szumowski 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Podejrzewam że i w tym przypadku, podobnie jak np. z piramidami, znajdą się tacy którzy snują teorie o tym, że to dzieło kosmitów… Ale przy wszystkich tego typu budowlach aż trudno uwierzyć że powstały tylko dzięki sile ludzkich rąk i „technologiom” którym daleko do dzisiejszych.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Mój zięć był zauroczony Machu Picchu, ale narzekał jedynie na upał, chociaż adrenalina była tak duża, że trasę szybko pokonał.
    Zdjęcia zachwycają, ten zapomniany świat pewnie kiedyś odsłoni nam swe tajemnice.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

      1. Miałam kiedyś koleżankę Rocio z plemienia Quechua, latała do Limy 3 x w roku i zawsze chciała mnie zabierać ze sobą i pokazać inkaskie skarby. A ja się wtedy bałam Sendero Luminoso (nasilili działalność w tamtych czasach) no i dupa.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

%d blogerów lubi to: