Urodzinki.

Nie, nie moje, ani nie mojej dziewczyny. Zostaliśmy zaproszeni na nie do naszych sąsiadów. Oni też niczego nie obchodzili. Ich syn właśnie skończył całe trzy lata.

Aktualnie w naszej okolicy mieszkają tylko trzy rodziny. Milansky wciąż na Słowacji, jego sąsiedzi przeprowadzili się do Cuenki i ich chata stoi pusta. Za nimi mieszkają nasi prawostronni sąsiedzi. Dziadek z babcią, ich dwoje dzieci oraz dwoje wnuków. Potem jest nasza hacjenda a za nami nasi lewostronni sąsiedzi, których syn obchodził urodziny. Za nimi jest jeszcze jeden dom, ale i on aktualnie stoi pusty.

Lewostronni zaprosili zatem wszystkich obecnych. My co prawda nikogo w wieku solenizanta nie mamy, ale ojciec trzylatka to nasz kurzy wspólnik. Być może to zdecydowało.

Wnuczka prawostronnych ma pięć lat i dość lubi zaglądać do Gabriela aby się z nim w coś tam pobawić.

Nie pisze tego wszystkiego w celu sprawozdania z naszego kolejnego dnia. Bardziej ciekaw jestem jak to jest w kraju z tego typu uroczystościami. Ja starej daty jestem i wydaje mi się, że jak się zaprasza dorosłych bez dzieci, to chyba jakaś oferta żywieniowa powinna być z tym związana. Nie chodzi mi tu o żaden obiad czy coś w tym rodzaju ale o jakieś przekąski.

Jedyną przekąską był tort i kawa i to w zasadzie tyle. Gdy już zjedliśmy po jego kawałku, stół został posprzątany tak jakby to był koniec imprezy. Siedzieliśmy jednak przy stole jeszcze pewnie z godzinę rozmawiając na różne tematy. Żeby być szczerym to lewostronni rozmawiali z prawostronnymi a my przesłuchiwaliśmy się melodyce języka hiszpańskiego.

Nie chodzi o to żebym narzekał. Wydawało mi się to takie inne. Dlatego postanowiłem to opisać z ciekawości czy to tak samo wygląda u nas. Dawno takich urodzin nie wyprawiałem. Czasy się zmieniły i obyczaje wraz z nimi pewnie również. A zatem jak to jest u nas?

Solenizant czy jubilat, sam nie wiem, z mamą

37 myśli na temat “Urodzinki.

Dodaj własny

  1. W Polsce, a przynajmniej w moim regionie, jak na urodziny dziecka zaprasza się również dorosłych, to robi się dwa stoliki, jeden z obowiązkową wódką dla dorosłych i osobny dla dzieci. Dobrze że poszliście, zawsze to jakaś rozrywka 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wydaje mi się ze ludzie są bardzo rozni i czasem taka a nie inna sytuacja wynika z czegoś. Moze nie mieli na przekąski;/ zartuje. Nawet jak czasem jest inaczej to jednak milo , że zaprosili. Nauczyłam się za granica , przynajmniej tu gdzie jestem, juz się nie dziwić:))))) tylko robic po swojemu, szanować po innemu, a co najważniejsze łapać takie okazję jak te urodziny i rękami i nogami otwierać się na ludzi, przejmować inicjatywę i się nie dziwić;)))))) pozdrawiam cieplutko

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo „zdrowa” postawa. Nigdy nie rozumiałem hucznej imprezy dla dzieciaka. Tu jednak trochę byłem zaskoczony. Zgadzam się jednak z Tobą w kwestii nauki innych i od innych. Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami świat byłby nudny. Różnice są potrzebne tak jak ich akceptacja.
      Pozdrawiam i ja cieplutko.

      Polubienie

  3. Klik dobry:)
    Różnie w Polsce teraz bywa z urodzinami. Od hucznych imprez w restauracji lub w domu z jedzeniem i piciem, poprzez skromne spotkania przy torcie, po życzenia sms-owe. Według mnie, zapraszający powinien jasno określić, na co goście mogą liczyć. W tym względzie podoba mi się precyzja Hiszpanów. Hiszpan powie jasno, np: zapraszam do kawiarni na kawę z ciasteczkiem. Wtedy wiem, że drugie ciasteczko – jeśli zgłodnieję – sama muszę sobie kupić.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Osobiście wole skromniej. Dzieci najpierw powinno uczyć się właśnie tego. W sumie napisałem tą notkę bardziej z ciekawości jak to jest teraz u nas niż dlatego, że brakowało mi przekąsek. Prawdę mówiąc pora im również nie sprzyjała, bo impreza zaczęła się o szóstej. Napchać się przed spaniem to tez nie jest zdrowo.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. Takie urodziny to coś dla mnie! Sama sobie takie ostatnio zorganizowałam, tylko że ciasto i drinki lub kawa podawane były nad jeziorem.
    Imprez przy pustym stole nauczyłam się od Niemców. Osobiście lubię mniej, bo jestem imprezowym niejadkiem ☺

    Polubienie

    1. Ja tez wolę mniej ale z przyczyn do Twoich przeciwnych. Kosztuje wszystkiego a ponieważ trawienie to jedna z moich słabości to potem cierpię z powodu tej swojej działaności przy stole.
      Co kraj to obyczaj. Warto dlatego poznawać te inne od naszych zwyczaje,

      Polubienie

  5. Kiedy ostatnio byłam na urodzinach dziecka całkiem niedawno, była też kolacja na ciepło. I wino. 🙂 Tylko trzeba się było bawić. 😀 Ale siedzieliśmy do późna jak na dziecięcą imprezę. Widziałam zdjęcia z innych urodzin dziecka, ma które byli zaproszeni znajomi jego rodziców, i był grill. Na urodzinach dorosłych też raczej są jakieś przekąski, a przynajmniej proponuje się jeszcze coś do picia, więc ten zwyczaj w Polsce nie zginął.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Do tego jestem właśnie przyzwyczajony. Widać my mamy w genach, że na stole coś musi być. Kiedyś urodzin w ogóle się nie obchodziło i tez było dobrze. Specjalnie na jedzenie o tej godzinie, szósta wieczór, się nie nastawiałem. Bardziej pisałem to jako ciekawostkę niż zażalenie. 😃😃

      Polubienie

      1. Ja pamiętam obchodzenie urodzin od zawsze. I zawsze jeszcze jacyś wujkowie się pojawiali. Za to teraz mogę nie obchodzić, moje ostatnie spędziłam na delegacji, potem od razu trafiłam na kwarantannę i nie brakowało mi tego. 🙂 I jeszcze dawniej obchodziło się imieniny, ale dorosłych.
        Rozumiem, że to tylko tak informacyjnie. Na krótkim spotkaniu to w sumie nie byłoby czasu na jedzenie jeszcze czegoś po torcie. Pełny stół to widać taki słowiański zwyczaj. 😀

        Polubione przez 1 osoba

        1. Dopóty mieszkałem w Polsce obchodziłem huczne imieniny. Urodziny tylko w rodzinnym gronie. W USA już tylko urodziny w granie najbliższych znajomych. Teraz mam święto lasu…obchodzę tylko z moją dziewczyną i dzieciaranią….telefonicznie. 😃😃😃

          Polubienie

  6. O, spotkanie było, można by powiedzieć, jak najbardziej lewicowe! Chociaż z pokojowym, jak mniemam, udziałem prawicy.
    Moim zdaniem uroczystość przebiegła prawidłowo. Zaproszeni zostali wszyscy z okolicy bo smutno byłoby gasić świeczki bez publiczności. Ograniczenie się do tortu uważam za właściwe gdyż jest to podstawowy atrybut urodzinowy.
    Tak więc, spotkanie na szczycie /bo to góry przecież/ zorganizowano bardzo dobrze.
    A tort dobry był?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Atmosfera jak najbardziej pokojowa była. W sumie rzeczywiście „szczyt” był udany. Tort był trochę za suchy śle smakowo również bez zastrzeżeń. Jestem zwolennikiem takich dwugodzinnych imprez. To dla mnie w sam raz. Choć szczerze mówiąc miałem ochotę na drinka. 😃😃jednego ma się rozumieć.

      Polubienie

  7. Urodzinki nieco starszych dzieci robi się na salach zabaw, z animatorem, atrakcjami itp. Gdy Nitka była malutka (czerwcowa) robiliśmy w ogródku przed domem: tort (koniecznie z jakąś postacią z bajki; majątek), przekąski z grilla, napoje, cukierki w półmiskach, balony i takie tam. Dorośli piwo. W tym roku też na ogródku, bo lockdown był. Nie zeszliśmy z powietrza 😉 nawet jak waliły gromy i pioruny. Jest tam wiata, więc nic nam nie było.

    Polubienie

  8. Z tego co zaobserwowałem to w Polsce nadal stosowany jest (był do pandemii) pełny „wachlarz usług urodzinowych” dla dzieci. A więc pije się alkohol i grilluje z udziałem dzieci, czasem nie dopuszcza się dzieci do „baru”, ale także alkohol pojawia się gdy dzieci poszły spać. Na ogół jednak – i to mi się podoba – dzieci bawią się we własnym gronie, przy jakiejś dyskretnej obserwacji dorosłych.

    Polubienie

    1. My chyba ciągle cierpimy na syndrom „zastaw się a postaw się”. Trudno mi cokolwiek powiedzieć o Ekwadorze na podstawie jednej imprezy. Powiem jedynie, że rodzice należą raczej do wyższej klasy i gdyby chcieli to mogliby zrobić te urodziny z większym rozmachem. Widać zatem, że tu jest w tym zakresie skromniej.

      Polubienie

        1. Z tą integracyjnoscią to taka sinusoida. Wydawało nam się już kiedyś, że poznaliśmy sąsiadów dość dobrze. Nagle jednak wszystko jakoś niespodziewanie ostygło, by ponownie się trochę podgrzać. Sam nie wiem, może życie w takiej okolice nie zachęca do bliższych relacji.

          Polubienie

        2. To by potwierdzało, że jednak szybciej się integrujemy, gdy na stole pojawiają się pewne „płyny integracyjne”. 😉 Poza tym trwałość więzów przyjaźni, czy chociażby znajomości, weryfikuje czas i trudne sytuacje. Może więc dobrze, że nadal jest to niepewność?

          Polubione przez 1 osoba

        3. Definitywnie „płyny integracyjne” mają w sobie moc okrutną. Kiedyś spotkaliśmy się w domu prawostronnych przy jakiejś butelce. Na to przyszedł syn lewostronnych. Po dwóch kolejkach znalazła się gitara. Syn odwalił nam taki koncert, że będę go pamiętał do końca świata i jeden dzień dłużej. 😂😂

          Polubienie

  9. Pamiętam urodziny moich dzieci! Goście, rodzina, tort, kawa i pogaduchy! Teraz wszystko odbywa się inaczej na salach zabaw i jakoś mało mnie to kręci, bo idzie to w stronę amerykańską!

    Polubienie

    1. My też kiedyś robiliśmy urodziny dzieciaków ale to były bardziej spotkania rodzinne niż jakieś imprezy dla znajomych. W Stanach było podobnie, najbliższa rodzina i tyle. Nie mam nic przeciwko imprezom urodzinowym dla dzieciaków jednak chyba ostatnio poszliśmy z tym zbyt daleko.

      Polubienie

  10. Co kraj – to obyczaj ! Ja lubię te przyjęcia urodzinowe w Polsce ! Się siedzi i zajada przysmaki. Jubilat musi obowiązkowo zdmuchnąć świeczki na torcie. Taka impreza wygląda podobnie jak świąteczna wieczerza. Jeśli chodzi o urodzinki dziecka to ja jeszcze organizowałam zawsze dzieciom zabawy z nagrodami. Było super ! Dużo niezapomnianych wrażeń. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Definitywnie i ja ulubię tego typu imprezy. Dla nas to dodatkowo ważne, bo możemy się bliżej poznać. Nasza okolica to tylko sześć domów z tego tylko w dwóch znajdują się dzieciaki. Pewnie dlatego zabaw dla nich nikt nie wymyśla. Byłem jednak na urodzinach dzieciaka w mieście..działo się wiele, byłem zaskoczony. Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

The Biveros Effect

To Travel is to Live

Co zostało na alei róż...

Duże dziewczyny nie płaczą, czyli wyznania Milagros Goldberg- DDA z nerwicą w tle.

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Hobo Movie

Movies Review in the Hindi Language

Śpiew ptaka

Życie tu i teraz jak śpiew ptaka, który śpiewa po prostu, zawsze.

Der Amateur Photograph

Ein Blog über Optik und Photographie - A blog about optics and photography

Co mi tam....

Poza facebookiem istnieje życie.

Prefiero quedarme en casa

Un blog sobre lo que me gusta escribir

saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera

w poszukiwaniu perspektyw

moje bzdury, radości i frustracje

NIEZAPOWIEDZIANA

trochę na wesoło, trochę na smutno

Słowiki nie płaczą

If you were ever in doubt, don't sell yourself short, you might be bulletproof ~~

Melanż

Mam zakaz chlania, cale szczęście jebie zakazania

%d blogerów lubi to: