Na trasie cz.2

Na poziomie morza pogoda nie zapowiadała niczego dobrego. Spore zachmurzenie i wisząca w powietrzu mżawka raczej zdawały się mówić, że wyżej będzie tylko gorzej. Wyjścia i tak nie mieliśmy. Zaczęliśmy się zatem wspinać. Przed nami około sto pięćdziesiąt kilometrów. Jeśli tylko nie będzie mgły to widoki będą niezapomniane.

Droga wije się zboczami gór. Często widzimy gdzieś wyżej na horyzoncie poruszające się samochody. W linii prostej pewnie niecały kilometr. Ponieważ jednak droga robi niesamowite zakola to dystans do owego punktu poruszając się po niej jest pewnie ponad trzykrotnie dłuższy.

No i za którymś zakrętem wpadliśmy wreszcie we mgłę. Znając ta drogę nie byłem specjalnie zaskoczony. Czasami jest ona tak gęsta, że nie widać najbliższego zakrętu. Tym razem jednak widoczność jest całkiem niezła. Mgła się jakoś tak ułożyła, że za zakrętem z niej wyjeżdżaliśmy by za następnym ponownie się w niej znaleźć.

Po godzinie wspinaczki, pewnie gdzie na wysokości dwóch tysięcy metrów albo w tych okolicach nagle stało się światło. Tak jakbyśmy wyjechali z tunelu. Mgła została za nami a przed nami błękitne niebo pełne słońca. Rzuciłem okoniem w moją lewą stronę, bo po niej właśnie znajdowało się zbocze a tam w dole chmury, które zaległy nad doliną. Dotykały one swoimi krawędziami drogi, stąd od czasu do czasu wjeżdżaliśmy we mgłę i pewnie dlatego tam niżej było tak pochmurno. Teraz niebo wyglądało zupełnie inaczej a chmury pod nami już nie tak szaro tylko jednolicie białe. Wymusiłem na Javierze mały postój żeby „zdjąć” fotkę. To było wręcz moim obowiązkiem. Jeszcze kilkakrotnie zatrzymywaliśmy się na trasie bo przy czystym niebie było co oglądać.

I tak po dwóch godzinach zaczęliśmy zjeżdżać w kierunku Cuenki. Przed samym miastem ostry skręt w prawo i to już ostatnie pięć kilometrów do miejsca zwanego naszym domem. Napięcie wzrastało z każdą minutą. Nie było nas przecież ponad trzy miesiące. Jak wygląda nasze nasze miejsce?

O tym w kolejnym poście.

Z poziomu morza

Ponad chmurami

Pomiędzy drzewami

Pół godziny od domu

28 myśli na temat “Na trasie cz.2

Dodaj własny

  1. Takich zdjęć nigdy za dużo. ❤
    Ale jazda po górach we mgle chyba by mnie przerażała. Ja się w ogóle boję jeździć po górach, choć ostatnim razem jakoś nawet bezstresowo to zniosłam. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Katie's Planners

Tworzę piękne i minimalistyczne kalendarze, notesy, plenery cyfrowe oraz do druku, także autorskie narzędzia i szablony ułatwiające organizację i wcielanie planów w życie.

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

sudeckie klimaty

we also dare to dream

UnstableTrip

Digital Nomad Travel Blog

Na skraju miasta

takie tam obserwacje

mamamyslicielkahome.wordpress.com/

O macierzyństwie. O książkach. O życiu.

Work and travel

My work and travel. Chcesz coś zmienić? Może zmień wszystko!

arek nowakowski

wordpress.com

The Biveros Effect

To Travel is to Live

%d blogerów lubi to: