Stolica Inków.

Wracam ponownie do moich wrażeń z wycieczki do Peru. Dzisiaj trochę o Cusco.

Lot do Limy nie miał zasadniczo nic nadzwyczajnego w sobie. Stolica Peru leży nad Pacyfikiem toteż widoki przy lądowaniu były całkiem niezłe. Lotnisko nas zaskoczyło swoją wielkością, dodatkowo, ponieważ lot do Cusco był lotem krajowym, musieliśmy odebrać nasze bagaże. Zatem w pierwszej kolejności kontrola paszportowa, następnie odbiór bagaży, transfer na terminal krajowy, kolejne sprawdzanie naszych bagaży, zdanie bagaży na kolejny lot wreszcie kontrola bagaży podręcznych i przejście przez kolejny aparat do prześwietlania ludzi. Zmęczeni goniliśmy jak zmaltretowane psy a ponieważ lotnisko zaskoczyło nas swoim rozmiarem poczuliśmy trochę presji bo do odlotu mieliśmy tylko nieco ponad godzinę. Udało nam się jednak zdążyć na kolejny samolot bez większych problemów. Zgodnie z planem z Limy do Cusco powinnismy lecieć półtorej godziny a skończyło się na niecałej  godzinie. Podejście do lądowania było o wiele bardziej emocjonujące niż to pierwsze w Limie. Miasto leży bowiem w dolinie, było w związku z tym pare ostrych skrętów, szybsze niż zwykle opadanie i to wszystko na trochę większej prędkości. Widać gościu za sterami miał w tym doświadczenie bo usiadł na płycie bez najmniejszych problemów. Wylądowaliśmy jednak pół godziny wcześniej i musieliśmy odczekać te pare minut na naszego przewodnika. Chociaż nie trwało to długo to jednak zmęczenie powoduje, że wszystko nabiera o wiele większych rozmiarów. Relatywnie szybko dotarliśmy jednak do hotelu gdzie poczęstowano nas herbatą z liści koki, której wypięcie jest niemal koniecznością z uwagi na wysokość na jakiej się znajduje miasto. Muszę przyznać, że to podziałała. W dniu przybycia do Cusco agencja turystyczna nie miała dla nas nic zaplanowanego. Mogliśmy zatem lęgnąć po podróży jak dwa wykończone koty. Herbata z koki dodała nam jednak sił i wyruszyliśmy w miasto. W pierwszej kolejności wymiana waluty i tu kolejne zaskoczenie. Sol, peruwiański złoty ma się lepiej do dolara niż złotówka i za jednego zielonego otrzymaliśmy tylko 3.36 sola. Stówa, która wymieniliśmy tak jakby miała nogi i zanim się spostrzegliśmy już było po niej. Nie dlatego, że w Peru jest drogo bardziej z powodu tutejszego rękodzieła, które chociaż do tanich nie należy to zrobiło na nas olbrzymie wrażenie i dokonało spustoszenia w naszych kieszeniach. Byliśmy jednak na to przygotowani. Następnego dnia dobraliśmy się do następnej kasy tyle, że tym razem postanowiliśmy być ostrożniejsi. Cusco to przede wszystkim turyści z całego świata, którzy tu przybywają dla Machu Picchu. Miasto jednak ma bardzo wiele do zaoferowania sądząc tylko po pobieżnych oględzinach. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na jego odkrywanie bo nazajutrz rano wyjeżdżaliśmy już w kierunku ruin po Majach.

Reklama

30 myśli na temat “Stolica Inków.

Dodaj własny

  1. Miejsce piękne, ale czy na ostatnim zdjęciu to nie pomniki Lecha Kaczyńskiego są? 🙂 Zazdroszczę Ci, bo podejrzewam że większości miejsc które oglądałeś ja w życiu na żywo nie zobaczę… Ale przynajmniej mogę wpaść na Twojego bloga i pozwiedzać 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Dobrze, że możemy to i owo pooglądać wirtualnie. Nikt nie jest w stanie zobaczyć wszystkiego. Ja tez „podróżuje” sporo dzięki blogowiczom.
      W czasie mojego pobytu w Peru, prezydentem kraju był syn polskich Żydów o jakże podobnym nazwisku do naszego oprycha, Pedro Pablo Kuczyński.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Podoba mi się to Cuzco, ja w ogóle lubię te latynoskie miasta, mimo ich różnych wad. Górskie otoczenie też robi klimat. Tylko emocjonujące lądowanie można różnie oceniać, ale chyba wolę lądować niż jeździć autobusem po górach. 😉
    Herbatkę z koki kupiłam sobie w Kolumbii, taką w torebeczkach, spróbowałam tam na miejscu przed wycieczką w góry i nie wiem, czy wtedy była różnica, ale też było niżej. Nie wiem też, czy ona była taka, jak powinna, wychodziła dość słaba, a ja zawsze piję mocniejsze napary. Ale przywiozłam też do domu i wtedy uznałam, że jednak działa pobudzająco i chętnie sprawiłabym sobie taką znowu. 😀 Można było kupić też liście, ale do żucia liści już nie byłam przekonana i miałam większe wątpliwości, czy to można przewozić przez granicę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. W przeciwieństwie do Ekwadoru, gdzie sprzedaż koka liście nie jest legalna, Peru robi się to oficjalnie. Istnieją badania, ze w miejsca gdzie tlenu jest mniej liście go produkują dodając energii. My piliśmy codziennie kilka herbata z samych liści. Nie wiem czy to one czy emocje i adrenalina ale nie czuliśmy się zmęczeni.
      Myśle, źe skoro masz sentyment do miast latynoski to i Cuenca by ci przypadła do gustu.

      Polubienie

      1. A przywieźć do Ekwadoru można?
        W Kolumbii też można to legalnie kupić, na mojej paczce było zaznaczone, że producent ma jakieś pozwolenie. Nie byłam tylko pewna, jak to jest z przywożeniem do Europy, sprzedawca oczywiście twierdził, że można wywieźć spokojnie, bo od kokainy te liście dzieli jeszcze kilka procesów chemicznych, ale różnie to może być traktowane. Za herbatę w torebkach w bagażu podręcznym w każdym razie nikt mnie nie aresztował, produkcja z tego by się raczej nie opłacała. 🙂
        Poznany przewodnik twierdził, że te liście mają też dużo mikroelementów.
        Jeśli chodzi o Cuenkę, to po obejrzeniu wyników z wyszukiwarki też tak myślę.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Liście można kupić w Cuence ale to tak na poły legalnie i w małych ilościach. Dla mnie to jest niezrozumiałe bo Cuenca leży wyżej niż Cusco, zatem napewno by pomogły. Ekwador jednak ma sporo przepisów chroniących ich własną produkcje i produkty być może to jest przyczyna.
          Cuenca, po obejrzeniu Quito i Manty przypadła nam najbardziej do gustu.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

NA SATURNIE

jestem na innej orbicie, a tu jest chaos

Pisane Kobiecą Duszą 💋

Witryna Internetowa Pisana Kobiecą Duszą*** The website has a google translator

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

kosmiczne lata

papa was a rolling stone

Pielgrzymi

Z głową w chmurach po bezdrożach

Architektura doświadczeń

Proste doświadczenia i skomplikowana rzeczywistość

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

rymki i nie tylko

Przed wejściem tutaj nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem, farmaceutą, a nawet z rodziną, gdyż treści tu zawarte z pewnością nie zaszkodzą Twojemu zdrowiu i życiu,

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Accordéon et dentelles au jardin

ou les tribulations d'Agathe Balboa de Kwacha

Bursztynka

Cała ja:)

%d blogerów lubi to: